Sprawy ludzkie

Wysłane przez Amazonki.net 

Amazonki.net (offline)

Post #1

23-01-2010 - 19:16:15

Forumowo 

W tym wątku rozmawiamy o sprawach bytowych, socjalnych itp.

agawa (offline)

Post #2

09-02-2011 - 22:27:23

okolice 

[wiadomosci.wp.pl]

Jestem wstrząśnięta. Bardzo mam mieszane/wymieszane uczucia.
Jeste ciekawa, co o tym myśłicie...

Dortek (offline)

Post #3

09-02-2011 - 23:36:38

 

Mały Duży Człowiek... jak powiedział o nim jego tata...



Ciemne wczoraj może sie przemienić w jasne jutro (Marcin Luther King)

Miarą wielkości człowieka jest ilość przeszkód, które udało mu się pokonać.

Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.

jedna z nas: [www.youtube.com]


lulu (offline)

Post #4

09-02-2011 - 23:41:21

k/Kwidzyna 

Ja nie mam żadnych wątpliwości. Fantastyczna postawa dzieciaka. Wielki plus dla rodziców, wychowali syna na dzielnego chłopaka. Myślę, że nie jest to spowodowane ich chorobą, po prostu wiedzą jak należy prowadzić wychowanie.
Chociaż tu zrodziły się we mnie wątpliwości. Baaaardzo dawno temu (tak ze 30 lat) słyszałam reportaż o równie dzielnym synu. Opiekował się matką-alkoholiczką, w tym wypadku trudno mówić o jakichś wzorcach ... a jednak chłopak nie chciał nawet słyszeć o domu dziecka, bo kto będzie się mamą opiekował? On prócz opiekowania musiał jeszcze zarabiać. Więc zbierał makulaturę, butelki, złom, chyba nawet pracował dorywczo w jakimś sklepie (dobre serce dorosłego). W szkole też dawał sobie radę. Był troszkę starszy od tego bohatera, miał około 11 lat.

Podobne postawy, a jak różne środowiska. Więc co? ... nie zależy to od tego co rodzice przekazują? ... gdzieś w środku mają te dzieci coś zakodowane?

Nigdy nie uznałabym, że inne rozwiązanie byłoby lepsze. Może z czasem, jak stan rodziców będzie się pogarszał, będzie dzieciakowi ciężko ... tylko nie w "pracy fizycznej", a w tym, że oddał tak wiele z siebie, a w zamian .... Trudno mu będzie to pojąć, zrozumieć. Nawet nam dorosłym to się nie udaje.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

mgiełka (offline)

Post #5

10-02-2011 - 00:03:16

Radom 

Cytuj
agawa

Jestem wstrząśnięta. Bardzo mam mieszane/wymieszane uczucia.

A mogę Cię zapytać, Agawo, jakie są te wymieszane uczucia? Co Tobą tak bardzo wstrząsnęło? Z czym się nie możesz pogodzić?

Ja mieszanych uczuć nie mam. Dziwi mnie tylko wybieganie w przyszłość tak odległą - to pewnie na użytek tego programu. I niepokoi zachowanie rówieśników. To z tej strony - od rówieśników chłopca i ich rodziców - oczekiwałabym pomocy, zainteresowania, ot - objęcia Maćka zrozumieniem, zapraszaniem go do wspólnych zabaw. Ale to pogranicze utopii...
Inną rzeczą jest niewystarczająca/mocno okrojona rehabilitacja, która przy schorzeniu ojca jest podstawą.
Na razie tyle z mojej strony, ale pewnie tu jeszcze popiszę.






Z amazonki.net od 2006 roku.

agawa (offline)

Post #6

10-02-2011 - 00:39:24

okolice 

Bo dla mnie to jest strasznie smutna historia.
Bardzo, bardzo mi szkoda tego chłopczyka. Oczywiście, ze jest nad wyraz dzielny. I bardzo współczuję chorym rodzicom. Ale czy dziecko musi być aż tak dzielne? Jak to odbije się na jego przyszłości?
Oczywiście, że teraz 'daje sobie radę'. Ale, na miłość boską, jakim kosztem? Z jakiego rodzaju bagażem ten chłopczyk wejdzie w swoje dorosłe życie?
A gdzie są inne tzw. dorosłe osoby? Patrzą... i co?!
... w jakim ja kraju żyję?....
Dziecko 3-letnie gotujące zupę?! To jest powód do dumy?!
Opiekunka przychodzi 5 dni w tygodniu na kilka godzin. A kto rodzicom pomaga w higienie? Ileż zakupów tan malec musi przydźwigać?
To jest wyraz niewydolności rodziny i systemu.
Gdzie są nauczyciele?
A pomoc sąsiedzka?
Jak ten chłopczyk będzie sobie dawał radę, gdy przyjdzie mu przygotowywac się do matury? .... ach, nie... po co matura?... przecież on ma jedno zadanie: opieka nad tymi, którzy nim powinni się opiekawać...
Czy ten chłopczyk ma jakąś osobę, na którą może liczyć w trudnych dla siebie sprawach?
... same pytania... zero odpowiedzi... poza dzielnością (cokolwiek to znaczy) dziecka...
To jest przerażające...
*
A ja, po prostu, wyrażam tym nieskładnym pisaniem, swój bunt wobec rzeczywistości, która nie chce być bajką...

lulu (offline)

Post #7

10-02-2011 - 19:30:31

k/Kwidzyna 

Agawo, przymierzamy ta sytuację do naszej rzeczywistości. To znaczy ... do standardów, które my mamy w sobie. Ten chłopak wychowywał się od początku w takim środowisku. On nie zna innej rzeczywistości, dla niego jest to normalne. Myślę, że mimo tak wielkiego obciążenia, będzie z niego wspaniały człowiek, znający swoją wartość. Ważne, aby otaczający go dorośli, nie zachwiali tego w nim. Jeśli na siłę, za wszelką cenę odciąży się go od opieki nad rodzicami to dopiero będzie klęska. Zostanie w nim przekonanie, że coś robił źle. Sprawa bardzo delikatna i trzeba wielkich umiejętności, aby nie spaprać tego ...



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Magda (offline)

Post #8

10-02-2011 - 21:08:02

Jastrzębie Zdrój 

płaczeten typ tak ma czyli ja płaczemądre dziecko



mgiełka (offline)

Post #9

12-02-2011 - 03:00:40

Radom 

Lulu, podzielam Twoje zdanie.

Agawo, myślę, że takich dzieci jest dużo. Nie wiem, ile z nich pomaga tak chętnie. Maciek przedstawiony został jako wyjątkowy właśnie ze względu na swoje podejście do tego. On tryska radością, uważa pomoc rodzicom za cel swojego życia. Wszelkie skrajności nie są dobre - to wiemy. I oby nie stanęła ta pomoc na krawędzi takiej skrajności. Bo to, że dziecko jest wychowywane w domu pełnym miłości to widać (i mam nadzieję, że tak jest naprawdę). Potrzebuje bycia blisko rodziców, rozmów, wychowywania - i chyba to ma.
Nic nie wiemy czy zajmuje się nim - być może - psycholog/pedagog w szkole. Czy często bywa w tym domu dalsza rodzina, jak pomagają sąsiedzi. Wiemy tylko, że rówieśnicy potrafią dokuczyć, nawet niektórzy dorośli. Nie jest łatwo akceptować "innych". A byłoby chłopcu dużo łatwiej gdyby taka pomoc była, ot po prostu, rzeczą najnormalniejszą w świecie.
Wydaje mi się, że zamiarem reporterki było zwrócenie uwagi na to, że rodzicom brakuje pieniędzy na rehabilitację. Nie proszą jednak wprost. Gdyby ojciec wyjechał na turnus, chłopiec razem z nim - i wtedy miałby wakacje.
Ostatnio coraz częściej spotkać można apele o pomoc w finansowaniu rehabilitacji. To jest duży problem, dofinansowań coraz mniej. A w wypadku choroby ojca Maćka rehabilitacja jest ogromnie ważna. Mam koleżankę, która od lat zmaga się z takim samym problemem. Nie wiem co by było, gdyby nie stać ją było na opłacanie rehabilitantów, masażystów. Na rok przyznawane jest 80 zabiegów. I to nie ciągiem - np. 20 na miesiąc a potem przerwa i znów przez jakiś czas. Ona jednak opłaca prywatnie zabiegi tak, by mieć je prawie codziennie. To jest bardzo ważne - ćwiczenia, masaże. Gdyby ojciec tego chłopca miał więcej niż raz, czy dwa razy w tygodniu, takie zabiegi, byłby pewnie sprawniejszy, mniej obowiązków miałoby dziecko.

Można pomóc osobom potrzebującym rehabilitacji, kiedy ich na to nie stać. W bardzo prosty sposób - zbierając nakrętki. Plastikowe, ze wszystkiego co używamy - napoje, szampony, pasty do zębów itd. Zamiast wyrzucać, wystarczy wkładać do jakiejś reklamóweczki, worka. A potem rozejrzeć się za tymi, którzy to zbierają/zabierają i zamieniają na złotówki przekazywane bezpośrednio potrzebującym. W każdym większym mieście są pewnie prowadzone takie akcje. A jeśli nawet nie ma w czyjejś miejscowości, to można zainteresować np. szkołę. Jeśli uzbiera się większa ilość to z pewnością znajdzie się ktoś, kto dowiezie do innego miasta, albo stamtąd przyjedzie ktoś po odbiór.
W szkole mojej córki, w gimnazjum, zbierane są nakrętki na wózek inwalidzki dla pewnego chłopca i na turnus rehabilitacyjny dla dziewczynki. A wiem, że w wielu szkołach są prowadzone takie zbiórki.

W artykule wklejonym przez Agawę jest na końcu informacja:

Chcesz pomóc rodzinie Konstanskich? Szczegółowe informacje znajdziesz na stronie programu TVP„Celownik”.

Po wejściu na tę stronę jest notka:

Za każdą wpłatę będą wdzięczni:

Ryszard Konstanski i Jolanta Julke Konstanska
Numer konta:
78105017641000009061575594







Z amazonki.net od 2006 roku.

Dortek (offline)

Post #10

14-02-2011 - 00:34:01

 

Agawo, chłopca bagażem będzie empatia i miłość - bardzo pozytywny balast, zważywszy, że wielu ludzi nie ma o tym pojęcia mimo szkół i dyplomów... Równocześnie nie sądzę, ze rodzice chłopca są potworami, wykorzystującymi swego 'małoletniego' syna. On robi wszystko z potrzeby serca. Czy my byśmy nie robiły tak samo?
Ja tak.

Dodam, ze ten reportaż ma również swój cel: otworzyć ludzkie serca i oczy tym, którzy powinni pomóc.

Zgadzam się z tym co napisała Mgiełka.




Ciemne wczoraj może sie przemienić w jasne jutro (Marcin Luther King)

Miarą wielkości człowieka jest ilość przeszkód, które udało mu się pokonać.

Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.

jedna z nas: [www.youtube.com]


madzia_61 (offline)

Post #11

16-02-2011 - 14:44:49

 

Odnosząc się do tej sytuacji opowiem Wam o mojej koleżance jest o 2 lata starsza ,jest mama 3 dzieci 29,27,20 lat i kochanego męża ,tuz po narodzinach najmłodszego dziecka zachorowała na stwardnienie rozsiane /dziewczyna po studiach ,miała świetną prace ,dobrze im się powodziło,stabilne życie /,w przeciągu 2 lat od zachorowania wylądowała na wózku ,choroba cały czas postępuje ,mimo rożnych trapi,leków i rehabilitacji ,zajmowały się nią cały czas dzieci/karmiły ,myły nosili ,domem się zajmowali/ , do bo mąż żeby zarobić na drogie leczenia musiał z pracy w urzędzie zrezygnować i podjąć prace jako kierowca tirow /własna firma ale jeździ z towarami sam po całej Europie /cały czas opiekowały się nią dzieci od najmłodszych lat ,/rodzice jej starsi i schorowani /,pani z Mops za którą musieli płacić przychodziła na 2-3 godziny jak dzieciaki były w szkole /bo na tyle ich było stać /i tak było niemal do teraz ,dziś jest już osoba lezącą i od niedawna w zakładzie specjalistycznym ale ona od początku nie chciała być ciężarem dla rodziny/i mówiła oddajcie mnie do zakładu /, tylko dzięki miłości męża i dzieci udało się prawie 20 lat opiekować nią w domu ,widziałam ile razy jej dzieci rezygnowały z własnych przyjemności a nasz kolega mąż jej zaliczył już zawal serca w miedzy czasie .Podziwiam ich jako rodzinę i ją za pokorę .A co do tego chłopca i jego rodziców ,smutne ze w takim państwie o osoby patologiczne czy z wyboru alkoholicy maja pomoc urzędów, niż Ci wspaniali biedni , schorowanych ludzie ,chłopiec jest the best ,mam nadzieje ze sobie poradzi i wyrośnie na wartościowego człowieka bo inaczej być nie może/mały Wielki człowiek / ,właśnie empatia i miłość jest tu podstawą .

Janina.S (offline)

Post #12

16-02-2011 - 17:38:11

widły Soły i Wisły 

Wcześniej zobaczyłam historię Maćka - zaniemówiłam , nie potrafiłam nic napisać .
Teraz poczytałam o znajomych Madzi - Boże ile cierpienia a my jesteśmy najczęściej bezradni -
- tylko empatia i współczucie.
Po przemyśleniu ogarnia mnie jakaś niewytłumaczalna niemoc i pokora , ogromne poczucie pokory przed takim......
.......przed życiem ....przed wszystkim co wokół.smutny



.....jeśli niebo spada nam na głowę to nie po to by się z nas śmiać
....... lecz by podziwiać patrząc jak się podnosimy.
...

ira (offline)

Post #13

16-02-2011 - 18:45:56

Pabianice 

Pisałam już o moim siostrzeńcu. Teraz tylko chcę dodac, że nikt z tych, którzy są do tego powołani (lekarze, ośrodki pomocowe), nie chce pomóc. Trzeba samemu wydeptywac ścieżki, nawet nie wiedząc, o co walczyc, jak można choremu ulżyc. Z latami zdobywa się pewną wiedzę, ale na początku, po wypadku było strasznie...



Anonimowy użytkownik (offline)

Post #14

08-03-2014 - 17:26:55

 

Tyle jest potrzebujących....i cierpiących..ja sama chcę się zgłoscić do hospicjum jako wolontariuszka....
Madziu pozdrów serdecznie swą koleżankę
a jak masz ochotę pogadać pisz na priv albo na blogu mnie szukaj [mozyciemojadroga.blogspot.com]
Pozdrawiam
Yola

vabena (offline)

Post #15

16-12-2017 - 21:19:28

 

Poruszę sprawę, która nie jest związana z naszą chorobą, ale dotyczy nas jako kobiet, matek … no i tatusiów również – bo oni też są na tym portalu.

Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie dzieci oddanych do adopcji za granicę? Posłuchajcie filmiku na stronie [www.youtube.com] i dowiecie się co z tymi dziećmi jest robione. Czy wiedzieliście o tym?

Może nagłośnienie sprawy przyczyni się do zmniejszenia ilości krzywdzonych dzieci.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 375
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018