Rak - między prawdą a nadzieją

Wysłane przez lulu 

lulu (offline)

Post #1

12-01-2013 - 15:35:38

k/Kwidzyna 

[fakty.interia.pl]



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Janina.S (offline)

Post #2

12-01-2013 - 16:21:07

widły Soły i Wisły 

...poczytałam ..

" Do bólu racjonalni " - a potem przerażenie ..

..." w moim eacjonalnym zdobywaniu wiedzy stałam się nieco szalona " - pisze autorka . ..no tak kiedy 21-latka analizuje i zapoznaje się
z taką chorobą to nietrudno oszaleć.

Dość dawno , jeszcze przed moim zachorowaniem oglądałam amerykański program-reportaż o tym jak kobiety w USA poddają się
profilaktycznej mastektomii gdy stwierdzono u nich ten gen BRc1.
Ja też byłam przerażona - wtedy .



.....jeśli niebo spada nam na głowę to nie po to by się z nas śmiać
....... lecz by podziwiać patrząc jak się podnosimy.
...

jagodula (offline)

Post #3

12-01-2013 - 17:24:32

Sławkow 

jablkoMyślę, że ten tekst powstał trochę w pędzie jako pierwsza myśl od Boga. Rozumiem tę młodą kobietę. Cztery lata temu moja 21 letnia wówczas córka wymacała sobie guza przy brodawce w prawej piersi. Pamiętam co wówczas przeżywała i jak silne emocje nią targały. Ja zareagowałam bardzo racjonalnie na diagnozę ale ja mam swoje lata. Dobry tekst.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-01-2013 - 17:25:06 przez jagodula.

magda2411 (offline)

Post #4

12-01-2013 - 18:18:31

Olsztyn 

hmmmm... a ja mam mieszane uczucia.
Artykuł z nieprawdziwą ilustracją (łysej młodej kobiety, w domyśle po chemioterapii), a napisany jest o zdrowej, nie chorującej na raka - "jedynie" z mutacją BRCA1. Niefajne to. Nie podoba mi się.

Ja zachorowałam w wieku 29 lat, 3 lata po ślubie, moje dziecko miało niespełna 2 lata. Nie oszalałam.Wyzdrowiałam!!!

I bardzo drażniły mnie rozmowy starszych kobiet, najczęściej w poczekalni u lekarza, że taka młoda, całe życie przed nią, jaka tragedia, małe dziecko, co za pokolenie, że już tak młodo choruje, to na pewno Czarnobyl itd. Szukałam plusów mojej sytuacji - młoda, bardziej odporna, bez chorób współistniejących, serce zdrowe (to i chemię łatwiej przejdę). Dałam radę, bez wspomagania środkami psychotropowymi. Wiem, że można przeżyć naszą chorobę także w młodym wieku.



agawa (offline)

Post #5

12-01-2013 - 18:50:16

okolice 

Dla mnie ten artykuł ma niejednoznaczny przekaz; zbadała się, a jednak mówi: wolę nie wiedzieć. No więc jak w końcu jest?

Czy wymową tego tekstu jest - nie badać się, aby nie wiedzieć? Bo wiedza niesie ryzyko życia z lękiem?

anija63 (offline)

Post #6

12-01-2013 - 19:06:19

k Grudziadza 

No ja również z tej wypowiedzi wywnioskowałam ze, najlepiej sie wcale nie badac , aby nie wiedziec . Ale mysle że zmieniła by zdanie gdyby zachorowała czego jej nie zycze, bo dla mnie to taka pusta gadanina , ale to taka moja sugestia



lulu (offline)

Post #7

12-01-2013 - 19:49:32

k/Kwidzyna 

A może to jest tak, jak w mojej rozmowie z lekarką (sama po raku piersi) o mojej córce. Na moją sugestię, że może córka podałaby się badaniom genetycznym, powiedziała; a co pani zrobi z tą wiedzą.
Ta pani doktor też ma córkę.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-01-2013 - 19:50:28 przez lulu.

anija63 (offline)

Post #8

12-01-2013 - 19:53:45

k Grudziadza 

No widzisz Marysiu skoro lekarz ma takie podejscie to co sie dziwic takiej młodej dziewczynie która jest zdrowa ale sobie tak gdyba co by było



joakil (offline)

Post #9

13-01-2013 - 10:44:10

Pomiechówek 

Myślę, że przesłanie jest takie, że każdy z nas musi podjąć decyzję. Wiedzieć, czy nie wiedzieć..... Ja jestem zadowolona, że wiem ale ja mogę działać. Czy byłabym zadowolona, gdybym wiedziała i nic nie mogłę zrobić? Czy wtedy chciałabym wiedzieć? Do dzisiaj nie miałam takiego dylematu. Nie przyszło mi do głowy, że czasami nic nie można zrobić z wiedzą......



agawa (offline)

Post #10

13-01-2013 - 11:31:55

okolice 

Tak, każdy sam osobiście powinien podjąć decyzję.
Z jakiegoś powodu ciągle moje myśłi wracają do tego artykułu. I się zastanawiam...
Czy zbadanie sobie genów pod kątem zagrażających chorób może mieć wpływ na przyszłe zachorowanie? A przede wszystkim - jak żyć z wiedzą, że coś mnie czeka, a nie mogę zapobieć; mogę tylko zwiększyć czujność i czekać...

Bardzo trudne.
Myślę sobie też o matkach, które mają świadomość, ze być może czymś obarczyły córkę. Takie badanie może mieć wpływ na ich emocje... Lulu buziak

kimi (offline)

Post #11

13-01-2013 - 11:50:47

 

Nie wiem czy mam ,chcę wiedzieć czy będę miała, a na końcu to lepiej nie wiedzieć jak będę miała, tak to odebrałam- to że ogoliła głowę co chciała się wczuć w nas moje odczucie jest dwubiegunowe

lulu (offline)

Post #12

13-01-2013 - 12:49:49

k/Kwidzyna 

Kimi to co przeżywała bohaterka to nic dziwnego. Nigdy by się nie zainteresowała tym, gdyby nie choroba matki. Ja też sporo czasu strawiłam na zastanawianiu się czy angażować w te wszystkie badania moją córkę. Czy warto wiedzieć, czy nie. W rezultacie zostawiłam to ... kazałam tylko jej regularnie się badać, być czujną.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

mag_dag (offline)

Post #13

13-01-2013 - 14:28:42

Sosnowiec 

jesli chodzi o to czy lepiej wiedzieć, czy nie wiedzieć, że ma się mutację - to moje zdanie jest zdecydowanie na TAK

nie chodzi tu o obciążenie psychiczne - ogólnie patrząc pewnie jest ono większe niż u młodych dziewczyn, których mamy chorowały na raka piersi ale one nie mają mutacji - choć tego nie należy zakładać z góry - bo ludzie są różni, bardzo różni i możemy się zdziwić ich reakcjami,
(są córki chorych na raka piersi matek, które regularnie się badają - są też takie, które się nie badają i nikt nie dojdzie jakie motywy nimi kierują)

ja mówię o stronie medycznej - nie piszmy, że taka wiedza nic nam nie daje - podobno osoby objęte opieką poradni genetycznej mają lepszy dostęp do badań i mogą je robić częściej i NFZ je refunduje,
piszę "podobno" bo oczywiście może być różnie, ale słyszałam, że w niektórych miejscach kieruje się takie osoby na rezonans piersi zamiast USG - bo jest dokładniejszy,
bez mutacji genu młoda kobieta nigdzie nie dostanie skierowania na RM profilaktycznie,

jedno jest pewne - badania nie uchronią nikogo przed rakiem, ale same doskonale wiemy, że wyłapanie raka we wczesnym stadium jest bardzo istotne,

i jeszcze nie to jest najważniejsze, bo można dyskutować z tą tezą pisząc, że córki matek z rakiem piersi powinny - Z MUTACJĄ CZY BEZ - badać się zdecydowanie dokładniej i częściej niż córki zdrowych matek, ale jest jedna rzecz - wiedząc, że ma się mutację można inaczej zaplanować leczenie - choćby zacząć je od cisplatyny przedoperacyjnej, bo doniesienia o niej są interesujące, mimo, że niewielu lekarzy je uznaje, bo badanie obejmowało za mało kobiet

reasumując - ja nie rozumiem tej kobiety z artykułu, pewnie i dlatego, że ja sama wolę wiedzieć niż nie wiedzieć
uśmiech









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

jolitka121968 (offline)

Post #14

13-01-2013 - 15:10:20

Stalowa Wola 

Oj dziewczyny ,ja też uważam ,że warto wiedzieć.Moja babka ze strony ojca umarła w młodym wieku na raka piersi,moja mama też miała problemy z piersiami ,jest po 3 operacjach ,na szczęście były to zmiany łagodne.Więc ja od młodych lat dbałam o te moje cycochy.Robiłam systematycznie ,nawet co pół roku usg,sama je badałam, nie stosowałam hormonów .Zawsze mąż śmiał się co ja tak się macam.I może to ,że miałam świadomość tej choroby, uratuje mi życie.Otóż sama tego gada wymacałam.A byłam 5 miesięcy po usg ,które nic nie wykazało.Więc świadomość i samokontrola ważniejsza od badań.Uważam że już w szkołach średnich powinna być szerzona oświata na temat badania piersi.Pozdrawiam zimowo.

jagodula (offline)

Post #15

15-01-2013 - 10:17:27

Sławkow 

jablkoUważam, że artykół spełnił swoją rolę. Wywołał dyskusję, natomiast inną rzeczą jest co każdy czytający zrobi z otrzymaną wiedzą.

kimi (offline)

Post #16

15-01-2013 - 11:54:08

 

duży uśmiechLulu ja badałam się systematycznie ,córka zawsze prosiła o skierowanie (odp. nie ma takiej potrzeby) aż do momentu kiedy niedowiarekpojawił się u mnie córka , siostra i siostrzenice dostały bez problemu skierowanie. Są juz wyczulone

lulu (offline)

Post #17

15-01-2013 - 16:21:39

k/Kwidzyna 

Istotnie, jak moja córka wspomni o mnie, to zupełnie inna jest rozmowa w gabinecie lekarskim.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

kesy (offline)

Post #18

15-01-2013 - 20:15:38

Starogard-Gdański  

Moja córka bada śię regularnie..nie muszę jej przypominać..a za granicą lekarz jak wie że córka jest w tej grupie ryzyka..przebadana jest od głów do stóp..dosłownie i to bez problemu..i uważam że tak powinno być i u nas.
A wiem że tak nie jest..te masakryczne kolejki.wnerwiony



piessercekot Oni też czują ból

basia04 (offline)

Post #19

13-02-2013 - 17:12:20

Olsztyn 

Dziewczyna traktuje mutację jako wyrok śmierci, bez przesady. Wie i musi się badać, nie ma co panikować. A zdjęcie łysej główki, zresztą bardzo ładnej, wg mnie sugeruje iż dziewczyna na pewno zachoruje.



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 335
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018