Dieta 5:2 czyli kontrolowana glodowka

Wysłane przez doubleD 

doubleD (offline)

Post #1

17-11-2015 - 16:29:15

London 

idea diety to obnizenie spozycia do mniej wiecej 25% swojego dobowego zapotrzebowania kalorycznego przez dwa dni w tygodniu. glodowka wg badan (mniej lub bardziej udokumentowanych i glownie na szczurach) ma stymulowac mozliwosci regeneracyjne organizmu, likwidowac poklady tluszczu, zwlaszcza brzusznego oplatajace organy wewnetrzne i miec efekt na poziomie czynnika wzrostu insuliny ktory wydaje sie miec znaczenie w stymulacji wzrostu komorek nowotworowych. jednym slowem samo zdrowie i niekonczace sie bonusy grinning smiley

jutro pierwszy post, ktory zamierzam lekko oszukac przez proteinowego shake'a na pozne sniadanie i salate z kurczakiem na kolacje (to juz nie oszustwo). cel: powrot to BMI w granicach 20-21. zobaczymy jak sie zachowuje moja insulinoma w czasie az tak zmniejszonej konsumpcji z dodatkiem sportu chociaz w dni postu bieganie moze byc problemem.

jutro wejscie na wage zeby moc dokumentowac postep. troche straszno ale podobno bez tego sie nie da grinning smiley

Kass (offline)

Post #2

17-11-2015 - 16:37:58

 

DD, bede czekac na relacje. Mnie by glodowka za nic nie wyszla, ale jestem ciekawa, jaki to bedzie mialo efekt. No i trzymam kciuki. smiling smiley

ps - czy dolna granica zdrowego BMI to nie 21 przypadkiem?..





doubleD (offline)

Post #3

17-11-2015 - 16:53:05

London 

dolna granica to 18 wiec bede miec spory zapas gabarytow ;-) efekty czas pokaze ale mam nadzieje ze taki system gdzie tylko dwa dni wymagaja 'wysilku' i koncentracji na jedzeniu mi akurat bedzie najbardziej pasowal.

dzieki kass! interesujace sa tez dane dotyczace dlugotrwalych restrykcji kalorycznych i 'glodowek' w sensie nie jedzenia przez 16 godzin dziennie, nawet to najwyrazniej daje pewne efekty :-)

marzusia (offline)

Post #4

17-11-2015 - 17:53:27

Cieszyn 

my z rose już stosujemy tzn.pomysł był mój a wykonanie roseradocha,ja poczekam do końca radio i dopiero się zmotywuję.W naszej wersji jest trochę inaczej bo przez 2 dni tygodnia ,nie następujące po sobie ,ma być pseudo głodówka czyli tylko do 500kcal,w pozostałe dni hulaj dusza piekła nie ma,ale ponoć sie nie chce.Oglądałam kiedyś o tym program na BBC ,gdzie prowadzący cykl lekarz stosował ją na sobie z bardzo dobrym efektem.Dwa dni w tygodniu to sie przetrzyma te 500kcal albo ewentualnie prześpiśpi



Kass (offline)

Post #5

17-11-2015 - 17:53:32

 

E tam, nie daje, tzn. schudnac moze i mozna, ale jakim kosztem.. tongue sticking out smiley My z mezem przez dluzszy czas mielismy taki zachrzan w pracy ze wychodzilismy bez sniadania (ew. po jogurcie jedynie) i najczesciej nawet lunch'u nie bylo kiedy zlapac, wiec szamalismy dopiero wieczorem, po powrocie z pracy. Wrzodow sie mozna nabawic.. winking smiley

No wlasnie brzmi ta Twoja dieta obiecujaco, jesli tylko dwa dni w tygodniu, i przy okazji wciaz jednak sie cos tam zjada. smiling smiley





Agaba190 (offline)

Post #6

17-11-2015 - 17:55:06

k/Warszawy 

Piszą, że w dni "głodówek" można jeść 500 kcal. I, że chudnie się 0,5 kg tygodniowo. Poczytałam i spodobała mi się ta dieta.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

doubleD (offline)

Post #7

17-11-2015 - 18:04:20

London 

25% jest obliczone bardzo ogolnie a wiec dla kobiety to ok 500kcal a dla mezczyzny ok 600. marzusia wlasnie przeczytalam ksiazke Michael'a Mosley (tego od diety wyprobowywanej na bbc) i Mimi Spencer i ten system spodobal mi sie najbardziej.

orginal to the fast diet: [www.amazon.co.uk]

podjerzewam ze jest polskie tlumaczenie gdzies w sieci albo w ksiegarniach

i strona internetowa:

[thefastdiet.co.uk]

marzusia (offline)

Post #8

17-11-2015 - 18:48:31

Cieszyn 

mnie się podoba bo specjalnie nic wymyślać i wydziwiać nie trzeba a 5 dni je się wszystko normalnie.Czy to skuteczne to się okaże z tym,że waga spadać ma powoli,nie jest to drastyczna dieta na szybkie chudnięcie a 5ookcal to znowu nie tak mało,rose ma już 3kg mniej a twierdzi,ze lubi sobie podjeśc



rose (offline)

Post #9

17-11-2015 - 22:03:20

 

Oj tak lubię mniamniusiaćmniam,przez cztery tygodnie spadło 3kg .Wcale te500kalorii nie jest taką głodowką!Otóż za radą mojej mentorki Marzusi głodowego dnia śpie do 11, potem jem wytworne śniadanie, np.,3plastry szynki pomidor jajko 1kromka wazy.Najadam się tym o16 jem obiadek,i na kolacje o 19 zostawiam sobie 1 starte jabłko.Mieszcze się w 500 kaloriach .Następnego dnia nieda się za dużo zjeść bo żoładeczek się nieco kurczy!,zanim się rozbuja do normalnej wielkości następuje koleiny dzień diety.Ostatnio zatrzymał się spadek wagi ale może dla tego że w czasie pomiędzy dniami dietki pozwoliłam sobie na troszkę uczty ciastkowej. Ale ogarne się trochę i dietuje dalej!Oczywiście miedzy posiłkami pije dużo ciepłej przegotowanej wody ,która to wspaniale poprawia wydalanieduży uśmiechi herbaty pokrzywowej!.Mam do zrzucenia jeszcze7kg mam nadzieje że dam radę!



Marz (offline)

Post #10

17-11-2015 - 22:51:08

Warszawa 

Jak wygląda schemat? 2 postne dni następujące po sobie, a później 5 dni z normalnym jadłospisem, czy też te dwa dni rozkłada się dowolnie w tygodniu?



Agaba190 (offline)

Post #11

18-11-2015 - 05:53:14

k/Warszawy 

Tam gdzie czytałam to sugerują, żeby dwa postne dni były bezpośrednio po sobie, bo wtedy obkurcza się żołądek i w pozostałe dni mniej jesz.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

rose (offline)

Post #12

18-11-2015 - 08:59:37

 

Ja wybrałam dni nie następujące po sobie.Mam dietke we wtorek a potem w piątek.Dzień po dniu zwalił by nas odrazu,,z nóg,,!A co do zołądeczka to on i tak się obkurcza po jednym dniu papa



doubleD (offline)

Post #13

18-11-2015 - 10:34:39

London 

wlazlam na wage i pokazala 73.6kg co daje bmi na granicy nadwagi - 24.8 nie spodziewalam sie ze bedzie az tak zle ale najwazniejsze to poznac wroga ;-)

tez mi sie wydaje ze dwa dni postu nastepujace po sobie to lekki hardcore. ja zaczynam od jednego w tygodniu, dzisiaj, i w przyszlym tygodniu wlacze drugi. to bedzie juz 3 tydzien po skonczeniu radio wiec regeneracja tkanek nie powinna sie zaburzyc. powodzenia rose, mam nadzieje ze bedziemy mogly wymienic doswiadczenia postowe :-)

rose (offline)

Post #14

18-11-2015 - 12:27:49

 

Doubled Ty masz taką wagę o ,której ja marzę!. Chciała bym bardzo zrzucić wagę do 74kg,wiem że to potrwa ,ale daję sobie czas do wiosny!,.Z miłą chęcią podziele się głodowymi perypetiami .duży uśmiech



lulu (offline)

Post #15

18-11-2015 - 13:26:48

k/Kwidzyna 

Podajecie wagę, a wzrost? Co innego 1,55 m, a co innego 1,80 m.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

doubleD (offline)

Post #16

18-11-2015 - 13:43:47

London 

dlatego jest bmi jest prawdopodobnie najlepszym miernikiem. ja sie najlepiej czuje w okolicach 60-62kg co daje bmi w okolicy 20-21 ;-) wiec ponad 10kg do zrzucenia

Al_la (offline)

Post #17

18-11-2015 - 16:04:42

k/Warszawy 

Ja mam BMI 36 płacze





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

doubleD (offline)

Post #18

18-11-2015 - 16:23:03

London 

tak szczerze to dopiero teraz sie zlapalam na bezsensownosci wpisywania wagi/ bmi itd ze nie wazne z jakiego poziomu kazda z nas startuje i do jakiego celu dazy jesli chodzi o wage. tak na prawde liczy sie tylko zeby troche ubywalo a albo przybywalo w dobrym kierunku jesli komus troche kilogramow brakuje do szczescia :-)

ja sie balam stanac na wadze od konca chemi wiec musialam to zrobic dzisiaj zeby wiedziec gdzie jestem na drodze do celu ;-) i stad moje wynurzenia na temat wagi i bmi.

Kass (offline)

Post #19

18-11-2015 - 17:36:45

 

Zgadzam sie DD, no i wazne jest zebysmy my sie dobrze w swojej skorze czuly. Mnie osobiscie baaardzo przeszkadza trzesacy sie tluszczyk, kiedy biegne, bo kiedys tej sensacji nie mialam.. Natomiast wciaz pamietam schudniecie ponizej 55 kilogramow i moje wystajace zebra - koszmarny widok, nigdy nie chcialabym do tego wrocic. Moje BMI obecnie nieco powyzej 25, choc waga 72, widac wyzsza jestes ode mnie, DD. smiling smiley Moj podsatwowy cel to zejscie do BMI 23, potem chcialabym popracowac nad powrotem do 21. Czy mi sie to kiedykolwiek uda, nie wiem, ale choc to BMI 23 chcialabym osiagnac.

Nasze bieganie coraz lepiej nam idzie, choc glownie chyba mnie, maz czesto jest bardzo zmeczony i poprzestaje na marszu. No i bieganie dodaje mi skrzydel. Szkoda mi, ze dopiero teraz sie w to wkrecam..

Natomiast waga wciaz stoi w miejscu, bo co uda mi sie pare funtow zrzucic, to zaliczamy "stacjonarny" weekend i cala praca idzie na marne..









Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-11-2015 - 17:40:18 przez Kass.

doubleD (offline)

Post #20

19-11-2015 - 11:32:16

London 

sport jest dobrym starterem na zrewidowanie diety. kass, im bardziej bedziesz integrowac bieganie w cale zycie tym naturalnie dieta ci sie przystosuje do nowego stylu zycia. u mnie to tak wlasnie dziala i raczej nie jestem wyjatkiem, zeby wstac rano przed praca, i zrobic swoje kilometry to nie bardzo da sie najesc dzien wczesniej wieczorem i tak dalej. naturalnie bedziesz grawitowac w kierunku potraw i produktow ktore pozwalaja ci biegac a mniejszym obciazeniem i czynia caly proces latwiejszym: czyli glownie bialko, warzywa i to w odpowiednich ilosciach.

szokujacym jest jak bardzo porcje sie rozrosly przez ostatnie lata i jak bardzo jestesmy niewolnikami jedzenia w okreslonych schematach mimo ze jedzenie jest dostepne zawsze i wszedzie, nigdzie nie ucieka i nie ma potrzeby zeby robic zapasy. im wiecej czytam na ten temat tym bardziej mnie to szokuje. projekt rak zostal zastapiony projektem dieta, jak dla mnie jest to pewien postep w mysleniu zdaniowym grinning smiley

rose (offline)

Post #21

19-11-2015 - 12:51:43

 

Mam nadzieje ,że myślenie zadaniowe(działanie zadaniowe)pomogą w realizacji projektu ,,dieta,, ,mimo że doznania smakowe są dużą przeszkodą do pokonania.Jestem łakomczuchem i smakoszem, wiec wdrażanie przezemnie działania zadaniowego ,to pewnego rodzaju hardcore,ale nie wycofuje się ,z zamierzonego celu!,A celem jest jeszcze 7kgtak



Kass (offline)

Post #22

19-11-2015 - 14:37:34

 

DD, moj maz juz jakis czas temu zauwazyl ten problem porcji.. tym bardziej, ze ja z domu rodzinnego wynioslam przekonanie, ze talerz mezczyzny powinien byc w 1/3 wiekszy (bardziej wypelniony) od talerza kobiety.. winking smiley

No a jesli chodzi o dostepnosc zywnosci, ja zawsze powtarzam, to wlasnie dzieki temu, ze produkcja zywnosci zostala uprzemyslowiona. Od kiedy czlowiek zaczal myslec nad tym, jak to wyprodukowac jak najwieksza ilosc zywnosci jak najmiejszym kosztem, mamy tanie, smieciowe jedzenie. I ludzie, ktorzy pamietaja czasy, kiedy to wszystko kosztowalo, ciesza sie jak dzieci, jak w biedronce np. dostana cos baaardzo tanio (moj Tata np.).. cos za cos. Ludzie mowia, ze jedzenie eko jest za drogie. A to w duzym stopniu kwestia przestawienia sie z ilosci na jakosc.. jak piszesz, zrewidowac porcje, ale takze gotowac od podstaw, nie marnowac nic. Poza tym dobrze jest sie zastanowic skad pochodzi piers kurczaka w Biedronce (i czym jest nafaszerowana), a skad - w sklepie ze zdrowa zywnoscia, czy od zaufanego hodowcy.

Tylko to jedzenie obiadu wczesniej zupelnie nam nie wychodzi. Jak Wy sobie dajecie rade z gotowaniem po pracy?

Rose, my oboje z mezem jestesmy smakoszami. Oboje gotujemy, oboje uwielbiamy wyszukiwac nowe smaki i eksperymentowac w kuchni. Ale mozna gotowac zdrowo, nie tlusto, nie spalac miesa, unikac produktow, ktore tucza. Jesc tak, zeby nie tyc, to swojego rodzaju wyzwanie dla smakosza. smiling smiley





doubleD (offline)

Post #23

19-11-2015 - 14:59:24

London 

moj tryb zycia i jedzenia jest prawdopodobnie podobny do twojego, sniadanie jem w pracy ok 10 (owsianka, czasem tost z bananem albo grecki yogurt z owocami), lunch ok 1-2 po poludniu (bar salatkowy - duzo lisci, straczkow, jakies mieso albo ryba i kromka chleba pelnoziarnistego) i obiad kolo 7-8 wieczor (mezze, mieso albo ryba + warzywa, antipasti, albo powtorzenie sniadania czyli owsianka tudziez tost + jakies warzywa). w miedzyczasie przekaski ktore musze teraz zredukowac albo wyeliminowac: ciastka, owoce i inne bzdety ktorych tak na prawde do niczego nie potrzebuja a jem je tylko i wylacznie z przyzwyczajenia albo nudow.

marzusia (offline)

Post #24

19-11-2015 - 20:13:33

Cieszyn 

Kass a cos się tak do tej Biedronki doczepiłajęzyk,obecnie ten sklep ma bardzo dobre produkty i różnych badaniach konsumenckich okazuje się,że są znacznie lepszej jakości niż w innych marketach.Znaczna część produktów pochodzi od renomowanych wytwórców,



Masza70 (offline)

Post #25

19-11-2015 - 20:35:56

 

Najlepiej samemu przygotowywać posiłki a już całkiem najlepiej ze swojego pola, ogródka i ze swoich kurczaków. W większości przypadków nierealne. Zgadzam się, że jedzenie teraz jest zatrute wzmacniaczami smaku, ulepszaczami, substancjami wydłużającymi termin przydatności do spożycia lub po prostu tańszymi zastępnikami smiling smiley pracuję w firmie, która produkuje żywność. Są substancje których się boję i unikam. A wy ? czego się boicie w gotowych produktach? sorbinian potasu, benzoesan sodu, syrop glukozowo- fruktozowy, antyzbrylacze w soli kuchennej ?







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-11-2015 - 20:40:05 przez Masza70.

Kass (offline)

Post #26

19-11-2015 - 21:30:56

 

Cytuj
marzusia
Kass a cos się tak do tej Biedronki doczepiłajęzyk,obecnie ten sklep ma bardzo dobre produkty i różnych badaniach konsumenckich okazuje się,że są znacznie lepszej jakości niż w innych marketach.Znaczna część produktów pochodzi od renomowanych wytwórców,

Masz racje, Marzusiu, Biedronka to byla tylko przyklad, to samo mozna powiedziec o kazdym supermarketowym spozywczaku, im mniejsze i tansze, niestety, tym wiecej "ulepszanych" produktow tam sprzedaja. A Biedronke wspomnialam, bo akurat w Biedronce moi rodzice wynajduja te wspaniale okazje (ja rzecz jasna tam sama nie robie zakupow). Tani kurczak, tania pasta do pieczywa, tanie flaczki, itp. Takze musialo mi zjesc po drodze "np." przed ta Biedronka. I masz racje, nie chodzilo mi o to, ze wszystkie produkty w takowym sklepie sa blee. Jasne, ze znajda sie i dobre, i zdrowe. Ale, jak napisalam, im tansze - tym bardziej bym sie wczytywala w liste skladnikow. winking smiley

Maszo - zasada powinna byc taka (jesli nie chce sie robic magistra z chemii, tym bardziej, ze wiele z nazw chemikaliow dodawanych do pozywienia moze na pierwszy rzut oka brzmiec niewinnie winking smiley), ze jesli cos ma w liscie skladnikow nazwe, ktorej nie mozemy wymowic, to lepiej tego nie kupowac. W ogle, jesli lista skladnikow jest dluga, to lepiej odstawic na polke. Wszystkie E to ulepszacze/wzmacniacze, wszystkie kolory to wzmacniacze, my amazonyki w duzej mierze powinnysmy unikac wszystko, co ma w sobie przetworzona soje (najczestszy skladnik - lecytyna sojowa).

W spozywczaku najlepiej trzymac sie tzw. otwartych przestrzeni, czyli dzialow z warzywami i owocami, a miedzy pulkami jedynie szybko przemykac, bo tam sie znajduje zywnosc przetworzona.. jesli nie mamy dostepu lub mozliwosci kupowania warzyw i owocow eko, to trzeba pamietac o dokladnym plukaniu i najlepiej - usuwaniu warst wierzchnich/skory. Unikac mieszanek poprawiajacych smak potraw, najlepiej jest kupowac ziola pojedynczo i komponowac wlasne mieszanki..

---
DD - no tak, rytm dnia mamy bardzo podobny. duży uśmiech Z tym ze u nas zawsze obiad to glowny posilek dnia (zawsze gotowany), i niestety bardzo czesto zdarza sie, ze jedzony po 8 wieczorem.. mnie sie wydaje, ze to jest glowna przyczyna naszych nadprogramowych kilogramow..





marzusia (offline)

Post #27

19-11-2015 - 21:40:45

Cieszyn 

żartowałm z tą Biedronką,tzn. z tym że się jej uczepiłaśsmiling bouncing smiley,gotowych dań i półproduktów zasadniczo nie kupuję,je jeszcze z tych co to siedzą w kuchni i godzinami mieszają w garachduży uśmiech



Kass (offline)

Post #28

19-11-2015 - 22:28:56

 

Ja tez z tych co mieszaja w garach grinning smiley, a tej Biedronki to dobrze, ze sie uczepilas, bo ja zdecydowanie uogolnilam.. smiling smiley





Agaba190 (offline)

Post #29

20-11-2015 - 07:53:29

k/Warszawy 

Ja to w żywności głownie się boję kalorii duży uśmiech







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

doubleD (offline)

Post #30

20-11-2015 - 09:43:40

London 

to wy dziewczyny jestescie bohaterkami kuchennymi :-) ja nigdy specjalnie nie gotowalam a od diagnozy przestalam gotowac kompletnie, a maz z gotowaniem jest lekko na bakier. mieso na grill i warzywa na patelnie albo do parownika albo jajecznica lub owsianka to cale nasze gotowanie. duzo czesciej jemy na miescie albo zamawiamy glownie libanskie grille.

jak pracowalam w bardziej pelnym wymiarze godzin niz teraz to z pracy przychodzilam najczasciej kolo 8 albo 9 wieczor albo i pozniej wiec obiadu o tej porze raczej nie jadlam, maz tak samo jak wraca pozno to tylko cos przegryzie. mam lekka nadzieje ze jak wroce do normalnego dla mnie 'stylu zycia' wlacznie z praca i sportem przed/ po to jedzenie tez sie do tego dostosuje.

za to w przyszlym tygodniu mam pare wyjsc ze znajomymi po pracy a wiec obiady tez wyjciowe plus weekend mamy zaplanowany w wiedniu i bratyslawie 'zwiedzajac' swiateczne markety wiec z postem bedzie ciezko, co zdecydowanie bede robic to dziennik jedzenia zeby zobaczyc dokladnie co i ile jem.

rose, twoj plan jedzenia postowego jest swietny. odpatrzam i bede robic tak samo.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 404
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018