Schemat AC

Wysłane przez Amazonki.net 

basia_z_gor (offline)

Post #1

05-06-2011 - 07:10:53

Jelenia Góra 

No to wygląda na to że dołączam do tego towarzystwa. Miałam pierwszą AC w piątek dwa dni temu. Czekają mnie jeszcze 3. Po powrocie do domu czułam się jak pijana, miałam taką fazę na śmiech, że mąż się dziwił co dostałam w tej czerwonej buteleczcesmiling smiley Do tego kręciło mi się w głowie. Obskoczyliśmy jeszcze centrum handlowe i z okazji pierwszej wlewki dostałam od mężusia dwie sukienki na latosmiling smiley w domu wieczorem przestał działać p/wymiotny i przy odwracaniu się na bok poleciało jak z wulkanu. Szybko Atossa, pozycja półleżąca i spoko. Przetrwałam noc. Rano wstałam na megga kacu. Ból głowy, telepawka, nogi jak z waty, zawroty. I tak do 16.00, potem spanko kilka razy i dziś jest ok. Lekkie zawroty tylko. W nocy męczył mnie ból brzucha a przy przyjmowaniu białej butli też zatkało mi pół głowy i bolał nos. Następna impra 24 czerwca...





"Dzieci są naszym mostem do nieba"

mariabo (offline)

Post #2

05-06-2011 - 19:08:59

Szczecin 

Dołączam do klubu AC zmeczony w poniedziałek 30.05.2011 mnie nafaszerowali jak indyka na święta, i trzymało do czwartku wieczór... Dzięki medykom za Atossę (mnie pomogła) przewraca_oczy Nie powiem że już jest normalnie, ale powoli odzyskuję równowagę. W piątek postanowiłam dzielnie, że wyjdę z synem z domu niedowiarek no i ledwie udało się wrócić... sobotę przeleżałam w wyrku, pojadłam w końcu porządnie wszystkie posiłki i dziś to nawet wywiesiłam pranie na balkonie tak. wiem że nie wypada w niedzielę, ale co robić: siły mam dziś, nie wiadomo jak będzie jutro, to wykorzystuję chwilę....uśmiech Następne spotkanie z przecudną czerwienią 20 czerwca...

basia_z_gor (offline)

Post #3

17-06-2011 - 19:26:56

Jelenia Góra 

Dziewczyny, mam pytanie, dostałam 3 czerwca piersza chemia w schemacie AC, dziś mija dokładnie 2 tyg, zauważyłam, ze tracę włosy łonowe smiling smiley jak narazie tylko. Skóra głowy natomiast bardzo mocno mnie boli, nie mogę sie uczesac nie mówić o myciu głowy. Mam wrażenie jakbym miała spalona ją amoniakiem. Czy to normalne, czy to oznacza ze zaraz bedą mi lecieć tez włosy na głowie? Za tydzień następny kurs...już mam ból brzucha. Lekarz zaproponował żebym została na kilka dni w szpitalu, czy ktoś z was zostawał? Nie wiem jak jest na takim oddziale, może lepiej jednak w domu, choć on argumentuje ze ma na oddziale są leki p/ wymiotne dozyle, lekarz pod nosem jak coś itd. Mnie taki oddział kojarzy sie z wymiocinami, okropnym wrażeniem i niepokojem, a może przesadzam... Co myślicie?





"Dzieci są naszym mostem do nieba"

mituraewa (offline)

Post #4

17-06-2011 - 19:38:54

Gdańsk 

Basiu! Ja też po AC i głowa bolała mnie przed wylinieniem, i tak było, zaraz potem zaczęły mi włosy kłębami wychodzić, tyle tylko, że nie wszystkie na raz, wyczesywałam je jeszcze tydzień a potem sama łepek ogoliłam. Jeżeli chodzi o pobyt w szpitalu po chemii to pewnie dużo zależy od tego jak tą chemię tolerujesz. Ja tankowałam przez 3 godziny i jechałam do domciu, ale i też ta czerwona franca mnie tak strasznie nie poniewierała. Pozdrawiamserce



basia_z_gor (offline)

Post #5

17-06-2011 - 19:47:24

Jelenia Góra 

Wymiotowalam tylko raz, przez 3 dni byłam jak mocno pijana i miałam silne zawroty głowy, potem to przeszło a doszedł ból głowy i ogólne zmęczenie taki brak powerawinking smiley 5 dnia byłam już cały dzień w pracy. Ale słyszałam ze co kurs to jest gorzej czy to prawda ?





"Dzieci są naszym mostem do nieba"

ToJa (offline)

Post #6

17-06-2011 - 20:42:18

 

ja też po schemacie AC (6 x)
Basiu kazdy przechodzi chemie ciut inaczej - ale w Twoim opisie objawów po pierwszej chemii widze podobienstwo do "mojego przechodzenia"
po pierwszej chemii wymiotowałam 2 razy blee (ale raz na wlasne życzenie o czym już kilka razy pisałam - sezon truskawkowy był i najadłam się truskawek śmiech)
też ze 3 dni mnie trzymało
piątek po wlewie caly czas spalam
sobota leżałam/chodziłam/siedziałam/ spałam - byłam jak naćpana (znaczy nie wiem jak to jest, ale se myślę, że to taki własnie stan - hehe ino wizji nie miałam śmiech )

drugi i trzeci kurs przeszłam śpiewająco - nie wymiotowałam ani raz (taaaa wiedziałam już coby truskawki i inne owoce odłożyć na później smiling smiley )
po czwartej wymiotowałam raz
piata - śpiewająco
szósta (ostatnia) żygająco (raaany znowu nie wiem czy żygałam przez ż czy rzygałam przez rz chichot) , ale tylko do późnego wieczora - no może to dla kogos noc (tak wedle 23-ej skończyłam randkować z panem ceramicznym)

owszem, cały czas byłam taka jakaś nijaka, ale ogólnie to nie było źle uśmiech

co do włosów - proponuje maszynkę w łapkę i fryzurkę na Sinead O'Connor - im szybciej tym lepiej - za chwile bedziesz miała włosy wszędzie - nawet w zupie oczko

amor (offline)

Post #7

23-06-2011 - 22:08:34

Siemianowice Sl. 

Basiu ja mialam 4 Ac i najgorzej wspominam pierwszy i ostatni kurs! Podobnie przechodzilam , 3 dni zlego samopoczucia potem coraz lepiej. Dobre nastawienie to polowa sukcesu. Zawsze wspominam naszą Elle ,ktora po tankowaniu szla do pracy , a w domu nacierala się amolem i do wyrkasmiling smiley

malgos 10 (offline)

Post #8

24-06-2011 - 11:21:03

Łódź 

Basiu mnie AC zaserwowali po operacji (a przed miałam AT)
I po pierwszej chemii w pierwszej kolejności tez wylasły włoski łonowe a potem po koleii zaczeły wyłazić na głowie
I wziełam i zgoliłam ,bo wszędzie ich było pełno
A co do objawów ubocznych to różnie bywa
Ja nigdy nie rzygałam ,tylko było mi nie dobrze ,miałam biegunki , i bolały mnie trzewia
A wszystko złe zaczynało się u mnie tak naprawdę za 2 dzień i trwało tak przez kilka dni
Ale po coraz większej ilości przyjętej chemii coraz gorzej
I ja zawsze nocowałam w szpitalu po wlewach Może dlatego ,że po drugiej chemii miałam neuropenię
Bo jak wiesz chemia ma równiez bardziej niebezpieczne skutki uboczne niz rzyganko itd.
Mnie zanikł szpik ,ale na czas trafiłam do szpitala ( do izolatki) władowali zastrzyki i było potem ok
I bardziej mnie pilnowali
Ale to u kazdej osoby róznie bywa Więc patrz i obserwuj sie
A lekarze moze po Twoich wynikach proponuja pobyt ,by w razie czego szybko zareagować




jestem na forum od 25-10-2008




Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia.

- Fiodor Dostojewskiserce



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 24-06-2011 - 11:22:30 przez malgos 10.

kasiaa (offline)

Post #9

26-06-2011 - 17:47:04

 

Witam,
także moja mama jest po pierwszym wlewie - AC. Jutro kolejna porcja... Jak narazie wszystko idzie jak z płatka. Pierwsze dni przed i po wlewie mama spędziła w szpitalu, teraz jedzie tylko na wlew. Jest troszkę strachu, że będzie gorzej niż poprzednio i bez opieki medycznej lekki strach, ale myślę, że damy radę. Czytając jakie jesteście dzielne, kto ma dać radę jak nie my.
Doświadczenia do tej pory: pierwsza noc po wlewie - mdłości, dwa kolejne dni podobnie, ale bez żadnych tragicznych eksesów. Oby tym razem było tak samo; włoski tradycyjnie - 16-18 dzień po wlewie wypadały. Teraz jest juz ogolona glacuszka.
Zastanawia mnie jednak jedna sprawa, skąd u większości dziewczyn wiedza na temat poziomu białych krwinek po wlewie. Mame zatrzymywali w szpitalu przez kolejne dni bez informowania o powodzie, byliśmy przekonani, że to z powodu pogorszonego samopoczucia, jednak może wyniki krwi nie były zadawalające. Jutro kolejny wlew a w zasadzie też żadnych badań mama nie robiła, dzieki którym mogłaby znać obraz krwi. Jak to jest u was? Czy między wlewami badacie "krew"??

mgiełka (offline)

Post #10

26-06-2011 - 17:55:37

Radom 

Kasiu, jeśli mama jedzie tylko na wlew, to nie kazali jej zgłosić się na czczo, aby mogli pobrać rano krew na badania? Ja miałam robione badania właśnie rano w szpitalu, w którym potem podawali mi chemię. Najpierw szłam do onkologa, dostawałam skierowanie (albo miałam już wydane na poprzedniej wizycie), szłam do laboratorium - pobierali krew i na cito robili badanie - z wynikiem znowu do onkologa, a potem na chemię.
Przed każda chemią są robione badania. Niektórzy robią je np. dzien wcześniej, prywatnie, stąd wiedzą jakie mają wyniki.






Z amazonki.net od 2006 roku.

akzseinga74 (offline)

Post #11

26-06-2011 - 18:05:07

 

Do badania krwi nie trzeba być na czczo

kasiaa (offline)

Post #12

26-06-2011 - 18:11:42

 

Tak, zapewne jutro będą badania, tylko odnoszę wrażenię (troszkę się naczytałam i już nie wiem skąd ta moja teoria), ale że kontroluje się leukocyty po wlewie. Już wiem... szukając info na temat odzywiania w trakcie chemi i jakie "produkty" wpływają na polepszenie wyników badań krwi, odniosłam wrażenie, że kontroluje się krew między wlewami, żeby mieć wiedze czy kolejny wlew jest "zagrożony" i czy nie trzeba podnieść poziomu leukocytów (choćby lekami). Wnioskuję, że to moje przewrażliwienie smiling smiley

mituraewa (offline)

Post #13

26-06-2011 - 18:53:48

Gdańsk 

Ja miałam zawsze dzień przed chemią robione badanie krwi; podstawowe lub np. z wątrobowymi ( po trzeciej chemii). W dzień chemii odbierałam wynik i do lekarza, jak było ok to tankujemy. Mi tylko raz przestawili chemie o tydzień z powodu spadku wyników - hypochromia. Dostałam zastrzyk z neulasty i było ok. Wspomaganie organizmu przysmakami typu: natka pietruszki, buraczki itp wskazane przez cały okres brania chemii i po. Pozdrawiam.



Al_la (offline)

Post #14

26-06-2011 - 21:41:37

k/Warszawy 

Kasiu, u mnie było podobnie do sytuacji, którą opisałaś.
W dzień przewidywanej chemii miałam rano (na czczo) badania krwi. Wynik za 15 min i na podstawie wyniku decyzja lekarza o podaniu chemii.
Równo za tydzień od wlewu jechałam znów na pobranie krwi. Czekałam na wynik i z tym wynikiem do onkologa, który decydował, czy wszystko jest ok. U mnie wyniki zawsze były w normie, więc nie wiem, co się działo, gdy stwierdzono, ze w normie nie są.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

kasiaa (offline)

Post #15

26-06-2011 - 22:00:13

 

Al_la, bardzo dziękuję za podpowiedź. kwiatek Właśnie o to mi chodziło, czy między wlewami "powinny" być wykonywane jakieś badania. Teraz już wiem, że jeśli niektórzy onkolodzy zalecają wykonanie takich badań kontrolnych, a w przypadku mamy tak nie było, warto zrobić je w takim razie na własną rękę.

W zasadzie nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Czy rozpoczynając leczenie miałyście wykonywane badanie markerów nowotworowych?? Przeglądam teraz wyniki i niczego takiego nie odnajduję. Dodatkowo zastanawia mnie sprawa D-Dimer-ów czy normalną sprawą jest ich podwyższona wartość. U mamy w dniu wypisu było 900.

Proszę o podpowiedź jakie wg was badania powinny być wykonane na początku leczenia, dobrze byłoby niczego nie przegapić przewraca_oczy

I czy nie jest zaskakujące, że jeszcze nie wiadomo ile będzie wlewów... przewraca_oczy



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 26-06-2011 - 22:02:42 przez kasiaa.

b_angel (offline)

Post #16

26-06-2011 - 22:06:49

radom 

nigdy nie miałam badanych markerów raka piersi



. . . . . . . . . . . . . .

...na forum od 16 listopada 2005 ...

anija63 (offline)

Post #17

26-06-2011 - 22:17:38

k Grudziadza 

Witam ja przed każda chemia miałam tyle robionych badań ze na wyniki czekałam po kilka godzin to było gorsze niz ta chemia



Halinka (offline)

Post #18

26-06-2011 - 22:56:42

 

Markery badano mi wiele razy podczas leczenia, na kontrolach przez 7 lat także, na tych przed kolejnym odkryciem raczka też - zawsze były w normie - to jest tylko badanie wspomagające.

ToJa (offline)

Post #19

27-06-2011 - 21:17:36

 

Cytuj
kasiaa

I czy nie jest zaskakujące, że jeszcze nie wiadomo ile będzie wlewów... przewraca_oczy

gdy poszłam na pierwszą chemie (AC) - chemiczka też nie bardzo mogła mi powiedzieć ile będzie wlewów; na moje zapytanie odpowiedziała, że na razie 4 wlewy i radioterapia
wcześniej na forum doczytałam, że takie jak ja (potrójnie ujemne) pwoinny mieć 6 x AC lub po 4 AC jeszcze taxoter (chyba nie pomyliłam nazwy myśli)
stoczyłam mały bój i dostałam 6 x AC uśmiech
eh, tych młodocianych lekarzy to człek sam musi pilnować, coby dobra kurację przepisali oczko

gatita (offline)

Post #20

28-06-2011 - 12:42:40

Krasnystaw 

hej dziewczyny, a ja miałam 3xAT przed operacją i 4xAT po a jestem " trójnegatywna " od czego to zależy że AT lub AC, może któraś mnie oświeci ?

malgos 10 (offline)

Post #21

28-06-2011 - 18:22:18

Łódź 

a ja tez potrójna miałam 3 AT przed
A mialo byc 4 tylko z jednej zrezygnowali bo chemia dobrze zadziałała i raczysko porządnie oberwal
A potem dostałam 4 AC po operacji
A markery to zaczeli mi badac obecnie czyli 5 latek po
Jeden lekarz analityk powiedział ze w czasie leczenia to nie wskazane bo badania bedą nie miarodajne
Działa chemia i radio




jestem na forum od 25-10-2008




Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia.

- Fiodor Dostojewskiserce

Al_la (offline)

Post #22

28-06-2011 - 23:47:51

k/Warszawy 

Cytuj
gatita
hej dziewczyny, a ja miałam 3xAT przed operacją i 4xAT po a jestem " trójnegatywna " od czego to zależy że AT lub AC, może któraś mnie oświeci ?

Powinno zależeć od stopnia zaawansowania, stopnia złośliwości, stanu węzłów chłonnych i wieku.
Zależy od lekarza, czyli od przypadku oczko

Ja miałam T3 (wysoki stopień), G2 (średni stopień), węzły czyste, wiek 47 lat i dostałam 6 x FEC czyli czerwoną.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

ToJa (offline)

Post #23

29-06-2011 - 08:55:06

 

Cytuj
Al_la
Zależy od lekarza, czyli od przypadku oczko

Chyba bardziej od lekarza i ośrodka, w którym leczą oczko
Z danutą_marią byłyśmy leczone mniej więcej w tym samym czasie; wyniki baaaaaardzo zbliżone; ja miałam (wywalczony oczko) schemat ACx6, a Ona 4xAC+2xtax
Ja Poznan, Ona Bydgoszcz
Rok temu na warsztatach dr Wysocki (Poznań) mówił, że teraz u nas też podają AC+tax
nooooo Poznań małymi kroczkami goni Bydgoszcz oczko

kasiaa (offline)

Post #24

29-06-2011 - 11:50:37

 

Dziewczyny, mama miała wlew a poniedziałek, do dziś nudności i wymioty, masakra jakaś. Leży plackiem, załamana. Nie wiem co robić. Czy Atossa nie działa i szukać czegoś innego. Chciałam dzwonić do jej lekarza, ale mama z kolei nie chce, pewnie boi się, że wezmą nas za wariatów, że dzwonimi z takimi problemami. Zastanawia mnie jak to jest. Pierwszy wlew i pobyt w szpitalu, który ciągle przedłużał się z powodu wymiotów i nie wiem czego bezradny , dostawała kroplówy, a teraz powtórka z rozrywki, tyle że mama w gorszym stanie niż po pierwszym i siedzimy w domu i czekamy na zbawienie. Jak moge jej pomóc.

Al_la (offline)

Post #25

29-06-2011 - 12:02:48

k/Warszawy 

Jeszcze jest Torecan w czopkach.
Atossę niech Mama bierze regularnie tak, jak napisane na ulotce nie czekając na mdłości.
Też mnie wymioty trzymały 3 dni, a cały tydzień miałam mdłości.
Trzeba jakoś wytrwać pociesza


Cytuj
ToJa

Chyba bardziej od lekarza i ośrodka, w którym leczą oczko

ToJa, pisząc od przypadku miałam na myśli nie przypadek medyczny, tylko traf duży uśmiech
Jeden lekarz leczy tak, inny inaczej.
W jednym szpitalu dają chętnie taksany, w innym nie. Jak na loterii przewraca_oczy





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

ToJa (offline)

Post #26

29-06-2011 - 13:58:41

 

Cytuj
kasiaa
Dziewczyny, mama miała wlew a poniedziałek, do dziś nudności i wymioty, masakra jakaś.

w ten poniedziałek (27-go?)
bo jeśli tak, to przecież dopiero środa
3 dni to prawie normalka

pisałam zawsze, że przechodziłam chemie rewelacyjnie, bo uważałam, że nudności przez 3 dni to pestka, wprawdzie wymiotowałam mało, ale plackiem przez 3 dni leżałam i ledwo dychałam oczko
swoje dolegliwości porównywałam do dolegliwości dziewczyn, które plackiem leżały tydzień, a następny tydzień chodziły jak na prochach - więc co znaczyły te moje 2 lub 3 dni oczko

kasiaa - trzeba brac leki p/wymiotne (w tabletkach lub czopkach), odpowiednie jedzonko i picie, o których dziewczyny wiele pisały, bo kazda z nas miała swoje sposoby uśmiech
wielu dziewczynom pomagały lody, odgazowana colca - cola, albo łyczek piwa imbirowego
hehe jestem chyba jedyna, której pomagał krupnik duży uśmiech

kasiaa (offline)

Post #27

29-06-2011 - 15:49:20

 

Tak tak wszystko wiem, choć nie ukrywam, że mam w głowie opowieści kobiet, które plewiły w ogródku lub jeździły na rowerze. To taka wybiórcza pamięć przewraca_oczy Leki wszystkie brane są zgodnie z zaleceniami. Nie pomaga cola, herbarniki, imbir... nic z rzeczy, które wyczytałam i nic z rzeczy, które przyrządzam...Tak tak, marna ze mnie kucharka wnerwiony
Faktycznie przesadzam, jednak dziś ciężko, bo mama nie daje rady jeść, wszystko zwraca. Ale macie racje, napiszę jak za tydzień będzie równie ciekawie jak teraz stres lub gdy będę miała jakies madrzejsze pytania gafa
Serdecznie pozdrawiam

ToJa (offline)

Post #28

29-06-2011 - 16:09:28

 

Cytuj
kasiaa
Faktycznie przesadzam, jednak dziś ciężko, bo mama nie daje rady jeść, wszystko zwraca. Ale macie racje, napiszę jak za tydzień będzie równie ciekawie jak teraz stres lub gdy będę miała jakies madrzejsze pytania gafa

kasiu, nie przesadzasz - po prostu martwisz się o mamę i nie wiesz jak Jej pomóc
ja sie ino troche powymadrzałam, a sama w okresie chemijnym byłam spanikowana
pamietam jak po 6-ej chemii telefonowałam po porady do dziewczyn, bo myslałam, ze umrę, tak mnie sponiewierałoblee

żadne pytania na tym forum nie są głupie oczko
pytaj, pytaj........
hehe ja nie pytałam i jak durna baba cały okres chemijny nie jadłam fasolki szparagowej - a ją uwielbiam mniam
wyczytałam gdzies i zakodowałam, że nie wolno niedowiarek
hehe jasne, ze nie wolno, ale tylko w dni przyjmowania chemii
cały sezon fasolkowy przeszedł mi koło nosa wnerwiony

buziaki dla Mamy

mariabo (offline)

Post #29

29-06-2011 - 18:45:48

Szczecin 

ToJa, nie Ciebie jedną uratował krupnik... mnie też bardzo powoli stawiał i po pierwszym i po drugim wlewie do pionu mniam Ale dopiero na trzeci dzień po chemii... Co prawda: zupka taka, na jednym udku z kurczaka, 2 ziemniakach i marchewce oczko czyli de luuur... no i duuużo surowej natki pietruchy he,he chichot
Nic się nie martw Kasiu, mama przetrzyma - jak my wszystkie... ja siedząc pod kroplówką myślę : jeszcze tylko 4, jeszcze tylko 3, 2, 1....
Mi, pomaga to myślenie,pociesza w tym najgorszym okresie...

EwaG (offline)

Post #30

29-06-2011 - 23:22:52

 

Przeszłam 8 cykli AC.Im dalej w las tym było gorzej.Od 5 cyklu wymiotowałam nim podano mi kroplówkę.Dostawałam alergii/cieknący katar/Po każdym wlewie tydzień leżałam plackiem.Po każdej chemii jadłam pomidorówkę, którą gotowała jedna z moich córek.Kochane dziewczyny.Ich miłość i troska pozwoliły mi przetrwać.Kasiaa Twoja mama też da radę ,jak my tu wszystkie.



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 471
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018