Jak rozmawiać by nie urażać?

Wysłane przez nastolatka96 

nastolatka96 (offline)

Post #1

25-01-2014 - 11:53:05

 

Dzień dobry,
Drogie Amazonki.
U mojej mamy zdiagnozowano we wrześniu ubiegłego roku raka piersi. Do tego moja mama choruje na nerwicę od kilku lat. Nigdy nie miałyśmy zbyt dobrych kontaktów, a teraz jest jeszcze gorzej. Nie potrafię rozmawiać z nią, ponieważ większość moich słów odbiera jako atak. Do jednego słowa dopisuje szereg innych, których nie miałam na myśli. Mówi, że jej nie kocham, że nie ma dla kogo żyć, że przez stres, który powoduję to ją dodatkowo zabijam. Rani mnie tymi słowami. Ale z drugiej strony ja też ją często ranię. Nie umiem się z nią dogadać. Czytałam już niejedną stronę w Google'ach z poradnikami typu "Jak rozmawiać z chorym onkologicznie", "Jak zachowywać się wobec bliskiego chorego na raka". Jednak żadna z tych stron nie pasuje do mojej sytuacji. Mama nie ma sił do życia, a ja nie umiem dać jej powodów by te siły w sobie znalazła. Bywają dni, w których jest "dobrze". Nie kłócimy się, dogadujemy się i w ogóle, ale najczęściej wtedy nie rozmawiamy ze sobą zbyt długo. Przy każdej dłuższej rozmowie padają złe słowa, które w pierwotnym zamierzeniu takimi nie były. Do tego dochodzi złe samopoczucie mamy, bo jest w trakcie chemioterapii(4AC zakończone; w poniedziałek 3 z 12 paklitakseli), do tego dochodzą zmiany pogody więc wszystko jest czynnikiem drażniącym mamę.
Proszę, czy potraficie mi coś poradzić? Nie chcę się z Nią kłócić. Chcę by widziała we mnie wsparcie, by zauważyła to, że ją kocham.

dziubas (offline)

Post #2

25-01-2014 - 12:21:32

Gdańsk 

Czasami warto spróbować bez słów przytulić, pocałować. Nie z każdym tak się da! Moja mama żyła w poczuciu nieszczęscia, była raczej oschła, takie czułości powodowały zniecierpliwienie. Zresztą od dziecka nauczyłam się nie okazywć swoich uczuć a do dziś jestem wielką afekciarą...Pamiętam jak zmarł tato. Ja przyjechałam do niej i chciałam ją pocieszyć a on mnie odepchnęła. Natomiast gdy ona poważnie zachorowała, leżała 4 lata po udarze częściowo sparaliżowana i nie nie mówiła i nie wiadomo ile kojarzyła, miałam odwagę być blisko niej, i być jej mamą, traktować ją jak swoją córeczkę ( wyczytałam to w jednej książce). Gdy miała dość moich pieszczot chyba doskonale jarzyła-odpychała mnie lekko,jakby chciała powiedzieć:no już dość lub daj mi spokój i wtedy widziałam w nie swoja mamę. Nie znam Twojej iTwojej mamy historii, ale Ci zazdroszczę, że masz szansę doczekać , że będzie między Wami inaczej, fajnie. I tego Wam życzę. Psycholog w Twoim przypadku dobra rzecz. Nie wiem gdzie mieszkasz, może mogłabym Ci coś podpowiedziec jeszcze...ODWAGI! buzkipociesza

kdadak (offline)

Post #3

25-01-2014 - 12:27:29

Brzeszcze 

U mnie na rozładowanie złej atmosfery dobrze zadziałały usciski na „misia”, od 5 do 10 uścisków
tyle potrzeba aby oczyścić złą aurę a potem spokojna rozmowa.
Poproś mamę o rozmowę, Powiedz jej, że ją kochasz i chcesz dla niej jak najlepiej
Zapytaj mamę, co powoduje-, jakie zachowania Twoje najbardziej ją stresują.
czasami szczera rozmowa powoduje że dowiadujemy się gdzie tkwi problem.



Krysiek

dziubas (offline)

Post #4

25-01-2014 - 12:28:41

Gdańsk 

tak

dziubas (offline)

Post #5

25-01-2014 - 12:53:03

Gdańsk 

[www.simonton.pl]
PILNE!

filipinka35 (offline)

Post #6

25-01-2014 - 13:35:02

 

Nastolatko.

Tylko spokojna i rzeczowa rozmowa. Rozmawiac, rozmawiac i rozmawiac i przytulac i wspierać. Nawet na przekór Twojej mamie. Tak jak napisała Dziubas rozmowa z psychologiem bardzo by pomogła.

Ehhhhh gdybym mogła cofnąć czas .... byłabym z moja mamusia jeszcze wiecej i wiecej bym rozmawiała i wspierała. Pamietam łzy mojej mamy. Wielkie dwie łzy jak grochy toczace sie po jej policzku ... Nie zapomne tego do konca zycia. A ja wtedy do Niej tak: Mamo, mamusiu Kocham Cie bardzo ....zmarła za trzy tygodnie. Sama sie teraz popłakałam.

Dlatego Nastolatko. Przeczytaj powyzsze i sama zrozum co w zyciu jest najwazniejsze. Pozdrawiam Cie serdecznie i Twoja mamę i zapraszam do mojego wątku na forum: [amazonki.net]



Zycie jest najpiękniejsze !!!

Prowadzę bloga kulinarnego: Kulinarne inspiracje Moniki. Po informacje zapraszam do mojego profilu (domku) znajdującego sie na Naszym forum.

DanaPar (offline)

Post #7

25-01-2014 - 13:56:09

Police 

Nastolatko, relacje między matką i córką często są takie podszyte agresją, choć tak naprawdę ich więź jest niesamowita. A słowami potrafią się ranić. Mam córkę i wiem co mówię. Im córka jest starsza tym ten kontakt staje się lepszy. Córka ma swoją rodzinę mieszka daleko, a my jak psiapsiółki, niemalże jednego dnia nie wytrzymujemy bez pogaduszek.
Jeśli chcesz mojej rady, to taka, załóż że nikt nie jest idealny, ani Ty, ani mama. Bądź też pewna, że obie się nawzajem kochacie, mimo nie wyrażania tego.

Bądź przy mamie. Słuchaj tego co mówi, co nie znaczy, bezwzględnego posłuszeństwa. Po prostu wysłuchaj jej żali. Nie na wszystkie zaradzisz, bo na jej stan nerwów, samopoczucie, mają wpływ relacje z innymi (pracodawca, partner - nie znam Waszej sytuacji) i jej agresja, która na Tobie się skupia, nie zawsze związana jest z Tobą i na odwrót Twoja z nią.

Przytulam i życzę pogody ducha: pociesza:



bozena_stanczyk (offline)

Post #8

25-01-2014 - 16:48:54

Tomaszów Mazowiecki 

A czy masz rodzeństwo? dobrze byłoby pogadać z siostrą czy bratem...

arkaola (offline)

Post #9

25-01-2014 - 17:22:41

Izbicko 

Najlepszą metodą jest dać mamie się wykrzyczeć, wynarzekać, cierpliwie wyczekać aż minie atak "kurwicy"- broń Boże nie dolewać oliwy do ognia nie denerwować dodatkowo spokojnie złość przeczekać i podejść do niej powiedzieć kocham Cię mamo damy radę wszystko będzie dobrze i przytulić cmoknąć w policzek mamy to bardzo lubią smiling smiley



andzia73 (offline)

Post #10

25-01-2014 - 21:55:32

Gdańsk 

Nastolatko te nieporozumienia z mama napewno wynikaja z troski "mamy" o Ciebie...Wiem co mówie sama mam syna od Ciebie rok młodszego..przychodzi taki etap w życiu młodego człowieka ,że nie do końca rozumie o co tej mamie chodzi....Nie jedna nasza rozmowa kończy sie awanturą...cóżwstydniś twierdzi że jestem nadopiekuńcza....nie rozumie że się o niego martwię....bezradnyAle cóż ja nie ustapie, on też i wtedy wychodzą takie hocki- klocki...nie wiem czy to wynika z choroby.... raczej nie...wynika to z niewyjasnionych wczesniej spraw...Szkoła, koledzy to najczęstsze powody do kłótni...Także trzeba dojsc do porozumienia..Usiadź porozmawiaj z mamą bez krzyków o co tak naprawde chodzi...Tylko na litosc Boska nie miej do mamy pretensji że chce wiedzieć dokąd wychodzisz,dzwoni jak za długo sie nie odzywasz,a jeszcze lepiej jak nie odberasz telefonu wtedy mozna sie nakrecićszok...Życzę Tobie i Twojej mamie abyscie doszły do porozumienia....nie traćcie czasu na głupie kłótnie idzcie na spacer ,do kina, porozmawiajcie!!!pocieszabuziak




Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 490
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018