Centrum Onkologii w Gliwicach

Wysłane przez Al_la 

Al_la (offline)

Post #1

27-02-2012 - 18:52:36

k/Warszawy 

[www.rynekzdrowia.pl]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

wiwibis (offline)

Post #2

03-05-2012 - 10:51:56

knurów 

hej ja mam pytanie czy ktos z was był operowany w Gliwicach, i jak tak to ile się tam leży w szpitalu

metka (offline)

Post #3

03-05-2012 - 20:48:41

 

Ja byłam operowana, w czerwcu ubiegłego roku. Leży się standardowo 3 dni - 1. przyjęcie, 2. operacja, 3. wypis do domu.
Chyba, że są jakieś komplikacje albo ktoś ma takie 'szczęście' jak ja: przyjęcie w piątek, operacja w poniedziałek, wypis dopiero we środę, bo źle się czułam po operacji.



"Spieprzaj, dziadu!" (L.K.)

wiwibis (offline)

Post #4

04-05-2012 - 17:52:15

knurów 

dzięki za odpowiedz ja mam na szczęście przyjęcie w poniedziałek, ale strach mnie ogarnia

Al_la (offline)

Post #5

21-10-2012 - 22:17:15

k/Warszawy 

[www.rynekzdrowia.pl]





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

ewcia20066 (offline)

Post #6

02-12-2012 - 01:09:05

 

Trochę pózno znalazłam ten wątek...sorry!
Mnie się także trafiła gliwicka onkologia jakiś czas temu.
Przyjęto mnie w poniedziałek...we wtorek dokonano mastektomii...a już w środę zalegałam we własnym łożeczku!






Spotkania z ludźmi czynią życie warte przeżycia.przewraca_oczy

wioletta1985 (offline)

Post #7

25-05-2017 - 10:34:22

 

Witam, czy ktoś leczył się u dr Maciejewskiej w Gliwicach?
Jak dlugo od pierwszej wizyty czeka sie na operację? Mam juz wynik biopsji gruboiglowej.

elahela (offline)

Post #8

25-05-2017 - 12:12:33

Wodzisław Śląski 

ja się leczę. napisałam na priv. Pozdrawiam

alex1141 (offline)

Post #9

06-07-2017 - 19:01:41

 

Moja mama też się tam leczy. Jak trzeba coś podpowiedzieć to proszę pisać

alex1141 (offline)

Post #10

06-07-2017 - 19:01:56

 

Moja mama też się tam leczy. Jak trzeba coś podpowiedzieć to proszę pisać

Dorotja (offline)

Post #11

24-12-2018 - 14:55:43

 

Witam,
Chodzę prywatnie do poradni chorób sutka. Tam też miałam USG, biopsję i markery. Wyszło że zmianę trzeba usunąć do dalszej analizy.
Chciałabym leczyć się w Gliwicach czy muszę iść tam do poradni przyszpitalnej i zaczynać wszystkie badania od nowa czy może lekarz prywatny wystawić mi skierowanie na zabieg właśnie do instytutu onkologocznego w Gliwicach na podstawie wszystkich tych badań i od razu być przyjęta nas oddział. Mój lekarz przyjmuje prywatnie ale w przychodni która ma podpisany kontrakt z NFZ.

Kuba (offline)

Post #12

30-04-2019 - 15:53:22

Gogolin 

Cóż mogę powiedzieć, chciałem od razu przeprosić za to, co zostanie napisane. Moja ciotka (siostra ojca), która mieszka z nami (piętro wyżej) jest specjalistą endokrynologiem i medycyny nuklearnej - pracuje w pracowni PET w IO w Gliwicach. Od razu zaprowadziła babcię do doktora Michała Jarząba - najlepszego specjalistę od raka piersi w Gliwicach, który prowadził u niej całe leczenie systemowe. Operowała Ją doktor Maria Turska d'Amico - żona szefa mojej cioci. Radioterapię prowadziła wspaniała doktor Dorota Gabryś. Ale jeżeli chodzi o sam klimat tego szpitala - no cóż, kombinat, ja do dziś nie opanowałem topografii tego miejsca, a orientację w terenie podobno mam niezłą. Babcia czuła się tam chyba dobrze - miała troskliwą opiekę, zwłaszcza w III Klinice Radioterapii i Chemioterapii, gdzie pracuje dr Jarząb. Pierwszą chemię dostała stacjonarnie, ale zniosła ją dobrze i już następne przyjmowała dziennie. Co ciekawe, w tej samej klinice, która nie posiada pododdziału dziennego! Wszystkie panie dostawały chemię w szpitalnej świetlicy - Babcia troszkę podsypiała - wlew trwał 3h, poza tym była napakowana klemastyną, deksametazonem i setronem. Ale było sympatycznie, telewizor chodził, Babcia na starość lubi seriale paradokumentalne (ku mojej rozpaczyduży uśmiech). Zupełnie jakby Babcia nie dostawała chemii, tylko zwykłą kroplówkę, po czym wracała wieczorem do domu (odwoziliśmy ją z Ś.P. Dziadkiem). Na 2 i 3 dzień pojawiało się osłabienie oraz bóle kości i stawów. Sam szpital oceniam bardzo pozytywnie, choć być może dlatego ze względu na moją ciocię, nie wiem. Nie chcę nikogo urazić, bo rozumiem, że ktoś może mieć diametralnie inne doświadczenia...

alex1141 (offline)

Post #13

30-04-2019 - 18:31:12

 

Panie Kubo popieram, mimo że Mamy dziś już z nami nie ma. Może gdyby Pan doktor Jarząb zdecydował się podać chemię przy przerzutach wcześniej niż po dwóch miesiącach od wykrycia to cholerstwo nie poszłoby do głowy... Mimo to wiem, że jest specjalistą w swoim fachu i szpital z całego serca polecam bo spotkaliśmy się tam z wieloma pozytywnymi pracownikami.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 410
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018