Religia

Wysłane przez Amazonki.net 

Kela (offline)

Post #1

26-01-2012 - 23:27:31

 

aurora (offline)

Post #2

31-01-2012 - 19:29:30

 

No nie wiem czy nauka 10 przykazań w wieku 9 lat jest dobrym pomysłem.
Cieżko było nam wytłumaczyć młodemu na czym polega cudzołożenie i pożądanie żony bliźniego.

amor (offline)

Post #3

31-01-2012 - 20:59:46

Siemianowice Sl. 

Nie zdradzaj (nie krzywdź) tych którzy cię kochają. Na tym etapie mu wystarczy. Mozna jeszcze podac przykład jakby drążyło: Cudzołóstwem byłoby gdyby tatuś (mamusia) odszedł do innej kobiety (mężczyzny) zostawiając nas samych.

cyt "Szóste i dziewiąte przykazania zmierzają do tego, aby chronić przed zniszczeniem przez egoizm wspólnotę mężczyzny i kobiety, miłość małżeńską, które winny być odbiciem wierności Boga. " .To musisz prztłumaczyc na prostszy język przekazując Młodemu smiling smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 31-01-2012 - 21:07:47 przez amor.

lulu (offline)

Post #4

06-04-2012 - 23:31:20

k/Kwidzyna 

Medialna Droga Krzyżowa
[interia360.pl]



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-04-2012 - 23:32:18 przez lulu.

amor (offline)

Post #5

07-04-2012 - 12:03:03

Siemianowice Sl. 

Dwa tysiące lat temu przez ulice pewnego miasta szedł mężczyzna dźwigający krzyż,
skazany na śmierć, wyszydzony i pobity.
A mimo to udawało mu się we wszystkich czasach, także dziś,
skłonić ludzi do namysłu, do rozmyślań o głębokim sensie ich istnienia. (P. Bosmans)

njolanta40 (offline)

Post #6

07-04-2012 - 16:45:56

iława 

A ja mam inne podejscie do wiary , nie bylam nigdy blisko Boga , ale wychowalam sie w rodzinie wierzacej , wiec bylam zmuszona praktykuowac. Gdy zaczelam myslec swoim rozumem , odwocilam sie od Niego , niby wierzaca , ale nie praktykujaca, no i nadszedl dzien gdy zaczelam goraco sie modlic i prosic Najwyzszego , a nie chodzi tu wcale o mnie , 5 lat temu urodzil sie moj wnusio i byl bardzo chory , juz na starciu z zyciem mial 2 operacje , bylo naprawde zle , no i wtedy wyblagalam Boga o zdrowie dla malenstwa , chodzilam do kosciola , spowiedzi, plakalam w lawce , zrobilabym wszystko aby tylko zyl i byl zdrowy. I tak sie stalo w moje urodziny mial bardzo wazna operacje i doszedl do zdrowia , dzis jet uroczym i madrym chlopcem . Ale sama nie wiem , na ile to przypadek a na ile moj lęk o niego i modlitwa mialy w tym udzial. Teraz gdy sama jestem chora , nie potrafie sie zwrocic o pomoc do Boga , i to nie dlatego , ze mam do Niego jakis zal , tylko cos mnie hamuje , mam jakas blokade i nie moge sie przelamac , aby prosic , modlic sie , nie umie juz..............



Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

amor (offline)

Post #7

07-04-2012 - 17:30:33

Siemianowice Sl. 

"Pewnej nocy człowiek miał sen. Śniło mu się, że szedł wzdłuż plaży z Panem. Po niebie przesuwały się sceny z jego życia. Człowiek zauważył, że przy każdej scenie na piasku pojawiają się dwa ślady stóp, jeden należący do niego a drugi do Pana.
Kiedy ostatnia scena z jego życia przesunęła się przed nim, popatrzył do tyłu na ślady stóp na piasku. Zauważył, że wiele razy wzdłuż scieżki jego życia był tylko jeden ślad stóp. Zauważył również, że zdarzało się to w najgorszych i najsmutniejszych okresach jego życia.
Bardzo go to zaniepokoiło i odezwał się do Pana:
- Panie, powiedziałeś, że jeśli raz zdecyduję się pojść za Tobą, będziesz szedł ze mną cały czas. Zauważyłem jednak, że podczas najtrudniejszych okresów mego życia na piasku jest tylko jeden ślad stóp. Nie rozumiem, dlaczego zostawiałeś mnie własnie wtedy, gdy najbardziej Cię potrzebowałem.
Pan odpowiedział:
- Moj synu, moje drogie dziecko, kocham Cię i nigdy bym Cię nie zostawił. Podczas Twoich okresów próby i cierpnienia, wtedy gdy widzisz tylko jeden ślad stóp, ja niosłem Cię w swoich ramionach"

Parabola (offline)

Post #8

07-04-2012 - 17:59:41

Nowy Sącz 

njolanto..... pomyśl, kiedyś Najwyższy Ci pomógł...... prosiłaś.... otrzymałaś zdrowie dla wnuczka....
Teraz proś jak dawniej to robiłaś...... tylko dla siebie. uśmiech
Bóg .... jak mówi_mój_kolega_ze_szkolnej_ławy.... ksiądz_profesor_wykładowca_na_ Papieskiej_Akademii_Teologicznej w K..... nie jest zły!!!! ..
nie karze za grzechy ....... nie straszy_piekłem... nie poucza czyściem......
WYBACZA..... ROZUMIE... UCZY_TOLERANCJI..... uśmiech
Trzeba Mu zaufać.....
Zrób to..... uśmiech

njolanta40 (offline)

Post #9

07-04-2012 - 18:37:44

iława 

Amorku , to piekna opowiesc , mam łzy w oczach , bardzo sie wzruszylam, tylko zebym miala to pewnosc , ze mnie wyslucha , , juz raz Go prosilam i to naprawde mocno , wiec teraz nie mam odwagi , jakos tak czuje , ze jesli On jest, to mnie juz nie wyslucha.
No i brak mi tej wiary , dziwie sie czasem sama sobie , ze nie moge zmienic swojego myslenia........




Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

joasia (offline)

Post #10

07-04-2012 - 19:02:54

 

Amorku, ja też się wzruszyłam... Przepiękna opowieść....



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-04-2012 - 19:03:22 przez joasia.

amor (offline)

Post #11

07-04-2012 - 19:16:11

Siemianowice Sl. 

Cytuj
njolanta40
Amorku , to piekna opowiesc , mam łzy w oczach , bardzo sie wzruszylam, tylko zebym miala to pewnosc , ze mnie wyslucha , , juz raz Go prosilam i to naprawde mocno , wiec teraz nie mam odwagi , jakos tak czuje , ze jesli On jest, to mnie juz nie wyslucha.
No i brak mi tej wiary , dziwie sie czasem sama sobie , ze nie moge zmienic swojego myslenia........
Będę się modlic w Twojej intencji... a Ty -nic na siłę..

lulu (offline)

Post #12

07-04-2012 - 19:26:54

k/Kwidzyna 

njolanta ja jestem przekonana, że Twoja modlitwa została wysłuchana. Podobnie jak moja prośba, przy ogromnej pomocy dziewczyn z forum, kiedy modliłyśmy się w intencji mojego brata. Zacznij rozmawiać z Nim, nie koniecznie w formie modlitwy ... tak jak z przyjacielem.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

amor (offline)

Post #13

07-04-2012 - 21:00:30

Siemianowice Sl. 

A prawdziwemu przyjacielowi mozna powiedziec wszystko- i wykrzyczec swoj zal ,swoją złosc, pytania -dlaczego,po co i czemu to mnie spotkało? I wsłuchuj sie w odpowiedż!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-04-2012 - 21:01:50 przez amor.

bovalino (offline)

Post #14

07-04-2012 - 21:23:37

Niedaszów 

Kiedyś wierzyłam , modliłam się,bo miało to dla mnie sens.Wiara była naturalną rzeczą w moim życiu. W pewnym momencie życia ośmielilam się zwrócić w modlitwie o pomoc . Nic to nie dało , później również. Było źle , ale dalej wierzyłam , że Bóg jest dobry , sprawiedliwy , że jeśli będę się modlić i wierzyć , to wyproszę łaskę . Nic takiego się nie stało , nieszczęście szło za nieszczęściem.
Zaczęłam się zastanawiać , jak to jest, dlaczego wszystko idzie mi jak po grudzie , a ci , którzy sprowadzili tyle zła ,żyją szczęśliwie i spokojnie i nic złego ich nie spotyka, zostają uniewinnieni . Dlaczego Bóg odwrócił się ode mnie , dlaczego ciągle mnie doświadcza. Tłumaczenie kościoła, że Bóg doświadcza tych ,których kocha , przestało do mnie trafiać - miałam dość przyjmowania z pokorą ciągłych ciosów.
Powoli dochodziłam do wniosku , że jeśli Bóg jest ,, to jest zły ,mściwy i niesprawiedliwy , lubi patrzeć na cierpienia ludzi. A jeśli jest wszechmocny , dlaczego nie zmieni zła na dobro , jeśli jest wszechwiedzący , wie , że w końcu odwrócę się od niego , bo ile można znieść i wierzyć w Jego dobroć ?
Nie modlę się , bo nie ma to dla mnie żadnego sensu.Są ludzie , którym wiara w jakąś istotę nadprzyrodzoną jest potrzebna. Każdy ma prawo wybrać, czy chce wierzyć , czy nie .
Ja nie wierzę , nie liczę na żadną cudowną pomoc przez modlitwę . Jestem przekonana , że muszę sama sobie radzić , że mój los zależy ode mnie i od splotu zdarzeń , na które najczęściej nie mam wpływu . Moje przeznaczenie prowadzi mnie przez życie i nic innego . Ale to jest mój i tylko mój wybór . Każdy ma prawo wybrać .





miałam piękne plany......i rozśmieszyłam Boga......teraz nie mam żadnych...........więcej go nie rozśmieszę.......chcę żyć spokojnie

njolanta40 (offline)

Post #15

07-04-2012 - 21:38:06

iława 

Bardzo Cie rozumie bovalino, tez czuje podobnie , ale mimo , ze wiara u mnie chwiejna , to mozliwe , ze dojrzeje do niej.
Widze , ze wiara pomaga , ale tak trudno uwierzyc na nowo (mowie o swoim przypadku)




Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

bovalino (offline)

Post #16

07-04-2012 - 22:24:54

Niedaszów 

Mi wiara w niczym nie pomogła . To raczej odejście od niej mi pomogło - nauczyłam się wiary we własne siły .





miałam piękne plany......i rozśmieszyłam Boga......teraz nie mam żadnych...........więcej go nie rozśmieszę.......chcę żyć spokojnie

amor (offline)

Post #17

07-04-2012 - 23:06:34

Siemianowice Sl. 

[izunia721.wrzuta.pl]

Śpiewajcie Panu,
bo wielka Jego moc i chwała!
On z niewoli zła swój lud ocala



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-04-2012 - 23:08:11 przez amor.

vabena (offline)

Post #18

08-04-2012 - 15:48:29

 

Pan Bóg czeka cierpliwie na to, byśmy usłyszeli Jego pukanie do naszych serduszek. Nieraz dociera to nas dopiero w wyniku trudnych sytuacji życiowych. I wtedy zamiast groźnego Boga czyhającego na nasze najmniejsze potknięcie, spotykamy Boga - Przyjaciela, który podaje nam rękę
i pomaga przetrwać trudny czas.

Różne są traumy i bolesne doświadczenia, które powodują zarówno duchowe załamania, jak i przebudzenia. Na końcu tunelu utraty wiary, jest również możliwość przemienienia się w cudnego motyla tańczącego taniec uwielbienia dla Boga.

Różne są drogi prowadzące do Boga. Niektórzy ludzie idą ścieżkami prostymi. Większość jednak wybiera drogi okrężne, nawet z duchową ucieczką od Boga włącznie.

Już dawno temu, biolog Ludwik Pasteur stwierdził, że „Trochę wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem”.

Przed Bogiem kolana zginają nawet największe autorytety. W pięknych słowach ujął to Adam Mickiewicz:
„Panie! Czymże ja jestem
przed Twoim obliczem?
Prochem i niczem.
Ale gdybym Tobie moją
nicość wyspowiadał,
Ja, proch, będę z Panem gadał”.

Przytoczę również ciekawostkę z życia Iwana Pawłowa – rosyjskiego fizjologa, laureata Nagrody Nobla w 1904 r. Był on głęboko religijny do końca życia. Wszystkie niemal zajęcia w ciągu dnia rozpoczynał modlitwą. Wiele modlił się w cerkwi (był wyznania prawosławnego). Pewnego razu wychodząc
z cerkwi został zatrzymany przez człowieka niewierzącego:
- Cóż to dziadku, zdaje się, że wierzysz w burżuazyjnego Boga?
- A wierzę mój drogi, wierzę.
- Ot ciemnota – warknął pogardliwie. – Tylko nieuk wierzy w takie baśnie.
Na to Pawłow:
- Nie wszystkim dano być tak wykształconym jak wy, towarzyszu.

I jeszcze coś – tym razem z własnego podwórka.
Przed rozpoczęciem leczenia mojego raka, lekarz z tytułami naukowymi, powiedział do mnie, że „jeżeli jestem osobą wierzącą, to mam się pomodlić, żeby wszystko było dobrze”. Takie słowa z ust tak „wielkiego” człowieka, były dla mnie zaskoczeniem. Utwierdziły mnie w przekonaniu, że Bóg jest wpisany w życie większości ludzi, zarówno tych zwykłych, jak i wielkich (z ludzkiego punktu widzenia).

aquila (offline)

Post #19

08-04-2012 - 19:03:00

 

Cytuj
bovalino
Mi wiara w niczym nie pomogła . To raczej odejście od niej mi pomogło - nauczyłam się wiary we własne siły .

BRAWO
cały czas mam wrażenie, że trzeba dużej odwagi, żeby powiedzieć, że się nie wierzy w żadnego boga
szanuję osoby wierzące, ale osoby wierzące rzadko kiedy szanują mnie



It's just a ride ...

njolanta40 (offline)

Post #20

08-04-2012 - 19:17:32

iława 

Ja natomiast , szanuje osoby niewierzace , lub innego wyznania , to sprawa bardzo osobista.
Mam tylko problem , aby poszukac Go od nowa , bo kiedys czulam , ze jest , a teraz nie potrafie Go znalezc ..............




Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

lulu (offline)

Post #21

08-04-2012 - 19:31:07

k/Kwidzyna 

Bo ja sobie myślę, że czasem po prostu nie zauważamy Go, nie poznajemy ... "Gdy tak rozmawiali i roz­prawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali." ... dla mnie ważne są czasem takie przypadkowe wejścia do kościoła. Ponad dwa lata temu byłam w Bukowinie Tatrzańskiej. Wybrałam się samotnie na wycieczkę pieszą do Białki ... śliczna pogoda, śliczne widoki ... jak wracałam, zobaczyłam ludzi idących w jedną stronę ... dzwony wyjaśniły wszystko ... więc jak ta owieczka i ja poszłam. Wspaniała msza, wspaniałe kazanie. Takich momentów się nie zapomina .... to jakby specjalnie dla mnie kazanie.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Kela (offline)

Post #22

08-04-2012 - 19:38:35

 

Często ludzie mylą wiarę z religijnością. Bóg nie czeka na naszą religijność, ona jest potrzebna nam. Bóg czeka na autentyczną gotowość do kontaktu. Najpierw my musimy zbliżyć się do Niego, wtedy On zbliży się do nas.

njolanta40 (offline)

Post #23

08-04-2012 - 19:52:28

iława 

Chodzi o to , ze same modlenie i chodzenie do kosciola nie ma az takiego znaczenia , wazne jest , aby byc dobrym czlowiekiem w zgodzie z wlasnym sumieniem , a znam takich , co maja w kosciele rece zlozone tak na pokaz , bo gdy wroca do domu nie dostrzegaja potrzebujacych , mysla tylko o sobie , ale do kosciola chodza, uznaja sie za religijnych i nie widza tej swojej hipokryzji, ich jest naprawde wielu.
Nie mowie , ze jestem idealna , bo nikt nie jest , ale sama religijnosc nie daje dobroci.




Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

lulu (offline)

Post #24

08-04-2012 - 20:05:23

k/Kwidzyna 

Ja sądzę, że chodzenie do kościoła też jest ważne. Wybaczcie za porównanie, ale do pracy chodzimy cały miesiąc, sumiennie, planowo, a wypłatę dostajemy na koniec. W tym wypadku jest to wymierne ... wiara jest zupełnie inną historią, ale ta regularność, sumienność chyba jest niezbędna (to nie znaczy, że ja we wszystkie niedziele i święta mam obecność, aż takim aniołkiem to nie jestem).



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

njolanta40 (offline)

Post #25

08-04-2012 - 20:16:37

iława 

Uwazam , ze do kosciola to trzeba isc jak sie ma taka potrzebe , wtedy naprawde przezywa sie msze i kazanie , a nie na sile , to nasze codzienne uczynki sa wazne i to jak postepujemy wedlug drugiego czlowieka , no ale to moje zdanie .



Nie ważne jak jest źle, zawsze staraj się znajdować tę lepszą stronę. ok

Halinka (offline)

Post #26

08-04-2012 - 20:24:59

 

Cytuj
lulu
ale ta regularność, sumienność chyba jest niezbędna

Może i tak, ale czasem (często?) do niej zrażają ludzie (czytaj: księża). Mnie najpierw jeden ksiądz nie chciał ochrzcić dziecka (bo nie mam ślubu kościelnego, a mąż innego wyznania), kilka lat później, gdy chciałam być chrzestną matką usłyszałam, że do spowiedzi mogę iść, ale rozgrzeszenia i tak nie dostanę, bom jawnogrzesznica, bo ślubu kościelnego nie mam. Że niby kto miałby mnie z tego rozgrzeszać - ksiądz? człowiek? czasami nawet taki, który ma ukrytą rodzinę - też bez ślubu? Myślę, że Bóg, widząc nasze wspólne życie, już dawno mnie rozgrzeszył, ale... do "mojego" kościoła w związku z takimi sytuacjami prawie nie chodzę, częściej chyba do mężowskiego - tam czuję większy spokój i większą pewność, że to co mówię w duszy, dociera do Boga, bez zbędnych pośredników.
Czasem proszę Boga o coś, ale tylko dla bliskich, dla siebie nie mam śmiałości... pewnie przez tę swoją grzeszność i niewielką religijność...

lulu (offline)

Post #27

08-04-2012 - 20:26:53

k/Kwidzyna 

Myślę, że temat postępowania w stosunki do drugiego człowieka, to już odrębna sprawa, nie do końca wiązałabym to z wiarą. Nasze postępowanie jest wypadkową naszego wychowania, nawyków, doświadczeń, przekonań. Stąd są problemy ... nawet małżeńskie ... bo mamy inne priorytety, inne wartości. To wcale nie przekreśla nas w oczach Boga, ale z akceptacją ludzi różnie bywa.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

joasia (offline)

Post #28

08-04-2012 - 20:31:51

 

Cytuj
njolanta40
wazne jest , aby byc dobrym czlowiekiem w zgodzie z wlasnym sumieniem

Ale to nie wystarczy, trzeba wierzyć, modlić się, być blisko Boga, "dzień święty święcic", czyli chodzić na mszę, do kościoła. O tym jest mowa w Piśmie Świętym. Nie wystarczy być dobrym dla ludzi. Aby Bog był z nas zadowolony to warunkiem koniecznym, fundamentem jest wiara i jej praktykowanie... (ale tak jak lulu - i ja mam sobie wiele do zarzucenia)



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

bovalino (offline)

Post #29

08-04-2012 - 20:34:42

Niedaszów 

Gdzieś już na tym forum pisałam , że kieruję się w życiu jedną zasadą - żyj tak , aby i tobie , i innym było z tobą dobrze. Bardzo pilnuję się , aby nie oceniać innych i nie wydawać pochopnych sądów , jestem , jak mi zwracają uwagę znajomi , bardzo tolerancyjna . Może czasem aż za bardzo , ale sama nie jestem ideałem , więc uważam , że nie mam prawa wydawać wyroków , ani potępiać . Staram się zawsze szukać w każdym człowieku dobra , bo uważam , że nikt nie jest do końca zły . Każdy ma prawo do błędów i nikt nie jest od nich wolny , ważne , aby chcieć je naprawić .
Troche trwało , zanim sobie w ten sposób poukładałam świat . Tak żyję i nie szukam pomocy w wierze ani u Boga , to są zasady , których się trzymam . Jeśli komuś wiara i Bóg jest potrzebny , jeśli wierzy , że wszystko zależy od niego , ja to szanuję . Może wierzącym jest łatwiej żyć , nie wiem . Modlitwa , rytuały , to dla mnie tylko puste słowa nie poparte czynami . Często zastanawiam się nad sensem życia i myśle , że to nie Bóg , ale przeznaczenie kieruje naszym losem . A my możemy tylko starać się żyć najlepiej , jak potrafimy.





miałam piękne plany......i rozśmieszyłam Boga......teraz nie mam żadnych...........więcej go nie rozśmieszę.......chcę żyć spokojnie

KryskaW (offline)

Post #30

08-04-2012 - 20:41:51

Psarskie/Poznań 

Często zdarza mi się grzeszyć ale jaką wielką jest dla mnie ulgą jak sobie z Bogiem porozmawiam na swój sposób
się tłumacząc się z mojego postępowania. Widzę wtedy jak subiektywnie podchodzę do tych moich postępków i sama do siebie się uśmiecham i mówię Boże jakiś Ty dobry bo ja czuję jego obecność w moim życiu i wiele dobrego doświadczam. Ceszę się ,że wiara moja jest silna i nie oceniam ludzi o innych poglądach. Ale do tego też musiałam dojrzeć.



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 609
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022