bardzo chciałabym być... żyrafą uśmiech

Wysłane przez mag_dag 

mag_dag (offline)

Post #1

07-02-2012 - 17:07:44

Sosnowiec 

Halinko, słowo "często" samo w sobie jest oceną - to co dla Ciebie jest "często" dla innego wcale takie nie musi być język
tym bardziej, że właśnie nie podano żadnych ram czasowych

a teraz lektura do poczytania, głównie dla rodziców maluszków, ale ponieważ napisała to moja przyjaciółka za sprawą której o Żyrafie się dowiedziałam, to proszę poczytać:

[dziecisawazne.pl]










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

amor (offline)

Post #2

07-02-2012 - 20:11:03

Siemianowice Sl. 

Ja wprawdzie tylko 3 zdania wyłapałam jako ocenę ,ale przynajmniej trafnie! smiling smiley Musze jeszcze pocwiczyc! smiling smiley POprosze o kolejne zadania!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-02-2012 - 20:13:14 przez amor.

saxony (offline)

Post #3

08-02-2012 - 10:12:23

 

a ja to najpierw powinnam poćwiczyć uważne czytanie ze zrozumieniem przewraca_oczy
rzuciłam okiem na Wasze odpowiedzi i wszystkie były dla mnie takie same niedowiarek - stąd moja głupawa odpowiedź

szukanie to pół biedy, ale wypowiadanie tego w czasie i przestrzeni... potrzebne są chyba lata ćwiczeń!

dlatego ja też czekam na kolejne!




Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-02-2012 - 10:13:17 przez saxony.

agawa (offline)

Post #4

15-03-2012 - 17:14:00

okolice 

Ciekawa jestem czy zgodne z żyrafim spojrzeniem na wychowanie -



zamiast klapsa

mag_dag (offline)

Post #5

15-03-2012 - 20:35:35

Sosnowiec 

agawo, fajny ten filmik,

leży niedaleko żyrafy ale są w nim rzeczy, na które nacisk kładzie autor a które wg żyrafy nie są podstawą relacji:

1. "Przypomnij zasady" - NIE, bo najpierw chodzi o nawiązanie kontaktu,
zasady ustalają dorośli dla dzieci, dzieci przyjmują zasady w chwili gdy one są ustalone, ale te zasady przestają obowiązywać dzieci już 5 min później, bo to nie ich zasady ale dla nich i ustalone przez dużego (dorosłego),

2. "Nazwij swoje uczuci i uczucia dziecka" - OK, choć mam wątpliwość, czy warto mówić dziecku o trudnych emocjach własnych, bo małe dzieci, kiedy słyszą "jestem zdenerwowana" myślą, że mama jest zdenerwowana przez nie, przez to co one robią,
warto mówić dzieciom o swoich emocjach, ale najpierw zatroszczyłabym się o uczucia dziecka;

3. "Doceniaj pozytywne zachowania" - OK ale nie w takiej formie
"świetnie ci idzie" to nie uznanie a pochwała, i na dodatek mało wartościowa (dowiedziałam się o tym niedawno, mocno mnie to zdziwiło, bo sama często tego używałam),
druga część wypowiedzi taty "założyłeś już jedną skarpetkę" to jest wyrażenie uznania,

pochwały to nagrody, w nvc nie ma kar i nagród...










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-03-2012 - 20:37:43 przez mag_dag.

agawa (offline)

Post #6

15-03-2012 - 20:44:14

okolice 

No właśnie o to mi chodziło - żeby sobie ponazywać i pooddzielać. Po pierwsze ponazywać co możemy w ogóle nazwać dobrym czy wystarczająco dobrym wychowaniem - od tego, co proponuje żyrafi język smiling smiley Bo, tak mi przyszlo do głowy, że żyrafi język to bardziej filozofia życia, a mnie sposób wychowywania dzieci.
I sobie myślę - że 'zwykłego' wychowywania się nauczyć łatwiej, co nie znaczy, że jest lepsze. Może bardziej dostępne dla większości?
Natomiast trudno być żyrafą wobec dzieci nie zmieniając się samemu głęboko i bardzo. A to już trudniejsze...
A ja ciągle próbuję. I doceniam. I, się pochwalę, odnosze sukcesy smiling smiley
Choć w moim przypadku.... na wychowywanie latorośli czas minął... Jedyne co mogę teraz robić to pertraktować, szanować, rozumieć... I dbać o siebie i swoje emocje. No i swoje prawa winking smiley

mag_dag (offline)

Post #7

16-03-2012 - 12:01:57

Sosnowiec 

agawo, ja za mało jeszcze mam doświadczeń żyrafich, ale z tego, co rozumiem, to nvc jest sposobem porozumiewania się bez używania przemocy (słownej oczywiście też) - i chodzi o porozumiewanie się z wszystkimi, bez względu na wiek,

mogę to porównać do sposobu odżywiania wg metody Montignaca - nie jest 'dietą' na jakiś określony czas, aż do osiągnięcia skutku, tylko jest zmianą nawyków żywieniowych i jemy tak już do końca świata duży uśmiech


porozumienie bez przemocy (nvc) nie jest sposobem wychowywania, to raczej coś, co możemy "zastosować" a raczej czego możemy się nauczyć ZANIM się za wychowanie weźmiemy,
bo skoro będziemy w stanie porozumiewać się z naszymi dziećmi z szacunkiem i zrozumieniem, to wychowywanie powinno być dużo łatwiejsze,
mam tu na myśli oczywiście małe dzieci - które, jak już pisałam, Rosenberg nazywa "naturalnymi żyrafami" - dopiero nasze normy wychowawcze (lub ich brak) w procesie dorastania robią z tych żyraf szakalątka... które wyrastają na szakale...

tego, że małe dzieci są naturalnymi żyrafami doświadcza na co dzień Monika ze swoją małą córeczką i pisze o tym na swoim blogu (patrz post 1) uśmiech

natomiast jeśli chodzi o dorosłych, to jest bardziej pod górkę język
no ale przecież próbować warto!










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Baba Jaga (offline)

Post #8

16-03-2012 - 12:45:19

Jagolandia 

kocham Żyrafy kwiatek

Jaga - szakalożyrafa / obojniak stres

mag_dag (offline)

Post #9

16-03-2012 - 12:56:14

Sosnowiec 

miło Cię tu widzieć Babo uśmiech

masz w domu małą dziewczynkę, polecam blog Moniki i naukę żyrafowego języka - tam też podane są tytuły super książek dla młodych rodziców - ja obdarowuję już młode pokolenie w mojej rodzinie tymi pozycjami duży uśmiech

ja, czyli niestety bardziej szakal niż żyrafa - ale w procesie samonauczania
język









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Baba Jaga (offline)

Post #10

16-03-2012 - 20:11:58

Jagolandia 

wspaniała filozofia życia ... gdyby tak powszechna uśmiech

Ella (offline)

Post #11

22-03-2012 - 02:34:01

Gorzów Wlkp. 

No, wreszcie przeczytałam do końca ten temat, który przecież bardzo mnie interesuje.
Mam wrażenie, że zupełnie sobie nieźle radzę z wchodzeniem w skórę żyrafy.
Mało tego, zrobiłam zadanie domowe - bez zaglądania do "ściągi" poniżej (nawet nie wiedziałam, że jest), bo chciałam ot, tak, dla siebie - i wyszło mi bezbłędnie uśmiech
Ciekawe to wszystko.
Podpowiem mojemu synowi blog Moniki, choć o ile wiem, bardzo się stara w kontakcie ze swoimi dziećmi być żyrafą...

mag_dag (offline)

Post #12

22-03-2012 - 15:24:39

Sosnowiec 

Ellu, bo Ty nie musisz wchodzić w skórę żyrafy, Ty nią po prostu jesteś serce









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-03-2012 - 15:25:47 przez mag_dag.

amor (offline)

Post #13

29-03-2012 - 10:50:20

Siemianowice Sl. 

Cytuj
mag_dag
Ellu, bo Ty nie musisz wchodzić w skórę żyrafy, Ty nią po prostu jesteś serce
Całkowicie się zgadzam z Tobą - Mag ! smiling smiley Można Elli pozazdroscic no i uczyc sie od niej, uczyc, uczyc....co mi z tego wyjdzie -nie wiem ,ale przynajmniej się staram! Corę juz tez zaraziłam ,najtrudniej z męzem smiling smiley ,ale niech żywi nie tracą nadziei!

mag_dag (offline)

Post #14

01-04-2012 - 13:48:37

Sosnowiec 

Cytuj
agawa
No właśnie o to mi chodziło - żeby sobie ponazywać i pooddzielać. Po pierwsze ponazywać co możemy w ogóle nazwać dobrym czy wystarczająco dobrym wychowaniem - od tego, co proponuje żyrafi język smiling smiley


dla agawy i dla wszystkich zainteresowanych tym, co w klipie jest a co nie jest językiem żyrafy, zamieszczam link - Monika na swoim blogu dokładnie "recenzuje" filmik, polecam:



[wswieciezyrafy.blogspot.com]









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

joasia (offline)

Post #15

03-04-2012 - 19:20:34

 

Nie mogę się oprzeć, aby w tym wątku nie zamiescić tego zdjęcia... chichot



Mam nadzieję, że Mag mnie nie objedzie... prosi



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

amor (offline)

Post #16

03-04-2012 - 19:36:13

Siemianowice Sl. 

NO ,pieknosci! smiling smiley A gdzie szakal???

mag_dag (offline)

Post #17

03-04-2012 - 19:53:14

Sosnowiec 

joasiu serce
śliczna!
tylko nie wiem, co w literkach jest, bo małe jakieś
myśli









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

joasia (offline)

Post #18

03-04-2012 - 20:00:04

 

Dzięki Mag, że przymknęłaś oko na mało psychologiczne zdjęcie buzki
Literki... nieważne (to coś po serbsku chyba oczko )

Amorku, szakala ... hmmm... szakala to już chyba wstawię w wątku "bardzo chciałabym być... szakalem"... rotfl



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

joasia (offline)

Post #19

03-04-2012 - 21:05:52

 

A skoro jestem w tym watku, przeczytałam znów troszkę.
Idea żyrafiego języka jest wspaniała - brak wszelkiej agresji wśród ludzi to ideał do którego trzeba dążyć i ja staram sie to robić. Na swój sposób.
Napewno jeszcze nie w pełni rozumiem zyrafi język omawiany przez Monikę, więc może dlatego mam pewne... jak to nazwać?... dylematy.
Na przykład w omówieniu filmu, który podesłała tu agawa:
* Monika pisze: "Konsekwencje logiczne często bywają karami"
Po mojemu: konsekwencje - wystepuja zawsze, jako wynik działania, logiczne - uczą logicznego myslenia, wiazania działania ze skutkami, "bywają karami" - są po prostu skutkiem. Kara to moim zdaniem jest wówczas jeśli sie powie np. - Jak nie odrobisz lekcji, bedziesz siedziec na "jeżyku" przez godzinę. Ale jeśli sie powie - Jak nie odrobisz lekcji dziś, to jutro nic nie bedziesz rozumiał w szkole na nowej lekcji matematyki, a w wyniku tego w weekend zamiast grać w piłkę, będziesz musiał nadrabiać zaległości. To już nie jest kara.
* Monika pisze: "Kiedy popycha koleżankę mówię "nie podoba mi się...". Kiedy ociąga się przed porannym wyjściem do przedszkola mówię "chcę" (język osobisty). "
I tu też mam watpliwości. Jeśli bedę mówić "językiem osobistym", to tym samym językiem odpowie mi dziecko. Powie - A ja chcę... , - A mnie się podoba... .
Dziecko ma prawo mieć swoje chęci i upodobania, prawda?

Mój sposób, to główne pytanie : DLACZEGO?
Dlaczego to robisz, dlaczego tego chcesz... ? Bez dezaprobaty w głosie, po prostu pytanie.
Wówczas człowiek, czy młody, czy stary, zaczyna zastanawiac się nad swoim postępowaniem i pobudkami... Często po tym pytaniu je zmienia. Czasem cos wytłumaczy i ja wówczas go zrozumiem, bywa że nawet nie podejrzewałabym pobudek i mogłabym posadzic o złą wolę.... Pytanie "dlaczego?" Jest moim ulubionym.



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/

mag_dag (offline)

Post #20

03-04-2012 - 23:15:57

Sosnowiec 

joasiu, właśnie o tych konsekwencjach ostatnio było na moich lekacjach żyrafowania, co z metką chodzimy na nie raz w miesiącu,
troszkę pamiętam przewraca_oczy

"jak się nie nauczysz to na następnej lekcji nic nie zrozumiesz i w weekend nie będziesz grał w piłkę tylko będziesz musiał nadrobić zaległości" - to straszenie dziecka właśnie tzw. "konsekwencjami" - czyli w sumie kara

często to, co rodzice nazywają konsekwencją logiczną jest w zasadzie karą,

jeśli Ty mówisz do dziecka językiem osobistym, to oczywiście dziecko też tak może do Ciebie mówić - może powiedzieć czego chce a czego nie chce - jasne, że tak - problem tylko w tym, co dalej z tym zrobić oczko

natomiast jeśli chodzi o pytanie "dlaczego", to jest to pytanie dla dziecka trudne - czytelniejsze jest pytanie "czego chcesz, potrzebujesz?"
pytanie "dlaczego" szuka powodu,
pytanie "czego chcesz" szuka potrzeby

serdecznie polecam tekst Moniki, który jest na stronie 'dzieci są ważne':

[dziecisawazne.pl]










Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

justyna81 (offline)

Post #21

13-04-2012 - 22:19:09

 

Fajna metoda akurat dla pedagoga smiling smiley Przeczytałam wiele poradników dla rodziców typu" Jak mówić, żeby dzieci słuchały(..)" przerobiłam wiele konferencji nt. komunikacji interpersonalnej, rozwiązywania konfliktów itp. i dalej mam problemy w porozumiewaniu się zarówno z dziećmi jak i dorosłymi.
Chciałabym ta metodę stosować u siebie w domu. Ja niestety w czasie kłótni łatwo tracę cierpliwość i agresją odpowiadam na agresję. Jeśli mi się ta metoda sprawdzi mi się to będę mogła ją stosować z dziećmi, które uczę smiling smiley

mag_dag (offline)

Post #22

25-04-2012 - 11:04:47

Sosnowiec 

justynko, polecam gorąco! sądzę, że pedagog ma gdzie wykorzystywać język żyrafy i szybko sprawdzić jak to działa uśmiech

na forum, chyba w wątku, gdzie piszemy jak bliscy mogą zaszkodzić osobom, które dopiero co dowiedziały się o chorobie, joasia pisała o empatii i o nauce postępowania z drugim człowiekiem w potrzebie...

więc skorzystam z podrzuconego tematu i dziś napiszę kilka słów o empatii duży uśmiech


co to jest empatia?
według ciotki wikipedii:

"Empatia (gr. empátheia "cierpienie" ) – w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza)."



piszę o empatii również dlatego, że Rosenberg często o niej wspomina,
pisze między innymi:
"Empatia to pełne szacunku rozumienie cudzych doświadczeń (...) jedynie wtedy pojawia się w relacjach z ludźmi, gdy udało nam się wyzbyć wszystkich z góry przyjętych wyobrażeń i ocen na ich temat."



nam wydaje się często, że jesteśmy empatyczni - szczególnie tu, na forum, gdzie połączyła nas choroba i tak dobrze znamy odczucia, o których piszą inni...

w książce Rosenberga "Porozumienie bez przemocy" w rozdziale poświęconym empatii przeczytałam ciekawe słowa Simone Weil (to francuska filozof i myślicielka chrześcijańska żydowskiego pochodzenia) o empatii:

"Poświęcenie uwagi cierpiącemu to bardzo rzadka i trudna sztuka; to coś, co graniczy z cudem; więcej: to istny cud. Prawie nikt z ludzi, którzy przypisują sobie tę zdolność, w istocie jej nie ma"

Rosenberg mówi, że często zamiast empatii lub myśląc, że to ona, stosujemy udzielanie rad, dodajemy otuchy, pocieszamy, wyrażamy swoje zdanie na dany temat - bo jesteśmy przeświadczeni, że powinniśmy naprawić sytuację czy samopoczucie danej osoby,
a empatia, to skupienie całej uwagi na tym, co mówi druga osoba - specyficzny rodzaj obecności z drugim człowiekiem, cali jesteśmy z rozmówcą, bez reszty obecni w przestrzeni jego przeżyć

tyle Rosenberg a ja sądzę, że to dużo trudniejsze niż się wydaje!

a teraz coś do obejrzenia - niedawno zaznajomiliśmy się na forum z prezentacjami TED, to jedna z nich,
polecam każdemu, a najbardziej tym, którzy uważają się za empatycznych język , naprawdę WARTO OBEJRZEĆ:



[www.ted.com]









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Al_la (offline)

Post #23

25-04-2012 - 12:35:11

k/Warszawy 

Ani sam eksperyment, ani definicja empatii nie wniosły nic nowego ponadto, co wiem.
Uważałam się zawsze za osobę empatyczną i do końca nie wiem, czy to dobrze, że taka jestem, czy źle niezdecydowany
Obejrzenie filmu niczego nie zmieniło.
U mnie zawsze "kij ma dwa końce" i "prawda leży pośrodku". Często za takie stanowisko obrywam od tych, co widzą tylko jeden koniec kija oczko ale przyzwyczaiłam się już.

Oczywiście zdarzają mi się "przypadki", kiedy stawiając się w położenie "delikwenta" nijak nie umiem zrozumieć postępowania, co nie znaczy, że nie próbuję. Natomiast strony przedstawione w eksperymencie: Amerykanin - Irakijczyk są w moim odczuciu bardzo klarowne. Z łatwością wczuwam się w takie strony.
Zdarza mi się, że sama ze sobą eksperymentuję (np. oglądając film). Próbuję wczuć się w położenie złej matki lub osoby stosującej przemoc fizyczną a nawet seryjnego mordercy i zrozumieć ich. I z tym mam problemy duży uśmiech

Polecam takie eksperymenty uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 25-04-2012 - 15:43:01 przez Al_la.

Haniap. (offline)

Post #24

25-04-2012 - 15:15:04

Poznań 

Zgadzam się z Tobą Aluniu tak A, że bycie asertywnym nie jest łatwe, to trzeba trenować ....



"Nawet bardzo mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje"
Ezop



metka (offline)

Post #25

26-04-2012 - 02:24:11

 

Ja też zawsze myślałam, że jestem empatyczna. Wrażliwa i empatyczna. Nie twierdzę teraz, że tak nie jest, ale... klasyczną definicję empatii zaburzył mi trochę Rosenberg. A dokładniej - ten wpis na żyrafowym blogu Moniki [wswieciezyrafy.blogspot.com] :

"empatia to nie zdolność odczuwania stanów emocjonalnych innych osób (...). To nie dar wczuwania się w sytuację innych ludzi. (...) Rosenberg empatią nazywa stan "opróżnienia umysłu i słuchania całym jestestwem". "Najważniejszą składową empatii stanowi obecność: cali jesteśmy z rozmówcą, bez reszty obecni w przestrzeni jego przeżyć". Zanurzeni w konkretnej sytuacji. Skupieni na niej."

To były dla mnie chyba najważniejsze słowa na ten temat. Słowa, które dały mi (może to zabrzmi górnolotnie) wyzwolenie i ulgę.
Wpis był w kontekście wychowywania rozbrykanego brzdąca, czyli sytuacja jak najbardziej "moja", taka którą "przerabiam" często i w której chciałabym dać empatię, ale moje uczucia (złość, irytacja, zmęczenie) są tak silne, że nie potrafię - maluch kopie/gryzie/wyje, ja mam być empatyczna mimo, że moja wściekłość rośnie - oj, próbowałam nie raz, próbowałam ją zrozumieć, poczuć to co ona

[tu mi się nasunęło - łatwiej mi być empatyczną w stosunku do tego przykładowego żołnierza amerykańskiego czy muzułmanina irakijskiego z filmiku, niż do własnego - ukochanego przecież - dziecka, które histerycznie wrzeszczy i rzuca się na podłogę... Może towarzyszy temu inny ładunek emocji i dlatego tak jest? a może dlatego, że sytuację w Iranie jestem w stanie sobie wyobrazić - i jest to tylko moja wyobraźnia, a płacz dziecka dotyka mnie (i świdruje mi w uszach) tu_i_teraz i o wiele mocniej dotyczy...?]

próbowałam... i udawało się - na 5, 10, 15 minut. Po tym czasie moja cierpliwość się kończyła i... chyba dawałam empatię... sobie. A dla mojego dziecka przestawałam być taką mamą, jaką w tamtej chwili najbardziej potrzebowało - wspierającą, rozumiejącą, tulącą, rozwiązującą trudne sprawy (bo przecież często taki maluch sam nie wie dlaczego płacze...)

I dopiero, gdy przeczytałam i zrozumiałam, że w empatii nie chodzi o wczuwanie się w drugą osobę czy znajdowanie odpowiednich słów, tylko chodzi o bycie, o wejście w jej świat, dopiero wtedy coś u mnie przeskoczyło. Może to jakaś tam praca nad sobą, a może skutek wchodzenia coraz głębiej w nvc (he he, tak to zabrzmiało, jakbym nie wiadomo w jakich głębinach pływała, a ja jestem jeszcze na brzegu i tylko lekko stópkę zamoczyłam...), ale potrafię (albo mam nadzieję, że potrafię oczko ) przykucnąć, odsunąć moje uczucia na bok i przyjrzeć się jej, tej mojej małej zapłakanej żabie, być z nią, wejść w jej tu_i_teraz, w jej uczucia, potrzeby, zawiedzione nadzieje. I przyjąć jej płacz. A wtedy... wtedy ona się powoli uspokaja i po prostu się do mnie przytula. A ja się wzruszam i niedowierzam. Że to takie proste. I takie trudne zarazem. Zostawić całą siebie i wypełnić się tym drugim człowiekiem. Trudne, ale warto. Przynajmniej jeżeli chodzi o dzieci oczko



Tu jeszcze jeden ważny dla mnie artykuł. Właśnie o tym co nie jest empatią (np. współczucie, pocieszanie, doradzanie): [wswieciezyrafy.blogspot.com] Polecam też komentarze w obydwu tych linkach, niektóre są bardzo ciekawe; te z pierwszego linka dotyczą głównie empatii w wychowaniu dzieci, więc pewnie nie dla wszystkich będą interesujące, ale może jako inwestycja we wnuki...? oczko

I jeszcze:
"Prawdziwa empatia pojawia się, gdy człowiek słucha całym sobą. „Słuchanie samymi uszami – to jedno. Słuchanie rozumiejące – to całkiem co innego. Ale słuchanie poprzez ducha nie odbywa się za pomocą któregokolwiek ze zmysłów i nie jest ograniczone możliwościami ucha ani umysłu. Dokonuje się więc tylko pod warunkiem, że umysł i wszystkie zmysły są puste. Gdy bowiem pustoszeją, słucha całe jestestwo. Możemy wtedy w najbardziej bezpośredni sposób ogarnąć to, co mamy przed sobą, a czego nigdy nie uda się usłyszeć uchem ani zrozumieć umysłem” (Chuang-Tzu) "

Czyli język żyrafy, to nie tylko buzia - to także serce i uszy. Żyrafowe. Nie pamiętam czy było już w tym wątku o żyrafowych uszach - jeżeli nie, to może mag kiedyś o nich napisze... przewraca_oczy

P.S. wszystkie literki są moje_własne, na naukach żyrafowych jeszcze tego nie przerabialiśmy, więc może źle myślę... myśli ale teraz tak czuję uśmiech





I w świetle moich powyższych przemyśleń odniosę się do postu Ali:

Cytuj
Al_la
U mnie zawsze "kij ma dwa końce" i "prawda leży pośrodku".

Sama jestem zaskoczona tym wnioskiem, ale... wydaje mi się, że to nie są empatyczne podejścia.

W pierwszym stwierdzeniu - zakładam, że chodzi o konflikt między dwiema osobami - słuchając opowieści pani X i myśląc "tak, tak, ale przecież kij ma dwa końce i muszę wziąć to pod uwagę" tak naprawdę nie daję tej osobie empatii. Nie wchodzę w jej przestrzeń, tylko oceniam i analizuję. "Empatyczne słuchanie zakłada takie bycie przy mówiącym, które daje mu możliwość wypowiedzenia się bez bycia ocenianym i analizowanym. Mówiący przy empatycznym słuchaczu doświadcza ulgi i zaczyna odkrywać potrzeby ukryte za łzami, wrzaskiem, apatią czy bezsilnością. Mówiący zaczyna rozumieć siebie, a to sprawia, że odnajduję siłę, która pozwala mu wstać i "iść, ciągle iść w stronę słońca". " (To z bloga Moniki, link drugi.) Jeżeli ja opowiadam komuś o sytuacji, która mnie boli/złości, to podejście "kij ma dwa końce" nie jest dla mnie pomocne, nie daje mi ulgi i siły, więcej - szlag mnie trafia, bo czuję, że moje uczucia nie są dla osoby słuchającej wystarczająco ważne i wystarczająco wiarygodne. Bo przecież jest jeszcze druga strona medalu. Bo przecież kij ma dwa końce... Z resztą, empatia jest bardzo trudna w konfliktach. W ogóle konflikty są trudne.

Z kolei co do drugiego: prawda nie leży po środku - prawda leży tam, gdzie leży. I na siłę wpychając ją na środek można naprawdę jedną ze stron mocno skrzywdzić - niesprawiedliwym osądem właśnie czy brakiem zrozumienia.

Ale z drugiej strony - czy my musimy osądzać, oceniać i ustalać gdzie ta prawda jest? Nie wystarczy być? Z empatią, z uczuciem, a wtedy i spory łatwiej rozwiązać...


Mag, jakieś herezje mi tu wychodzą - sprostuj...!
Alu serce



"Spieprzaj, dziadu!" (L.K.)

agawa (offline)

Post #26

26-04-2012 - 07:57:01

okolice 

Pil, blisko mi do Twoich przemyśleń uśmiech
W klipie mag pan profesor omija zręcznym łukiem istnienie zła. Zła, które człowiek czyni człowiekowi. Być może własnie je czyni z braku możliwości empatii. Ale odpowiedzią na nie jest właśnie złość, ból, bunt, poczucie krzywdy. I nie ma żadnej przestrzeni na zrozumienie złoczyńczy. Bo być nie może. ( a może w ramach ćwiczenia z emapii ktoś by empatycznie wyłożył cassus średniowiecznego palenia czarownić? To tak a propos zbiżającego się sabatu oczko)
I sobie myślę, że w momencie, gdy dziecko (Metko serce) wpada w szał rozdrażnienia, również pozostawanie li tylko w empatycznym współistnieniu, może doprowadzić do kłopotów. Lepiej w takim momencie 'ogarnąć' malucha z zewnątrz, dając mu poczucie panowania przez dorosłego nad jego szałem.
... wziąć malucha np. po pachę (absolutnie nie_empatycznie) i wynieść do innego otoczenia... A dopiero później, w miarę dostępnego aparatu psychicznego dziecka, dać zrozumeinie i wyznaczyć granice (również nie zawsze empatycznie)...
No to biegnę wydrzeć się (wcale nie_empatycznie w rozumieniu żyrafowym) na mojego synka, który ma ostatnio problemy ze zdążeniem na czas do szkoły. Bo jeśli jemu brak chwilowo uwewnętrznionej normy bycia w porządku wobec siebie i swoich obowiązków, to moim zadaniem jest te normy przez moment za niego przytymać.
Nie_empatycznie.
A może właśnie bardzo empatycznie myśli Bo z pewnością wiem, ze on chce być punktualny. I nie do końca jego wina, że hormony, ze koleżanka na skypie z Ameryki w śroku nocy, że zmęczenie.... Ja empatyzuję z tą jego częścią, o której chwilowo zapomniał...
No to idę poganiać przewraca_oczy

joasia (offline)

Post #27

26-04-2012 - 10:03:52

 

Oj! Jaka ciekawa dyskusja! smiling bouncing smiley
Wpadłam na chwilkę, ale dokładnie poczytam tu później.
Jednak tylko slówko swoje wrzucę, nie mogąc sie opanować oczko

Jestem, jak i inni tu się wypowiadający, obdarzona (obciążona raczej powiedziałabym) empatią - emocjonalną i poznawczą. W ogromnym stopniu.
I jest to bardzo trudna sytuacja. Z wielu względów. Pierwszy - przeżywam cudze problemy tak mocno jak swoje - jest to ogromnie przytlaczjące (ale i z radości cudzych cieszę się jak ze swoich - to druga, dobra strona medalu). Drugi - łatwo wybaczam, bo rozumiem - to wbrew pozorom nie jest zaleta, bo odbierane jest jako słabość, pozwalająca "wchodzić mi na głowę". Ciężko się walczy potem z tak odbieranym swoim obrazem.
I tak dalej...
Muszę kończyć więc tylko napiszę, że zaczęłam z tą swoją empatią walczyć, z trudem, bo trudno walczyć z czymś co ma się "we krwi".

Myślałam również o tym czego zrozumieć nie można - o tym co nazywamy tu złem. Nie potrafię zrozumieć zła i ludzi, którzy to zło czynią. Ale uwazam, że jest to po prostu coś w rodzaju upośledzenia. Bo w moim wyobrażeniu osoby które czynią zło, gdyby naprawdę uświadamiały sobie, że to co robią to jest zło - nie robiłyby tego. Chyba takie podejście nazwane jest jakoś naukowo. Moja filozofia polega na tym, że zdrowy człowiek, nawet jeśli zrobi coś złego i to sobie uświadomi, to ma wyrzuty sumienia. Moim zdaniem to upośledzenie powoduje, że poczucie zła dla danej osoby nie istnieje.
Nawet jeśli z punktu widzenia psychiatrii, taki człowiek jest zdrowy, to wg mnie jest upośledzony....



Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem. /Dante Alighieri/





Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 26-04-2012 - 10:06:35 przez joasia.

mag_dag (offline)

Post #28

27-04-2012 - 22:20:36

Sosnowiec 

joasiu, ja też czasu coś mam za mało,

wpadłam przed długim_wolnym_tygodniem napisać, że metka z akcji z płaczącym Meciątkiem jest idealną żyrafą Rosenberga uśmiech ,
metko, nie potrafiłabym tego, co Rosenberg nazywa empatią lepiej ująć - ja mam wrażenie, że on pisząc o empatii ma na myśli dużo więcej niż my o empatii wiemy, on idzie krok, albo kilka sporych kroków dalej,

nadal lekturę "porozumienia bez przemocy" serdecznie polecam duży uśmiech

i spadam na ten letni czas do lasu
hura









Gdyby mi coś przyszło do głowy, niech zaczeka. (Dominik Opolski)

-----><-----


----------------------------------------------------------

Al_la (offline)

Post #29

27-04-2012 - 22:38:18

k/Warszawy 

A ja się zbieram w sobie, żeby tu jeszcze popisać, a przede wszystkim odpisać metce, ale albo czasu nie mam, albo weny, albo mi się chce spać chichot
Ale może się kiedyś zbiorę oczko





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

agawa (offline)

Post #30

28-04-2012 - 00:08:29

okolice 

Alu, no to jestśmy we_dwie_obie przewraca_oczy
Sprawa empatii zaprząta moje myśłi od kilku dni, ale do napisania się zabieram, jak sójka za morze. Ale napiszę uśmiech
Kiedyś duży uśmiech
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 396
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018