Wspomnienia z dzieciństwa

Wysłane przez filipinka35 

filipinka35 (offline)

Post #1

23-10-2011 - 15:00:06

 

Tak sobie pomyślalam, ze fajnie by było powspominac cos co sie wydarzyło kiedys w dziecinstwie.
Rozne rzeczy wyprawialam z moja siostra i potem sie za to obrywalo od mamy ...

Pamietam jak mojego czarnego pudelka obsypalam mąka bo chcialam miec bialego psa ....Schowalam sie za pralke franie i mama mnie nie znalazla.Mialam szczescie bo tata wrócil i mi sie upiekło.
Jak chcecie to piszcie. Jak mi sie cos przypomni to napisze napewno.




Zycie jest najpiękniejsze !!!

Prowadzę bloga kulinarnego: Kulinarne inspiracje Moniki. Po informacje zapraszam do mojego profilu (domku) znajdującego sie na Naszym forum.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-10-2011 - 15:07:36 przez filipinka35.

akzseinga74 (offline)

Post #2

23-10-2011 - 18:36:37

 

Ja miałam przeróżne historie mrożące krew w żyłach. Po latach wiem, że miałam szczęście, że jeszcze żyję.
Pierwsza historia: miałam ze 4 latka. Rodzice i reszta rodziny pracowali w polu przy sianie, mną miała się zająć ciocia (chodząca wówczas do liceum). No, ale ciocia zajęta była lekcjami, a ja chciałam do rodziców. No to poszłam. Niestety trzeba było przejść przez ulicę. Pamiętałam, że mam się rozglądać czy nic nie jedzie. Jechał ciągnik - więc poczekałam, aż przejedzie i wówczas (bez rozejrzenia się) weszłam na ulicę, prosto pod koła samochodu. Pamiętam jak leciałam w powietrzu i wylądowałam koło drzewa. Rodzina (pracująca całkiem blisko w polu) słysząc pisk opon myślała, że samochód potrącił psa. Kierowca chciał zabrać mnie do szpitala, ale ja krzyczałam wniebogłosy, że do szpitala nie chcę. No i nie pojechałam duży uśmiech Moja mama taka już jest - jak dziecko nie chce to nie uśmiech Cudem nic mi się wtedy nie stało tak

joasia (offline)

Post #3

23-10-2011 - 19:17:55

 

Już jako mała dziewczynka nauczyłam sie szyć. Uwielbiałam projektować ubranka dla lalek i potem z zapartym tchem realizowac swoje pomysły. Skąd miałam materiały? Były to ścinki, które dostawalam od mamy i różnych cioć. Szczególnie jedna ciocia była bardzo elegancka i często korzystała z uslug krawcowej, więc ścinków miała w bród! Ciocia ta mieszkała razem z moimi dziadkami, których często odwiedzałam z rodzicami, czasem spędzałam u dziadków ferie i wakacje.

I właśnie któregoś razu będąc u dziadków znów poprosiłam ciocię o scinki materiałow. Niestety ciocia powiedziała, że tym razem nie ma, że robiła porzadki i wszystkie ścinki wyrzuciła. Ja nie uwierzyłam, namolnie ciocię prosiłam i prosiłam i prosiłam... bez skutku.

Zostałam u dziadków na noc. Rano ciocia jak zwkle bardzo elegancka, wyszła do pracy... A ja... tylko na to czekałam. Zakradłam się do jej pokoju, wzięłam nozyczki, otworzyłam szufladę... a tam yyyy! tyyyyle pięknych materiałów! Szybko powycinałam z najładniejszych... tylko po małym kawałeczku, tak zeby starczyło na bluzeczkę, sukieneczkę dla lalki, po malym kawałeczku, żeby ciocia nie zauważyła. Byłam szczęśliwa. moglam dla lalki uszyć piekne kreacje!
Zostałam u dziadków na nastepnych kilka dni.
Nastepnego ranka słyszę raniutko jak ciocia wstaje i szykuje sie do pracy. I... nagle.... dobiegł do mnie cioci przerazony okrzyk!!
Co się okazało? Ciocia chciała włozyc nową bluzke do pracy. Otwiera szufladę, a w bluzce wycięta dziura... bierze drugą - to samo.
Wycięłam dziury w cioci najpiekniejszych, najlepszych, nowych bluzkach, a trzymała je tylko w tej szafce, tylko w tej szufladzie. Ciocia była zrozpaczona, mówiła - Joasiu czy nie mogłas powycinac kawałków z ubrań z innej szafy, innej szuflady?
Oczwiście, ze nie mogłam, bo gdzie indziej materiały nie były tak ładne! przewraca_oczy
Kary nie dostałam, chociaż ciocię bardzo rozzłościłam, ale mimo wszystko - jeszcze bardziej rozśmieszyłam. Dlugo w rodzinie ta anegdota była póżniej opowiadana..
chichot



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

akzseinga74 (offline)

Post #4

23-10-2011 - 20:26:34

 

rotfl

mituraewa (offline)

Post #5

23-10-2011 - 20:32:54

Gdańsk 

rotfl " Tatusiu! Ja wcinam!"
" Wcinaj córeczko wcinaj"
" Tatusiu! Ale ja dużo wcinam"
" Wcinaj córeńko na zdrowie"

Po czym oczom Tatuśka ukazała się pocięta parasolka-wycinankarotfl Tak jak z bluzeczkami joasi Ciocirotfl



agawa (offline)

Post #6

23-10-2011 - 20:45:52

okolice 

ja sobie włosy po_wcinałam chichot w zygzaczki... Bo mama nie chciała mi grzywki przyciąć...
nożyczki to takie wdzięczne narzędzie przewraca_oczy

akzseinga74 (offline)

Post #7

23-10-2011 - 21:09:08

 

Agawa - ja też sobie grzywkę obcięłam. Co jakiś czas wychodziłam z pokoju i pytałam mamę czy ładnie. Mama - ładnie, ładnie - i dalej się patrzy w telewizor. No, a potem w końcu zobaczyła efekt duży uśmiech

joasia (offline)

Post #8

23-10-2011 - 21:19:22

 

rotfl



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

kesy (offline)

Post #9

23-10-2011 - 21:45:38

Starogard-Gdański  

A propo włosów..śiostra rozjaśniała sobie włosy...ja widziałam tylko że miała do tego celu coś w płynie..ale co dalej z tym robiła tego już nie widziałam..
a ponieważ miała ładny kolor włosów ..który mi śię podobał..więc pod nieobecność domowników zaczełam próbę na moich włosach..
możećie so wyobrazić jak podziałał na moje włosy płyn..który okazał śię być perchydrolem...moja mama jak mnie zobaczyła.. wnet zemndała..
włosy mało że były żółte to i jeszcze popalone...więc włosy miałam śćięte na zapałke..po latach jak zaczełam chodzić do szkoły chemicznej..
i miałam do czynienia z chemikaliami.. perchydrola unikałam jak diabeł święconej wody..niedowiarek




piessercekot Oni też czują ból

Maja048 (offline)

Post #10

23-10-2011 - 21:57:06

Wronki 

Bardzo dawno temu miałam długie włosy i czesałam się w "koński ogon". Wyjeżdżałam na obóz i postanowiłam dla wygody ściąć włosy na krótko...Mój wujek miał Zakład Fryzjerski więc poszłam do Niego...miał klientów więc umówiłam się na popołudnie. W domu nie wytrzymałam ... chwyciłam nożyczki i podcięłam sama ten "koński ogon"...gdy przyszłam do Zakładu, byli tam moi koledzy - harcerze. Wujek jak ściągnął mi gumkę to...No cóż musiał więcej podciąć aniżeli chciał. A moi koledzy gdy mnie zobaczyli jak wyszłam to byli wściekli...stwierdzili,że gdyby wiedzieli to wyprowadziliby mnie siłą...A na obozie było super...



ira (offline)

Post #11

23-10-2011 - 21:58:35

Pabianice 

Kiedyś były takie piecyki, które się nazywały "kanonki". Wylałam na siebie mleko na niej stojące, więc potem, jeśli mama musiała wyjść do sklepu, przywiązywała mnie sznurkiem za nogę do stołu grinning smiley
A babci, która mi kazała jeść znienawidzoną owsiankę, obiecałam, że jej dom podpalę szok



jadwiga61 (offline)

Post #12

23-10-2011 - 22:01:57

Szczecin 

Oj ira ty byłaś mała terrorystka chichot



Maja048 (offline)

Post #13

23-10-2011 - 22:23:43

Wronki 

A na tym obozie...Wiadomo...harcerze pełnią warty nocne. No i na mojej nocnej warcie bardzo mi się nudziło...duży uśmiechWeszłam do namiotu chłopaków i...temu najwyższemu co wychodziły nogi z pryczy nałożyłam małe koło ratunkowe...każdy z chłopaków miał wsypane na prycze szyszki...zastępowy jako towarzyszkę dostał proporzec...co weszłam do namiotu to coś dokładałam...Na rano z tego namiotu było słychać...co to jest...Kto to zrobił...No i moi koledzy przeprowadzili śledztwo...Wyszło Im,że tylko ja mogłam coś takiego zrobić.No i przyszła noc gdy Oni mieli wartę.Nad ranem poczułam ,że coś mi się sypie na twarz. Sądziłam, że koleżanka ruszyła siennik i posypało się prusze ze słomy...Oczywiście ja dłonią strzepałam to coś...Ale za chwilę budzi mnie koleżanka z sąsiedniej pryczy : Myszka jesteś brudna od sadzy... Okazało się ,że to Oni sypali na moją twarz sadze....No i co tu zrobić ,żeby się nie wydało?Upał na dworze...niedziela, odwiedziny Rodziców...Zabrałam ciuszki do przebrania, przykryłam się kocem jak muzułmanka/do dzisiaj pamiętam szok jednego Ojca który już przyjechał na odwiedziny/ i biegiem do kuchni umyć się w ciepłej wodzie.Cichcem wróciłam od tyłu do namiotu i czekałyśmy na pobudkę...O dziwo nasi koledzy już przed pobudką stali przed namiotem. A My normalnie...Wreszcie ja wychodzę przed namiot i...konsternacja...Ona nie jest "czarna od sadzy"...Koledzy błyskawicznie wpadli do namiotu swojego...co się tam działo ?!?. I by się nie wydało gdyby nie moja wyprana,wisząca za kuchnią góra od pidżamy...No cóż...wywęszyli...ale mnie rano nie widzieli i to plus dla mnie...radocha



mituraewa (offline)

Post #14

23-10-2011 - 22:39:13

Gdańsk 

rotflrotfl
To ja dodam troszku insze wspomnieniechichot
Miałam ja wtedy lat może 14, moja siostra 13. Czasy wiadomo jakie, nic w sklepach nie było. Był to czas, kiedy moja Babcia przebywała u Swojej siostry w USA i przesyłała Nam co jakiś czas paczki. No i takowa paczusia odzieżowa nadejszła. W paczusi zjawisko: piękna, długa, granatowa suknia obszyta koronką. Moi rodzice akuratnie wybierali się gdzieisk na balety i mamita była wniebowzięta, ale koleżankom oko zbieleje, suknia: Mady in hameryka!!!takduży uśmiech
Mi i siostrze ta suknia cosik od razu podpadała, ale mamita stwierdziła, że jesteśmy młode, nakrapiane trądzikiem i na modzie się nie znamy. I tak na imprezkę mamita oblekła się w to granatowe cudo i trzymając ojca pod ramię wypłynęła na balety niczym przerośnięta Calineczkameloman
Po jakimś czasie przychodzi list od Babci " Kochana Krysiuniu, do paczki, którą już przesłałam włożyłam Ci taką piękną, granatową koszule nocną, bo wiem, że lubisz"rotflrotflrotfl
Do dzisiaj jak mamita gdziesik wychodzi pytamy z siostrą, czy aby nie pożyczyć jej z Naszej kolekcji jakiej koszuli nocnej, tudzież inszej pidżamkirotfl



akzseinga74 (offline)

Post #15

23-10-2011 - 22:43:09

 

rotfl no nie mogę. Ewcia - Twoja mama jest the best brawo

mituraewa (offline)

Post #16

23-10-2011 - 22:50:00

Gdańsk 

duży uśmiech No nie zawsze Aguś, ale wyobrażasz sobie Mamitę-Gwiazdę balu rozsiewającą uroki swe w koszuli nocnej?!rotfl



joasia (offline)

Post #17

23-10-2011 - 23:04:28

 

Hehe rotfl
To jeszcze mi się cos przypomniało, ale bardziej o mojej siostrzyczce.

Pamiętam pewna rodzinną uroczystośc, ktorą urzadzili moi rodzice. Ja miałam wówczas koło 7 lat, moja siostra 5.
Przyjęcie sobie trwało... mama poszła po coś do kuchni, tata do łazienki....
No i ciotki jak to ciotki wzięły dzieci w obroty. Zaczęły od mojej siostry. Złapały na kolanka i zaczeły zadawac pytania typu - kogo kochasz bardziej tatusia czy mamusię?
I tak sypały sie pytania jedno za drugim. Odpowiedzi mojej siostry były rezolutne i widac, że podobały się rodzinie. W końcu jedna z cioc pyta siostre, a kim bys chciała byc? Koniem. I tu konsternacja. Więc szybko pada następne pytanie - a co robi twój tatus? No i siostrzyczka zgodnie z prawdą odrzekła - załatwia się....

język



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-10-2011 - 23:06:07 przez joasia.

akzseinga74 (offline)

Post #18

23-10-2011 - 23:14:44

 

duży uśmiech

Druga moja historia z tych mrożących krew w żyłach:
gdy byłam mała to zawsze chodziłam ze Śp. dziadkiem, np. rozsiewałam nawozy i takie tam (mieszkałam na wsi). Miałam wtedy kilka latek, do szkoły nie chodziłam jeszcze. Któregoś dnia pojechałam z dziadkiem do lasu po drzewo, wozem zaprzężonym w konie. Przed nami pojechał tam wujek motorem. Wszystko się zaczęło, gdy skręcaliśmy z asfaltu do lasu i musieliśmy przejechać przez drewniany mostek. Konie bardzo się wtedy wystraszyły, ruszyły z kopyta, wywaliły wóz, urwały się i popędziły do lasu. Dziadek stracił przytomność, a ja dzieciak wzięłam siennik i wyruszyłam przed siebie (tak opowiadał wujek). Konie dobiegły do miejsca, gdzie czekał na nas wujek. Wujek konie złapał i wyruszył w poszukiwanie mnie i dziadka. Gdyby wujka wtedy nie było bezradny.......... Ja jednak mam trochę szczęścia w życiu chichot

filipinka35 (offline)

Post #19

30-10-2011 - 13:06:23

 

Teraz na forum jest smutek i żaloba. Jak bedzie mozliwosc to napisze Wam jakie ja hocki klocki wyprawialm z moja siostra w dziecinstwie.



Zycie jest najpiękniejsze !!!

Prowadzę bloga kulinarnego: Kulinarne inspiracje Moniki. Po informacje zapraszam do mojego profilu (domku) znajdującego sie na Naszym forum.

Janina.S (offline)

Post #20

20-11-2011 - 16:12:30

widły Soły i Wisły 

Opowiem przygodę jaka zdarzyła mi się pół wieku temu - tak , tak ludzie tyle żyją i ja też.
Przełom lat 50/60 , mała wieś pod Krakowem - tyle że mocno rozbudowująca się bo miasto blisko
ludziska pracę mieli i domy i zagrody budowali .
Ojciec drzewo zamówił u górala spod Nowego Targu bo kolejny bud. przy zagrodzie był w planach.
Jako że najmłodsza byłam , brat o 4 lata starszy to ciągle gdzieś za nim łaziłam i podpatrywałam co on z kolegami w ukryciu robi
/podpalali chyba Giewonty/ albo jak szałas w lesie budują albo jajka ptakom zabierają itd ..itd..
jak wracałam poszarpana czasem poobijana to ojciec mówił 'zobaczysz że cię oddam temu góralowi spod N.Targu.
No i nadszedł sądny dzień bo góral z drzewem przyjechał więc ja szybko do drugiego pokoju i za wysokie krzesło wlazłam i kucnęłam.
Kiedy rodzice poczęstowali górala ciepłym posiłkiem on zapytał gdzie to ta mała córeczka jest bo on ma 3-ech synów i córcie to
by chciał taką jak wasza..... ja to słyszałam i prawie na bezdechu kucam dalej ..
Zaczęły się poszukiwania i nawoływania i trwało to dość trochę aż w końcu brat wlazł do pokoju i woła jest ...jest tu jest i łaps mnie
za rękę a ja dwa kroki zrobiłam i ryyyyps jak długa i wstać nie mogę .... wody ...wody ...zemdlała...
ojciec mnie na ręce wziął i obiecuje że nigdy że za nic na świecie mnie nie odda itd....

ale mi się upiekło bo ..... ja wcale nie zemdlałam tylko po godzinie kucania w takiej zwiniętej pozycji po prostu brak krążenia
w nogach - całe zcierpnięte i tyle ....jak wstałam tak nóg nie czułam tylko jak kołki no więc ....

..potem już nikt mnie góralom nie chciał oddać a ja się nie bałam i mówiłam "aha ja się nie boję bo mój tata...........'"
no tak faktycznie to najmłodsza , ulubiona córunia tatusia byłam - dawno to było ale prawda uśmiech



.....jeśli niebo spada nam na głowę to nie po to by się z nas śmiać
....... lecz by podziwiać patrząc jak się podnosimy.
...

filipinka35 (offline)

Post #21

20-11-2011 - 17:15:54

 

Ja tez byłam i jestem córunia tatusia ...

Oj z moja siostra to my takie rzeczy wyprawialysmy ze szok. Razu pewnego namowilam siostre zeby wychylila sie przez okno jak najmocniej i ja tez sie wychylalam i mowie do niej wychyl sie mocniej a ja Cie potrzymam .. no jak sobie dzis przypomne to az ciarki przebiegaja mi po plecach niemalze.
A to nawet wysoko bylo kilka pieter w gore o losie najmilejszy jakie głupoty przychodzily nam do glowy.

jak tylko na chwilke zostalysmy same to hulaj dusza piekla nie ma i tak :

czarny mazak w reke i malowac siostrze kropki czarne na pupie o rety mama myslala ze to jakas ospa czy cuś
a najlepsze to bylo chyba to:
mielismy sliczny żyrandol taki swiecacy takie długie migajace swiecidelka i ja wpadlam na pomysl ze mozna z tego porobic sobie kolczyki no i cały zyrandol matce obskubałysmy i zostaly tylko dwa metalowe okrągłe druty czy cus tam ale zabawa była przednia ...

a nie najlepsze to dopiero wam napisze :
mama kazala zmywac naczynia i ja tego nie lubilam i po co myc łyzki i widelce jak mozna wyrzucic przez okno do ogródka sąsiadki a potem ta kobieta przychodzila i pytala czy to nasze bo kiedys mnie przyuwazyla ze ja tak wyrzucam

no takie jaja byly a czlowiek głupi byl taki małolat co sie nie zna

jak mi sie cos jeszcze przypomni... a mam pamietam jak niestety dzis nie mam zdjec z dziecinstwa a to dlatego ze ja wycinalam a siostra wklejala do zeszytu
skad nam do głowy przychodzily takie pomysly ja do dzis dnia nie wiem ... na szczescie troszke fotek ma nasza rodzina wiec cus sie odzyskało



Zycie jest najpiękniejsze !!!

Prowadzę bloga kulinarnego: Kulinarne inspiracje Moniki. Po informacje zapraszam do mojego profilu (domku) znajdującego sie na Naszym forum.

kesy (offline)

Post #22

20-11-2011 - 18:49:03

Starogard-Gdański  

Super wspomienia...ja też miałam...niesamowite pomysły..okbrawo



piessercekot Oni też czują ból

szama (offline)

Post #23

20-11-2011 - 19:52:08

Kraków 

A mnie się przypomniała sytuacja jak grałam wieczorem ze starszym bratem w karty- w tysiąca , ja bardzo chciałam wygrać , ale mała byłam i nie rozumiałam dokładnie zasad i ciągle przedłużałam grę. Po jakimś czase Tatuś kazał nam skończyć i położyć się do łózek, zaraz tatusiu już kończymy mówiliśmy i graliśny dalej i tak sytuacja się powtarzała, aż tatuś się zdenerwował , zabrał ze stołu karty i wrzucił w kuchni do pieca, a ja za nim biegłam i wołałam tatusiu, tatusiu jesce jedna została, a on : co zostało? no dupek dźwońcy . Oj długo brat chodził za mną i wołał no i co "dupku dzwońcy" bedziesz jeszcze chciała grać?




uśmiech nic nie kosztuje, a tak wiele znaczytak

Haniap. (offline)

Post #24

20-11-2011 - 20:38:42

Poznań 

Szama rotfl A moja starsza o trzy lata siostra pewnego dnia zimowego postanowiła zrobić sobie ze mnie bałwanka.... Ja tego nie pamiętam, ale mama opowiadała, że postawiła mnie pod rynną, a była lekka odwilż i coś tam z niej kapało, i kazała stać. Mama usłyszała płacz i wyjrzała oknem, a pod rynną stoi takie półtora nieszczęścia przemoczone, zaryczane, a obok gromada dzieciaków i patrzy. Podobno siostra zwołała całe towarzystwo z podwórka, żeby zobaczyli jak się robi bałwanka .... śmiech



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



betty (offline)

Post #25

20-11-2011 - 20:45:36

 

mnie nauczył grać w tysiąca mój s.p. dziadzio.. oj grało się grałosmiling smiley
robił nam też dyktanda i płacił w zależności od zajętego miejsca - zawsze dostawałam najwyższą pulę, nie chwaląc się...grinning smiley

z głupich pomysłów mogę napisać, że na dachu naszego wieżowca graliśmy w nogę... młody człowiek był i głupi, jak sobie teraz pomyślę to włos mi się jeży na głowie
niedowiarek



mituraewa (offline)

Post #26

20-11-2011 - 21:01:33

Gdańsk 

He he nooo w tysiąca się grało i w wojnęduży uśmiech
A rzut jajem?duży uśmiech Na taki durnowaty pomysł wpadłam ja, mój starszy brat i młodsza siostra.
Mamita upolowała gdziesik jaja naturalne, w sklepie wtedy "chłodnicze" były, pamiętacie?
Nasz balkon wychodził na małe podwóreczko, gdzie na wprost mieliśmy ścianę inszego budynku, taka poniemiecka zabudowaduży uśmiech No i śmy se wymyślili rzut do cela, czyli wystającej cegły na ścianie tegoż budynku. Poszła na to kopa jajec, zabawa się skończyła w momencie " rykoszeta", którym dostała sprzątaczka sprzątająca podwórkorotfl
Mamicie jak się dowiedziała, to słów było brak, toć wystane w kolejce jajcy poszły, ale z tej niemocy dostało Nam się ino ścierąrotfl



szama (offline)

Post #27

20-11-2011 - 21:56:33

Kraków 

Jak to dobrze Haniu, że tego bałwanka w końcu siostra z Ciebie nie zrobiła, no bo z kim by ten "dupek dźwońcy " czasami sobie "poplotkował?radocha




uśmiech nic nie kosztuje, a tak wiele znaczytak

filipinka35 (offline)

Post #28

20-11-2011 - 23:36:54

 

Fajne macie te wspomnienia ale sie usmialam



Zycie jest najpiękniejsze !!!

Prowadzę bloga kulinarnego: Kulinarne inspiracje Moniki. Po informacje zapraszam do mojego profilu (domku) znajdującego sie na Naszym forum.

filipinka35 (offline)

Post #29

03-05-2012 - 21:38:16

 

Trochę zapomniany wątek, ale postaram sie go troszkę odkurzyć.
Moje wspomnienie z dzieciństwa ... A bylo to tak,pewnie zdarzyło sie kazdej z Was. Miałam może z 12 lat i postanowiłam sama autobusem wrócić do domu i se wsiadłam w autobus,który zawiózł mnie do samiuskiej Warszawy. Ale było płaczu,krzyku a dodsm jeszcze,ze mama w sklepie robiła zakupy i blisko sklepu byl przystanek autobusowy i ja sobie pomyślałam,ze chce byc pierwsza w domu przed mama i se wsiade do autobusu i dojadę. No cóż jak się zorientowałam,ze to stolyca to poszłam do Pana kierowcy i z płaczem poprosiłam żeby mnie odwiózł do domu. Pan kierowca dojechał do pętli autobusowej i zawrócił zgodnie z rozkładem jazdy i dotarłam do domu bezpiecznie. A w domu tak w dupsko dostałam,ze prawie przez tydzień usiąśc nie mogłam i definitywnie odechciało mi sie samodzielnych wojaży a moja biedna matka prawie by osiwiała ...



Zycie jest najpiękniejsze !!!

Prowadzę bloga kulinarnego: Kulinarne inspiracje Moniki. Po informacje zapraszam do mojego profilu (domku) znajdującego sie na Naszym forum.

filipinka35 (offline)

Post #30

04-05-2012 - 11:56:10

 

Nie macie żadnych wspomnień ciekawych i śmiesznych ?
Czy może nie chcecie wspominać ?



Zycie jest najpiękniejsze !!!

Prowadzę bloga kulinarnego: Kulinarne inspiracje Moniki. Po informacje zapraszam do mojego profilu (domku) znajdującego sie na Naszym forum.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 397
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018