Stawić czoła chorobie, czyli psychika w walce z rakiem

Wysłane przez Al_la 

Mroczkowska (offline)

Post #1

15-08-2017 - 21:57:10

USA 

Jagula, ja tez jestem wiekowa, I uwierz mi chcialabym umiec tak spokojnie do tej choroby podejsc ale .... nie umiem. Jedni po cichu zamykaja oczy I marza zeby sie im ta rzeczywistosc rakowa tylko przysnila, zeby sie obudzic w tamtym zyciu z przed choroby ... I odetchnac ze to tylko byl zly sen. A inni wola wykrzyczec swoj bol. Ja tak wlasnie mam. Nie potrzafie zrozumiec dlaczego umieraja matki malych dzieci - przeciez te dzieci maja prawo do normalnego dziecinstwa, dlaczego im odbiera sie to co maja najcennniejszego - Matke. Tak..... mnie sie chce krzyczec, wyc, przeklinac - bo dlaczego tak jest nie rozumiem a bardzo chcialabym zrozumiec moze wtedy latwiej by bylo przez to przejsc.



Hanna





Przewodowy, invazyjny, G3, TNBC, cT2NOMO, chemia przedoper. 4AC + 12Taxol, Oper. oszczed (VII 2016 r.)., ypT1aN0, radiacja

jagodula (offline)

Post #2

15-08-2017 - 22:01:43

Sławkow 

jablkoKochana, ten spokój okupuję wieloma wyrzeczeniami, bo wiem , że krzykiem nic nie zwojuje... ale to ja tak mam. Dlatego zacytowałam Stanisławskiegoserce
Mogę dorzucic Staffa: Pijąc falerno!
I żeby było jasne - nie propaguję alkoholizmu tylko poezjębuziak



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 15-08-2017 - 22:09:35 przez jagodula.

Al_la (offline)

Post #3

15-08-2017 - 22:53:03

k/Warszawy 

Nie przeklinam. Ale czasami kiedy tak się naczytam i nasłucham Waszych historii mam potrzebę siarczyście zakląć i to robię.
Klnę, walę pięścią w co się da, tak żeby zabolało, potem popłaczę, nawet czasami wyję....
Ale robię to w zaciszu domowym...forum mi do tego nie jest potrzebne.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Misia77 (offline)

Post #4

16-08-2017 - 11:23:58

 

Cytuj
Gosia_76

A bo co Panie robić w tejże daremnej sytuacji?
Trzeba olać na tyle na ile mozg pozwala. Poszukać tu na amazonkach bratnich dusz czasami z piekła rodem (mam już kilka) i rozmieszac się do łez.
Żeby nam komórki dziada z tymi łzami wylalo.

Dokładnie, mam takie samo zdanie! Olać dziada.
Zresztą ja myślę tak: po co się zamartwiać skoro tak naprawdę NIE WIEMY co będzie dalej, czy rak wróci czy nie, a może nagle przyjdzie mu do głowy aby się znienacka z organizmu wycofać? To jest choroba kompletnie nieprzewidywalna.

Natomiast jedno jest pewne: medycyna każdego dnia idzie do przodu, i to jest dla nas najlepsza wiadomość pod słońcem. Bo kto wie, może np. za 5 miesięcy na rynku nagle pojawi się nowe, cudowne lekarstwo na raka? A my jeszcze nic o tym nie wiemy. Gdybyśmy wiedziały, pewnie ze spokojem i optymizmem patrzyłybyśmy w przyszłość bo wiedziałybyśmy że lada moment nasze zmartwienia odejdą w siną dal. Że za pół roku będziemy się z nich śmiać. Wczoraj na przykład przeczytałam o nowej, odkrytej przez naukowców chemoterapii: z cząsteczkami złota. Podobno ta chemioterapia nic a nic nie szkodzi człowiekowi, zdrowym komórkom, a pięknie zabija wszystkie komórki nowotworowe. To tylko kwestia czasu... co chwila na rynku pojawiają się nowe metody. Przecież jeszcze niedawno nie było herceptyny, jeszcze niedawno nie stosowano hormonoterapii. Po cholerę zatem teraz trząść się ze strachu, myśleć o tym co będzie? Po co zakładać najgorsze? smiling smiley Żyć tu i teraz i zapomnieć o raku.
No i właśnie dlatego denerwują mnie pytania znajomych "jak się czujesz", "czy wszystko w porządku", "jak samopoczucie", itp. Niby niewinne pytania, a mnie doprowadzają do szału bo wyobraźcie sobie, że siedzicie sobie roześmiane na imprezce, gadacie o różnych rzeczach, a tu nagle podchodzi ktoś i wypala: "A TY JAK SIĘ W OGÓLE CZUJESZ???" No masakra grinning smiley I cały humor ci psuje, bo od razu przypomina że przecież jesteś ciężko chora i możesz czuć się ŹLE. A już było tak fajnie.

Ja nie mam problemu z opowiadaniem o mojej terapii - opowiadam wszystko ludziom bardzo chętnie, opisuję jak wygląda chemioterapia, operacja, jak to wszystko można przejść, jak to wygląda okiem pacjenta. Jak ta nasza służba zdrowia działa. Jakimi dysponują sprzętami, jak wygląda nowoczesna terapia raka. Bo ludzie często tego nie wiedzą, myślą że wciąż jest u nas leczenie "jak za króla Ćwieczka", że chemioterapia zabija w trybie natychmiastowym i że ogólnie na oddziałach onkologicznych trup ściele się gęsto grinning smiley W ogóle chyba same duchy tam chodzą, zdaniem niektórych. Trzeba to wszystko odkręcać, tłumaczyć, że to nie tak... że można się z raka wyleczyć, a nawet jak nie wyleczyć to można z nim żyć i trzymać go w ryzach, że rak już dawno przestał oznaczać odroczony wyrok śmierci. Ale nie lubię, gdy ciągle "bombarduje się" mnie tym tematem, tak jakby przy mnie już o niczym innym nie można było gadać :/ Najfajniej zareagowała na moją chorobę przyjaciółka: jak tylko dowiedziała się, że zdiagnozowali u mnie raka piersi, to oczywiście najpierw się przejęła, ale potem stwierdziła ze stoickim spokojem że poczeka na koniec mojej terapii i wtedy golniemy razem drina, tak jak dawniej grinning smiley I od tej pory odlicza tylko czas do końca, z radością czekając na wieści ode mnie o kolejnych "zaliczonych" etapach terapii. Nie męczy tematu raka, nie wypytuje codziennie jak się czuję, nie daje mi 10000 rad co jeść i co pić, czego nie wolno a co wolno.... po prostu czeka na koniec mojej terapii, żeby było jak dawniej grinning smiley I tyle! I to mi się podoba smiling smiley



aquila (offline)

Post #5

16-08-2017 - 14:21:35

 

Cytuj
Gosia_76
Aquila tylko ty mi obiecaj ze nigdzie się nie poczolgasz tylko będziesz z dumnie podniesionym podbrodkiem stawiała czoła.
Ty masz wznowe ja przerzuty jeden pies.
Mamy wersje VIP tzw pakiet ADIDASA czwarty pasek w promocji

hahah, dobry tekst z tym adidasiem rotfl

Misia też masz super podejście, jesteśmy chore to się leczymy, a co bedzie dalej ... nikt tego nie wie czy zdrowy czy chory; a jak się skupimy na biadoleniu zamiast na życiu, to mamy przesrane podwójnie
musimy się chyba na ten... na "kompocik" umówićgrinning smiley



It's just a ride ...

Jutta (offline)

Post #6

16-08-2017 - 16:41:36

między Łodzią a Warszawą 

I tak trzymać dziewczynythumbs up
Ja na razie mam spokój. Jestem po przebytym leczeniu. No prawie. Lekko mi się, co prawda to prawda nogi ugięły, jak ostatnio znaleźli małą bździnę w drugim cycku (3x5mm). Powiedzieli, że łagodna i każą obserwować. To obserwuję i nie nakręcam się. Przespałam się z tą wiadomoscią, a na drugi dzień stanęłam przed lustrem, pomacałam się w miejscu, gdzie według badania to jest i " powiedziałam mu" parę słów co o nim pomyslę i co z nim zrobię, jak się okaże złosliwy.

fianiebieska (offline)

Post #7

16-08-2017 - 17:31:05

Warszawa 

Jutta zrobili ci biopsję? Nie lubię terminu "do obserwacji" bezradny



fianiebieska opowiada

Jutta (offline)

Post #8

16-08-2017 - 17:50:58

między Łodzią a Warszawą 

Też nie lubię. Bardzo nie lubię. Nie, na razie nie robili. Ciężko byłoby w to trafić i wyciąć tez, bo najchętniej bym to zrobiła. Patrzyli na mnie jak na wariatkę, bo chciałam własnie biopsję albo wyciąć. Jak na razie dostałam kolejne skierowanie na mammo.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 16-08-2017 - 17:57:26 przez Jutta.

fianiebieska (offline)

Post #9

16-08-2017 - 18:08:44

Warszawa 

Nie daj się dziewczyno. Dopoki nie wytną i nie zbadają to jest wróżenie z fusów. Znam całą masę histori(ze mną na czele) że miała być niegroźna zmiana a był rak.



fianiebieska opowiada

Jutta (offline)

Post #10

16-08-2017 - 18:33:49

między Łodzią a Warszawą 

bezradnyTeż znam. I co z tego? Mogę próbować przy następnej wizycie.wnerwiony A do tego czasu trzeba żyć i już.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 16-08-2017 - 18:36:20 przez Jutta.

Jutta (offline)

Post #11

16-08-2017 - 18:57:43

między Łodzią a Warszawą 

Podczas leczenia sporo dowiedziałam się o sobie. Potrafię, gdy już przespię się ze złymi wiesciami, "wyłączyć" własciwy guziczek i nie myslę o tym do czasu, gdy mogę powalczyć. Z różnym skutkiem to prawda. Oj, prawda. Chyba własnie dzięki temu nie potrzebowałam psychotropów podczas leczenia nawet wtedy, gdy zabrakło dla mnie herceptyny. Nie załapałam się na tą z NFZ-tu. Za to trafiła się mi jak slepej kurze ziarno darowa, której 2 razy zabrakło. Za każdym razem udało się mi ją dostać, a łatwo nie było.
A i dzięki za wsparciebuziak

Mroczkowska (offline)

Post #12

16-08-2017 - 19:06:01

USA 

Ja wiem ze ani krzyk, ani placz, ani umartwianie sie, ani.... nic nie zmieni. Kazda z nas inaczej przez to przechodzi ale mysle ze wlasnie tutaj na Amazonki najlatwiej nam wyrazic to czujemy. Dlatego pozwolny kazdej z nas wyrzucic to co czuje w takij formie w jakiej jej to najbardziej pomaga. Nikt kto przez to nie przeszedl nie zrozumie tego przez jakie "pieklo" przechodzimy. Ja to tez powiedzialam mojej lekarce. Zbyt wiele przeszlam, zbyt wile widzialam cierpienia ktorego sensu nie rozumiem, za duzo tez chyba sie na Amazonkach naczytalam historii aby bedac juz "po wszystkim" moc zyc tak jak przed choroba. Ja teoretycznie tez jestem wyleczona - nie dostaje zadnej nawet terapii hormonalnej. Ale co z tego ? Co trzy miesiace chodze na przeglad i wtedy... nogi mi sie trzesa, spac nie moge, starach, paralizujacy starch mnie ogarnia ze "cos znajda". Macam obie piersi codziennie. Nauczylam sie odnajdywac wezly chlonne ktore tez sprawdzam regularnie. Bol glowy - pierwsza mysl - przerzuty do mozgu, bol kosci - to od razu przerzuty do kosci. itd. Najchetnij to bym CT i MRI robila co najmniej co 3 miesiace bo tylko po otrzymaniu ich wynikow jestem przez chwile wolna od tych rakowych mysli. Czy mozna to nazwac normalnym zyciem?



Hanna





Przewodowy, invazyjny, G3, TNBC, cT2NOMO, chemia przedoper. 4AC + 12Taxol, Oper. oszczed (VII 2016 r.)., ypT1aN0, radiacja

Jutta (offline)

Post #13

16-08-2017 - 19:28:48

między Łodzią a Warszawą 

Tak masz racje. Każda z nas inaczej to przeżywa. Tak też tak miewam. Gdzies mnie zaboli, strzyknie i natychmiast myslę, że TO RAK ZNOWU. Zdaje sobie sprawę, że wznowa w moją historią rodzinnną jest bardzo prawdopodobna, ale mam nadzieję, że jeszcze pozostało mi trochę czasu do następnego starcia. Na co dzień jednak udaje się mi o nim nie mysleć, ale bywa różnie i rózniscie.

małgonia (offline)

Post #14

16-08-2017 - 19:38:25

Niepołomice 

Dziewczyny ja mam chyba trzecią już wznowę teraz węzły podobojczykowe 22 sierpnia mam Peta ale jakoś nie mam już złudzeń że będzie dobrze ja już nie mam nawet siły siły się bać

aquila (offline)

Post #15

16-08-2017 - 19:39:24

 

jak boli mnie głowa to biorę procha i nie myślę, jak mnie boli coś innego to też, macam się jak mi się przypomni, do lekarzy chodzę trochę nieregularnie, owszem czasem dostaję sraczki jak mam iść na badania albo odebrać wyniki; badań robię jak najmniej, tylko te najniezbędniejsze
czasami też łapię paranoję i np. czekając na wynik chodzę struta jakbym czekała na wyrok, ale generalnie wychodzę z zalożenia że co ma być to będzie, a ja albo będę żyć normalnie, albo wolę nie żyć wcale; jak wsiadam do autobusu to też nie zakładam, że zginę w wypadku, a przecież też mam na to "szansę"



It's just a ride ...

Jutta (offline)

Post #16

16-08-2017 - 19:44:28

między Łodzią a Warszawą 

Małgoniu trzymamthumbs up

fianiebieska (offline)

Post #17

16-08-2017 - 19:47:16

Warszawa 

tynkaa (offline)

Post #18

16-08-2017 - 20:14:31

 

Malgoniu trzymam kciukasy

Mroczkowska (offline)

Post #19

16-08-2017 - 20:27:10

USA 

Malgoniu, nie znam Cie, mieszkasz na drugim koncu swiata, nie wiem jakiej jestes religi ale bede sie dzisiaj mocno modlila zeby badanie wyszlo dobrze, zeby te wyniki wlaly jakas nadzieje w twoje zycie, zebys jeszcze raz podjela ta nierowna walke z choroba I zeby zakonczyla sie ona zwyciestwem.



Hanna





Przewodowy, invazyjny, G3, TNBC, cT2NOMO, chemia przedoper. 4AC + 12Taxol, Oper. oszczed (VII 2016 r.)., ypT1aN0, radiacja

małgonia (offline)

Post #20

16-08-2017 - 21:05:52

Niepołomice 

Dziękuję serce

Helunia (offline)

Post #21

16-08-2017 - 21:43:04

 

Małgosiu będę prosić Archanioła Rafaela za Tobą.
Miałam badania kontrolne. Wyszły ok to ucieszona mówię do lekarza że jest dobrze. Wiecie co mi odpowiedział , że nie jest dobrze tylko wyniki są dobre. I jak tu się nie załamać. Dobrze że jest to forum. Nie dałabym chyba rady tak samotnie przez tą chorobę przechodzić.

fianiebieska (offline)

Post #22

16-08-2017 - 22:00:12

Warszawa 

Cytuj
Helunia
Małgosiu będę prosić Archanioła Rafaela za Tobą.
Miałam badania kontrolne. Wyszły ok to ucieszona mówię do lekarza że jest dobrze. Wiecie co mi odpowiedział , że nie jest dobrze tylko wyniki są dobre. I jak tu się nie załamać. Dobrze że jest to forum. Nie dałabym chyba rady tak samotnie przez tą chorobę przechodzić.

Helu, ale cię pocieszył śmiech



fianiebieska opowiada

Wandka (offline)

Post #23

16-08-2017 - 23:47:34

Warszawa 

Małgoniupocieszaserce



marzusia (offline)

Post #24

17-08-2017 - 00:03:36

Cieszyn 

Małgoniu, przecież dopiero co miałaś tk i wszystko było dobrze to pet też nie powinien nic wykazać



braja (offline)

Post #25

17-08-2017 - 01:01:02

 

Małgoniu. kciuki potrzymam! Nie rozumiem za bardzo czemu sprawdzają wezły PET-em, przecież w przypadku jakiegos stanu zapalnego tez zaświecia, PET jest bardzo czułym badaniem



małgonia (offline)

Post #26

17-08-2017 - 07:02:25

Niepołomice 

Po pecie będzie biopsja węzły są i zaburzonej architektonice wrzecionowatebez widocznych zatok ani prawidłowego unaczynnienia w PD

Mroczkowska (offline)

Post #27

18-08-2017 - 15:45:30

USA 

Malgonia, musisz wierzyc ze bedzie dobrze. Wczoraj czytalam artykol w TIME (ang.) z tego tygodnia, na temat kolosalnych postepw w zwalczaniu bialaczki. Badania kliniczne, ktore sa prowadzone od kilku juz lat w USA, wykazaly 80-90 skotecznosc. Metoda ta dotyczy rak piersi tez a polega ona na pobudeniu wlanego system imunologicznego do samodzielnego zwalczania kormorek rakowych. Szukaj moze jakies podobne badania sa prowadzone w Polsce albo w Europiw. Mysle ze to jest juz tylko kwestia czasu gdy metoda ta bedzie powszechnie stosowana. Nie wolno Ci sie poddawac !!!



Hanna





Przewodowy, invazyjny, G3, TNBC, cT2NOMO, chemia przedoper. 4AC + 12Taxol, Oper. oszczed (VII 2016 r.)., ypT1aN0, radiacja

marzusia (offline)

Post #28

18-08-2017 - 17:41:12

Cieszyn 

Chodzi pewnie o terapię limfocytami T



małgonia (offline)

Post #29

18-08-2017 - 18:17:20

Niepołomice 

Hanna bardzo Ci dziękuję za wiadomości będę pytała mojego lekarza bardzo się boję to już moja czwarta wznowa mam serdecznie dość bardzo się boję że teraz już się nie uda niedługo będzie pięć lat od początku choroby z tego połowa na leczenie ja już nie mogę funkcjonować normalnie bardzo mi żal mojej rodziny która bardzo to wszystko przeżywa i mam nadzieję że i tym razem św.Rita mi pomożeserce

Mroczkowska (offline)

Post #30

18-08-2017 - 18:48:35

USA 

Jak bede w domu (jestem w pracy) to sprobuje dokladniej opisac. Wyglada to bardzo obiecujaco a badania sa w ostatniej juz fazie bo robione od 3 lat na ludziach. Moze zdazymy sie zalapac.....



Hanna





Przewodowy, invazyjny, G3, TNBC, cT2NOMO, chemia przedoper. 4AC + 12Taxol, Oper. oszczed (VII 2016 r.)., ypT1aN0, radiacja
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 159
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018