Jak wziąśc sie w garśc żeby nie obciążac najbliższych

Wysłane przez mariusz 

mariusz (offline)

Post #1

14-08-2013 - 10:08:52

łódź/ksawerów 

Założyłem ten wątek ponieważ zdajemy sobie sprawe jak wielkim obciążeniem psychicznym jest choroba dla najbliższych.
Ja jako osoba,która przechodziła to jako chory i jako małżonek chorej stwierdzam,że wolałem byc tym chorym i pisze to z całą odpowiedzialnością.
Zresztą każdy z nas kto nie jest egoistą i zachoruje to zrobi wszystko aby rodzina miała jak największy komfort psychiczny bo nie dosyc ,że fakt istnienia samej choroby jest trudny to jeżeli osoba chora ciągle narzeka to robi się już masakrycznie.

My osobiście poradziliśmy sobie wyśmienicie ale są osoby ,które zachorowały i nie daja przez to życ najbliższym co jest dla mnie skrajnym egoizmem.

Prosze wszystkich o włączenie się do rozmowy bo jest do wątek bardzo istotny w przebiegu całej choroby.

Tola (offline)

Post #2

27-09-2013 - 19:07:58

Chojnice 

Zgadzam się z Tobą,że wiele chorych osób jest egoistyczna. Osoby te przed chorobą też były egoistami. Rodziny nie powinny pozwolić się wykorzystywać choć jest to trudne .Bo czym innym jest pomoc i wsparcie w chorobie(i to jest potrzebne) i czym innym podporządkowanie się osobie chorej.
Wiem z mojej pracy jak bezwzględni wobec bliskich potrafią być chorzy. Ma to swoją dobrą stronę. Po śmierci takiego chorego ,rodzina mimo żalu odczuwa ulgę,że to wszystko już się skończyło. Na szczęście nie wszyscy chorzy są tacy.



Zawsze się cieszę.bo cieszę się,że żyję!!!

smokooka (offline)

Post #3

27-09-2013 - 20:45:48

Warszawa 

Bliscy takiej egoistycznej chorej osoby są współuzależnieni, mogą myśleć o terapii dla siebie, o rozmowach z psychoonkologiem.

braja (offline)

Post #4

27-09-2013 - 21:07:55

 

Wiem, że to głupie ale... znam osobe dla której rak jest niejako sposobem zycia. Dzieki niemu zwraca na siebie uwagę. I... żyje z przerzutami już 16 lat. Na początku jak ją poznałam ja i znajomi, to myśleliśmy, że symuluje.

I tak może być w przypadku innych osób "nieznośnych". Ale niekoniecznie... czasami nieznośność bywa spowodowana tym, że bliscy w dobrej wierze chca pomóc ale niewłaściwie się do tego zabierają. Tak czy inaczej, to powinno skłonic rodzine do szukania pomocy u psychologa



magda2411 (offline)

Post #5

27-09-2013 - 21:18:10

Olsztyn 

Moim zdaniem choroba członka rodziny obciąża ją całą. Każdego inaczej, w innym stopniu. Ile chorych tyle przypadków radzenia sobie z tym doświadczeniem.

Nie bez powodu mamy na Forum rodziny Amazonek - mężów, siostry, córki, synów... Zresztą założyciel serwisu jest synem amazonki smiling smiley




Braja, dopowiem tylko, że dobrze szukać (w razie potrzeby) psychoterepeuty albo psychiatry.



sysia1 (offline)

Post #6

07-10-2013 - 11:39:34

 

Życ tak jakgdyby nigdy nic!

wojowniczka (offline)

Post #7

17-01-2014 - 08:11:09

 

Cytuj
braja
Wiem, że to głupie ale... znam osobe dla której rak jest niejako sposobem zycia. Dzieki niemu zwraca na siebie uwagę. I... żyje z przerzutami już 16 lat. Na początku jak ją poznałam ja i znajomi, to myśleliśmy, że symuluje.

I tak może być w przypadku innych osób "nieznośnych". Ale niekoniecznie... czasami nieznośność bywa spowodowana tym, że bliscy w dobrej wierze chca pomóc ale niewłaściwie się do tego zabierają. Tak czy inaczej, to powinno skłonic rodzine do szukania pomocy u psychologa

wygląda na to jakby cierpiała na deficyt uwagi i zainteresowania ze strony drugiego człowieka. to smutne ale tylko choroba przez chwilę pozwala jej na odrobinę empatii i zrozumienia

marysienka23 (offline)

Post #8

10-03-2014 - 20:46:33

PILA 

witajcie ja staralam sie jak najmniej pokazywac ze jest mi zle bo po pierwsze wtedy dzieci byly male i bardzo mnie potrzebowaly i tak do konca nie rozumialy wiele rzeczy ze mamusia jest lysa to one tez chcialy byc lyse ze mamusia musi polezec a przeciez trzeba sie do mamusi przytulic wiec uwierzcie mi to dawalo mi taka sile ze niemialam czasu na uzalanie sie nad soba maz byl ze mna na kazdej chemi a mial prace gdzie wiecej go nie bylo niz byl i musialam dawac sobie rade teraz dzieci sa juz dorosle ja znow musze zaczac chemie bo sa przezuty ale teraz tez musze stawic czola temu i rodzina wie o tym sa ze mna wspieraja mnie ale ja sie nie skarze bo nawet nie chce tym bardziej ze teraz corka za dwa miesiace rodziduży uśmiechi jestem jej potrzebna a niestety jest duzo takich osob ktore wykorzystuja swoja chorobe i to jest troche nie moralne musieli by ciagle patrzec na te chore dzieci ktore walcza o kazdy dzien sa na wozkach i co robia pocieszaja innych i patzrac na nie az chce sie zyc i walczyc czego wszystkim zycze pozdrawiamsmiling smiley
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 491
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018