Operacje i zabiegi ginekologiczne

Wysłane przez Amazonki.net 

Amazonki.net (offline)

Post #1

20-02-2010 - 15:02:05

Forumowo 

W tym temacie piszemy o wszystkich zabiegach ginekologicznych, które mają związek z rakiem piersi np. histerektomia oraz histeroskopia i abrazja wykonane z powodu zmian powstałych po leczeniu hormonalnym raka piersi.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-11-2010 - 20:08:35 przez Al_la.

Jaggoda0 (offline)

Post #2

10-04-2010 - 22:44:42

Stargard  

jeszcze w trakcie brania tamoxifenu miałam dwie histeroskopie pierwszą w 3 roku a druga pod koniec 5 roku ...do tego 2 abrazje juz po skończonej hormoterapii...nadal kontroluje usg dopochwowe szykuje mi sie nastepna abrazja bo endomertium dośc wysokie , kontrol za 2 miesiace smiling smiley



Życie Jest Darem Od Boga Więc Czemu Za Nie Płacimy...???...

luska (offline)

Post #3

11-04-2010 - 12:38:58

Gdynia 

Tu też się dopiszę z powodu uszkodzonego genu i mutacji BRCA2 w 2008 roku poddałam się histerotomii






Ciesz się
drobnymi rzeczami,
gdyż pewnego dnia
możesz odkryć,
że były one wielkie.

Perełka (offline)

Post #4

13-04-2010 - 23:28:53

 

Dziewczyny ja mam durne endometrium. Od czasu jak stosuje Nolvadex raz jest mniejsze, raz większe. Kiedy osiągnęło 16 mm miałam robione wycinki przez ginekologa-onkologa ( wynik hist: zaburzenia hormonalne).
Obserwujemy je co 3 miesiące dopochwowym USG. Jak do tej pory pan profesor nie zalecił abrazji. Cały czas obserwujemy. Przede mna kolejne badania i już sie martwię jakie będzie tym razem.
Mam pytanie jak długo po abrazji znów zaczęło wam narastać?
Czy jest szansa, ze endometrium samo zaniknie?
Zastanawiam się czy nie zasugerować onkolożce zmiany leku.



lulu (offline)

Post #5

16-04-2010 - 12:16:34

k/Kwidzyna 

Ja po 1,5 roku miałam Tamoxifen zmieniony na Egistrozol, endometrium nie zareagowało na to, dalej szalało. Po konsultacji z onkologiem zdecydowałam się na usunięcie dołu.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

krakuska (offline)

Post #6

19-04-2010 - 21:59:56

Kraków 

No to sie wprowadzam z drugą częścią mojego problemiku do rozważenia (pierwszy to mastektomia profilaktyczna w stosownym wątku), a mianowicie profilaktyczną adnexectomią zasugerowaną przez genetyka w związku z mutacją genu. Luska juz mi swoja opinie przedstawiła..dziękuje.., a ja dalej myślę.myśli



Haniap. (offline)

Post #7

19-04-2010 - 22:12:37

Poznań 

Perełka: Po Nolvadexie moje endometrium też oszalało i to do tego stopnia, że jestem po usunięciu dołu. Wszystko poszło, macica i jajniki bezradny A Nolvadex biorę nadal...



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



danka58 (offline)

Post #8

21-04-2010 - 17:03:00

k/Gniezna 

U mnie w trakcie brania tamoxifenu endometrium było książkowe. Po zmianie na arimidex zaczeło szaleć. Zrobiła mi sie torbiel na jajniku, ktora pękła, krwotok i z marszu byłam operowana. Mam wszystko usuniete.



W życiu piękne są tylko chwile i dla tych chwil warto żyć.

amado (offline)

Post #9

21-04-2010 - 19:06:21

 

krakuska, byłam u mądrego, sympatycznego pana profesora, który mi poradził, aby usunąć tylko jajniki z przydatkami w zwykłej operacji, aby było wszystko dobrze widać, macicę głównie ze względu na wiek radził zostawić, gdyż było wszystko w porządeczku

justa1970 (offline)

Post #10

26-04-2010 - 19:54:59

Piotrków Trybunalski 

No ja nie jestem leczona hormonami ale miałam przerost endometrium i maiłam dysplazję szyjki CIN 1.
Miałam zabieg kolizacjii szyjki i łyżeczkowanie. czekam na wyniki histo pat - pewnie jż są ale jakoś nie kce mi się iść odebrać - mówią ,że przy CIN jeden nic nie ma prawa tam być -- hi,hi pewnie dlatego mi nie śpieszno.
Ale wiem ,że dobrze zrobiłam poddając się temu zabiegowi.
A tak wogóle to zaraz p[o zakończonym leczeniu ginekolog w CO zaproponował całkowite wywalenie dołu- jakoś nie bardzo mi się to widzi.Mam nadzieję ,że nie będzioe takiej potrzeby



Iza

Agaba190 (offline)

Post #11

29-04-2010 - 07:21:45

k/Warszawy 

No to ja się wtrącę choć na razie nie grozi mi wycinanie dołu. Brałam 5 lat Tamoks a teraz Mamostrol. Raz miałam przerośnięte endometrium, ale wróciło do normy. Ale nie o tym chciałam pisać.
Wczoraj moja koleżanka (też amazonka) na (Tamoksie -- 3-ci rok) była u gina w Szpitalu Bielańskim. Endometrium ma w zależności od aparatu 18-22 mm. W zeszłym roku była czyszczona, bo tez był przerost. W hist-pacie było ok. Oprócz tego mięśniaki i torbiel na jajniku. I co?. Powiedziano jej (2 lekarzy), że teraz podczas brania takich leków w ogóle nie powinna się badać (robić USG). Bo najnowsze doniesienia medyczne mówią, że o ile nie ma plamienia to nic się nie dzieje.
Zgłupiałam zupełnie. A raka jajnika to jak mają zamiar wykrywać? Poradziłam jej, żeby zmieniła lekarza, ale ja też chodzę do tej samej poradni K, co ona. No to i ja chyba muszę zmienić.
A może oni mają rację?







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Haniap. (offline)

Post #12

29-04-2010 - 08:57:09

Poznań 

Na pewno nie mają racji. Ty masz rację Agaba. Trzeba się badać, a podczas brania takich świństw jak nam dają, trzeba to robić jeszcze dokładniej. Przecież po to u każdego lekarza spisują "historię choroby" i musimy podać jakie leki bierzemy i jakimi byłyśmy leczone. Właśnie po to, żeby każdy mądry wiedział z kim ma do czynienia. No nie? Amazonka to w końcu nie byle kto radocha



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



Perełka (offline)

Post #13

05-05-2010 - 23:41:43

 

Agaba ja początkowo miałam zalecenie robienia USG dowcipnego co pól roku. Kiedy się okazało, że moje endometrium zaczęło szybko narastać natychmiast dostałam polecenie udania się do ginekologa. Wybraliśmy z mężem ginekologa onkologa. Pojechałam na konsultacje. Kazał robić USG dowcipne co 3 miesiące i kontrolować zmiany. Pojechaliśmy do koolejnego. Tym razem ol do prof. gin- onkol ( który prowadzi mnie do dziś) Potwierdził. Kiedy urosło do 16 mm miałam pobierany materiał do badania histopatologicznego. Wynik - zaburzenia hormonalne.
USG robię co 3 miechy i jestem z tego zadowolona, bo mam uczucie, że trzymam rękę na pulsie. Ostatni wynik był 14 mm a wczoraj 9 mm.
Tez miałam torbielki , ale samoczynnie zniknęły - na szczęście.



krakuska (offline)

Post #14

08-05-2010 - 16:10:49

Kraków 

no to ja odpiszę ...byłam u mojego mądrego ginekologa, co by mi zrobił porządek w głowie , bo już zgłupiałam od tego wszystkiego. Na razie zwiększył mi częstotliwość wizyt u siebie : znaczy co 3 miesiące kontrolka , usg dowcipne i jakoś tak częściej markery i oczywiście cytologia. Zapytałam też onkologa co myśli o profilaktycznym usuwaniu dołu...mhhh...pomyślał...i mądrze stwierdził ,że regularne kontrole póki co wystarczą a wywalanie "profilaktyczne" nie ma sensu. Póki co nic tam na dole się nie dzieje. Troszkę się uspokoiłam, a 13.05. maszeruję na to usg ( ostatnie miałam w listopadzie) i myślę ,że w dalszym ciągu wszystko będzie ok.



joakil (offline)

Post #15

09-11-2010 - 17:34:31

Pomiechówek 

Psotunia mi uświadomiła, że za 2 tygodnie ja idę do szpitala na usuwanie dołu.....Zupełnie o tym nie myślę. Ponieważ skierowanie do szpitala dostałam jeszcze we wrześniu to tydawał mi się tak odległy termin..... a tu trzeba się przygotować, porobić badania.... jak ten czs leci....
Operacji się nie boję. Wiem, że nie mam raka a operacje miałam juz 4. Chyba jestem weteranką duży uśmiech do wszystkiego można się przyzwyczaić oczkoDo szpitala idę 25 (na Madalińskiego), więc jeśli któraś by się błąkała w tamtych okolicach....... to zapraszam.

ups, to chyba nie w tym wątku powinno być.....







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 09-11-2010 - 17:35:57 przez joakil.

basia04 (offline)

Post #16

11-11-2010 - 18:36:14

Olsztyn 

Na 8 grudnia mam skierowanie do szpitala. Zdecydowałam się na całkowite usunięcie dołu, ale się bojam bardzo bojam. Barbara mówiła, że to nic takiego i tego się trzymam. Nawet w styczniu albo lutym planuję wyjazd do sanatorium. Ale co będę ściemniać, mam doła.



b_angel (offline)

Post #17

11-11-2010 - 18:48:45

radom 

a trzeba sie cieszyć , że będziesz lżejsza o to co ci wytną i o lęki o to co by C tam mogło ewentualnie "wyróść"



. . . . . . . . . . . . . .

...na forum od 16 listopada 2005 ...

koko71 (offline)

Post #18

11-11-2010 - 19:10:43

Poznań 

Witam rzadko bywam na forum ale chciałam się wypowiedzieć w sprawie usunięcia dołu. dwa lata temu okazało się że mam na jajniku torbiel(ok 4 cm) po prawie roku obserwacji gin. zdecydował żeby usunąć wszystko bo właściwie nic się nie zmieniło torbiel jak była tak była .Po zabiegu okazało się że wyniki były ok a torbiel miała 6 na 8 cm i była surowicza.Dziś po dwóch latach nie żałuję,czuję się b.dobrze.Bądz dobrej myśli sam zabieg nie jest taki straszny i z każdym dniem jest coraz lepiej.Pozdrawiam

Następna (offline)

Post #19

19-11-2010 - 19:06:37

Krosno 

To, co mam zamiar opisać, to nie jest operacja, tylko zabieg. Ale dostałam pozwolenie opisania go na tym wątku, więc myślę i opisuję, choc wcale nie tęsknię (po nim). Moja histeroskopia miała odbyć się już dwa tygodnie temu, ale akurat dostałam katar i piekło mnie gardło, więc bardzo stanowczo pani sekretarka oddziału ginekologicznego orzekła, ze nikt mnie przecież takiej zasmarkanej nie będzie znieczulał, skądże, i wyznaczyła nowy termin, na wczoraj. Wczoraj było 18 listopada 2010r. Dostałam kartkę z wytycznymi, co do przygotowania się do "małego zabiegu ginekoogicznego":
- usunięcie tipsów, zmycie lakieru do paznokci
- ściągnięcie biżuterii, łącznie z obrączką (pozostawienie w domu)
- w przypadku żylaków kończyn dolnych zakupienie bandaży elastycznych najszerszych - 2 sztuki
Te zalecenia mnie nie dotyczyły, jako że żadnej z tych rzeczy nie używam. Cytuję dalej:
W dniu zabiegu:
- na czczo (nic nie jeść i nie pić!)
- dokładne umycie całego ciała (prysznic lub kąpiel)
No, tutaj to się porządnie zastanawiałam; prysznic, czy kąpiel????!!!! Po czym będę czyściejsza? Wybrałam kąpiel, po której natychmiast spociłam się jak gąbka i cała robota na nic. No więc musiał być jeszcze prysznic. Wygrali.
Pacjentka powinna posiadać:
-dowód osobisty, dowód ubezpieczenia
-wyniki badań
-podpaski
-woda mineralna niegazowana
-przybory toaletowe
-sztućce, kubek
Wyszła mi z tego nieduża na szczęście torba, wszystko zmieściło się do niebieskiego "kuferka-lodówki" po piwie. Bez lodu, naturalnie. Dwa dni wcześniej wystałam się w ogromnej kolejce do laboratorium, aby zrobić konieczne badania, dosyć szczegółowe, i jeszcze raz grupę krwi. Życzą sobie oryginał, a oryginał został na chirurgii. To, że mam wpisaną grupę w karcie informacyjnej, niestety się nie liczy. Musi być oryginał. A żeby wydostać z chirurgii oryginał, należy przyjść w odpowiednich godzinach do biura, złożyć "zamówienie", przyjść po dwóch n.p. dniach po odbiór i jeszcze zapłacić. Nie chciało mi się,(nie, żebym była skąpa, ale latać nie lubię) więc wyprosiłam skierowanie. Mniej zachodu. Dowiedziałam się również, że laboratorium jest czynne do 18, a po południu nie ma żadnych kolejek. Tylko na czczo trzeba wytrzymać. Na zaś będę wiedziała. Znaczy: na następne oznaczanie grupy krwi (w oryginale).
Załatwiwszy to wszystko - najgorzej było z wodą mineralną niegazowaną, ale jako osoba praworządna załatwiłam ją, czekając na otwarcie pierwszego sklepu. Ze zdobyczą udałam się tramwajem do szpitala - 3 przystanki, ponieważ jestem troszenieczkę przesądna i wierzę, że im gorszym środkiem lokomocji udaje się człowiek w jakieś ważne miejsce, tym lepiej się udaje załatwić dany interes. Przyjechałam tak wcześnie, ponieważ mój ulubiony doktor kazał przyjść raniutko, bo potem będą kolejki do przyjęcia.
Byłam pierwsza. Posiedziałam troszeczkę przy gorącym kaloryferze, wmawiając sobie, że skądże, nie boję się nic a nic! Po czym nieśmiało zapukałam. Dwoma delikatnymi puknięciami.
Drzwi otworzyły się nagle i głośno - O co chodzi? - niemniej stanowczo i głośno zapytał potwór żeński.
- No bo ja do przyjęcia, na zabieg i doktor kazał przyjść jak najwcześniej... - wydukałam przestraszona
- I dlatego pani tak uporczywie puka???!!! - zawarczała wściekła, jak szerszenica (bo osa to za mało).
- Bardzo przepraszam, jeżeli zepsułam pani początek dnia, nie przypuszczałam, że jestem za wcześnie, a wcale nie pukałam uporczywie, tylko delikatnie, ale jeszcze raz przepraszam...
Zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. I wiecie, że usiadłam na ławeczce w korytarzu i rozpłakałam się jak małe dziecko?! Nie mogłam sie uspokoić, próbowałam na siłę, ale udało mi się dopiero po kilkunastu minutach. Dobrze, że mi się udało, bo drzwi się otworzyły i usłyszałam
-proszę pierwszą panią do przyjęcia!
Weszłam, podałam skierowanie, ale ponieważ nie ubrałam okularów, podałam jej jakiś inny świstek. Prawie spokojnie wyczekała, aż znajdę okulary, potem skierowanie, potem resztę... miałam to wszystko oczywiście pięknie poukładane, ale jakoś nie miałam koordynacji: ręka, oko, mózg, okulary, papier, ręka, okulary, oko...
W końcu kazała mi iść do końca korytarza, do pielęgniarek. Miłych. Wypełniłam kilka ankiet, co zażywam, na co choruję, że zgadzam się na znieczulenie ogólne, a w razie czego na jego modyfikację itd... Po czym dostałam łóżko w trzyosobowej sali. Sala była chyba "szybkiej obsługi", stały tylko łóżka z kraciastą pościelą (bardzo ładną) i trzy krzesła. Żadnych szafek, żadnych umywalek. Wlazłam do łóżka i czekałam na anestezjologa. W międzyczasie przyjęto panią z krwotokiem, polożono obok i do niej anestezjolog przyszedł zaraz, co było jasne. Zaczął robic wywiad, a ja wyszłam z sali, bo zwierzenia należały jednak do intymnych. Mówiłam już, że jestem praworządna i skoro oni nie, to ja będę przestrzegać praw pacjenta. Dosyć długo z nią rozmawiał, poszedł, a ja wróciłam i czekałam.
Nie doczekałam się. Przyszła pielęgniarka i kazała mi się zbierać na zabieg. Musiałam wyjąć zęby. Szłyśmy korytarzem, bo to niedaleko, obok nas dwóch przemiłych lekarzy i nagle "mój" doktor rzucił z uśmiechem - a my zrobimy to pani bez znieczulenia ogólnego, bo to bardziej bezpieczne.
Wmurowało mnie w miejsce - A ja nie chcę! Ja się boję, mowy nie ma!!!
- znieczulę panią miejscowo, a jak tylko cokolwiek zaboli to pani powie i natychmiast wołamy anestezjologa, obiecuję! - dodał drugi.
I już byliśmy pod salą, już leżałam na fotelu, zagadywali mnie , pokazywali maszynę, że taka wspaniała, jedyna w małopolsce, a ja nie mogłam się kłócić, bo nie miałam zębów! Skoro bez narkozy, to dlaczego kazali mi zdjąć zęby??!!! Byłam na nich wściekła i przestałam się bać. No, trochę. Przywiązano mi nogi pasami, dostałam własny, kolorowy ekran, pod oknem ustawiła się grupka obserwatorów (sądzę, że stażystów), ale to mi nie przeszkadzało, najbardziej wstydziłam się braku zębów! Doktory skakały koło mnie, jakby miał się odbyć spektakl teatralny - i pewnie się odbywał, co skonstatowałam już potem, na trzeźwo...
Zgaszono światło, podobno dla mojego lepszego komfortu, żebym lepiej widziała ekran, i zaczęło się przedstawienie! Z hist e r o skopii zrobiła się histe r i o skopia w moim wykonaniu. Zabieg wykonywał trzeci doktor, też ogromnie miły i ciągle powtarzający, ze jakby co... to oni... itd.
Najpierw wlał we mnie wodę. Na szczęście ciepłą. Znieczulił szyjkę macicy na zasadzie "przymoczkowej", a zlękłam się, że mi jeszcze w tę szyjkę zrobi zastrzyk znieczulający! Potem włożył bardzo cieniutką rurkę, do samej macicy i napompowali we mnie powietrze, pewnie dla odmiany. W dalszym ciągu nic nie bolało, ale na wszelki wypadek co jakiś czas wołałam: ojoj! i ała!, żeby sobie nie myśleli. Zaraz się okazało, że nie mam żadnego polipa, którego było podejrzenie, i że nie mam też żadnego płynu, którego obecność była pewna. Natomiast mam zwyczajny, czysty, trochę zagęszczony śluz, który ma prawo tam być, szczególnie po antyhormonach. Również zarośnięte wejście (wyjście?) jajowodu. Ma prawo. Ucieszona już byłam niezmiernie, a doktor jeszcze wsunął w tę rurkę drut z zębatą szczęką, a właściwie maleńką "szczęczką" i stwierdził, że "skoro już tu jesteśmy" to on pobierze wycinek do histo (czy wiem, co to jest? - wiedziałam - ), ale jeżeli cokolwiek mnie zaboli, to oni...itd. Szczęka wygryzła mi malutką próbkę, widziałam wszystko pięknie na ekranie, i przedstawienie sie skończyło. Nagle.
Wtedy powiedziałam stanowczo, chociaż niezbyt wyraźnie, bo bezzębnie, że pan doktor mnie oszukał! Bo ja podpisałam zgodę na zabieg w znieczuleniu ogólnym! Odpowiedział, że robię mu przykrość i zaraz będzie płakał. I że podpisać zgodę na narkozę mogłabym tylko w obecności anestezjologa. Ha! Zapytałam, czy się założymy? Nieusłyszał, albo nie zrozumiał( wiecie, te zęby). Na to ja zagroziłam, że i tak ich wszystkich opiszę na portalu, obsmaruję wręcz! Nie wypadlam groźnie, bo te zęby... a raczej bezzębie... wtedy panowie doktorowie zaczęli mówić jeden przez drugiego: proszę napisać, że nie bolało! Że to jest jedyny taki aparat w całej małopolsce! Że jest wart 300-400tysięcy! A samo narzędzie - ta końcówka- kosztuje ze 4 tysiące! - A jak dawno robicie zabiegi tą maszyną i bez znieczulenia? - zapytałam. Odrzekli, że jakieś pół roku. No więc wyszło na moje! I że w całej Europie już się tak te zabiegi przeprowadza! Bezboleśnie! Bomba! I żeby tylko bez nazwisk!

Co też niniejszym czynię:
Szpital im. Rydygiera w Krakowie, a właściwie jeszcze gorzej, bo w Nowej Hucie (ale za to ja mam blisko), oddział ginekologiczn-położniczy (cudne dzidziusie tam się rodzą, widziałam, bo spacerowały z mamami po korytarzu), trzech super-przystojnych doktorów - jeden niesiwy, a dwóch posiwiałych i z wąsami, oczywiście z opisu nie do rozpoznania, a ten "mój" przyjmuje w środy. Niestarzy, a posiwieli pewnie przez takie pacjentki, jak ja.
Wszystko trwało ok. 15 minut, po godzinie byłam w domu. nie powiem, na co przydały mi się te wszystkie przybory z torby, szczególnie woda mineralna niegazowana, którą przytachałam do domu z powrotem, nawet nieotwartą.
Reasumując:
Uważam, że zwykłe badanie ginekologiczne, nawet z tym nowoczesnym wziernikiem, co to jest z plastiku, jest o wiele bardziej nieprzyjemne i bolesne, niż nowoczesna histeroskopia. Jestem za! Ale tego, że występowałam bez zębów, to im nie wybaczę! No, chyba, że wynik histo, za co najmniej dwa tygodnie, okaże się dobry... wtedy wybaczę natychmiast!smiling smiley



"...od jutra będzie nam się wiodło coraz to lepiej i lepiej..." pies



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-11-2010 - 19:07:12 przez Następna.

Al_la (offline)

Post #20

19-11-2010 - 19:37:40

k/Warszawy 

chichot masz talent...

Też miałam histeroskopię. Jedną w znieczuleniu miejscowym...bolało jak diabli, bo przez godzinę próbowali mi wyciąć polipa.
Drugą już w znieczuleniu ogólnym.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Następna (offline)

Post #21

19-11-2010 - 19:56:05

Krosno 

No widzisz, Alu... Bardzo Ci współczuję, ja miałam w tym wypadku więcej szczęścia...róże



"...od jutra będzie nam się wiodło coraz to lepiej i lepiej..." pies

mag_dag (offline)

Post #22

19-11-2010 - 21:54:55

Sosnowiec 

Następna, ja rzadko mówię takie rzeczy, ale powiem szybciutko, żeby mieć z głowy - kocham Cię po prostu taką jaka jesteś i kupuję z całym dobrodziejstwem inwentarza!
dawno tak się nie uśmiałam, a śmiech to coś, co sobie cenię wielce

nie życzę Ci już takich zabiegów, ale pisz kobieto o czymkolwiek - ja na pewno to przeczytam
chichot









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

lulu (offline)

Post #23

19-11-2010 - 21:59:59

k/Kwidzyna 

Podejrzewam, że Następna pisząc o książce telefonicznej, też doprowadziłaby nas do niekontrolowanego ataku śmiechu. rotfl



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Następna (offline)

Post #24

19-11-2010 - 22:25:07

Krosno 

No i z czego tu się śmiać?...niedowiarek



"...od jutra będzie nam się wiodło coraz to lepiej i lepiej..." pies

lulu (offline)

Post #25

19-11-2010 - 22:34:03

k/Kwidzyna 

Z przygód, kochana, z przygód ... które dobrze się kończą, które Ty nam wspaniale opisujesz.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Magda (offline)

Post #26

19-11-2010 - 22:41:40

Jastrzębie Zdrój 

uśmiechkochana uwielbiam twoje pisadło,pisz i rozśmieszaj nas śmiech







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-11-2010 - 22:42:06 przez Magda.

debora48 (offline)

Post #27

19-11-2010 - 22:55:56

Kozienice 

,,,Następna, możesz pisać i o książce telefonicznej jak sugeruje Lulu......też będę czytać......czytam wszystko co piszesz, super się czyta



mag_dag (offline)

Post #28

20-11-2010 - 10:04:24

Sosnowiec 

wiem, że ja zaczęłam i zawstydzam się stosownie wstydniś ale dość już chwalenia Następnej w wątku o operacjach, bo nas admini pogonią oczko
zachwyty nad kunsztem literackim Następnej proponuję kontynuować w jej przystani - lub w wątku o pisaniu Następnej:

[amazonki.net]

uśmiech









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

haniam62 (offline)

Post #29

30-07-2011 - 16:45:26

łęczna 

Cz któraś z was miała usuniecie dołu . Proszę napiszcie jak się czułyście i jak długo trwa dochodzenie do siebie. Miałam szalejące endometrium



pociesza

Barbuś (offline)

Post #30

30-07-2011 - 18:33:22

 

Haniu Ja miałam rok temu usuwane wszystkie narządy rodne ,byłam operowana przezbrzusznie ,najgorsze były pierwsze dwa tygodnie a potem z każdym dniem lepiej się czułam .Do w miarę normalnej aktywności wróciłam po 1,5 miesiącu ale jeszcze długo nie można nic bardzo ciężkiego dźwigać .Jak będziesz mieć jakieś pytania to chętnie odpowiem uśmiech
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 562
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018