Operacja oszczędzająca

Wysłane przez Amazonki.net 

Wenus304 (offline)

Post #1

31-08-2017 - 22:09:31

Kargowa 

Ja jeszcze jestem w trakcie chemi ale mi od razu piwiedziano ze bede miala masektomie chorej piersi. Wogole nie brali pod uwage operacji oszczedzajacej. Niestety popieprzylo sie wszystko jeszcze bardziej jak distalam wyniki badan genetycznych bo wyszla mi mutacja BRC-1 i teraz chca mi zrobic masektomie obustronna zeby zniwelowac ryzyko zachorowania kolejny raz. Ja juz zdecydowalam zrobie ta operacje jest to ciezka decyzja ale musze bo chce zyc dla swoich dzieci i chce zrobic wszystko co w mojej mocy zeby juz nigdy nie musiec przechodzic przez ten koszmar.

lulu (offline)

Post #2

31-08-2017 - 22:19:08

k/Kwidzyna 

Janusz jak widzisz obraz badania, a obraz po "rozkrojeniu" może się bardzo różnić. Przy obu amputacjach miałam sugestię aby iść w stronę oszczędzającej. Ja od razu wiedziałam czego chcę. Prawa pierś pewnie obroniłaby taki kierunek, guz mały i marginesy byłyby zachowane, konsultacja u dwóch chirurgów i dwie opinie. Przy lewej wszystko wskazywało, że oszczędzająca, to dobra opcja, ale ja jak zwykle swoje, idziemy po całości. I co się okazało, po operacji pani chirurg przyszła i przyznała mi rację. Nie mam zamiaru forsować moich przekonań.
Ważne aby pacjent po podjęciu decyzji miał spokój w głowie.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 31-08-2017 - 22:21:00 przez lulu.

marzusia (offline)

Post #3

31-08-2017 - 22:29:43

Cieszyn 

Duże znaczenie ma również psychika, u mnie guz miał 2 cm i zdecydowałam się na mastektomie gdyż przez ćwierć wieku bez przerwy, jak jakaś wariatka, obmacywałam pierś szukając guza. Gdybym ta pierś zostawiła nadal spedzalabym godziny na macankach i nie zaznałabym chwili spokoju. Fakt faktem, że teraz obmacuję blizne ale jest mniej do macania. Każdy z lekarzy, z którymi rozmawiam, twierdzi że mastektomia jest znacznie bezpieczniejszy posunięciem niż oszczędzająca



Al_la (offline)

Post #4

31-08-2017 - 22:33:18

k/Warszawy 

Ja po chemioterapii przedoperacyjnej kwalifikowałam się do operacji oszczędzającej - tak mi powiedziała moja onkolog.
Ale udzieliła mi też rady, jak siostrze czy matce, abym zdecydowała się na radykalną. Nigdy tej decyzji nie żałowałam.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

IzABeLaBella (offline)

Post #5

31-08-2017 - 22:45:11

Radom 

Dziś lekarz mówił że robiąc oznaczenie guza kropkami przed chemią on chce dla pewnosci wyciąć skóre całą wielkość zmiany przed chemią a nie resztke tego co zostało po chemi. Powiedział że zrobi wszystko tak jak należy, zobrazował mi wszystko że to musi być mała plastyka żeby to ładnie wyglądało. Nawet mnie po częci przekonał, powiedział że w moim przypadku to jest dobre rozwiązanie, że mastektomi na życzenie będe żałować. Troche się uspokoiłam ale przekonania nadal nie mam. Jak piszecie każdy przypadek inny, każdy organizm inny. Powiedział że moge się konsultować gdzie indziej. Mam jeszczę troche czasu musze podjąć decyzje żeby jak pisze lulu mieć spokój w głowie. Pozdrawiam i dzięki za każdą odpowiedź kwiatek

IzABeLaBella (offline)

Post #6

31-08-2017 - 22:55:28

Radom 

Właśnie boję się że będe tylko stała w lustrze i macałą każdego dnia to co zostaie, tak było w lutym czułam że coś jest nie tak i macałam się co kilka dni az kiedyś wyczułam doś duży twardy spiczasty wystający guz, teraz jak sobie myśle to tak jakbym sobie go wymyśliła, mówiłam mówiłam aż sie pojawił.

smilag (offline)

Post #7

11-09-2017 - 12:03:37

 

Lekarz genetyk powiedziała mi też iż przy mutacji genowej nie ma sensu robić operacji oszczędzającej tylko radykalną.
Decyzja jest trudna, bo jak chirurg dobrze zrobi to u mnie ta pierś z wyciętym guzem niczym nie różniła się od drugiej(z wyjątkiem blizny)



Zapraszam na bloga
wznowarakowa

Paula.kh (offline)

Post #8

24-09-2017 - 20:28:28

 

Prośba o radę.
Moja Mama miała operacje 7 lipca, czyli kawał czasu temu, a teraz ma wrażenie jakby szwy się rozchodziły, szczypie ją i boli ta okolica...
Z czego to może wynikać?
Jutro ma pojechać do lekarza pierwszego kontaktu, ale czy on coś na to zaradzi?
Z góry dziękuję za wszelkie porady.

Anika (offline)

Post #9

15-10-2017 - 10:39:40

Bielsko 

Początkowo planowano u mnie mastektomię - guz spikularny wielkości 1,5 cm przy niewielkim rozmiarze piersi.
Już w szpitalu zaczęto się zastanawiajać nad operacją oszczędzającą. Dzięki temu, że już wtedy zaczęłam Was
poczytywać buzki (problemy z minimalnymi marginesami smutny) w rozmowie z chirurgiem upierałam się na
wycięcie takie, żeby marginesy były na pewno bezpieczne. On pooglądał mnie i stwierdzili, że można przenieść
płat skóry z pleców. Wtedy nie będzie trzeba za bardzo "oszczędzać" na piersi.
Na tym stanęło. Po operacji szybko doszłam do siebie, teraz czekam na radio.

Martwi mnie tylko sprawa podania kontrastu przed operacją, koleżanki z sali miały go podanego na godzinę
przed operacją. Masowały pierś, źeby kontrast dotarł do węzłów. Ja wjeżdżając już na łóżku na salę operacyjną
zgłosiłam, że nie miałam nic wstrzykiwanego. Byli zdziwieni i szybko mi coś wstrzyknęli. Jednak jak dzieliłyśmy się
później w sali "wrażeniami" to dziewczyny wspominały to wstrzykiwanie jako bardzo bolesne. Mnie nic nie bolało,
ale jakieś 10 min wcześniej poprosiłam o głupiego jasia (byłam przed operacją bardzo roztrzęsiona)
- czy on mógł już tak 'znieczulić'??? A może miałam inny rodzaj kontrastu? (nie mam żadnych kolorowych śladów
na piersi po barwniku, o których pisałyście). Boję się czy ten kontrast zdążył dotrzeć do wszystkich 'wartowników'.
pytamyśli
Dodam, że operacja trwała 7 godzin jednak zacząć mieli od wycięcia guza... Czy podejrzane węzły są widoczne nawet
bez kontrastu? Pytałam delikatnie o to lekarza, ale uspokajał mnie mówiąc, że wycięli wszystko co potrzeba. Jednak
wciąż nie daje mi to spokoju stres



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-10-2017 - 10:44:11 przez Anika.

Agaba190 (offline)

Post #10

15-10-2017 - 11:44:05

k/Warszawy 

U mnie to wyglądało tak, że dzień przed operacją wstrzyknięto mi w pierś izotop promieniotwórczy. Nie przypominam sobie, żebym odczuwała jakiś ból przy tych zastrzykach (w sumie były 3-y). Po około 2 godzinach zostało wykonane badanie USG w celu sprawdzenia jak "rozpłynął się" izotop. Następnego dnia tuż przed operacją (na sali przedoperacyjnej) lekarz wstrzyknął w pierś (w okolice brodawki) niebieski barwnik - to bolało jak cholera. Lekarz twierdził, że zastrzyk nie jest bolesny, tylko pierś po wcześniejszych zastrzykach jest podrażniona i dlatego mam takie odczucie. Ten niebieski barwnik płynie razem z limfą i zabarwia węzły chłonne. Lekarz po rozcięciu widzi ten pierwszy zabarwiony i wie który to jest wartownik.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-10-2017 - 11:45:06 przez Agaba190.

Darianka (offline)

Post #11

15-10-2017 - 12:07:44

 

Anika kontrast nie musi boleć i szybko się rozchodzi. Nie martw się. Mnie nie bolało, nic nie masowalam, wartownik wycięty i zbadany śródoperacyjnie


Paula.kh ja tak miałam. W piatek lekarz na oddziale na którym mnie operowali usunął martwe tkanki (niedotlenione) i założył 4 szwy żeby się lepiej goiło. To się zdarza i nic w tym strasznego. Doraźnie można oczyszczać octinoseptem to miejsce i nakleić te malutkie szwy w plasterkach a potem do onkologa prowadzącego z tym, lekarze POZ raczej nie pomogą



NIE BÓJ SIĘ JUTRA, NIECH JUTRO BOI SIĘ CIEBIE


Anika (offline)

Post #12

16-10-2017 - 22:16:47

Bielsko 

Dzięki, Darianka kwiatek to pewnie i u mnie tak było.

IzABeLaBella (offline)

Post #13

20-10-2017 - 12:13:37

Radom 

Witam jestem po operacji oszczędzającej prawie 7 tygodni i zaczełam smarować bliznę żelem sutricon tak już z półtora tygodnia. I część blizny wygląda coraz gorzej zrobiła się wypukła i czerwona a w poniedziałek mam zacząć naświetlenia byłam dziś u pani radiolog że to nie przeszkadza w naświetleniach, trzeba obserwować czy się nie powiększa. Zasugerowała że to bliznowiec ale tak szybko po operacji. Wyniki miałam że nie znaleziona komórek raka. Kazała smarować inną maścią tointex. Nie wiem co zrobić czy umówić się do chirurga on się lepiej zna. Miał ktoś tak ? Czy juz powinnam się martwić?

Asiak1975 (offline)

Post #14

02-11-2017 - 23:02:20

 

Hej,

ja jestem tydzień po operacji oszczędzającej. Miałam guza 1,3cm na godz. 11.00 i mam dwa cięcia. Jedno wycinające guza a drugie małe pod pachą. Od samego początku ręka w pełni sprawna i samopoczucie wzorowe. Czekam teraz na wyniki badania węzła i wyciętego guza. Pozdrawiam, głowa do góry. Będzie dobrze!

dziubas (offline)

Post #15

02-11-2017 - 23:06:50

Gdańsk 

Asiu!sercegratuluję dobrego nastawienia od samego początku!!! brawook





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

malszewo (offline)

Post #16

09-11-2017 - 16:35:00

Warszawa 

Dzień dobry. Czytam ten wątek z zainteresowaniem, bo za tydzień mam operację BCT prawej piersi z usunięciem węzłów chłonnych, bo w wartowniku były przerzuty. Przeszłam chemioterapię-4xAC i 12XPCL. Guz zmniejszył się z 28mm do 11mm, jest w zewnętrznym kwadrancie piersi, według konsylium i chirurga, który ma mnie operować, są wskazania do oszczędzającej. Z jednej strony mnie to cieszy, a z drugiej mam sporo wątpliwości. G2, Ki 40%,przerzuty w węzłach, rak trójujemny- to nie były dobre rokowania.Jedyny pozytywny czynnik to to, że mam 60 lat, po menopauzie. Dlaczego więc lekarze tak optymistycznie oszczędzają pierś, zakładając, że jej wycięcie nic nie zmieni na lepsze? Konsultowałam swój przypadek u innego chirurga, który jest ogólnie przeciwnikiem BCT. Oczywiście powiedział " co by doradził swojej matce" itd., miał mi za złe, że wiem cokolwiek na temat swojego rodzaju raka i ogólnie leczenia. Po obejrzeniu piersi stwierdził jednak, że widzi wskazania do BCT. Wyszłam od niego podłamana. Wiem, że najważniejsze jest to, co znajdą patomorfolodzy po operacji, że jest jeszcze radioterapia, która dokończy leczenia, ale ciągle mam wątpliwości. Czy jest na forum ktoś , kto leczył raka trójujemnego, przeszedł BCT i jest z tego wyboru zadowolony? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, chyba potrzebuję wsparcia. Leczę się w CO na warszawskim Ursynowie.

benia1960 (offline)

Post #17

09-11-2017 - 19:15:47

Szczecin 

Ja miałam potrójnie ujemnego, guz duży 4cm. Po chemioterapii 6 AT guz zniknął. Pytałam dwa razy lekarza, czy nie lepiej usunąć całą pierś i może nie będe musiała mieć radioterapii, odpowiedział, ze radioterapia i tak będzie . Miałam w umie 33 naświetlania. Jak wytną część i dadzą do bad. hist. to bedzie wiadomo, czy są odpowiednie marginesy, jak nie to podejmą decyzję. Jestem już czwarty rok od rozpoczęcia leczenia. Też miałam najpierw chemioterapię. Musisz wiedzieć, ze z miesiąca na miesiąc lekarze mają większa wiedzę i doświadczenie.

malszewo (offline)

Post #18

09-11-2017 - 21:54:17

Warszawa 

Beniu, bardzo dziękuję za słowa otuchy. Każdy przykład potwierdzający, że raka da się leczyć i to coraz skuteczniej, daje mi nadzieję. Czy dobrze zrozumiałam, że miałaś badanie hist. w trakcie operacji? A jak wyglądała sprawa węzłów? Czy dobrze znosiłaś naświetlania? Wybacz, pytam o rzeczy bardzo prywatne, ale tak rozumiem sens tego forum. Dzielimy się wiedzą i doświadczeniami, aby nawzajem sobie pomóc. Ja jestem dopiero w połowie leczenia i bardzo tego wsparcia potrzebuję. Pozdrawiam serdecznie. Marianna

mgiełka (offline)

Post #19

09-11-2017 - 23:01:32

Radom 

W 2003 miałam wybór: czy mastektomia czy oszczędzająca, a teraz jak coraz częściej widzę, tego wyboru nie ma. Mimo że warunkiem oszczędzającej jest konieczność nieobojętnych dla zdrowia naświetlań. To trudno zrozumieć, przynajmniej mnie. Co kieruje lekarzami? Jak jest z tym ogólnie na świecie, też jest takie parcie na te oszczędzające?

W moim przypadku myślę, że żyję dzięki właśnie radykalnej mastektomii. Nie chcę oczywiście nikogo zdołować i sugerować wyższości mastektomii nad oszczędzającą. Miałam trzy węzły zajęte i nie wyrywali się, by mi dołożyć radioterapię. Ja się z tego faktu ucieszyłam, bo ominęło mnie dodatkowe leczenie, ale dzisiaj, poduczona na forum, wolałabym takie naświetlania jednak mieć.
A nie dali, choć były powody (od trzech w górę przyznawali wtedy, kierując się swoimi wytycznymi).
Dlatego ciekawym jest, co teraz tkwi w tych obecnych wytycznych?

Może należałoby powalczyć o danie możliwości wyboru pacjentce? Wymusić na lekarzach taki przywilej? Bo wszelkie naukowe mądrości, wszelkie doświadczenia lekarzy to jedno - a intuicja pacjenta to drugie. I prawdziwie super jest możliwe chyba tylko wtedy, gdy obie te strony idą w zgodnej parze.






Z amazonki.net od 2006 roku.

dziubas (offline)

Post #20

09-11-2017 - 23:06:48

Gdańsk 

"Jak jest z tym ogólnie na świecie, też jest takie parcie na te oszczędzające? " Niedawno Mroczkowska na ten temat pisała, że w USA własnie odchodzi sie od mastektomii na korzyść oszczędzajacej... [amazonki.net]





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 09-11-2017 - 23:08:32 przez dziubas.

Paula.kh (offline)

Post #21

09-11-2017 - 23:24:54

 

Ja z początku cieszyłam się, że Mama ma mieć oszczędzającą, dopiero po wyniku his pat wiedziałam,
że lekarz podszedł do tematu zbyt lekko. Całe szczęście w trakcie AC zrobiłyśmy badanie na mutacje- wynik pozytywny - i z jednej strony źle,
ale z drugiej dobrze, bo będzie mastektomia z rekonstrukcją jednoczasową oraz usunięcie dołu, a unikniemy radioterapii.
Szkoda tylko, że badanie nie było zrobione wcześniej, byłaby jedna operacja zamiast
dwóch, ale czasu nie cofniemy.

Ja doskonale rozumiem też pacjentki, które wolą oszczędzające,
zwłaszcza jeśli nie mają szans na jednoczasówkę.
Ja jestem mutantką i wiem, że będę nalegała na mastektomię, chociaż lekarz mówi,
że po 40 roku życia to ja nie chcę tak długo czekać.

Wydaje mi się, że sporym problemem jest to, że pacjenci często ślepo ufają lekarzom, nie weryfikują tego co im doradzają. Wiem, że nie zawsze jest możliwość,
ale wydaje mi się, że zawsze warto konsultować się z rożnymi specjalistami, nie słuchać tylko jednej opinii, samemu doczytywać ile się da. Super też,
że są takie miejsca jak to forum, mi ono bardzo pomaga, tzn. Forumowicze serce.

lulu (offline)

Post #22

09-11-2017 - 23:36:50

k/Kwidzyna 

Mgiełko myślę, ze jeśli pacjentka uprze się na mastektomię, to lekarz nie ma nic do gadania.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Załamka (offline)

Post #23

10-11-2017 - 01:04:47

Kraków 

Cytuj
mgiełka
W 2003 miałam wybór: Jak jest z tym ogólnie na świecie, też jest takie parcie na te oszczędzające?

Nie chcę oczywiście nikogo zdołować i sugerować wyższości mastektomii nad oszczędzającą.

Może należałoby powalczyć o danie możliwości wyboru pacjentce? Wymusić na lekarzach taki przywilej? Bo wszelkie naukowe mądrości, wszelkie doświadczenia lekarzy to jedno - a intuicja pacjenta to drugie. I prawdziwie super jest możliwe chyba tylko wtedy, gdy obie te strony idą w zgodnej parze.

Mgiełko, mądrze piszesz w posumowaniu. To, co robią niektórzy lekarze woła o pomstę do nieba (np. Proszę rano w dn.... zgłosić się do szpitala, będziemy operować. Potem skołowana chora zastanawia się w domu, jaki właściwie będzie zakres tej operacji ...). Ja też miałam rozterki. Z jednej strony bałam się naświetleń, z drugiej - psychicznie nie mogłam udźwignąć mastektomii. Jednak mnie za oszczędzającą (a sporo wycieli) przekonały ... liczne wznowy w okolicach blizn u pacjentek po całkowitym usunięciu piersi.

Darianka (offline)

Post #24

10-11-2017 - 07:29:25

 

Tak czytam te Wasze posty i stwierdzam, że chyba miałam szczęście trafić na mądrego lekarza.
Ja miałam wybór, miałam kilka naprawdę długich rozmów z lekarzem zanim podjęliśmy decyzję jak opeować
W pierwszej kolejności tez miałam mieć oszczędzającą. Mały guz, węzły w usg czyste.
Potem ze zwględu na liczne zwapnienia które wyszły w mammografii lekarz zaproponował mastektomię podskórną z implantem. Tez wszystko wyjaśnił, dlaczego taka propozycja z jego strony itp, ale wybór pozostawił mnie.
Czytając Wasze historie robi się przykro, że w tak ciężkiej i trudnej dla kobiet chorobie jest tk mało empatii i zaangażowania ze strony lekarzy sad smiley



NIE BÓJ SIĘ JUTRA, NIECH JUTRO BOI SIĘ CIEBIE


Paula.kh (offline)

Post #25

10-11-2017 - 09:54:46

 

Cytuj
Darianka
Tak czytam te Wasze posty i stwierdzam, że chyba miałam szczęście trafić na mądrego lekarza.
Ja miałam wybór, miałam kilka naprawdę długich rozmów z lekarzem zanim podjęliśmy decyzję jak opeować
W pierwszej kolejności tez miałam mieć oszczędzającą. Mały guz, węzły w usg czyste.
Potem ze zwględu na liczne zwapnienia które wyszły w mammografii lekarz zaproponował mastektomię podskórną z implantem. Tez wszystko wyjaśnił, dlaczego taka propozycja z jego strony itp, ale wybór pozostawił mnie.
Czytając Wasze historie robi się przykro, że w tak ciężkiej i trudnej dla kobiet chorobie jest tk mało empatii i zaangażowania ze strony lekarzy sad smiley

Moja Mama leczy się w tym samym ośrodku co Ty i niestety chyba trafiła na gorszy dzień lekarza, zresztą nadal trafia, dlatego już znalazłyśmy innego.

Brak zaangażowania to już norma, szkoda, że brakuje też fachowości i wiedzy.

renatar (offline)

Post #26

10-11-2017 - 10:52:41

sieradz 

Mój pierwszy lekarz mnie nastawił że chemia i oszczędzająca [ guz 10cm] że przy moim typie raka chemia półroczna na pewno wykosi raka całkowicie, dzisiaj się z tego śmieję ale wtedy ufałam całkowicie swojemu lekarzowi. Po całych zawirowaniach z chemikami a miałam ich trzech już niespecjalnie mam zaufanie. Straciłam pół roku chemicznego leczenia a guz sobie rósł. Operacja razem z węzłami bo już poszli na całość kiedy była panika że nikt tego nie zauważył. Mimo czystych węzłów dostałam 25 dawek i to na węzły obojczykowe i szyjne i już nie dopytywałam dlaczego ale też przypuszczam że na zapas.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

malszewo (offline)

Post #27

11-11-2017 - 20:32:25

Warszawa 

Ja nie czuję się pozbawiona wyboru. Wiem, że ostateczna decyzja należy do mnie i mogę wybrać amputację. A radioterapia będzie na pewno, niezależnie od rodzaju operacji, bo to jedyne leczenie wspomagające w przypadku raka trójujemnego. Nie narzekam też na lekarzy, bo uważam, że robią wszystko, aby mnie wyleczyć. Weszłam na to forum w nadziei, że odezwie się ktoś, kto był w podobnej sytuacji. Dziękuję jeszcze raz Beni, podniosła mnie na duchu. Mam nadzieję, że ja też kiedyś będę mogła komuś pomóc.smiling smiley

Darianka (offline)

Post #28

11-11-2017 - 20:51:19

 

Cytuj
Paula.kh
Tak czytam te Wasze posty i stwierdzam, że chyba miałam szczęście trafić na mądrego lekarza.
Ja miałam wybór, miałam kilka naprawdę długich rozmów z lekarzem zanim podjęliśmy decyzję jak opeować
W pierwszej kolejności tez miałam mieć oszczędzającą. Mały guz, węzły w usg czyste.
Potem ze zwględu na liczne zwapnienia które wyszły w mammografii lekarz zaproponował mastektomię podskórną z implantem. Tez wszystko wyjaśnił, dlaczego taka propozycja z jego strony itp, ale wybór pozostawił mnie.
Czytając Wasze historie robi się przykro, że w tak ciężkiej i trudnej dla kobiet chorobie jest tk mało empatii i zaangażowania ze strony lekarzy sad smiley

Moja Mama leczy się w tym samym ośrodku co Ty i niestety chyba trafiła na gorszy dzień lekarza, zresztą nadal trafia, dlatego już znalazłyśmy innego.

Brak zaangażowania to już norma, szkoda, że brakuje też fachowości i wiedzy.
Jakie nazwisko?



NIE BÓJ SIĘ JUTRA, NIECH JUTRO BOI SIĘ CIEBIE


Gosia1983 (offline)

Post #29

11-12-2017 - 12:14:22

 

Witam jestem po kwadratektonomii ,która była przeprowadzona 6 grudnia.Wczoraj zaczęła boleć mnie pacha po operowanej stronie i zaczęły pojawiać się bolące węzły chłonne.Czy to może być od zabiegu i jest to normalne?Dodam ze nie mam ani temperatury,rana nie jest zainfekowana.Czy objaw jakby skorki pomarańczowej po zabiegu jest normalny?Operacja była przeprowadzona ze względu na nawracające brodawczaki jak i rozrost przewodowy o niepewnym potencjale.Dodam że usuwane zmiany były wrośnięte w gruczoł piersiowy.Jeszcze chciałam zapytać co oznacza zmiana hypoechogeniczna o pozaciąganych granicach?Co oznaczają pozaciągane granice.Czy moze to wskazywać na nowotwór (bolące węzły po operacji i tak opisana zmiana).Proszę o informację,dziękuję.

dziubas (offline)

Post #30

11-12-2017 - 14:28:08

Gdańsk 

Gosiu! serce twoja pierś jest po operacji i bardzo dobrze! i mimo, że gruczoły piersiowe podobno są mało unerwione, to w takiej sytuacji ma prawo coś boleć, tak więc jest to raczej normalne... , wyobraź sobie co jest z ta twoja piersią-jest pociachana, nerwy przecięte, przy wrośnięciu zmian w gruczoł, trzeba było ciachnąc jeszcze więcej, zeby możliwie całego dziada posłać do słoja i do patomorfologii!, chyba byłas już onkochirurga na zdjeciu szwów, więc chyba mówiłas mu o swoich obawach, jeżeli nie byłas na wizycie jeszcz, bo to zaledwie 5 dni po operacji, to wizyta przed tobą i zadaj swoje pytanie jemu tak jak zadałaś na forum! odwagi! okpapa





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-12-2017 - 14:28:59 przez dziubas.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 166
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022