Po operacji

Wysłane przez Ann Dxx 

Ann Dxx (offline)

Post #1

19-04-2018 - 11:09:58

 

Dwa tygodnie po operacji nerwy czekanie na wyniki. Dziś koszmar ze lekarz mówi ze tak złośliwy.i widzę siebie lerzaca na chemii. Masakra. Kochane dwa tygodnie po operacji i był już sciagant krwiak.Ale od kilku dni utrzymuje się nadal wyciek z brodawki. I jest taka wrażliwa ze biustonosz bardzo przeszkadza.

marzusia (offline)

Post #2

19-04-2018 - 11:32:50

Cieszyn 

Kiedy masz w końcu mieć te wyniki? Może wtedy bardziej się uspokoisz. Ten wyciek przez brodawkę tak długo jest zastanawiajacy. Przed operacją go nie było?



Ann Dxx (offline)

Post #3

19-04-2018 - 11:36:56

 

Przed operacją go nie było po operacji się pojawił.wyniki niby mogą być jutro.

Ann Dxx (offline)

Post #4

19-04-2018 - 12:28:53

 

Właśnie marzusia dzwonili CO radom sa wyniki mam się zgłosić zgłosić pn

Wandka (offline)

Post #5

19-04-2018 - 12:42:24

Warszawa 

Ann, szkoda że nie jutro. Tak przez te kilka dni będziesz myślała co pokażą??? Trudno trzeba poczekać. Myśl pozytywnie i tylko pozytywniebuzki



marzusia (offline)

Post #6

19-04-2018 - 14:03:04

Cieszyn 

No właśnie szkoda bo caly weekend będziesz się denerwować może niepotrzebnie



Ann Dxx (offline)

Post #7

19-04-2018 - 16:09:42

 

Nom niestety.martwię się bo nigdy nie dzwonili a tu po dnie w nocy w dzień telefon

anita70 (offline)

Post #8

24-04-2018 - 19:33:33

 

Odebrałaś już wyniki? Napisz co wyszło.

Ann Dxx (offline)

Post #9

24-04-2018 - 19:36:55

 

Wyniki ok.Ale czeka mnie kolejne usunięcie drugiej zmiany.chirurg zlekcewarzyl zdrugiego guza. A dr. Wi..... był zły na chirurga. I teraz znów czeka usunięcie i czekanie na kolejne wyniki

marzusia (offline)

Post #10

24-04-2018 - 21:02:22

Cieszyn 

No debile, przepraszam ale już mi słów brak. Jak można zrobić coś takiego i zmuszać człowieka aby przechodził kolejną operację i w nerwach czekała na kolejne wyniki



goja66 (offline)

Post #11

19-06-2018 - 18:28:49

Ozorków 

Odświeżam wątek -jak to ja ....
A czy to normalne ,miesiąc i 1 dzień po operacji ,:
-że mnie boli nadal bok ( prawy - bo ten był operowany )..
-no niby mam drętwy -jak wkłuwają igłę do odbarczenia limfyto nie czuję
-ale piecze mnie, mimo ,że drętwy..-
-że mam dużo limfy to wiadomo (około 500-600 ml 2 x w tygodniu..jeden lekarz mówi -nie ściągać za często -bo się miejsce robi i nacieka.Drugi mówi :ściagać często -bo gorąco ,a miejsce na limfę jest..
-piecze mnie bardziej lewa noga/stopa-nie wiem czy nie sugestia doktora -że kręgosłup obciążony nierówno ( jakby mi nie mógł zasugerować,że jestem piękna,młoda,zdrowa i bogata)
-pozbierać się nie mogę z sofy ( bo mam dyskomfort-no dobra -dziś mniejszy -ale se przetłumaczyłam-że m-c po operacji to już bez przesady...no bez przesady...
-nie umiem na siebie spojrzeć w lustrze...Jeśli już ...to patrzę na ranę...nie na siebie...
-przy kichaniu/ziewaniu mnie nadal boli....
normalne ???




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Agaba190 (offline)

Post #12

19-06-2018 - 19:00:20

k/Warszawy 

Że bok boli to normalne. Miesiąc to jeszcze krótki okres czasu. Mnie piekły plecy i łopatka. Pomagało przykładanie zamrożonych okładów (zawiniętych w ściereczkę - a nawet w dwie). Nie miałam takich żelowych, to przykładałam sobie zamrożone kawałki mięsa albo jakieś mrożone warzywa. Po prostu domowa krioterapia. Przy kaszlu, kichaniu - krótko mówiąc przy napinaniu niektórych mięśni ból - to też normalne. Nie pamiętam kiedy minął. Co do limfy to nie wypowiem się, bo mnie się nie zbierała - raz byłam ma ściągnięciu. Ból nogi jak najbardziej może być od kręgosłupa. Powinnaś nosić normalną protezę (chodzi o obciążenie jednakowe po obu stronach).
Co do patrzenia w lustrze, już gdzieś o tym pisałam (chyba u Karinki) . Ciężko jest. Generalnie nie patrzę. A jak patrzę to udaję, że to nie ja.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

goja66 (offline)

Post #13

19-06-2018 - 19:17:00

Ozorków 

Agaba-dzięki za to ...z lustrem...Bo widzę ,że chyba z tym mam największy problem..O protezie takiej prawdziwej (cięższej ) myślę już -ale jak bolało tak jeszcze bardzo - to trudno mi było sobie wyobrazić mierzenie i dobieranie protezy...




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Pollik (offline)

Post #14

19-06-2018 - 22:13:23

Warszawa 

Chyba ze mną coś nie do końca jest teges, bo skupilam się na ladnej bliźnie i na siebie się gapię powtarzając sobie: no proszę jak ladnie pan doktor zeszył, rowniutkoniedowiarek i jeszcze, jak fajnie, że zawsze miałam mały biust, to moge po domu bez protezy chodzić. No tak, tak to ze mną jest..
Gosia, Agaba ma chyba rację co do czasu, u Ciebie malutko minęło. Może trochę z dystansem potraktować ciało tylko jako opakowanie całego JA. Ducha, rozumu, tego nieuchwytnego. Tego nie ubyło Ci ani mikrograma. A opakowanie..., no coż, trochę zarysowane, ale przecież nie jest istotą Ciebie. pociesza






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen

goja66 (offline)

Post #15

19-06-2018 - 22:24:00

Ozorków 

Cytuj
Pollik
Chyba ze mną coś nie do końca jest teges, bo skupilam się na ladnej bliźnie i na siebie się gapię powtarzając sobie: no proszę jak ladnie pan doktor zeszył, rowniutkoniedowiarek i jeszcze, jak fajnie, że zawsze miałam mały biust, to moge po domu bez protezy chodzić. No tak, tak to ze mną jest..
Gosia, Agaba ma chyba rację co do czasu, u Ciebie malutko minęło. Może trochę z dystansem potraktować ciało tylko jako opakowanie całego JA. Ducha, rozumu, tego nieuchwytnego. Tego nie ubyło Ci ani mikrograma. A opakowanie..., no coż, trochę zarysowane, ale przecież nie jest istotą Ciebie. pociesza
Pollik masz rację..I nie wiem jak to wytłumaczyć ,żeby było zrozumiałe: nie jest dla mnie problemem,że nie mam piersi..Nie to ,że straciłam coś z ...hm...kobiecości...To nawet nie tak...To jest tak jak było na początku jak straciłam włosy w wyniku chemii.Nie chciałam swoim wyglądem ranić uczuć innych..A bez piersi jest podobnie-tylko bardziej - może zbyt wcześnie jeszcze...Potem do łysej łepetyny w sumie się przyzwyczaiłam..i w domu chodziłam bez niczego...Ale np jak kurier dzwonił-zakładałam czapkę...




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Pollik (offline)

Post #16

19-06-2018 - 22:45:34

Warszawa 

Wiesz takiego zupelnego luzu to nawet nie miałam na myśli, ja bez protezy drzwi nie otwieram, wychodząc na balkon (1 piętro od podwórka) tak kombinuję, żeby ukryć brak. To chyba nie minie i wcale nie jest dziwne według mnie. W końcu niekoniecznie musimy wszem i wobec pokazać, na co chorujemy.






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen

Dewa (offline)

Post #17

20-06-2018 - 01:31:41

Valdemarsvik, Szwecja 

Wiesz Goju, mysle, ze kazda z nas musi to sobie poukladac w glowie... Ja wiedzialam jak to moze wygladac, bo widzialam moja mame bez piersi. No ale co innego widziec u kogos, a co innego u siebie, wiec nie bylam pewna swojej reakcji. Przekonalam sie blyskawicznie, juz w 2 godziny po operacji! Przyszedl chirurg, rozpial mi biustonosz, ktory mialam zalozony zaraz po, cofnal sie dwa kroki, podziwiajac swoje dzielo i powiedzial - perfekt smiling smiley Po czym pokazal mi w lustrze jak to wyglada... No i co ja moglam powiedziec, tylko: Super smiling smiley
I wiesz jaka byla moja pierwsza mysl - jak to fajnie, ze udalo sie usunac jednoczesnie obie piersi bo nie ma dysproporcji smiling smiley
A jak zdjelam opatrunki, to mialam to co Polik - "zachwyt" nad moimi bliznami, naprawde sa bardzo ladne! A ze wszystko jeszcze zdretwiale, ze czasami cos szarpnie, zakluje...wiadomo, ze z czasem to minie...



Al_la (offline)

Post #18

20-06-2018 - 10:30:13

k/Warszawy 

Patrzyłam na miejsce po piersi już w trakcie zmiany opatrunków, potem w domu w lustrze łazienkowym. Widok nie robił na mnie negatywnego wrażenia, choć blizna wyglądała strasznie. Myślałam tylko o jednym "czy będę żyła"...





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Agaba190 (offline)

Post #19

20-06-2018 - 14:04:31

k/Warszawy 

Nie myślałam "czy będę żyła", tylko "jak będę żyła"?







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Pollik (offline)

Post #20

20-06-2018 - 15:20:31

Warszawa 

Ja jak zwykle próbowałam na złość losowi dać radę i stwierdziłam: w końcu pies bez łapy też żyje, a na co mi cycek, skoro dzieci wykarmione. W sumie zbędny. Ten drugi w sumie też, w razie czego (tfu tfu!) Pozbedę się bez żalu. Oczywiście wolę nie mieć okazji, ale gdyby...Gorzej byłoby z łapą.
I pewno dałabym radę, gdyby nie zaniewidzenie córki, które rozwaliło do szczętu kruchą równowagę. To znaczy myślenie mi się nie zmieniło, zawsze szło u mnie pokrętnymi drogami, tylko spokój ducha muszę lekami naprawiać.
A proteza taka fajna i pomysłowa mi się wydaje, że aż pozwoliłam rodzinie popodziwiać. Co ciekawe, jakby się bali, czy co, paluszkiem macnęli i uciekli. Hmmm dziwne. A to przecież ja to noszę a nie oni.
A tak na poważnie... możliwość uratowania życia jest dla mnie takim darem, że absolutnie nic innego nie ma znaczenia i nic go nie umniejsza.






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 289
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018