Religia

Wysłane przez Amazonki.net 

njolanta40 (offline)

Post #1

14-04-2012 - 12:29:45

iława 

Mam swiety obrazek , Matki Boskiej , ktrory dostalam od Reni (siwowłosej) i postawilam go sobie przy kompie , wiec ciagle na niego patrze , a z tylu obrazka jest piekna modlitwa ( Akt zawierzenia Niepokalanemu Sercu , Królowej Polski) i nie wiem , moze to moja psychika , ale czuje sie z tym oparciem o wiele lepiej , moze jeszcze nie mam takiej wiary , ale gdy patrze na ten obrazek , to cos chwyta mnie za serce i mam taka wielka nadzieje...........



Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

lulu (offline)

Post #2

14-04-2012 - 13:50:57

k/Kwidzyna 

Jolu być może coś kiełkuje ... tylko teraz to utrzymać, "podlewać", wzmacniać ... prędzej czy później da plon. serce



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

joasia (offline)

Post #3

16-04-2012 - 00:28:03

 

duży uśmiech A to dla osób, które nie wiedzą czy wierzyć, czy nie?
I dla tych, które chcą się uśmiechnąć, a nawet zaśmiać.
POLECAM! Przeczytajcie od poczatku do końca uśmiech
[...link...]



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 16-04-2012 - 00:31:39 przez joasia.

njolanta40 (offline)

Post #4

16-04-2012 - 01:42:01

iława 

Joasiu, bardzo mi sie to spodobalo, mam teraz tyle mysli , ze nie potrafie wyrazic slowami, jedynie moge przyznac, ze skoro ludzie bardzo madrzy jak Albert Einstein prubowal niewykluczac tego , ze Bog istnieje , to ja marny czlowieczek , nie zajmujacy sie nauka ani niczym pozytecznym i do piet mu nie dorastam
, wiec jak ja moge watpic w cos , ( Boga) skoro taki naukowiec jest przekonany o jego istnieniu.




Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

Magda (offline)

Post #5

16-04-2012 - 08:19:34

Jastrzębie Zdrój 

przeczytałam wywiad z onkologiem w gazecie Angora...lekarz wierzący...i co zauważył że nawet ateiści zaczeli się modlić podczas leczenia...



Danuta52 (offline)

Post #6

16-04-2012 - 09:15:46

wolsztyn 

Magdo masz rację , jest takie powiedzenie " jak trwoga to do Boga "



amor (offline)

Post #7

16-04-2012 - 09:57:08

Siemianowice Sl. 

Bardzo mi się to powiedzenie nie podoba. Jak ktos zwraca się do Boga należy się cieszyc i go zachęcać!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 16-04-2012 - 09:57:27 przez amor.

joasia (offline)

Post #8

16-04-2012 - 10:52:09

 

Każdy powód i czas jest dobry, żeby skierować się ku Bogu. Jeśli w trudnej sytuacji ludzie zaczynają się modlić, to tylko się cieszyć można.
Bo co to oznacza? Że uwierzyli, że może zawsze wierzyli, gdześ tam w głebi duszy, a tylko omijając Boga wybierali łatwiejsze wg nich życie. A tu - zaczynają sie modlić!
Moim zdaniem to bardzo pocieszające i mnie cieszy ogromnie, a myślę, że Boga najbardziej.



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

njolanta40 (offline)

Post #9

16-04-2012 - 11:58:55

iława 

Kazdy powod aby zaczac sie modlic jest dobry , tylko mnie chodzilo raczej o to , ze , bardziej pomaga uwierzyc w cos czego nie mozemy dostknac, zobaczyc( nawet nauka nie wypiera Boga )gdyz , ludzie , ktorzy sa od nas duzo madrzejsi , wierza i to jest dla mnie meritum sprawy.



Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

Wiola (offline)

Post #10

19-04-2012 - 00:19:59

Warszawa 

Przypowieść o człowieku z Krzyżem
Był pewien człowiek, który chodził po świecie i wszędzie niósł ze sobą wielki krzyż. Krzyż był drewniany, miał 3 metry długości i ważył 60 kg. Pewnego dnia stanął na środku piaszczystej drogi i zaczął wyklinac Boga "Boże nie dam rady dłużej nieść tego ciężaru, dlaczego w ogóle ja mam to nosić, mam dość, daj mi chociaż coś mniejszego do niesienia..."
Bóg usłyszał jego wołania i stanął przed człowiekiem. Wskazał mu wielką i mroczną katedrę, która pojawiła się przed człowiekiem i kazał mu wejść do środka - "Znajdziesz w środku wiele Krzyży, idź tam i wymień swój krzyż"
Człowiek poszedł i długo chodził po Katedrze,przyglądając się wielu krzyżom, które tam znalazł. Widział krzyże drewniane i stalowe, wielkie i małe, widział kamienne niczym filary tej katedry, długo chodził i wybierał. Wybrał piękny krzyż, jednakże kiedy chciał go unieść, ten ani drgnął... próbował podnieść coraz to inne, mniejsze krzyże, jednak i ich nie mógł unieść,nawet kiedy krzyże były wielkości jego dłoni... w końcu znalazł jeden krzyż i go wytaszczył z katedry... kiedy wyszedł na światło dzienne z nowym krzyżem był cały szczęśliwy i podziekował Bogu, że ten dał mu szansę na odmianę swego losu... Bóg uśmiechnął się i powiedział - człowieku przyjrzyj sie swemu krzyżowi i człowiek się przyjrzał... i ujrzał swój stary krzyż...

i zrozumiał, że Bóg daje nam do niesienia przez życie, tylko takie krzyże, które jesteśmy w stanie udźwignąć... ani za małe ani za ciężkie lecz takie szyte na naszą miarę, na miarę naszych możliwości. Bóg wie, że tylko my poradzimy sobie z takim cięzarem. My! nikt inny!




Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam....

njolanta40 (offline)

Post #11

19-04-2012 - 01:44:55

iława 

Wiem ze to moj krzysz wlasny niose , ale jak trudno go niesc..........................



Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

Magda (offline)

Post #12

19-04-2012 - 08:34:44

Jastrzębie Zdrój 

buziakWiola piękna przypowieść...prawdziwa...jak ja zachorowałam to pomyślałam dam radę...muszę szybko wyzdrowieć...o swoich bliskich bardziej się martwimy...niż same o siebie...



lulu (offline)

Post #13

19-04-2012 - 08:41:03

k/Kwidzyna 

Jolu damy radę to wszystko unieść. Jak mówił prof. Bartoszewski "optymiści i pesymiści żyją tak samo długo, tylko optymiści - weselej."
Jolu, kiedyś spotkałam i doświadczyłam pomocy (poniekąd finansowej, bo mogłam się przespać, za darmo, jak miałam zjazd w szkole) od pani, która żyłą bardzo skromnie. Wieczorami sporo rozmawiałyśmy, ja byłam wtedy bardzo młoda. Zapadły mi wtedy w pamięć słowa które mi powiedziała; że nie narzeka na swój los, bo wie, że są tacy którzy mają jeszcze gorzej. Jak widzisz ciągle to pamiętam i jak zbyt mocno zaczynam się nad sobą użalać, szybko mi się to przypomina. Wczoraj to nawet "pocieszałam" lekarza, który mi robił usg. Miał też problemy z rakiem i doskonale rozumie te wszystkie niepokoje, mówił, że czasem to myślenie daje mu do wiwatu. Więc mu powiedziałam, że jak mnie takie myśli nachodzą, to zaraz sobie mówię; "babo, już trochę pożyłaś, dzieci odchowałaś, to czego jeszcze chcesz, żyj i nie marudź." Śmiał się z tego, ale i powiedział, że właśnie takie pozytywne myślenie należy przyjąć.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Jolcia (offline)

Post #14

19-04-2012 - 09:02:06

 

Wioluś piękna przypowieśćbuziak A ja cholera nie wiem ile waży mój krzyż, ale chyba dużo, bo od operacji jakoś mocno mnie kręgosłup napierniczaduży uśmiech

Wiola (offline)

Post #15

19-04-2012 - 10:19:02

Warszawa 

tak bardzo prawdziwa i nasza ( w moim odczuciu) jest ta przypowieśc.
Ja nigdy nie zadałam sobie pytania" Boże czemu ja a nie " Kowalska" ....
od samego początku,chyba nawet nie choroby,ale ogólnie samodzielnego życia, kiedy nie było różowo,było bardzo ciezko,wiedziałam że muszę sobie poradzić, nie oczekując czy wręcz wymagając od innych pomocy, że zatacham jakoś ten kawał drewna na plecach do następnego przystanku a później dalej do następnego i następnego....a tymi przystankami były bardzo szczesliwe okresy.... i moge powiedzieć, że te moje plecy tak dużo się nie nadźwigałyuśmiech,tych przystanków było mnóstwo uśmiech i będzie jeszcze wiecej, tego jestem pewna..
jestem bardziej niż pewna, że większość z Was dziewczynki tak ma , a skąd ta pewność? bo to od Was otrzymuję tak dużo siły , bo to Wy jesteście SILNE BABY!





Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam....

skyman (offline)

Post #16

11-09-2012 - 23:23:53

Rzeszów 

Witam !

Zawsze mnie fascynował ten temat. W otoczeniu nie ma z kim o tym pogadać, bo mam często do czynienia z ludźmi, którzy chodzą i wierzą bo tak, bo rodzine, bo znajomi. Nie mają swoich wniosków i zdania po co wgl chodzą. Tak naprawdę większość z nich idzie zrobić tzw. ćwiczenia...tj. Przyjść, przeżegnać się, usiąść, wstać, usiąść, uklęknąć, wstać, uklęknąć, usiąść itd.
Cała ta wiara mnie szokuje, 1/10000 księży wydaje się byc spoko, pomaga innym, nie jeździ mercedesem a oddaje się ludziom. Reszta kupuje słodkie samochody, i udaje że chcą pomagać. Tak samo jest z Caritasem. Widzę w sklepach kosze wypchane słodyczami, makaronami z wysokiej pułki, nawet nutelle się zdarzały co w Polsce jest jednak rarytasem. A jak widzę u znajomych te paczki żywnościowe to jest..kasza, makaron, mąka, ser i jakies herbatniki. Ja się pytam gdzie reszta tego..i to nie w oryginalnych opakowaniach tylko jakiś specjalnych Caritasowych.
W Polsce liczba wiernych spada, ja sam należe do tych co są na środku i nie wiedzą co wybrać. Liczba spada bo msze są denne, prostolinijne, nie ma nic takiego co by przyciągneło. Co niedziele słowa typu jaki to Jezus i Bóg jest wspaniały. W USA msze mają klimat, śpiewy, tańce i inne w środku dnia.
Dziwne to jest jeśli widzę że morderca chodzi pomiędzy nami i nie spotyka go kara a co 1/10 Polek ma raka piersi albo białaczkę i inne schorzenia. Gdzie jest ten kochany Bóg ? Stworzył nas na swoje podobieństwo, to każdy niby wie...dał nam wolną wolę i jest UWAGA : Wszechwiedzący. Więc jeśli on wszystko wie, to znaczy że zna losy każdego człowieka - czy będzie zły czy dobry. Dla mnie to nie ma sensu, bo jak tak na to patrzę to tak samo jest winny zła jak my sami. Po co dał na świat to całe cierpienie...niby wina Ewy tak...jasne. Nie mogę zrozumieć tego, dlaczego bliskie osoby które nic nikomu nie zrobiły umierają powodując u nas cierpienie a psychopaci są na wolności ? Dał nam wolną wolę to dlaczego zabiera drugiego człowieka ? To albo daje nam żyć albo po co ta cała bajka o wolnej woli. Może właśnie osoba, która zmarła chciała sobie pożyć i to była jej wolna wola ?!.

Kiedyś u kogoś widziałem opis na GG coś w stylu : Pomoc człowiekowi jest bardziej ceniona przez Boga niż modlitwa, lecz modlitwa jest wybierana częściej bo jest łatwiejsza w wykonywaniu".

Wg mnie to prawda...człowiek się modli i mysli ze jest swietnie, ale zapomina o pomocy innemu.

Przez wiarę zginęło chyba więcej ludzi niż przez wszystkie wojny, jest tyle religi na świecie, że tak naprawdę skąd wiadomo że nasza jest właściwa ? Może prawdziwą wiarą jest "Latający Potwór Spaghetti" albo "Jedi".

Moje zdania są trochę chaotyczne bo mam tysiące słow w jednym momencie i nie wiem co napisać aby miało sens.

Chodzi mi głównie o to, że Bóg pozwala na cierpienie i zabiera ludzi bliskich nie wiem tak naprawdę po co. Co mu jest winne dziecko 2 miesięczne ? albo gdy ciąża jest zagrożona i trzeba wybrać matka lub dziecko ?

Gdzie jest Bóg...gdy dziecko umiera, gdzie jest gdy osoba popada w alkoholizm bo nie radzi sobie ze śmiercią bliskiej osoby, gdzie jest gdy na mieście jest bity niewinny człowiek, gdzie jest...

Reasumujac..twierdzę, iż nawet w Kościele jest lekkie oszukiwanie i nie mówienie prawdy innym. Po co Watykan chroni jakieś swoje dane przez najlepszych hackerów ? Co on ukrywa ? Współczesny Kościół to nie to samo co miało miejsce niby 2000 lat temu. Księża pedofile jak są już złapani to tylko zmieniają parafię bo przecież to nie możliwe ze ksiadz mógl coś takiego zrobić.
NIe ma sprawiedliwości. Żyjemy w kraju sterowanym przez sztuczny Kościół i durny Rząd.

Wiem że jest tu wiele kobiet starszych ode mnie i mających już wiedzę nt.



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 11-09-2012 - 23:31:22 przez skyman.

Magda (offline)

Post #17

12-09-2012 - 08:53:05

Jastrzębie Zdrój 

skyman- postaram ci się odpowiedzieć na pytania które zadałaś...nie jestem teologiem...ale to nie wina Boga że zachorowałyśmy
cywilizacja...stres...geny itd...nowotwory to jak gruźlica...każdy wiek ma swoje choroby...a ja wierzę w Boga mam namacalne dowody że bez niego nie dała bym rady udźwignąć tyle...a księża i polityka...to odrębne tematy nie mające wspólnego z wiarą człowieka...to wewnętrzna sprawa każdego...Ja stoję na twardej skale...i codziennie powtarzam sobie Jezu Ufam Tobie.... piszę to co czuję...Ja Magda







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-09-2012 - 08:53:39 przez Magda.

skyman (offline)

Post #18

12-09-2012 - 13:44:11

Rzeszów 

No dobrze, ale jest sens chodzić do Kościoła ? Z tego co każdy wie to ksiądź mówi że Bóg jest wszędzie i w każdym z nas...wiec chyba nie ma sensu siedzieć w Kościele jak mamy go obok a pomodlić mozna się też w domu. Wg mnie Kościół ma tak zrobioną swoją politykę, że bardziej odpycha niż przyciąga. Ja miałem w życiu tylko 2 sytuację...
Raz na oazie koło 2 gimnazjum jeszcze, było takie coś jak modlitwy i cicha muzyka do tego...po pewnym czasie jakby padłem na podłogę tzw (zasypianie w Paniu) i spałem. Ale tak naprawdę nie wiadomo czy to miało cos wspolnego z wiarą, czy z dzialaniem organizmu coś jak te akcje co robią np. Coperfield itd.
Druga sytuacja to jak jeszcze nie spałem i słyszałem wołanie mojego imienia a chyba kazdy spal...ale to tez nie wiem czy sobie wryłem w glowe toczy jednak faktycznie.

Jedyna, ale to chyba jedyna rzecz ktora trzyma wiary mnie to to, iz cos musialo wszechswiat stworzyc....nawet jesli potem powstał z microwybuchu.

ira (offline)

Post #19

12-09-2012 - 13:57:07

Pabianice 

Cytuj
skyman
ale jest sens chodzić do Kościoła ?

Dla mnie jest. W kościele się wyciszam. Jest mi w nim dobrze. W domu też się modlę, ale są rzeczy, które mnie czasem rozpraszają. Poza tym taka jest moja wiara, wymaga chodzenia na mszę.
A księża są ludźmi, są dobrzy i źli. Ale ja tam chodzę nie dla księży. Jak gada bez sensu, to nawet kazania nie muszę słuchać. Ale obecność na mszy jest mi potrzebna.



skyman (offline)

Post #20

12-09-2012 - 14:21:41

Rzeszów 

Czyli np. jesli sie zastanawiam nad sensem zycia itd w Kosciele, i czesto nie jestem myslami to co tam gada ksiadz i jakie leca modlitwy po kolei to w sumie tak jakbym sie modlił ? Dla mnie wgl regułki modlitw sa bezsnsu bo 90 % ludzi wymawia je bez zastanowienia. Tak samo jak byl chyba kiedys eksperyment..zmiana regulki "czy wierzysz"...Czy wierzycie w szatana ?...kazdy wierzymy...no porazka ! grinning smiley

jolaxyz (offline)

Post #21

12-09-2012 - 14:32:27

k/Leszna 

Skyman, przede wszystkim wiara to dar od Boga, a jeśli mamy go mało to należy się o niego modlić. Dzięki wierze udaje mi się pokonywać wiele trudności, a wierz mi było ich w moim życiu bardzo wiele. Kościół to wspólnota( czyli wszyscy ochrzczeni), a często mylona z hierarchią Kościoła. A zawsze mówi się, że we wspólnocie siła. Jezus Chrystus założył Kościół w tym celu, by Kościół prowadził ludzi do zbawienia i rozszerzał Królestwo Boże na ziemi. Kościół ma on istotę Boską i ludzką. A ludzie jak wiadomo są różni - nie zawsze doskonali. Często czynią zło, ale na tym polega wolna wola - Bóg dopuścił nawet zło i grzech by nie ograniczać woli człowieka. A cierpienie....Zacytuję ks. Piątkowskiego:"Zbawienie przyszło przez Krzyż, a więc i nasz Krzyż może i powinien być zbawczy. Cierpienie na tym świecie jest nieraz sprowokowane i spowodowane przez diabła, ale Pan Bóg zawsze je wykorzystuje, by przynosiło zbawcze owoce, aby wiodło do dobra, by w końcu uszczęśliwiało. Pan Jezus nie obiecał, że na tym świecie będziemy zawsze szczęśliwi. To jest zarezerwowane dla życia przyszłego. Ziemskie szczęście przemija. Mamy jednak ciągle wydobywać się z niepotrzebnego smutku." Bo każde cierpienie ma sens, pozwala odkryć inne strony życia, których normalnie nie dostrzegamy. Cieszą nas drobne rzeczy, zauważamy że inni również mają problemy, czego do tej pory nie widzieliśmy albo nie chcieliśmy widzieć.
Ale się rozpisałam myśli Pozdrawiam buzki



Ci, którzy żyją nadzieją, widzą dalej.
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle. (Lothar Zenetti)

skyman (offline)

Post #22

12-09-2012 - 14:38:26

Rzeszów 

Cytuj
jolaxyz
Skyman, przede wszystkim wiara to dar od Boga, a jeśli mamy go mało to należy się o niego modlić. Dzięki wierze udaje mi się pokonywać wiele trudności, a wierz mi było ich w moim życiu bardzo wiele. Kościół to wspólnota( czyli wszyscy ochrzczeni), a często mylona z hierarchią Kościoła. A zawsze mówi się, że we wspólnocie siła. Jezus Chrystus założył Kościół w tym celu, by Kościół prowadził ludzi do zbawienia i rozszerzał Królestwo Boże na ziemi. Kościół ma on istotę Boską i ludzką. A ludzie jak wiadomo są różni - nie zawsze doskonali. Często czynią zło, ale na tym polega wolna wola - Bóg dopuścił nawet zło i grzech by nie ograniczać woli człowieka. A cierpienie....Zacytuję ks. Piątkowskiego:"Zbawienie przyszło przez Krzyż, a więc i nasz Krzyż może i powinien być zbawczy. Cierpienie na tym świecie jest nieraz sprowokowane i spowodowane przez diabła, ale Pan Bóg zawsze je wykorzystuje, by przynosiło zbawcze owoce, aby wiodło do dobra, by w końcu uszczęśliwiało. Pan Jezus nie obiecał, że na tym świecie będziemy zawsze szczęśliwi. To jest zarezerwowane dla życia przyszłego. Ziemskie szczęście przemija. Mamy jednak ciągle wydobywać się z niepotrzebnego smutku." Bo każde cierpienie ma sens, pozwala odkryć inne strony życia, których normalnie nie dostrzegamy. Cieszą nas drobne rzeczy, zauważamy że inni również mają problemy, czego do tej pory nie widzieliśmy albo nie chcieliśmy widzieć.
Ale się rozpisałam myśli Pozdrawiam buzki

Dziękuję

ira (offline)

Post #23

12-09-2012 - 14:39:47

Pabianice 

Pisząc, że nie słucham, jeśli ksiądz gada bez sensu, miałam na myśli wyłącznie kazanie. A te "lecące" modlitwy, jak określiłeś, dla mnie są ważne. I w takiej formule, w jakiej są. Po to jest wspólna modlitwa. I zgadzam się z tym, co napisała -dla mnie jasno- jolaxyz.







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-09-2012 - 14:41:16 przez ira.

Wioletta (offline)

Post #24

12-09-2012 - 14:43:29

Ciechanów 

Księża to tez ludzie, są dobrzy ale też schodzą na złą droge, mnie najbardziej złości bogactwo w kosciele, przecież za pieniądze, za które są stawiane kipiące luksusem świątynie możnaby pomóc tylu ludziom biednym, chorym...
Ale warto patrzeć na Boga przez pryzmat wiary, wiara w Boga uzdrawia wielu ludzi i trzeba o tym pamiętać.

tesa (offline)

Post #25

14-09-2012 - 23:32:32

 

Skymen rozruszałeś wątek winking smiley Pomimo że absolutnie nie zgadzam się z tekstami które napisałeś, to chyba dobrze że tak drążysz ten temat. To chyba dobrze że się tak buntujesz. Pamiętam, kiedyś na kazaniu ksiądz mówił że jedną z najgorszych rzeczy która może spotkać człowieka, to obojętność. Jak się robi coś, tylko dlatego że tak nakazuje norma (np. chodzenie na mszę św. bez refleksji), to można czasami przespać najważniejsze sprawy w życiu, np. takie, że Bóg to Ktoś kto naprawde oddziałuje na nasze życie i że w życiu trzeba być albo gorącym albo zimnym, bo człowiek letni w kwestii wiary to tak naprawdę śmierć wiary w Boga żywego. No jakos tak. A msza św? Po 40-tu latach życia dopiero uczę się i wyczuwam jaki to power. A to co się Tam tak naprawdę dzieje to pewnie nigdy nie pojmę. Niestety ale choroby trzeba było abym zaczęła tak naprawdę wierzyć. Wierzę w potęgę modlitwy. A jak na takiej mszy modli się tyle luda, to jest dopiero potęga. No i jeszcze chciałam Ci napisać, że jedną z najgorszych rzeczy jest ocenianie. Jeżeli oceniasz kogoś to zawsze tracisz, bo albo wpadasz w kompleksy, że jesteś do niczego, albo puchniesz z dumy że taki wspaniały jesteś ( np. w porównaniu do tych przeciętniaków co przychodzą na mszę św), to sie pycha nazywa, a to bardzo przykra przypadłośćoczkoKtoś tam kiedyś powiedział: Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem ... Pozdrawiam Cię Skymen, pisz jak najwięcejuśmiech



<a href="[amazonki.net] src="[amazonki.net]; alt="tesa" /></a>

lulu (offline)

Post #26

15-09-2012 - 01:06:27

k/Kwidzyna 

J 8,1-11
Na to Jezus pochyliwszy się rysował palcem po ziemi. Gdy nie przestawali Go pytać, wyprostował się i rzekł im: "Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem". I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi.
A tu jest jeszcze komentarz do tej ewangelii.
[www.fbiblos.org]



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-09-2012 - 01:06:55 przez lulu.

aquila (offline)

Post #27

16-09-2012 - 20:43:35

 

Cytuj
skyman
Witam !
W Polsce liczba wiernych spada, ja sam należe do tych co są na środku i nie wiedzą co wybrać.

dawno dawno temu miałam podobne dylematy i skończyło się na tym, że jestem gorliwie i głęboko niewierząca; z tymże miałam wówczas dużo mniej lat niż Ty teraz (w zasadzie to byłam dzieckiem) więc może dlatemu to przyjszło łatwiej; w każdym razie - nie żałuję i nie mam chwil wahania, nigdy po drodze się nie wahałam; tzn - ja nie twierdzę, że żadnego boga nie ma, ja po prostu w żadnego boga nie wierzę, a religia zinstytucjonalizowana to imo czysta polityka i manipulacja, od której wg mnie - lepiej się trzymać z daleka
szanuję osoby wierzące, ale niczego im nie zazdroszczę, choć tak z zewnątrz patrząc wydaje się, że im jest łatwiej; ja czuję się jednak lepiej z myślą, że to ja odpowiadam za własne życie i to czy je pięknie przeżyję, czy cudownie zmarnuję i nie potrzebuję wiary w niebo żeby w razie tej drugiej opcji trzymać się kurczowo myśli, że to życie to nie koniec; bo mam wrażenie, że wiele osób chce wierzyć w życie po śmierci cielesnej, tylko dlatego, że wie, że to życie im się nie udało/nie uda, a miło jest mieć drugą szansę...

no, to tyle tytułem niepopularnej raczej na tem forum prawie-ateistycznej indoktrynacji smoking smiley



It's just a ride ...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 16-09-2012 - 20:44:08 przez aquila.

agawa (offline)

Post #28

17-09-2012 - 08:56:52

okolice 

Cytuj
aquila

no, to tyle tytułem niepopularnej raczej na tem forum prawie-ateistycznej indoktrynacji smoking smiley

Wyrażanie swoich poglądów nie jest indoktrynacją uśmiech
To napisałam ja - wahająca się od zawsze, od zawsze poszukująca, wątpiąca - prawie ateistka przekonana, że to zawsze tylko i wyłącznie człowiek ma wpływ na swoje wybory oraz na to co go spotyka. I od siebie samego i od otoczenia.

vabena (offline)

Post #29

30-09-2012 - 16:51:49

 

Jest taka książka, która zawiera głęboką mądrość duchową wpisaną w swoją fabułę (nadmieniam o niej w tym wątku, gdyż dotyczy religii). Wyjaśnia wiele duchowych spraw i dylematów. Idąc z głównym bohaterem przez kolejne jej rozdziały, można znaleźć wyjaśnienie wielu problemów poruszonych w powyższych postach.
Książka o której piszę, to „CHATA” Williama P. Young’a. Czytając ją na początku, zastanawiałam się, czy nie przerwać tej lektury, gdyż wydała mi się nudna. Dopiero na dalszych stronach, zafascynowała mnie mądrością i głębią omawianych spraw. I wzruszyła też.
Książka ta zawiera nieoczekiwanie zwroty akcji. Daje ważne teologiczne lekcje unikając protekcjonalności. Opisuje taniec życia z boskością, w tle
z łzami, bólem, pokorą i zaskoczeniem.

Magda (offline)

Post #30

01-10-2012 - 08:21:56

Jastrzębie Zdrój 

przeczytałam Chatę...bardzo mi się podobała...wypowiedziałam już swoje zdanie ...tylko nie pamiętam gdzie?



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 545
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022