kiedy żona wyzdrowiala to odeszła...

Wysłane przez mariusz 

mariusz (offline)

Post #1

02-02-2016 - 08:34:43

łódź/ksawerów 

Żona parę lat temu zachorowała na raka. Nie było zbyt dobrze bo był to g3 z przerzutami do węzłów, niemniej wziąłem się w garść i zaczęliśmy walkę. Była chemia, operacja, radioterapia ponadto stosowalismy B17 i mnóstwo innych specyfików które mogłyby pomóc.
Nie było łatwo ale wygraliśmy. Czas choroby był najlepszym czasem jaki przeżyliśmy wspólnie. Bardzo zblizylismy się do siebie. Podczas choroby popełniłem jeden wielki błąd zgadzalem się prawie na wszystko co żona chciała aby się tylko nie denerwowała. Kiedy wróciła już do zdrowia to zaczęły się problemy bo zacząłem stawiać granice i mówić że też czegoś chcę dla siebie, aby były kompromisy a nie wszystko tak jak chce żona. Wtedy problemy zaczęły się powiększać aż wkoncu odeszła. Zakochała się w kimś z kim tworzy luźny związek bez zobowiązań i uważa że tak jest jej lepiej i nie musi się nikomu tłumaczyć. Świat mi się zawalił bo po tym co razem przeszliśmy stwierdziła, że nie jestem jej już potrzebny.
Powiedzcie mi proszę czy to jest normalne bo jestem już wykończony psychicznie.
Napisałem w skrócie cała historie abyście wiedzieli o co mniej więcej chodzi. Zastanawiam się czy to choroba miała taki wpływ na sytuację czy to po prostu wyszedł charakter. Dziękuję za każdą pomoc i proszę w razie czego przenieść temat w inne miejsce. Cały czas kocham żonę i na wszelkie możliwe sposoby tłumacze ją i usprawiedliwia ale brak mi już motywacji.

Masza70 (offline)

Post #2

02-02-2016 - 09:11:29

 

Mariusz, choroba nas zmienia. W obliczu śmierci całe nasze życie wygląda inaczej. Jeśli odeszła to znaczy, że Cię nie kochała. Chciałbyś żeby była z Tobą z wdzięczności za okazaną pomoc w chorobie? albo żeby cię oszukiwała i potajemnie spotykała się z tamtym?tak wybrała i musisz to uszanować. Ja Ci mogę napisać, że u mnie było dokładnie odwrotnie. Dopiero teraz jesteśmy prawdziwym małżeństwem. A wcześniej? szkoda gadać. .



braja (offline)

Post #3

02-02-2016 - 22:37:29

 

Przykro mi, że cierpisz. Pamietam jak sie o zone niepokoileś. sad smiley

Szkoda, że nie poszliście razem na terapię zanim się wszystko zawaliło. Bo wygląda na to, że nie umieliście się własciwie komunikować. Życzę Ci szczęścia! Na razie jesteś w dołku, więc pewnie trudno Ci uwierzyć, że zycie kiedys wróci do normy. Ale tak bedzie. Zachowaj w pamięci to co było w Waszym związku dobre. I moze skorzystaj z pomocy psychologa, przyda sie przeanalizowanie sytuacji z fachowcem, żeby nauczyć się asertywności. Bo to, że ktos jest chory i sie denerwuje, nie oznacza jeszcze, że wszystko mu wolno.

Pozdrawiam serdecznie!



kasiaf (offline)

Post #4

06-02-2016 - 21:54:51

SZKLARĘBA 

Bardzo mi przykro smutny ,pamiętam jak rozmawialiśmy o chorobie Twojej żony. Jak sie martwiłeś,szukałeś i dociekałeś. Może za bardzo skupiliście się na chorobie (pamiętam Twój wpis o przestawianiu życia do góry nogami) a za mało na sobie? Myślę że to nie jest odosobniony przypadek ,często też mężowie odchodzą od chorych kobiet,a może żona widziała w tobie bardziej opiekuna-pielęgniarza niz męża? Czasami tak się po prostu dzieje i nie mamy na to wpływu...a Zamiast sie zamartwiać i ją usprawiedliwiać umów sie z kumplem na piwo,idź na mecz,zrób coś dla siebie....może jest coś o czym marzysz od dawna i nie było okazji tego marzenia spełnić ????? teraz skup się na sobie i na tym co tu i teraz .....przeszłość juz była.....trzeba patrzeć w przyszłość



- Żyj! - powiedziała nadzieja.
- Bez Ciebie nie mogę - odparło cicho życie.

Jutta (offline)

Post #5

06-02-2016 - 22:19:15

między Łodzią a Warszawą 

Zrób cos dla siebie ! Z tym piwem, to dobry pomysł, byles nie przecholował! Jest na pewnoo cos, co chciałes zrobić, a nie mogłes ! Teraz spróbuj, to zrealizować ! A możesz napisać co z synem? Jak on to przyjął?



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 06-02-2016 - 22:30:55 przez Jutta.

lulu (offline)

Post #6

06-02-2016 - 23:25:58

k/Kwidzyna 

Pewnie gdzieś w tym wszystkim poprzestawiały się jej wartości. Może zbyt dosłownie brała wszystkie uwagi, że teraz (choroba i po chorobie) trzeba wszystko zmienić. Mariusz miałam okazję być obserwatorem podobnej sytuacji. Z tą różnicą, że tu nie było choroby. Żona odeszła od męża, on nie potrafił zrozumieć, o co chodzi, w czym zawinił. Nikt nie potrafił zrozumieć postępowania tej kobiety. Po czasie się okazało, że nie on był winien. Po prostu ona znalazła sobie kogoś, nie potrafiła otwarcie powiedzieć, tylko szukała cały czas wad męża. Nie mówię, że tak jest u Ciebie, ale mogło tak być.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Jutta (offline)

Post #7

07-02-2016 - 21:31:09

między Łodzią a Warszawą 

Mariusz, bardzo mi przykro bezradny

kesy (offline)

Post #8

08-02-2016 - 13:39:56

Starogard-Gdański  

To przykre,ale zawsze jest jakieś ale??A to tylko wiedzą osoby które tego doświadczają.
Na pewno znacie przypadek" Dody i Nergala"Bardzo się zaangażowała jak on zachorował,bo to była podobno wielka miłość .Może jej zawdzięczać,to że żyje.
Dzięki jej akcji,sporo osób może skorzystać z banku szpiku.Wydawało by się że będzie jej wdzięczny do końca życia.
A tu dowiadujemy się że po wyleczeniu,On od niej odchodzi???Tego do dziś nie mogę zrozumieć????



piessercekot Oni też czują ból

mariusz (offline)

Post #9

29-02-2016 - 00:03:48

łódź/ksawerów 

Niemniej będę trwał na dobre i na złe bo takie jest małżeństwo.

Niech Wam wszystkim Bóg błogosławi i wspiera w życiu.

dziubas (offline)

Post #10

29-02-2016 - 09:02:54

Gdańsk 

Mariusz! Poszukaj wspólnoty "Sychar" w razie czego dalsze szczegoły na priv. Bóg kocha kazdedgo z nas do szaleństwa!





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam

doubleD (offline)

Post #11

29-02-2016 - 10:49:41

London 

ja akurat bardzo ostroznie podchodze do sytuacji gdzie ktos twierdzi ze jest jeden winny rozpadu malzenstwa. dwie osoby tworza zwiazek i dwie osoby sa za niego odpowiedzialne i tak samo obie strony sa odpowiedzialne za koniec. moge sie mylic mariusz ale to co opisujesz to zwiazek oparty na kozaleznosci a wiec nie zwiazek dwuch doroslych ludzi ktorzy swiadomie chca ze soba byc i zmieniac sie wraz z ze zmieniajaca sytuacja zyciowa.

moj zwiazek rozpadl sie zaraz po zakonczeniu leczenia bo koniec leczenia wpedzal mnie w coraz wieksza depresje i dziecieca zaleznosc od meza. nie czulam sie indywidualna osoba i to czego najbardiej wtedy potrzebowalam znowu polegac sama na sobie i miec swoja przestrzen i czas dla siebie, mimo ze wydawalo mi sie ze jest zupelnie inaczej. ten 'rozpad' najprawdopodbniej uratowal nas jako pare, teraz jestesmy w stanie zaczac budowac nowa relacje doroslych i rownych partnerow. to wyrwalo mnie z marazmu i dalo mi kopa zeby sie zastanowic jak chce przezyc reszte mojego zycia ktore moze byc bardzo krotkie, co chce zobaczyc, co osiagnac w pracy i zyciu osobistym. gdyby nie ta przerwa znienawidzilibysmy sie do reszty bo nikt nie jest w stanie byc calym swiatem dla drugiej osoby tak samo jak nikt nie jest w stanie czerpac satysfakcji z bycia kompletnie zaleznym od kogos innego. wiem ze to jest dosc indywidualne i koniec zwiazku jest ogronmnym stresem ale jest to tez czas na przemyslenie czego sie chce w zyciu i co teraz zrobic zeby reszta tego zycia byla dla nas wartosciowa i satysfakcjonujaca.

piszesz bardzo defetystycznie o diagnozie twojej zony, moja byla taka sama, G3 z przerzutami do wezlow, czyli ok 30% ryzyko na powtorke z rozrywki w ciagu 5 -10 lat. skoro musiala sie zmierzyc z wlasna smiertelnoscia i mozliwoscia dosc krotkiego czasu tu i teraz to wprowadzenie zmian wydaje sie uzasadnione. tak samo jak koniec koncow bedzie uzasadnione dla ciebie.

baniula (offline)

Post #12

02-03-2016 - 21:58:36

LESZNO 

z jednej strony siła z drugiej żal




Na forum od 21 stycznia 2006 roku
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 455
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022