Operacja oszczędzająca

Wysłane przez Amazonki.net 

Iwona75 (offline)

Post #1

18-01-2021 - 22:21:10

 

Super.dziekuje za kontakt



---------------------------
BTC , T1bN0M0, G2(2+2+2) 10mm, ER ++ 100% (TS7/8), PGR +++ 100% (TS8/8), Her2 - (+1), Ki67 do 15%

Iwona75 (offline)

Post #2

19-01-2021 - 19:05:21

 

Podczas operacji oszczędzającej (co mam w wypisie ze szpitala) umieszczono mi klipsy tytanowe (nie ma podanej liczby). Do czego one mają posłużyć? Dodatkowo na piersi w okolicy brodawki (w innym miejscu niż był guz) widzę jakby zasinienie, zazielenienie a w miejscu tej zmiany wyczuwam dziwne zgrubienia których wcześniej nie było ... Co to może być ? Miałyście tak?
Widziałam też że niektóre z Amazonek mają w wyniku po operacji oszczędzającej też wskazany wynik e-kadheryny. Czy to badanie jest zawsze robione z materiału?



---------------------------
BTC , T1bN0M0, G2(2+2+2) 10mm, ER ++ 100% (TS7/8), PGR +++ 100% (TS8/8), Her2 - (+1), Ki67 do 15%



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-01-2021 - 19:08:18 przez Iwona75.

dziubas (offline)

Post #3

19-01-2021 - 20:22:48

Gdańsk 

Iwona! serceSkoro na operacji oszczedzajacej chirurg wycina częśc tkanki z marginesem, to nie może zostawić takiej rozcietej piersi. Musi ponaciągać trochę, zszyć i/albo zaklipsować. Te łaczenia tkanki może sa robione troche "na zakładke" i stad te zgrubienia - też je mam. Klipsy sa tytanowe, bo tytan jest najlepszym metalem, który nie daje odczynów zapalnych w większości przypadków. Jeśli miałas biopsje gruboigłową, to po pobraniu tkanek w to miejsce wkładają znacznik tytanowy, żeby chirurg wiedział gdzie jest guz (zakłada kotwiczkę). Własnie podczas zakładania tej kotwiczki dwóch lekarzy, którzy robili specjalizację pytało tego starszego stażem z jakiego metalu ten znacznik, "szef" mówi: chyba z tytanu. Ot i stąd cała moja mądrość! O e-kadherynie nic nie wiem! bezradny





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-01-2021 - 20:23:25 przez dziubas.

Iwona75 (offline)

Post #4

19-01-2021 - 20:37:57

 

Dziękuję za wyjaśnienie tyle że martwi mnie iż zarówno ten kolorek jak te zgrubienia są po przeciwnej stronie piersi a nie tam gdzie był guz bezradny

Te klipsy to nie wiem gdzie włożone smiling smiley Ale są w karcie wpisane. Ile też nie wiemsmiling smiley Kotwiczkę miałam zakładaną jeden dzień przed operacją i była jeszcze II raz mammo aby widać było czy dobrze założona.
Ale też teraz sobie kojarzę że po operacji słyszałam coś po obudzeniu o jakimś tatuażu...



---------------------------
BTC , T1bN0M0, G2(2+2+2) 10mm, ER ++ 100% (TS7/8), PGR +++ 100% (TS8/8), Her2 - (+1), Ki67 do 15%



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 19-01-2021 - 20:40:02 przez Iwona75.

dziubas (offline)

Post #5

20-01-2021 - 22:44:47

Gdańsk 

tatuaż to robią przed radioterapią, ale żeby juz podczas operacji to nie słyszałam!
nie moge ci chwilowo odpowiedzięc na priv, ponadto wolę gadac niz stukać w klawisze... mój nr fona jest w moim profilu, znajdziesz?
ja jestem po oszczędzającej , 8 lat mineło, jak dotad wszystkie badania kontrolne prawidłowe, 8 lat tez uzywam tamoxiffen, skutków ubocznych raczej nie mam, martwie sie o wątrobe bo juz dawno była stłuszcona a tamos może jej dokładać..., za tydzień mam wizyte u onki i chcę ja poprosic o dokładniejsze badanie niz usg, mój guz był G1, wielkość 0,9 cm, hormonozależny ER 95%, PR 10%, ki 67 - 1%, mikroprzerzut do wartownika. Generalnie to te parametry super. Ale... Wiesz jak jest! Jeszcze dwa lata temu nie miałam zadnych czarnych myśli, teraz jak mnie gdzieś boli (nie mylic z "zaboli"winking smiley głowa pracuje!
Uszy do góry Iwona!!! takokbuzki





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 20-01-2021 - 22:59:37 przez dziubas.

dziubas (offline)

Post #6

23-01-2021 - 14:49:37

Gdańsk 

Iwona ! serce odnośnie dzwonienia do mnie to zanim zadzwonisz wyślij mi smsa , ze to ty, bo w obecnej chwili generalnie nie odbieram telefonów od nikogo, kogo nie mam w swoich kontaktach...





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

Iwona75 (offline)

Post #7

24-01-2021 - 00:48:49

 

Dziubas dzięki.To ki 67 na poziomie 1% u Ciebie to dla mnie magiasmiling smiley pięknie zazdroszczę.serio. Ja jeszcze czekam. Nie wiem jak jest ale jest mi coraz gorzej..... Odczuwa to moja rodzina. Codziennie dochodzi " jeden nowy objaw zaawansowania choroby" -jeśli można tak to nazwać. Jeden lub dwa razy w tygodniu jestem prywatnie u lekarza onkologa tak po prostu żeby ze mną pogadał, uspokoił mnie , przejrzał moje badania... Boże co ja robię?! Daje mi to względny spokój ale noce i tak są bezcenne... Mój wybór-rozpacz, lęk i stres ale trzeźwość umysłu!? Nie wiem co lepsze ale na ten moment jeszcze trwam. Czego wszystkim nam z całego serca życzę!



---------------------------
BTC , T1bN0M0, G2(2+2+2) 10mm, ER ++ 100% (TS7/8), PGR +++ 100% (TS8/8), Her2 - (+1), Ki67 do 15%

Bombina76 (offline)

Post #8

24-01-2021 - 03:24:11

Środa Śląska 

Iwonka, weź antydepresyjne uspokoisz się, możemy my hormonalne tylko wenlaflaksynę, dużo dziewczyn stosuje. Mi onkolog dając receptę na tamosia i reseligo od razu dał ten lek i powiedział że bez antydepresantów przy natychmiastowej menopauzie ciężko będzie, zwlekałam 3 miesiące. Biorę najmniejszą dawkę (37,5 ), uderzenia gorąca mniejsze, zawroty głowy mniejsze, a dodatkowo spie jak zabita ( a taka była moja uroda z tym przerywanym snem), (na godzinę pisania posta nie patrzeć, poszłam spać o 20 rotfl).
A ki 1%, to Kama78 może napisać o kimś kogo znała dobrze i miał ki 3 % chyba? albo mniej, nie wiem Kama przypomni, rak rozsiany i dziękujemy, a wydawało się że mizerne ki i antyhormony.
są reguły dotyczą pewnie większości ale nie wszystkich i te wyjątki są i to nawet nie marginalnie licznie. Myślenie pozytywne, które stymuluje też układ odpornościowy to duża część sukcesu. Buziaki!



NST, G2, T1b, Mastektomia z wartownikami, implant 08.2020 /odrzucenie implantu sad smiley
tamoksyfen + reseligo

Tomasz. (offline)

Post #9

24-01-2021 - 09:44:31

Pruszków 

Cytuj
Bombina76
Iwonka, weź antydepresyjne uspokoisz się, możemy my hormonalne tylko wenlaflaksynę, dużo dziewczyn stosuje. Mi onkolog dając receptę na tamosia i reseligo od razu dał ten lek i powiedział że bez antydepresantów przy natychmiastowej menopauzie ciężko będzie, zwlekałam 3 miesiące. Biorę najmniejszą dawkę (37,5 ), uderzenia gorąca mniejsze, zawroty głowy mniejsze, a dodatkowo spie jak zabita.
Bombina76, poczytaj moje wpisy z początku grudnia. Niektóre chore działają nieludzko na swoje otoczenie doprowadzając się do istotnych zaburzeń poznawczych. A rodzina, która w ramach patologicznie rozumianej empatii nie tupnie nogą w podłogę i nie walnie mocno pięścia w stół nie dość, że sama cierpi to jeszcze ten brak reakcji akceleruje zaburzenia chorej na próg obłędu. Egiozm każdemu człowiekowi się po troszkę należy, ale tu mamy przykład egoizmu z granicy niemal terroru. I odzwierciedla to poziom zaburzeń poznawczych - gdzie z samej definicji osoba nimi dotknięta tego nie rozumie. Jeśli Autorka wątku poczuje po przeczytaniu tego typu wypowiedzi odczuje istotną irytację lub wzburzenie- to tylko potwierdzi to, co napisałem. Początkiem wyjścia jest zgoda na leczenie i podjęcie go zgodnie z zaleceniami lekarza.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Tomasz. (offline)

Post #10

24-01-2021 - 10:44:13

Pruszków 

Osoby tu piszące mogą nie wiedzieć lub nie znać pouczających wątków, gdzie widać u chorej (po leczeniu raka!) istotne zaburzenia poznawcze z istotnym zaburzeniem interpretacji faktów. To przykład Forumowiczki Kasia78.
Tu [amazonki.net] jest przykład wątku załozonego przez nią. Zachęcam do przeczytania całości i zwrócenia uwagi na skalę proporcji tekstów powklejanych z netu do tekstu własnego (autorskiego), czy odniesienia się do mojej odpowiedzi. To z kwietnia ub. roku. 6 maja 2019 podjęła inny wątek: [amazonki.net]
Wystarczy poczytać do końca i pomyśleć nad tym co się przeczytało. Chora to jedno- być moze cierpieć chciała- ma takie prawo, nie mnie w to wnikać. Ale co musiała czuć i przeżywać rodzina tej chorej?!! Która jest wprost niszczona istotnymi jakościowo zaburzeniami chorej.
Co do Forumowiczki Iwona75 warto przeczytać jej 31 wpisów na 3 stronach własnego wątku: [amazonki.net] Osoba niewymagająca pomocy sama z siebie jest w stanie skłonić się do autorefleksji własnej po ich przeczytaniu. I do zadziałania konstruktywnego- by iść do lekarza po leki.
Tu jest wyraźny odpór jako wynik zaburzeń poznawczych zarówno poprzez rozliczne mechanizmy obronne (w tym fiksację) jak i pewne zawężenie obszarów rozumienia i interpretacji rzeczywistości w wyniku zajęcia części procesów myślowych przez psychikę poddaną działaniu rozlicznym stresorom. A potwierdzenie raka to stresor wyjątkowo silny. Z resztą kilka dni temu inna Forumowiczka w wątku [amazonki.net] napisała, że miała myśli samobójcze, a nie mając w ogóle potwierdzonego raka pisze: "Chcę żyć chcę być zdrowa". To pokazuje jak ten silny stresor może przemodelować myślenie o czymś tak podstawowym jak życie.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Iwona75 (offline)

Post #11

24-01-2021 - 12:29:57

 

Tomaszu nie jestem wzburzona ani dotknięta Twoją analizą sytuacji mojej rodziny w odniesieniu do mojej choroby! Niestety nie do końca jest trafna ale rozumiem że być może taki obraz może wyłaniać się po czytaniu moich wpisów.
Martwi mnie jedynie zapominanie przez Ciebie że ciągle tu jestem i Twoje odnoszenie się do mnie przedmiotowo i wskazywanie mnie, moich wpisów , a nie kierowanie się bezpośrednio do mnie - trochę mnie zasmuca.
Zrozumiałam także na podstawie Twoich wpisów, że jesteś tu własnego wyboru aby wspierać swoją wiedzą zdobytą przez lata na przykładzie własnym i wszystkich tych dziewczyn ,które piszą o swojej chorobie (a może także jakiejś wiedzy którą poszerzyłeś we własnym zakresie -tego nie wiem o tym nie piszesz). W stopce masz info ,że nie jesteś lekarzem a czy jesteś psychologiem?
Zauważyłam też , że Twoja wiedza jest ogólnie ceniona i ogromna i naprawę ja też doceniam to że chcesz to robić .
Jednak także uważam ( po analizie Twoich wpisów) że Twoja ciągła chęć oceniania i forma odnoszenia się niektórych wypowiedzi jest nie do końca potrzebna i może przynieść mniej dobrego niż zamierzyłeś.
Jak rejestrowałam się na Amazonki. net, zastanawiało mnie co dzieje się z dziewczynami, które pojawiają się tu i szybko znikają -chyba już nawet się domyślam.

Ostatnio myślałam o tym, że chciałabym tu trwać żeby pokazać swoją historię ,która skończy się dobrze. Pokazywać co czuję codziennie, co się ze mną dzieje, jakie mam lęki - bo może któraś z dziewczyn "odnalazłaby we mnie siebie" , tak jak ja szukam teraz podobnej do mojej historii w jednej z WAS.
Jednak widzę , że chyba nie do końca rozumiem ideę tego forum.... (Dzisiaj dopiero zobaczyłam że warto się przywitać po rejestracji - ja tego nie zrobiłam gafa )
Szukałam też na forum wiedzy i informacji bo od lekarza jej nie dostałam, a miałam potrzebę ją zdobyć. Już tak "mam w głowie" , że niewiedza i nieświadomość buduje obawy i lęki a ja chcę ich mieć jak najmniejbuzki
Czasem nie mam kogo zapytać co budzi moje lęki - dlatego pytałam WAS.

Możecie przenieść ten wpis bo już wiem , że nie dotyczy tego wątku ( nie umiem i nie wiem jak to zrobićsmiling smiley)
Postaram się teraz już nie pisać tylko czytać - jeśli ktoś chciałby ze mną podtrzymać kontakt jestem na PRIVsmiling smiley



---------------------------
BTC , T1bN0M0, G2(2+2+2) 10mm, ER ++ 100% (TS7/8), PGR +++ 100% (TS8/8), Her2 - (+1), Ki67 do 15%



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 24-01-2021 - 12:40:06 przez Iwona75.

Tomasz. (offline)

Post #12

24-01-2021 - 13:22:10

Pruszków 

Iwono-jednym zdaniem : Jeśli poczułaś, że potraktowałem Cię przedmiotowo- to przepraszam, nie było to moim zamiarem.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Kama78 (offline)

Post #13

24-01-2021 - 17:39:30

Gdynia 

Iwonko, jak juz bedziesz miała wyniki po opearcaji i plan leczenia bedzie lepiej. Kazda z nas przez to przechodziła, tysiace skrajnych mysli w głowie.
Jestem zdania, ze jak nie radzimy sobie z sytuacją to warto wspomóc się antydepresantami albo skorzystac z pomocy psychoonkologa... Dla naszych rodzin to też duzy stres, bo oni sa jakby z boku, poza tą relacją ja-moja choroba-lekarz/leczenie. I dla nich to moze być jeszcze trudniejsze. Jak tak sobie myslałam, ze mógłby zachorować mój mąż, to zdecydowanie wolę, ze to ja- nie wiem, jak bym zniosła jego chorobę.
Pamiętaj też, ze wynik, receptory, ki 67 nie przekladaja się w prosty sposób na rokowania. Skoro Bombina napisała, to podejmę temat. Moja ciocia miała raka wysoko hormonozaleznego, ki67 1%, wezły czyste. Po operacji dostała tylko antyhormony. Przezyła 5 lat po zachorowaniu. A zobacz ile jest dziewczyn trojujemnych, które zyją długie lata... Ja wyszłam z założenia, ze szkoda czasu na zamartwianie się tym, na co do konca i tak nie mam wpływu. Postanowiłam sobie, ze rak nie zabierze mi radości zycia, ani żadna menopauza smiling smiley I jak na razie daję radę, czego i Tobie zyczę



Rak typu NST G2 ER ++w 70% PR ++ w 60% Ki67- 40% HER2- E-Catherin + mutacja BRCA1. Za mną 4 AC +2 PXL+3 DCX przed operacją. Mastektomia z rekonstrukcją. Lametta. Radioterapia. styczeń 2021- profilaktyczne usuniecie jajników, kwiecień 2021- profilaktyczna mastektomia lewej piersi

Al_la (offline)

Post #14

26-01-2021 - 21:12:16

k/Warszawy 

Oj, ale tu się działo....

"Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" uśmiech Tomku, na psychoterapeutę kobiet, nad którymi wisi zagrożenie utraty życia (być może osierocenie dzieci) byś się nie nadawał uśmiech Pewnie jesteś z Marsa i nie rozumiesz Wenusjanek oczko
Gdybyś mnie pooglądał i posłuchał przed i w trakcie leczenia to od razu zamknąłbyś mnie w "wariatkowie".
Ja rozumiem Iwonkę i wszystkie przestraszone dziewczyny, ale żeby się nie zadręczyć, a przy tym rodziny, polecam "uspokajacze". Mnie postawiły na nogi ok
Najgorszy jest czas oczekiwania na wyniki i decyzję w sprawie leczenia. Potem się można oswoić z chorobą i uwierzyć, że się uda. Ja byłam przekonana na 100%, że z tego nie wyjdę. Na dzień dzisiejszy czuję się zdrowa i nie myślę, o innym scenariuszu.

Iwonko, pisz, pytaj, dzwoń i trzymaj się ok





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Tomasz. (offline)

Post #15

26-01-2021 - 21:41:45

Pruszków 

Ja podałem przykłady o powadze sytuacji, gdy osoba po raku nie ma wsparcia (nieważne, czy psychologicznego, psychoonkologicznego, czy farmakologicznego, lub socjoterapii- nie ważne!- liczy się skuteczność) aby normalnie funkcjonować. I sama cierpiąc demoluje psychicznie sytuację w najbliższej rodzinie.
Jeszcze raz powtórzę- powaga sytuacji. Rak to nie kichnięcie, psychoza reaktywna to nie chandra.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

mgiełka (offline)

Post #16

26-01-2021 - 22:57:24

Radom 

Tomasz - przesadziłeś. Nie stawiaj proszę siebie w roli psychologa. Pozostań lepiej przy tym, co Ci dobrze wychodzi - analizowaniu wyników i wszelkich spraw wokół tego. Nie analizuj, proszę, osób...

Mam nadzieję, że słowa Iwonki:
"Zauważyłam też , że Twoja wiedza jest ogólnie ceniona i ogromna i naprawę ja też doceniam to że chcesz to robić .
Jednak także uważam ( po analizie Twoich wpisów) że Twoja ciągła chęć oceniania i forma odnoszenia się niektórych wypowiedzi jest nie do końca potrzebna i może przynieść mniej dobrego niż zamierzyłeś.
Jak rejestrowałam się na Amazonki. net, zastanawiało mnie co dzieje się z dziewczynami, które pojawiają się tu i szybko znikają -chyba już nawet się domyślam."
przyjąłeś ze zrozumieniem - bo przeprosiłeś tylko za przedmiotowe traktowanie. Wiem, że to jest Twój styl i sposób reagowania, i że stoi za Twoimi słowami szczera chęć pomocy, ale ktoś nowy na forum nie dostrzeże tego pod Twoim "psychologizowaniem" i może odejść zniechęcony.






Z amazonki.net od 2006 roku.

Bombina76 (offline)

Post #17

27-01-2021 - 05:01:28

Środa Śląska 

Hm....mam w rodzinie ( to już kompletne zaśmiecanie wątku) osobę chorą na chorobę przewlekłą, autoimunologiczną od paru lat. Od paru lat ona już umiera, jest chora bardziej niż ja ( teraz ja jestem już zdrowa ale wcześniej smiling smiley), i wszystko kręci się wokół niej, odpoczywać, nie może tego, nie może tamtego, owego itp, i co będzie jak umrze, trwa to parę lat.
Może Tomasz zareagował tak zbyt ostro, bo widzi w różnych postach jak dziewczyny męczą siebie i otoczenie i wie jak to osoba z boku odczuwa? Ja tak jak Kama wole mieć raka niż ktoś mi bliski, mam nad tym "kontrolę". Jeżeli ktoś już nie wytrzymuje, kilkakrotnie padają rady o wspomaganiu różnym, i nic ....to mnie to tez to denerwuje. akurat Iwonka nie ( piszemy na priv).
Nie wiem czy mnie rozumiecie, chodzi mi o to że każdy ma prawo do paniki, ale np ja jestem wrażliwa na "syndrom ofiary".
Moja matka całe życie była "biedna", Jak powiedziałam jej że mam raka ( sytuacja autentyczna, nie wymyślam), to w tej samej rozmowie powiedziała "rakowcy to maja dobrze, maja plastry z morfiną a my musimy cierpieć na ból kości", przez jakiś czas, miałam bekę i na pytanie co słychać osobom wtajemniczonym w tekst mówiłam- rakowcy to maja dobrze smiling smileysmiling smileysmiling smiley
Teraz jak mnie bolało w jesieni, kompikacje z piersią ,czy zawroty głowy to tez usłyszałam- jak będziesz stara to zobaczysz co znaczy ból kości.....I teraz jest cienka granica miedzy tym że rak to nienoramalna sytuacja i każda dziewczyna ma prawo do panki a tym ze np ja po moich doświadczeniach życiowych niektóre marudzenia odbieram jako "syndrom ofiary" , kilka stron rad i pomysłów a może biopsja prywatnie, a może leki, a może to i tamto, a dziewczyny dalej nic, to mnie to denerwuje. Nic nie piszę bo nie mam prawa jako osoba po tej samej stronie barykady, i może to jest zwykłe marudzenie przerażonej dziewczyny, ale przez lata trwania tej strony na pewno wampiry-ofiary się znajdą i może dlatego Tomasz tak zareagował, przesadnie. Iwonko-jeszcze raz - nie było to do ciebiesmiling smiley



NST, G2, T1b, Mastektomia z wartownikami, implant 08.2020 /odrzucenie implantu sad smiley
tamoksyfen + reseligo

Tomasz. (offline)

Post #18

27-01-2021 - 10:11:27

Pruszków 

Cytuj
Bombina76
(...), ale przez lata trwania tej strony na pewno wampiry-ofiary się znajdą i może dlatego Tomasz tak zareagował, przesadnie. Iwonko-jeszcze raz - nie było to do ciebiesmiling smiley
Tomasz duży uśmiech swoje w życiu przeszedł. I nie reaguje przesadnie, tylko w sposób konkretny i zdecydowany. Wszystkie moje wpisy są przemyślane, mają swój cel, a słownictwo jest adekwatne.
Są osoby które potrzebują chcą pogłaskania i się odwdzięczą za ten gest empatii, a są i takie, które jakoby pogłaskania chcą, jednak stale im to głaskanie nie pasuje i jeszcze frustracje swoje wylewają, że głaszczący nie wie, jak ma pogłaskać!. I takie osoby wymagają nie głaskania, zdecydowanego walnięcia pięścią w stół. I to tak, aby wszystko na blacie podskoczło. Nie wystarczy raz- dwa razy - to kilka.
Gdy tego zza wczasu nie zrobimy to sami mamy problem. Rodzi się typ płaczliwego frustrata-egoisty który wprost ma narcystycznie jawne żądania. Bo przecież jest ciężko chory!.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Al_la (offline)

Post #19

27-01-2021 - 19:48:59

k/Warszawy 

Tomku, zgadzam się z Tobą, ale ja wolałabym walnąć w stół parząc w oczy tej osobie, bo wtedy widać intencje. Na forum intencji nie widać i może ktoś to odebrać, jako atak. Zanim osoba zrozumie, że potrzeba jej spokoju, a nie nakręcania się niepotrzebnie, może uciec z forum i załamać się psychicznie. W sprawach ludzkiej psychiki trzeba być bardzo ostrożnym.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Zan (offline)

Post #20

29-03-2021 - 19:01:03

 

Witam. Moja Mama dwa tygodnie temu przeszła operacje oszczędzająca pierś (rąk inwazyjny zrazików NHG2, Ki67-10
%, her2 0,wyciete wszystkie węzły chłonne, jeden był zajęty). Dzisiaj Mama była na zdjęciu szwów i lekarz oznajmił jej, że musi powtórzyć operację, ponieważ został zbyt mały margines i prawdopodobnie czegos nie wycięli. Czy to normalne???? Czy to robienie operacji na chybił trafił. Jestem zszokowana



Rak inwazyjny przewodowy her2 ++, hormonozalezny T2, N0, M0. Ki67-90%
.. I jeśli nie ma już żadnego ratunku zostaje jeszcze jeden... pobiec drugiemu na pomoc.

Safi (offline)

Post #21

29-03-2021 - 19:27:44

 

Niestety, przy oszczędzającej tzw. docinka marginesów się zdarza

dziubas (offline)

Post #22

31-03-2021 - 15:35:22

Gdańsk 

Potwierdzam! Zdarza się i nie wynika ze złej woli chirurga ani nawet od umiejetności...





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

Zan (offline)

Post #23

31-03-2021 - 22:03:13

 

Dziękuję bardzo za odpowiedzi. Pozdrawiam i zdrowia życzę.



Rak inwazyjny przewodowy her2 ++, hormonozalezny T2, N0, M0. Ki67-90%
.. I jeśli nie ma już żadnego ratunku zostaje jeszcze jeden... pobiec drugiemu na pomoc.

Ewcia22 (offline)

Post #24

02-04-2021 - 07:55:11

Poznań 

Ja miałam docinke marginesu.



Tomasz. (offline)

Post #25

02-04-2021 - 08:55:09

Pruszków 

Cytuj
Zan
Witam. Moja Mama dwa tygodnie temu przeszła operacje oszczędzająca pierś (rąk inwazyjny zrazików NHG2, Ki67-10
%, her2 0,wyciete wszystkie węzły chłonne, jeden był zajęty). Dzisiaj Mama była na zdjęciu szwów i lekarz oznajmił jej, że musi powtórzyć operację, ponieważ został zbyt mały margines i prawdopodobnie czegos nie wycięli. Czy to normalne???? Czy to robienie operacji na chybił trafił. Jestem zszokowana
W ogóle szokiem jest wykonywanie BCT w rakach zrazikowych. One dość często występują obustronnie. A więc tym samym jest ryzyko wystąpienia w piersi operowanej raka w następnych zrazikach. Niezależnie od wznowy miejscowej w bliźnie.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Tomasz. (offline)

Post #26

02-04-2021 - 08:58:37

Pruszków 

Cytuj
dziubas
Potwierdzam! Zdarza się i nie wynika ze złej woli chirurga ani nawet od umiejetności...
Niestety, lekarz swymi umiejętnościami daj ciała w razie nie doszczetnosci zabiegu. Nawet 3 mm więcej niż potrzeba, nigdy 1 mm za mało.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Markiza (offline)

Post #27

13-04-2021 - 13:32:54

 

Witam! Na jutro mam zaplanowaną operacje oszczędzającą z radioterapią śròdoperacyjną. Czy ktòraś z was miała podobnie i mogłaby podzielić się doświadczeniami,czy jest się czego obawiać?Głòwnie o tą radioterapię pytam. Czy jest to w jakiś sposòb odczuwalne lub nasila dolegliwości pooperacyjne?

dziubas (offline)

Post #28

13-04-2021 - 19:07:39

Gdańsk 

Markiza! serce Wow!!! Radioterapia śródoperacyjna to przynajmniej brzmi podobmie jak badanie histopatologiczne śródoperacyjne. Nie spotkałam sie z takim przypadkiem na forum, ale zaznaczam, że ostatnio nie czytam codziennie...Myśle, że taka radioterapia może mieć same plusy i podobna może byc do brachyterapii... No, no! Juz są takie możliwości???!!! Szczerze mówiąc absolutnie nie ma do czego się przyczepić a tym bardziej bać!!! tak
Napisz cos o swojej chorobie, bo to twój przypadek moze pomóc innym!





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 13-04-2021 - 19:10:16 przez dziubas.

Markiza (offline)

Post #29

13-04-2021 - 21:09:58

 

Szukałam trochę na forum i nic na ten temat nie znalazłam.Z tego co wiem będzie to naświetlanie na otwartą ranę w trakcie operacji w miejscu gdzie był guz( IORT czy jakoś tak się to nazywa), skraca to czas późniejszych naświetlań -to tyle co wiem co mnie czeka i miałam nadzieję dowiedzieć się od was czegoś więcej.
W sumie to leczę się w Berlinie,bo tu mieszkam ale myślałam że takie coś stosuje się dość powszechnie.
Wobec tego pozostaje mi to przejść w niewiedzy.

Jeśli chodzi o moją chorobę to jestem her2 +++,er-,pr-, guz miał ok 10 mm.Chemia+5 kursòw przeciwciał już za mną, no i jutro operacja z dodatkowymi atrakcjami przed ktòrą mam mega stracha.
Pozdrawiam

Tomasz. (offline)

Post #30

13-04-2021 - 21:27:27

Pruszków 

Markiza, chemia w jakim schemacie?



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 422
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022