Przepisy na mieszanki ziołowe

Wysłane przez Amazonki.net 

Amazonki.net (offline)

Post #1

24-01-2010 - 16:31:40

Forumowo 

Może znasz przepisy na nalewki, wyciągi, wywary, napary z ziół, które pomagają na drobne dolegliwości.
To jest miejsce na Twój przepis.

aasia (offline)

Post #2

23-06-2015 - 22:37:35

 

U mojego męża po 2 latach leczenia przerzutów raka odbytnicy lekarka stwierdziła ,że chemia już nie działa.Zaproponowała chemię po, której cofały się przerzuty ale mąż tracił czucie w kończynach oraz miał zachwiania równowagi.
Decyzję co do dalszego leczenia pozostawiła mężowi. Mąż zrezygnował z leczenia tą chemią.Ostatnia chemia była w styczmiu 2015r. Oboje zachorowaliśmy na raka w 2010r. jesteśy emerytami. Po 2 latach zdrowia u męża stwierdzono przerzuty ponad 9cm do wątroby i drobne na płucach
Od marca 2015r. zastosował leczenie w/g książki Marii Treben ziołami szwedzkimi ...plus mieszanka ziół z nagietka, pokrzywy i krwawnika.
Od połowy czerwca przeszliśmy na dietę dobrych produktów w/g książki dr. Ewy Bednarczyk-Witoszek.
Mąż chodzi po zakupy,pomaga mi w domowych porządkach. pracuje po południu na działce,rąbie drzewo......porządkowaliśmy dużą zaniedbałą działkę przez cały okres jego i mojej choroby.
Nie robi żadnych badań ( krwi, USG, tomografii) by się nie stresować ale ma lepsze samopoczucie. Nie ma objawów pogarszającego się zdrowia, które występowały w przerwach kiedy nie działała chemia.
Od tygodnia zmniejszył dawkę ziół, ponieważ pojawiły się luźne stolce.(zióła działają żółciopędnie).To tyle co do stosowania ziół w męża przypadku ale leczenie raka ziołami opisuje M.Treben ,podobnie jak dr Ewa Bednarczyk dietą.

aasia (offline)

Post #3

11-07-2015 - 11:06:22

 

Dieta dobrych produktów niestety chyba jest dla osób zdrowych i młodych ,tolerujących smażone potrawy i ciężkostrawne.Trochę z propozycji pani dr Ewy korzystamy ale nie tak jak byśmy chcieli. Ograniczyliśmy pieczywo,zwiększyliśmy warzywa.
Po chemiach nasze wątroby nie tolerują takiej ilości tłuszczu ,warzyw kapustnych.
Mąż nadal czuje się dobrze. Przy wykonywaniu lewatywy poczuł,że nie ma oporu przy wprowadzaniu kanki irygatora od lewatyw ....czyli zgrubienie pooperacyjne się zmniejszyło mimo,że było od ponad 5letniego okresu pooperacyjnego.

aasia (offline)

Post #4

07-08-2015 - 16:57:52

 

Po dniu odpoczynku ponownie stosujemy dietę dobrych produktów. Organizm stopniowo się przyzwyczaja do diety dobrych produktów..........niestety jest przy niej trochę pracy przy robieniu posiłków jak również z ułożeniem jadłospisu ( stosujemy jeden rodzaj białka w ciągu całego dnia. z ograniczeniem węglowodanów i z odpowiednią ilością tłuszczu w/g wagi ciała) a zioła szwedzkie pomagają w trawieniu. Mąż czuje się dobrze. Pije herbatkę ziołową mieszaną z nagietka ,krwawnika i pokrzywy 3xdz po 1/2 szkl. z ziołami szwedzkimi oraz zioła kłącza tataraku.nadal nie podjęliśmy decyzji kiedy zrobimy badania .......ale może podstawowe badania krwi i markery w najbiższym czasie by zorientować sie czy nie ma stanu zapalnego.

gocha8855 (offline)

Post #5

07-08-2015 - 23:21:51

 

Hej AAsia , a próbowałaś kiedyś olejku CBD , bo bardzo mi pomógł . Podczas chemii jak i po ,nie miałam apetytu, cokolwiek zjadłam to zwracałam , nie mówiąc o ogólnym stanie organizmu ,stanie żołądka . Po krótki stosowaniu owego olejku nabrałam apetytu, nie wymiotowałam , żołądek już mi nie doskwierał , markery wykazały brak stanu zapalnego . Po dłuższym zażywaniu olejku badania były o wiele lepsze. Dodam ,że owy produkt jest w 100% naturalny . Może o nim słyszałaś ? Pozdrawiam.

aasia (offline)

Post #6

09-08-2015 - 13:25:27

 

gocha8855 witaj ....nie znam tego olejku ale poczytam. Problem z trawieniem załatwiłam zmniejszając potrawy z "patelni", więcej gotuję. Już nie jemy pieczywa i produktów pochodzenia zbożowego, które lek. Ewa Bednarczyk-Witoszek wini za nowotworzenie komórek rakowych.... U męża nawet w trakcie narastających przerzutów nidgy markery nie były znacząco podwyższone ( do 24 najwięcej) a przy obecnie stwierdzonym nowym przerzucie wynosiły CEA 12,13 ng/ml przy normie 4,1. Morfologia po miesiącu bez chemii poprawiła się bardzo szybko prawie do normy a było fatalnie : hemoglobina 10, erytocyty 3,12 leukocyty najczęściej poniżej normy , często płytki także poniżej normy.
Mąż miał zawsze śniadą cerę a ponieważ czynnie uprawiał sport i miał lekko podwyższoną bilirubinę, lekarze, stwierdzili że tak mają sportowcy........... bo byliśmy z badaniami u kilku ...........a nawet u specjalistów hepatologa i hematologa już w latach 2002-5. USG wtedy wykazało kamicę pęcherzyka żółciowego,który został usunięty w 2005 r. Uważaliśmy,że problem zostal usunięty a on narastał przez następne lata.
Będę pisała o dalszym stanie zdrowia męża .........może ktoś znajdzie się w podobnej sytuacji i przyjmowane przez męża zioła i stosowana przez niego dieta mu pomoże.
Pozdrawiam.

gocha8855 (offline)

Post #7

13-08-2015 - 23:15:26

 

Dzięki AAsiu za odpowiedz . Powiem tak , mój tata ma raka złośliwego (jelita) . Miał wycinany guz, zespolili końcówki jelitowe ,założyli stomię (na parę miesięcy ). Miał restrykcyjną dietę , a z czym idzie , jego organizm był strasznie osłabiony. Żołądek słabo sobie radził z przyswajaniem wielu produktów. Zaczęłam tacie podawać owy olejek . Jego organizm coraz lepiej przyswajał pokarm ,nie było problemów z stolcem , a także miał coraz większy apetyt. Z czasem on sam o wiele lepiej się czuł , miał dużo energii , a ze zdrowiem nie było problemów (infekcje ,osłabienie itp.).Jego lekarka była pod ogromnym wrażeniem ,co do jego stanu zdrowia.

aasia (offline)

Post #8

14-08-2015 - 12:39:37

 

Gocha8855 wysłałam Ci wiadomość na pocztę , pozdrawiam.

aasia (offline)

Post #9

06-09-2015 - 22:28:46

 

Dziś sprawdziłam w naszym jadłospisie i jesteśmy na diecie od 8VIbr. czyli trzeci miesiąc i mamy po 5 kg mniej wagi ciała.Wniosek prosty......... dobra dieta dla puszystych ..........ale nie dla nas....... jesteśmy oboje szczupli.
Cieszy nas to że wreszcie waga stanęła w miejscu ..............może zacznie wzrastać i wrócimy do normy.
Nadal mąż przyjmuje zioła szwedzkie w zalecanej dawce natomiast herbatkę ziołową zmniejszoną.Czuje się dobrze i nadal nie decyduje się na zrobienie badań.
Policzyłam ile dwudobowych chemii przyjął mąż w czasie dwuletniego leczenia i okazała się okrągła liczba 30. Nie liczyłam ile było przekładanych na inne terminy chemii z powodu złych wyników a to wiąże się z następnymi wkłuciami. Niekiedy wracał ze szpitala ze stanami zapalnymi żyły całego przedramienia i przez 12 dni kurowaliśmy rękę by do następnej chemii doszła do normy. Nie dziwi mnie to, że nie ma ochoty na kłucie aby wykonać badanie krwi............. nie będę go namawiać.
Ja do tej pory robiłam sobie okłady na operowaną pierś, ponieważ mam zawsze obrzęk. Codziennie mam masaż ręki
( niekiedy 2xdz.) i ćwiczenia. Od kilku dni obrzęk się zmniejszył ......może w związku ze schudnięciem. Zauważyłam ,że nie mam obrzęku nóg w okolicy kostek.
Jesteśmy codziennie na działce i zajęcia mamy sporo, wracamy do domu po 19-ej.Oboje lubimy prace w ogrodzie i wykonywaliśmy ją od zawsze z przerwą w czasie choroby.Pozdrawiam wszystkich mnie czytających.......odezwę się niedługo.

aasia (offline)

Post #10

06-10-2015 - 20:13:36

 

Wpiszę parę słów co u nas słychać. Zbieramy plony z działki i kopiemy ją . Robimy porządki na działce i całe popołudnia spędzamy na powietrzu.
W zdrowiu nie ma zmian ....waga się utrzymuje.....już nie chudniemy. Pijemy nadal zioła,utrzymujemy dietę, już łatwiej nam sobie ułożyć dzienny jadłospis.

aasia (offline)

Post #11

11-11-2015 - 20:04:22

 

Mamy następny miesiąc..........koniec zajęć na działce, grabimy tylko spadające liście.
Mąż nadal nie jada pieczywa (ja się poddałam i niekiedy zjem 2 kromki do śniadania .........musiałam przekroczyć 50 kg wagi ciała). Stosujemy nadal dietę i pijemy zioła. Czujemy się dobrze..........ja nadal masuję rękę, dziś w nocy chyba spałam na operowanym boku bo miałam odgniecione przedramię przez kilka godzin. Zauważyłam ,że mniejszy ruch zwiększył mój ból ramienia a może to zmiana pogody na mnie ma wpływ. Wydaje mi się ,że jest to jednak spowodowane zmianami w kręgosłupie piersiowym. Kilkanaście lat temu miałam podobne bóle promieniujace do łopatki i ramienia, często miewałam nerwobóle międzyżebrowe. Nic jednak ważnego u nas się nie dzieje i oby tak było dalej .Pozdrawiam wszyskich odwiedzających mnie i życzę zdrowia.

aasia (offline)

Post #12

16-11-2015 - 15:31:15

 

Dziękuję Jolu, cieszę się że wpadłaś poczytać. Moja trzustka po chemii ciężko znosi tłuszcze ale okresowo wspomagam ją Pangrolem (inne enzymy na mnie nie działają). Unikam smażonych potraw.
Za parę dni będzie 5 rocznica od mojej pierwszej operacji a u męża 5 rocznica minęła w sierpniu .

aasia (offline)

Post #13

17-12-2015 - 18:52:59

 

Minął następny miesiąc ...u nas wszystko bez zmian.Utrzymujemy dietę i pijemy zioła.
Mąż namówił mnie by wpisać jego drzewo genealogiczne w komputer i pociągnąć z mojej rodziny.Dałam się wrobić w niezłą pracę . On ma przodków aż 1570 roku a ja poszukuję i zbieram swoją rodzinę a mam ich sporo.....mój tata miał tylko 10 rodzeństwa,które rozjechało się po całym świecie, ze strony mamy było ich 7. Siedzę po kilka godzin dziennie i dopisuję znalezione osoby i daty. Dobrze ,że można porozumiewać się przez komputer.
Wszystkim mnie czytającym życzę: Zdrowych i Radosnych Świąt oraz dużo zdrowia w Nowym Roku.

Al_la (offline)

Post #14

17-12-2015 - 22:07:42

k/Warszawy 

To bardzo pracochłonne zajęcie, ale na pewno bardzo przyjemne uśmiech
Wesołych Świąt i zdrowia ok





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

aasia (offline)

Post #15

07-01-2016 - 20:17:53

 

Witam wszystkich w nowym roku..........trochę się martwię bo mąż ma lekką chrypkę od kilku dni. Zawsze w momentach pogorszenia jego stanu zdrowia zjawiała się i najczęściej sama ginęła. Przed świętami był na zakupach ......wrócił trochę spocony a na dworze było bardzo chłodno. Płucze sobie sobie gardło i zwiększyliśmy częstość przyjmowania ziół (nagietek,pokrzywa i krwawnik) tym bardziej,że stolce się nieco unormowały.Nadal nie skarży się na nic, nie widać zażółcenia oczu, które występowało przy wzrastającej bilirubinie. Oby to było tylko z przegrzania.......
Dietę trochę już rozszerzamy.....wprowadziliśmy od świąt pieczywo 1xdz. i drugie białko w momentach gdy mąż ma na nie ochotę.
Wędlin nie jadamy nadal ......ja robię pieczeń z nadziewanego indyka ew. bez nadzienia lub rolady mięsne.....robię porcje i zamrażam, bo mięso jadamy 1x w tygodniu,chyba ,że mamy na nie ochotę ......to jako dodatkowe białko.....jednorazowo.
Muszę zaprosić kilka osób, które mąż lubi aby troszkę przestał myśleć o chorobie. Dziś mieliśmy wizytę księdza- kolęda.
Mam przerwę w prowadzeniu rodowodu .....ciężko rodzinę zmusić do przesłania danych. Dziwne .....bynajmniej dla mnie .Zawsze starałam się jeśli mnie ktoś o coś poprosił by mu udostępnić .Chodzi mi tylko o podanie danych dat urodzenia ew. zgonu. Nie wiedziałam ,że to taki problem,...............ale dostałam nawet taką odpowiedź,że wręcz nie życzy sobie ( mój bratanek stryjeczny lat ok. 40) abym wpisywała jego rodzinę do rodowodu.
Jest powiedzenie,że najlepiej z rodziną wychodzi się na zdjęciach ...nie ze wszystkimi. Mam kilka osób na których zawsze mogę liczyć....ta............są ludzie i ludziska.
Oby do wiosny ......nie pisałam ale gdy rozmawiałam z lekarką,że mąż nie może się zdecydować na jej propozycję przyjmowania chemii, która niszczy jego układ neurologiczny...odpowiedziała mi, że nie dziwi się bo zbliżają się święta wielkanocne i być może jego ostanie święta ..........to było w 2015 roku pod koniec lutego. Bardzo bym chciała pokazać jej męża za parę miesięcy i mam nadzieję, że mi się to uda . Oczywiście mąż nie wie o naszej rozmowie.Miałam tego nie pisać ale trudno ,mam dzień szczerości.
Pozdrawiam .

Al_la (offline)

Post #16

07-01-2016 - 21:12:39

k/Warszawy 

Trzymam kciuki za Męża ok





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Wandka (offline)

Post #17

07-01-2016 - 23:12:45

Warszawa 

Życzę zdrowia dla Was obojgabuziak



Kass (offline)

Post #18

08-01-2016 - 01:32:24

 

Ja rowniez trzymam kciuki i zycze zdrowia. smiling smiley Sledze ten watek i podziwiam za konsekwencje w prowadzeniu zapiskow, jak i prowadzeniu samej diety. smiling smiley





aasia (offline)

Post #19

08-01-2016 - 16:13:09

 

Miło mi Was widzieć.....dziękuję za życzenia.
Zaczęłam pisać bo widzę ile osób boi się rozpocząć inne leczenie niż chemia. Ja na pewno bym się odważyła ponieważ sama przerwałam chemię ze względu na dolegliwości ze strony trzustki i dlatego dotrzymuję towarzystwa mężowi....a może dlatego ,że już jestem w takim wieku i łatwiej mi podjąć taką decyzję.
Wiem ,że nie można połączyć chemii z leczeniem ziołami ,trudno również wprowadzić dietę w trakcie chemii..........u mojego męża nie mogłam zmienić nawyków żywieniowych kiedy był zdrowy. Był typowym mięsożercą nie uznając warzyw.Natomiast w trakcie leczenia słuchał wszystkich pacjentów ale nie mnie i po kryjomu kupował sobie czekolady.
Bardzo lubił słodycze:ciasta,lody itp.
To,ze mąż jest w takim stanie również zawdzięcza lekarzom .......leczony był na hemoroidy kilka lat, których nikt stwierdził,nie obejrzał, nie zrobiono po operacji całkowitej tomografii,tylko dolną część miednicy i stwierdzono,że chemii nie trzeba bo wszystko jest dobrze.Węzły chłonne brzucha nie powiększone, w miejscu operacji mały naciek, obrzęk ale jest dobrze itp...Miał robione USG ale nie zawsze to badanie wykazuje zmiany a po za tym nie każdy lekarz je zobaczy.Na potwierdzenie tego co piszę zrobiliśmy specjalnie USG w momencie kiedy miał na tomografii zmiany na wątrobie wielkości 24mm ........lekarka nic nie znalazła.Po badaniu pokazałam jej wynik tomografii.
Mąż miał przerwane leczenie ponieważ pojawiła się nowa zmiana na innym płacie wątroby ok 10,5 mm a jedyna,która była.. .......19mm powiększyła się do 22mm ( początek leczenia to ponad 94 mm i ponad 70 mm w innym płacie). W płucach niekiedy nie było zmian a jeśli to jako guzki o wymiarach wzrastających (6,12,13 mm )obecnie 18mm PL seg.8 i (7,9 mm ) obecnie 11mm PL seg. 5 Piszę obecnie bo tak napisane w opisie tomografii z dnia 22.01. 2015 r.Zmiany w płucach również u męża nie były widoczne na zdjęciach RTG bo w trakcie leczenia chemią mąż musiał być operowany na przepuklinę i lekarz mimo,że wiedział o jego stanie zdrowia domagał się zdjęcia ......wynik był dobry(operowany był na oddziale onkologicznym w Warszawie zdjęcie było robione w miejscu zamieszkania).
To,że jestem przeczulona na chrypkę u męża to też ważny objaw nie tylko występujący u mojego męża. Mój szwagier już nie żyjący ciągle miał nawracające chrypki,które mijały bez leczenia. Po kilku latach miał bóle w klatce piersiowej .....rozpoznane przez lekarza jako nerwoból a po roku okazało się ,że nowotwór oskrzeli z przerzutami do płuc. Muszę sprawdzić czy mąż płukał gardło po obiedzie ........niekiedy dochodzę do wniosku,że mam małe dziecko, które stale muszę sprawdzać..........Jeśli macie jakieś pytania do mnie chętnie odpowiem .
Pozdrawiam serdecznie.

aasia (offline)

Post #20

11-02-2016 - 19:03:02

 

Bardzo jestem zajęta drzewem genealogicznym więc tylko parę słów napiszę. Mąż " podłapał" jakiegoś wirusa miał stany podgorączkowe, był u lekarza (powiedziała ,że nic nie słychać w oskrzelach i raczej proponuje płukanie gardła pobyt w domu).
Już było lepiej i znowu powróciła chrypka, kataru już nie ma. Ogólnie czuje się dobrze. Lekarka poleciła zrobienie badań jak minie przeziębienie. Tak też zrobimy.Napiszę jak będą wyniki.

aasia (offline)

Post #21

25-03-2016 - 11:02:10

 

Temperatura nadal się utrzymywała ,zrobił badania i przy okazji byliśmy u chirurga bo boli go bark (w młodości miał poważny uraz barku). Na zdjęciu nic nie było i zlecił TK stawów barkowych .Wyszły przerzuty do tego stawu i widoczne również przerzuty w płucach.Badania krwi są typowe dla choroby wszystko powyżej normy ale dobrze że poczekaliśmy do wiosny .......Pół dnia spędziliśmy w szpitalu ...po powrocie gorączka podleciała do 40 stopni i pojawił się suchy kaszel .Otrzymał antybiotyk w zastrzykach .Mimo brania leków temp. utrzymywała się powyżej 38 stopni.Wreszcie od przedwczoraj temp. spadła.
Cieszymy się ,że chociaż nie jak zwykle ale razem spędzimy święta.Życzę zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych.
Pozdrawiam serdecznie.

Kass (offline)

Post #22

25-03-2016 - 12:13:46

 

Asiu, przesylam usciski i duzo cieplych mysli. Niech te Swieta Wielkiej Nocy beda piekne. Zycze duzo slonca, spokoju i dobrych wiadomosci. kwiatek





Al_la (offline)

Post #23

25-03-2016 - 12:43:27

k/Warszawy 

Wszystkiego dobrego Wam życzę serce





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

aasia (offline)

Post #24

04-04-2016 - 09:13:53

 

Od świąt temperatura utrzymywała się w granicach......rano 37,5 wieczorem 38,5 brał rano i w południe paracetamol na noc pyralginę oraz antybiotyk przez 14 dni. Nacierałam mu rękę naklofenem kilka razy dziennie. Ból ręki był tak duży ,że początkowe nacieranie było tylko lekkim nałożeniem i rozprowadzeniem maści, dziś wtarłam maść bez reakcji za strony męża.
Od 1 kwietnia ból ręki się zmniejszył, temperatura normalna ale cały czas bierze paracetamol.
Wczoraj brat męża zawiózł nas do siebie(to samo miasto). Przez 2 godziny byliśmy w ogródku. Po powrocie mąż szybko zmierzył temperaturę i okazało się ,że jest normalna. Jeżeli pogoda się utrzyma mamy zamiar powtarzać codzienne wycieczki do ogródka brata,a może jeszcze dziś sprawdzimy czy mąż może sam prowadzić nasz samochód (ja nie mam prawa jazdy).
Od momentu odstawienia antybiotyku zaczął pić mieszankę ziołową oraz kłącze tataraku ,natomiast odstawił zioła szwedzkie (przeszkadza mu ich zapach). Przypominam sobie,że przed pogorszeniem się jego stanu zdrowia wykonywał ćwiczenia podobne do pompek, cały ciężar ciała na rękach i to mogło być powodem tego co się stało z barkiem.
Pozdrawiam serdecznie.

aasia (offline)

Post #25

15-04-2016 - 09:04:16

 

Gorączka utrzymuje się cały czas, mąż przyjmuje Ibum Forte rano i na noc ,w południe i w nocy paracetamol. Dziś w nocy nie wziął paracetamolu i rano temperatura była 38,8.
Lekarka rodzinna chciała przejść na plastry ale mąż nie wyraził zgody twierdząc,że nie ma aż takich bóli by je brać.
Nie wiem co mam robić .podpowiedzcie mi proszę.

aasia (offline)

Post #26

15-04-2016 - 11:49:26

 

Jestem po poważnej rozmowie z mężem oraz telefonicznej rozmowie z lekarką rodzinną, która poleciła mi zgłosić się do onkologa celem dalszego leczenia męża. Cały czas mąż jej mówił ,że to bark powoduje gorączkę.
Mąż natomiast stwierdził,że jeśli ma przerzuty to nie znaczy,że nie może mieć zapalenia stawu barkowego, on czuje się dobrze mimo gorączki ,ból barku jest znacznie mniejszy. Po antybiotyku był okres czasu kiedy czuł się lepiej i nie było podwyższonej temperatury ale nie przedłużono leczenia p/ zapalnego i znowu nastąpiło pogorszenie.
Badanie tomograficzne,które wykazało meta do kości "podciągnięto" do rozpoznania( w/g męża...... zaczynam i ja tak myśleć).
Częściowo przyznaję mu rację on naprawdę dobrze się czuje mimo gorączki i mniejszego obecnie bólu barku ....nie ma chrypki ani kaszlu, który występował wcześniej. Chyba posłucham męża i zwiększę dawkę Ibum forte na 3x dz.
Nadal przy ładnej pogodzie wychodzimy na spacery.Dziś też.....planowaliśmy i być może pojedziemy jak zwykle na działkę zobaczyć jak się ładnie zazieleniło.

aasia (offline)

Post #27

18-04-2016 - 09:56:44

 

W sobotę byłam u onkolożki.........potraktowała mnie jak "zło konieczne" twierdząc,że leczenie onkologiczne u męża już ponad rok temu zostało zakończone.Jednak jak powiedziałam,że przyszłam z polecenia lekarza leczącego powiedziała,że same wyniki podpowiadają jak leczyć -objawowo i w zależności od stanu chorego ,ona nie widzi powodu odsyłania mnie do niej.
Zapytała się o bóle i o inne dolegliwości i zaleciła dexametazon 2x1mg przez tydzień, furosemid 1x i kalipoz.
Zapytałam czy po tygodniu mam się do niej zgłosić.......myślałam ,że mnie wzrokiem zabije."Leczenie paliatywne do mnie nie należy"-powiedziała .Podziękowałam i powiedziałam ,że ja się na tym nie znam co do kogo należy.
Dla mnie leczenie psychologa............ bardzo ale to bardzo............ wskazane ale w naszym zad...iu nie można się dostać do niego a ja nie mam czasu.
Cały czas powtarzam sobie panuj nad sobą ...........trzeba mieć zdrowie by się leczyć.
Dostałam skierowania na badania dla siebie ...... zauważyłam ,że po zdenerwowaniu boli mnie ręka i pod pachą .Nie robię masaży jedynie na noc okłady na pierś bo nadal chłonka przechodzi do piersi i sutek operowany jest większy od zdrowego.
Już w sobotę zastosował mąż podane leki i tylko raz temperatura przekroczyła 37,7 podałam tylko raz paracetamol i do dziś temperatura jest normalna, obrzęki były do kolan ,obecnie tylko przy kostkach.

Ból barku przy całkowicie ograniczonych ruchach jest minimalny i po wtarciu maści Diclozjai (4x dziennie) się zmniejsza.Przy bezruchu nie odczuwa bólu.
Może za tydzień będzie już mąż objęty leczeniem hospicjum .......jestem zmęczona ta spychologią ......zioła pijemy tylko mieszankę nagietka ,krwawnika i pokrzywy jak mamy ochotę w niedużych ilościach (po łyku) i wydaje mi mi się ,one chyba mnie jednak dają mi tyle cierpliwości. Nie biorę żadnych leków uspakajających.......a kiedyś nie byłam tak opanowana i stale popłakiwałam i brałam leki na uspokojenie.

ira (offline)

Post #28

18-04-2016 - 11:23:46

Pabianice 

aasiu, przytulam pociesza Dzielna jesteś.
Ciężka jest dola chorego, a jeszcze jak trafi mu się lekarz, który nie lubi leczyć załamka



aasia (offline)

Post #29

04-05-2016 - 19:12:15

 

Właściwie to koniec pisania na temat ziół bo mąż ich już nie przyjmuje.Lekarka rodzinna zajęła się solidnie leczeniem męża.Zleciła plastry ,podała swój numer telefonu aby dzwonić do niej w chwilach wątpliwości....to małe miasto znamy się i mieszkamy na jednym osiedlu...może sumienie ja poruszyło nie wiem ale mam wsparcie.Mąż czuje się troszkę lepiej ,wygląda fatalnie (schudł 20 kg przez rok),ma duże obrzęki na nogach.
Hospicjum podobno obejmie męża dopiero może za miesiąc .......czyli będzie 2-gi miesiąc oczekiwania od zgłoszenia.
Ja dziś byłam u okulisty bo mam jakieś błyski przy oku prawym, w lewym miałam 4 lata temu, pozostały mi męty w nim i podobne pojawiły się w lewym oku .Na szczęście siatkówka trzyma się dobrze. Dostałam leki i mam kontrolę za miesiąc ........znowu rok wizyt u okulisty. Ira ściskam Cię i pozdrawiam wszystkich mnie czytających..............Popisałam sobie i chyba będzie mi troszkę lżej.

lulu (offline)

Post #30

04-05-2016 - 21:50:48

k/Kwidzyna 

Aasia mój mąż w oku też to ma, okulistka powiedziała, że z wiekiem tak się robi, musi polubić to. Chodzi do kontroli, a dodatkowo zaćma się pojawiła.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 438
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022