Opieka nad umierajacym

Wysłane przez braja 

braja (offline)

Post #1

16-06-2017 - 01:42:30

 

Kochana, nie przepraszaj za nic! serce

Wszystko wskazuje na to, że koniec jest blisku. Jesli jest splatana ale jej to nie przeszkadza, to nie ma co jej z tego stanu wyciagać. Nie wszyscy umierajacy mają wszystkie objawy bliskiej smierci. U cioci J. bruzda pojawiła sie na czole a nie na nosie, u cioci I. bruzdy nie było wcale, za to wystapiło oziębienie nóg i rąk i bardzo duże nasilenie dolegliwości bólowych. Ciocia J. po prostu zasnęła i się nie obudziła, ciocia I. była w śpiaczce przez 8 czy 10 dni.

Umierający najczęściej przestają jeść i pic i gdy tak się stanie nie ma sensu ich do tego namawiać, bo funkcje trawienne w organizmie się wylączają, nerki i wątroba pzrestają dzialac, więc taki pokarm tylko gnije w srodku i może powodowac dodatkowe dolegliwości. Jeśli dojdzie do spiączki powinno się nadal traktować czlowieka tak jakby wszystko slyszal i rozumiał (bo bardzo często tak jest). Zatem nie mówic o takiej osobie jakby jej tam nie było, nie komentowac objawów, uprzedzać przed dotknięciem, zmianą pampersa czy procedurą medyczną, mówić do niej, próbować zgadywac czego chce na podstawie mowy ciała. W tym stanie bardzo szybko robią się odleżyny, dlatego trzeba uważać, żeby posciel nie ugniatała itp

Jeśli chory ma jakies niepokojace wizje, trzeba wytlumaczyć, że to halucynacja spowodowana toksynami w organizmie. Ale bywają też wizje przyjemne, umierająca osoba widzi zmarłych krewnych czy "anioly", wtedy mozna zachecić; "chcesz do nich iśc, idź, my sobie poradzimy" czy cos w tym rodzaju.

Kilka lat temu słyszalam historię odchodzenia teścia jednego ze znajomych. Zieć siedział przy jego łóżku, gdy nagle ten człowiek powiedział: "Przyprowadź samochód, podwieziesz mnie. Bo ja nie dam rady tam dojśc, a tam tak ladnie! Popatrz jakie sliczne miasto, jacy szczęśliwi ludzie! Przyprowadź samochód!" Zięć zorientował się, że teśc umiera i poszedł z pradem: "Tato, dasz rade przejść, nie potrzebujesz samochodu" "Dam radę? Na pewno? Ale nie mam żadnych pieniedzy" "Nie bedziesz potrzebował pieniędzy, idź!" "No to idę" powiedział teść i umarł.



Al_la (offline)

Post #2

16-06-2017 - 10:06:54

k/Warszawy 

Asiax serce Braja serce





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

dziubas (offline)

Post #3

16-06-2017 - 10:26:48

Gdańsk 

braju!sercechyle czoło!!! prosi skad ty to masz...płacze





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat

mgiełka (offline)

Post #4

16-06-2017 - 11:20:48

Radom 

Asiu, przytulam... serce

Dziękuję Dziewczyny, że piszecie, za odwagę i szczerość serce
Niejednej osobie pewnie te posty będą pomocne. A ja się bardzo wzruszyłam...






Z amazonki.net od 2006 roku.

braja (offline)

Post #5

16-06-2017 - 15:57:15

 

Dziubasku, to efekt sytuacji rodzinnych- babci, ktora przez 8 czy 10 lat nie wstawała z łóżka i nic nie rozumiala, dwóch bliskich mi cioć, ktore zmarły na raka. A także próba oswojenia sie z mozliwym negatywnym scenariuszem dla mnie samej. Znałam wszystkie szczegóły odchodzenia cioci J. i była to historia bardzo budujaca, choć zakończona śmiercią. A jak pielnie mi się przysniła zaraz po smierci, taka rozesmiana i szczęśliwa! Ale szczególnie przygotowywalam sie do smierci cioci I., tym bardziej, że opiekowała sie nią w dużej mierze moja mama, która byla bardzo zagubiona i nie potrafiła mi powiedziać jaki jest naprawdę stan cioci. Pojechala na kilka dni, które zaczynały się przeciągać w tygodnie, a mama wciąż tkwiła w iluzji, że jej siostra wyzdrowieje. Dlatego oglądalam przez kilka tygodni filmy wrzucane przez pielegniarke hospicyjną, która omawiała wszelkie możliwe aspekty psychologii i fizjologii. Byłam zatem przygotowana na stan cioci. Nie byłam na stan innych krewnych, którzy często w drastyczny sposób przeszkadzali cioci w umieraniu, choc mieli jak najlepsze intencje. I przykro mi powiedziać, ze najgorzej zachowywała sie osoba bardzo religijna sad smiley Personel medyczny na tym oddziale paliatywnym tez wiele pozostawiał do zyczenia, jak i bzdrurne procedury i chwilami mialam szczerą chęć zrobic tam jakąś siekierezadę płacze

A jednocześnie poznałam kilka innych osób, ktore tam umierały, m.in. sobowtórke Marii Czubaszek, która wyglądala jak ona i tak samo kopciła papierosy resztką zjedzonego przez raka płuca i to wcale nie były smutne znajomosci.







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 16-06-2017 - 15:58:19 przez braja.

dziubas (offline)

Post #6

16-06-2017 - 16:14:17

Gdańsk 

brawothe finger smiley





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat

braja (offline)

Post #7

16-06-2017 - 17:53:23

 

Ta pielegniarka mowiła też, żeby nie zjamowac się obnizaniem gorączki u osoby umierającej. Stan lekko podgorączkowy czy lekka gorączka to objawy normalne, a czasem się pojawia bardzo wysoka goraczka, która jest wynikiem niewydolnosci wątroby lub nawet sepsy. W tym drugim przypadku trzeba zachowac szczególna ostrożność, często myc ręce a może nawet zakładac rękawiczki do czynnosci pielęgnacyjnych.

Obie moje ciocie mialy leki podawane do żyły przez wenflon. No i przyklejane plastry z morfiną. Jeżeli chory straci przytomność, to trzeba pilnować, zeby tego wenflonu nie wyrwał i zabezpieczyc czyms poręcze łózka, żeby rąk sobie nie poobijał. Cioci I. masowalismy nogi sudokremem, zeby nie robiły się odlezyny. To niesamowite jak szybko przy zwolnionym krążeniu najmniejsza rzecz robi odcisk na ciele, nawet rurke od kroplówki trzeba było co jakis czas przesuwać. Ciocia miala załozony cewnik, Wy pewnie używacie tylko pampersa. Z jednej strony to jakaś niemila rura w ciele, z drugiej, oszczędza podnoszenia. ktorego powinno byc jak najmniej. No i pampersy kosztuja fortunę, babci kroilismy na pół, żeby starczało na dłuzej, a na kupę byla noszona do łazienki. Ciocia J. bardzo przeżyła uzycie pampersa po raz pierwszy, ale nie było innej rady, nie mogła już chodzić...



Wandka (offline)

Post #8

16-06-2017 - 23:09:51

Warszawa 

Dziwne są reakcje ludzi na wiadomość, ze nie ma szans na wyleczenie. Byłam z nasza Olą w momencie, kiedy usłyszała wiadomość od onkologa, ze nic nie działa i musi przygotować się na najgorsze. Ta twarda super dziewczyna zaczęła płakać, szlochać i nie była w stanie się opanować. Byłam spięta, oszołomiona i nie wiedziałam jak zareagować. Do dnia dzisiejszego nie mogę tego wymazać z pamięci. Mówiła tylko o dzieciach jak to im powie. Serce mi pękało a nie mogłam jej tego okazać. Potem przyszła walka, że da radę i tak naprawdę mimo, że gniło jej ciało ona była pełna nadziei i chyba do samego końca. Nadszedł moment, że nie chciała widywać osób takich jak ja (to było niecały miesiąc przed śmiercią) osób, które zachorowały w tym samym momencie co ona (czyli ja) i nie maja przerzutów. Rozumiem ją i podziwiam, że i tak długo chciała mnie przy sobie mieć. Nie da się wymazać z pamięci tych miesięcy, z którymi byłam z Ola co drugi dosłownie dzień. Wiem, ze odeszła w ciszy i spokoju jak również dwa dni w nieświadomości, ze przegrała walkę. Była tak waleczna i tak dzielna, ze ja się zastanawiam, czy mnie było by na to stać. bezradny



braja (offline)

Post #9

16-06-2017 - 23:49:22

 

Wandziu pociesza
Reakcje sa bardzo różne, niektórzy już czuja i jest im lzej, że już nie musza walczyc i próbować. kKlka dni temu czytałam piekny tekst, który napisała matka, której dziecko zmarło, nie pamietam na jaką chorobe, ale jakąs nieuleczalną. Dziewczynka miała 5 lat, z ktorych wiekszość spedziła na terapiach i w szpitalach. I nastapil ten moment, gdy rodzice zdecydowali, że agresywne procedury raczej nie przedłużą życia ich dziecku, a nawet jeśli przedłużą o kilka miesięcy, to koszt bedzie koszmarny. I odpuscili, robiąc jednocześnie wszystko, żeby te ostatnie chwile zycia dziewczynki byly jak naszczęśliwsze, żeby mogła załapać trochę dzieciństwa, na tyle na ile pozwalal jej stan.

A są i tacy, którzy się buntuja i nie przyjmują tego do wiadomości. I sa również osoby, którym po prostu nie powiedziano jak poważny jest ich stan, gdy jeszcze w miarę dobrze się czuły, dowiadują się dopiero gdy zdrowie im się gwałtownie pogarsza i czuja wielkie rozgoryczenie, że zostali oszukani.

Umieranie ma zresztą swoje fazy, wiadomo, ze nie każdy przechodzi przez wszystkie, ale jest miejsce na wyparcie, bunt i złość i na żałobę po swoim życiu. Osoby, ktore pzrejda przez ten etap dochodzą do fazy akceptacji. Umieranie było kiedyś czynnością społeczną, przy łózku oprócz rodziny zbierali się przyjaciele i sasiedzi. Rozmawiali, śpiewali religijne pieśni, podawali gromnicę. Ten aspekt odchodzenia już niemal zniknął w naszej kulturze. Śmierć przestała być 'naturalna", stała sie porażka medyczną a nie przejściem. W buddyzmie tybetanskim jest cala ksiązka poświęcona fazom umierania, ktora duchowni czytaja odchodzącej osobie zarówno przed śmiercią, jak i kilka dni po. Szkoda, że nie ma takiej tradycji na Zachodzie, bo jestem przekonana, że słuchanie takiego tekstu pomaga umierającemu oderwac się od rozpaczy i skupić na chwili obecnej bez strachu, a raczej zadaniowo. (nie polecam jednak czytania tego umierajacym, którzy nie wyznają buddyzmu tybetańskiego, mozna się przestraszyć winking smiley )



Tomasz. (offline)

Post #10

17-06-2017 - 13:41:38

Pruszków 

Chciałbym odnieść się do dwóch kwestii- a właściwie je potwierdzić. Pierwsza kwestia to prawda. Nie ma tu jednolitego poglądu- rodzina często nie chce mówić chorej osobie tej prawdy, jednak sama prawda jest jednym z fundamentów istnienia- można opóźnić jej podanie ale nie uniknąć. Moi rodzice ciężko zachorowali w odstępie dwóch tygodni. Nie wiadomo było w co włożyć przysłowiowe ręce. Tata zmarł pierwszy. Mama przeżyła uogólnione zakażenie gronkowcem, przeżyła tragiczne odleżyny W ZOL-u została wyprowadzona z tego beznadziejnego stanu (w domu prawdopodobnie by zmarła) poprzez autentyczne oddanie pracowników który w dzień i w noc zmieniali ułożenie ciała aby pozwolić na podgojenie makabrycznych odleżyn z martwicą. Gdy z tego wyszła tata był już pochowany. Któregoś dnia powiedziała ni stąd ni z owąd "Nie będę jeść obiadu. Zanieś ojcu". Ja powiedziałem, że tata nie żyje, jest już pochowany. Uważałem, że tak być powinno, że nie można okłamywać świadomie. Wstrząs był- ale cóż, każdy musi to przeżyć. Na swój sposób ale musi. Żony siostra dostała po przerzutach do płuc- przerzutów do wątroby. Gdy była z wynikiem tomografu u onkologa prosiła, aby lekarz skierował ją na lobektomię (usunięcie płata wątroby). Lekarz odpowedział: "Nie pani Magdo. Operacji nie będzie. Szans na wyleczenie pani nie ma. Będziemy się starali jak tylko to możliwe przedłużyć pani życie". Słowa brutalne ale prawdziwe. Można by to ująć subtelniej, delikatniej. Ale ująć. W akcie zgonu było określenie wiadomo o chorobie rozsianej ale i o przerzutach do mózgu. Ja uważam inaczej- nie zgadzam się z tym. Powodem wg mnie był rozległy udar- w chorobie zaawansowanej rośnie bardzo ryzyko zatorowości (płucnej i mózgowej). Profilaktycznie podaje się leki p.zakrzepowe- lekarze tego nie zrobili. Stąd takie a nie inne określenie przyczyny śmierci. Może leczenie p. zakrzepowe przedłużyło by to życie o kilka tygodni-miesiecy. Nie więcej. Mówi się o odejściu od terapii uporczywej. Trudny to okres dla rodziny i bliskich ale de facto trzeba się z nieuchronnością pogodzić. Cóż, zycie zaczyna się od narodzin a kończy śmiercią,. Jest to wpisane w każde życie.
Druga kwestia to śpiączka i "rozmowa" z osobą w śpiączce. Mama była w śpiączce mocznicowej. Z pierwszej wyszła. Zaczęła rozmawiać, całkiem przytomnie. Spytała "Co u Ireny?"- znajoma 3 lata młodsza od mamy, po ampiutacji nogi z powodu martwicy niedokrwiennej. Powiedziałem, że pani Irena wyszła za mąż (prawda!- w wieku 82 lat) a mama na to: "I że się odważyła...". Ja zaskoczony taką realną odpowiedzią odparłem- skąd mamo Ty o tym wiesz? Przecież byłaś nieprzytomna. Mama na to "Nie do końca. Nie mogłam tylko mówić". Stąd należy w zgodzie z prawdą "rozmawiać" z osobą nieprzytomną, w śpiączce. Wpływu na wybudzenie nie mamy, jednak często osoba ta słyszy i nawet rozumie. Stąd istotne jest kontynuowanie tego sposobu komunikacji, nawet w stanach terminalnych. Po prostu to humanitarne. I przez to konieczne, wręcz niezbędne.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Asiax (offline)

Post #11

17-06-2017 - 13:48:02

Wrocław 

Braja jesteś nieocenioną skarbnicą wiedzy <3 Bardzo dużo wiesz, dziękuje za dzielenie się tą wiedzą tutaj. Temat umierania to temat tabu w dzisiejszych czasach, o śmierci jescze czasami ludzie rozmawiają, ale o umieraniu wcale. Żyjemy zresztą w dziwnych czasach kultu ciała, młodości, piękna, konsumpcjonizmu, zdrowie pojmowane jest głównie w aspekcie bycie "fit"- taki w skrócie mam odczucia przeglądając różne portale, magazyny sluchajàc innych, no cóż mówiąc brzydko taki mamy "klimat". Ciekawi mnie ta książka o której wspomniałaś, gdy znajdę czas na pewno chciałabym to przeczytać. Miałam na studiach semestr antropologii, niezwykle ciekawe jest dla mnie jak bardzo różnią się wszystkie kultury na świecie i jak inaczej pojmujemy wszystko np. czas, narodziny, umieranie. Jest tyle kultur, a to zachodnia uważa się za najważniejszą i najlepszą i jedyną słuszną, przez to, że jest najlepiej rozwinięta, wydaje się nam, że wszystko wiemy. Chętnie porozmawiam sobie tu później na takie tematy. Mama wczoraj zgodziła się na pieluchę na noc, ale bardzo niechętnie. Wandka mama moja lecząc się na nowotwór poznała wiele kobiet które leczyly się na nowotwór- pamiętam tę deliktnosc gdy z jaką opowiadała o swoich koleżankach z przerzutami, niekiedy nie chciały kontaktu z tymi w remisji i mama to rozumiała i szanowała.Wczoraj rano mama pomimo braku sił i tego, że prawie nie chodzi,gdy tylko zdała sobie sprawę, że pobrudziła piżamę resztką sił wstawiła pranie. Serce mi pęka jak ta choroba odziera z godnościsad smiley(( Wczoraj umyłysmy mamę już na leżąco, brat załatwił materac przeciw odleżynom ale jeszcze na nim nie leży. Wieczorem znów była gorączka -wysoka- mama ma liczne przerzuty więc pewnie przez niewydolność. Troszkę mnie zmartwiłaś Braja tą Sepsą - bo mama używa szczotki do zębów elektrycznej z wymiennymi końcówkami, ja mam taką samą i przyjeżdżając do niej zabrałam tylko swoje końcówki i córeczki. Teraz mnie to niepokoi, kupię dziś nowe zwykle. Mama wstała dziś znów sama, wyrzuciła pieluchę do kosza w toalecie, a my ją tylko przebralysmy. Mama chce miec wciąż strój dzienny i nocny. Wczoraj odwiedziła ją jej mama czyli moja babcia 87 letnia staruszka, obawialiśmy sie histerii i lamentu ale babcia uszanowała naszą prośbę aby zachować spokój- nasza mama nie chciała jej odwiedzin gdy była w lepszym stanie, gdyż histerii bardzo się obawiała. Mama nadal chce jeść, zupki i kaszki w małych ilościach ale chce. Nie wiem na ile to wynika z tego że nie chce nas martwić. Mój tato jak odchodził nie chciał i był twardy. Obawiam się też tego nagłego przedśmiertelnego odzyskania sił i agresji, mój tatko- tak właśnie miał, dostał ataków padaczki bo chłoniak dostał sie pewnie do CUN i chciał wstawać pomimo cewnika, chciał w ogóle wyjsć ze szpital. To są wspomnienia, na które pęka mi serce bo my do końca mieliśmy nadzieje... A lekarze po tym od razu wprowadzili tatę w stan śpiączki farmakologicznej. Proszę piszcie mi co jescze robić aby mamuni było łatwiej. Jakie rzeczy nieświadomie ludzie mówią, robią i utrudniają chorym odejście? Piszcie czego nie robić, bardzo proszę...Dziękuje wszystkim za wszelkie wskazówki. Piszę chaotycznie z telefonu, ale wiem, że zrozumiecie.

braja (offline)

Post #12

17-06-2017 - 14:50:06

 

Skoro ma jeszcze minimalna samodzielnośc, to ją w tym wspierajcie. Niech sie ubiera nawet wyjsciowo, skoro jej to sprawia przyjemność. Osoby, które nie były niepełnosprawne do tej pory bardzo przezywają gdy sa już całkowicie zdane na łaske innych. No i fakt, ze wstała oznacza, że sepsy raczej sepsy nie ma, bo chyba nie dałaby rady przy tak poważnym zakażeniu. To tylko bylo ostrzeżenie.

Babcia mi opowiadala, że kiedy umierała jej babcia, siedziala przy niej i ocierała jej czolo chusteczką. Gdy sie bardziej nachylila, ojciec szepnął jej do ucha: "nie nachylaj sie tak". Umierająca to usłyszala i sama wzięła do ręki chusteczkę sad smiley Choć ta sytuacja byla bardzo niezręczna, pokazuje, że ludzie kiedyś, choc byli bardzo blisko z umierającymi (a może własnie dlatego), mieli tez świadomośc potencjalnego zagrożenia. Zatem pomysl z nowymi szczoteczkami uwazam za dobry.

Co jeszcze mozna zrobić? Po prostu byc z nią (nie zapominając o sobie). Skoro jest komunikatywna, to rózne rzeczy możecie z nia konsultować. Jeśli ma ochotę o czyms porozmawiać, także o smierci, trzeba sie zdobyc na to żeby o tym porozmawiać. Bez placzu, panikowania, wyrazania zalu, że bedzie Wam jej brakować. Jeśli nie bedzie chciała rozmawiać czy nie bedzie chciała czyichś odwiedzin, to też trzeba to uszanować. Jesli chce oglądać telewizję, dajcie jej pilota, niech ma poczucie, że coś w jej zyciu jest jeszcze pod kontrolą. Może ma ulubiona ksiązke, którą ktoś móglby jej poczytac.

Czego nie robic? Nie szeptac po kątach na jej temat, nie wymieniac znaczacych spojrzeń. Jesli jest cos co chcecie przedyskutować prywatnie, najlepiej zróbcie to poza mieszkaniem lub w takim miejscu w mieszkaniu, że nie bedzie sie domyslała, że trwa jakas tajna narada. I nie skupiac się bardziej na zabiegach pielegnacycjnych niż na niej jako osobie.



braja (offline)

Post #13

17-06-2017 - 14:57:10

 

Tomaszu, dzięki za historie o spiączce. serce

Ciocia I. była juz w śpiączce, zauwazylismy, że wysuwa jej się sztuczna szczęka. Balam się, że się nia zadławi ale moja mama i druga ciocia zgodnie twierdziły, ze ciocia I. nie zyczyłaby sobie jej wyjecia. Więc ciocia M. zaczęła do niej mowic, że chce jej poprawic szczęke i żeby zacisnęła zęby i rzeczywiście tak zrobiła. A dzień przed smiercia pozwolila na wyjecie szczęki, otwierając usta. Najwyraźniej już jej wtedy przeszkadzała. Okropnie było patrzec jak pielegniarki podchodza ze strzykawą jak do worka, bez słowa. Jesli bylam w pobliżu zawsze mówilam: "ciociu, uwaga, teraz bedzie podlączona kroplówka". To przeciez tak niewiele, tylko kilka słow, a człowiek ma szanse nie czuc sie jak bezwladny przedmiot



Wandka (offline)

Post #14

17-06-2017 - 23:59:40

Warszawa 

Odnośnie tematu o śmierci. Wybrałam się dzisiaj rowerem na cmentarz i oczywiście na Oli grób. Szlochałam i rozmawiałam z nia jak wariatka. TYle miała rodziny, tylu przyjaciół a po dosłownie kilku miesiącach (28 luty 2017r) grób wygląda jakby nie miała dzieci ani przyjaciół. Ja odwiedzam reguralnie grób i pale znicz, ale kwiaty itd. powinny dzieci, matka...... Niestety.....cholerka poryczałam się, co mogłam posprzątałam. Po co są przyjaciele za zycia??????



braja (offline)

Post #15

18-06-2017 - 03:24:13

 

Wandka, ludzie róznie przezywają czyjąś smierć. Nie przetrawiłaś jeszcze żałoby po przyjaciółce, a być może oni już tak. Porządek zrobia przy okazji jakiegoś święta. Ponieważ mam w rodzinie osoby, które praktycznie uprawiają "kult przodkow", tak bardzo zaangażowały sie w niektóre groby rodzinne, jestem troche sceptycznie nastawiona do zbytniego skupiania się na tym aspekcie. Te wszystkie plastikowe znicze tylko zasmiecaja srodowisko, juz lepiej byłoby zapalić jakies kadzidło. Zmarłego przeciez tam już nie ma! Leżą tam szczątki ciała, nalezy im się szacunek, ale te kwiaty i znicze to są raczej dla nas. Lubię święto zmarłych, wtedy palę znicze, choc coraz częściej takie na baterię. To też plastik i też się w koncu zepsuje, ale nie dymi i przetrwa kilkadziesiąt zniczy



lulu (offline)

Post #16

18-06-2017 - 06:44:07

k/Kwidzyna 

Braja takie prozaiczne pytanie. Czy te na baterię dają sobie radę na deszczu? Nie mam doświadczenia z tymi bateriowymi.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

dziubas (offline)

Post #17

18-06-2017 - 12:28:43

Gdańsk 

Lulu! Myśle, ze tak, raczej sa tak skonstuowane, ze woda z deszczu baterii nie zaleje...





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-06-2017 - 12:29:57 przez dziubas.

Asiax (offline)

Post #18

20-06-2017 - 00:38:49

Wrocław 

Witajcie kochani, ja dziś na bardzo krótko. Nie utożsamiam grobu taty i tego cmentarza na którym leży z tatą. Mam podobny stosunek do Braji w tej kwestii. Tomasz pisze o tym, że trzeba się pogodzić z nieuchronnym, tak wiem to,ale mimo to jest to strasznie trudne. Gdyby śmierć była po prostu zaśnięciem z uśmiechem na ustach...Jednak nie jest, stoi za nią okrutna fizjologia, splątanie, niemoc,totalna zależność, smutek nad utratą własnej godności, często ból fizyczny i psychiczny występujący razem. Czytam przeróżne opisy śmierci, niby się oswajam, a jednak nie oswajam się wcale, tyle myśli w głowie, często sprzecznych, ambiwalentnych (słowo z którego w starych dobrych czasach często się śmiałam). Nieważne. Nie zamierzam biadolić, ale już cholernie tęsknie za moją mamą, taką jaką była,za wszystkim co się z nią wiąże nawet za głupimi przetworami, które teraz by robiła pewnie z truskawek, dobra stop bo oszaleć od tego możnasad smileyDziś był lekarz z HD, w porządku facet, zapisał mamie plastry z morfiną, choć mama bólu nie czuje-twierdze, że to przez olej CBD i ten wiecie jaki, wciąż jej podajemy a teraz zwiększamy dawkę- mam tylko nadzieje, że nie jest to uporczywe leczenie?...Lekarz kazał mamie podawać Pyralgin gdy ma gorączkę, czyli każdy lekarz ma inne stanowisko chyba. Dziś mama gorączki nie miała, walczymy z fizjologią- czyli mycie, oklepywanie, czopki, pieluchy sami wiecie- jest to trudne, mama bardzo się krępuje. Przez to wiem, że słyszy doskonale bo podczas takich zabiegów gdy tylko słyszy jak ktoś wchodzi to chowa się pod kocem natychmiast. Bardziej niezręcznie czuje się gdy my jej córki robimy te zabiegi, niż gdy robią to jej siostry. Mama będzie mieć specjalne łóżko i mamy materac przeciwodleżynowy. Jak możecie doradzić odnośnie zabiegów pielęgnacyjnych to również proszę o porady. Dziś skończyłam brać prysznic patrzę a mamy nie ma! Prawie zawału dorastałam myśląc że się pewnie gdzies przewróciła, znalazłam ją siedzącą na schodkach przed piwnicą - nie wiem jak ona znalazła siły aby tam dojść!! Mama powiedziała, że musiała wyjść- przytuliłam ją mocno i powiedziałam, że się nie dziwię, że taka piękna noc, tu na wsi w lesie słychać rechot żab, że jest cudownie, potem zadzwoniłam po brata i ką wnieśliśmy z powrotem do łóżka. Boję się, że to przedśmiertny przypływ energii, z drugiej mam cichą nadzieje, że może olej zaczął działać bo zaczynamy większą dawkę, a mama dziś gorączki nie miała. Cień mały nadzieji...

braja (offline)

Post #19

20-06-2017 - 05:21:25

 

No to miałaś moment strachu pociesza

Tak, fizjologia jest brutalna, no ale co zrobic, bedąc niemowlakami mamy tak samo. No i na żałobę nie ma rady, trzeba ją przeżyc bezradny Coś się kończy, cos sie jednak i zaczyna. Nowe dla niej, nowe dla Ciebie. Oby tylko przejście było dla niej jak najmniej traumatyczne.

Jeśli już nie chodziła to mógł byc ten ostatni przypływ energii. Ale może to też być reakcja na zwiekszenie dawki oleju. Moja ciocia I. nie brała zadnych przeciwbólowych jak jeszcze była w domu bo po wszystkich miala już uczulenie. W szpitalu zaczęła dostawac kroplówki z morfiną i od razu odżyła.

Olej nie jest w kategorii uporczywego leczenia, no chyba, że ona go okropnie nienawidzi i nie chce go brać. Na pewno dobrze działa na psychikę, nie robiłabym sobie zludnych nadziei że wyleczy ciało. Pamietaj, że mama ma już ciało ciężko uszkodzone, nie da sie w nim komfortowo "mieszkać".

Uporczywym leczeniem byłoby podawanie jej chemioterapii czy nawet zmuszanie do jedzenia i picia. W jej stanie nadmiar pokarmu czy płynow może byc wręcz szkodliwy



Asiax (offline)

Post #20

20-06-2017 - 07:31:46

Wrocław 

Dziękuje bardzo za taką szybką odpowiedź<3 Dziś mama ma całą opuchniętą szyję po prawej stronie - a spała na tym boki. Mówi, że ją boli ale nie pamięta żeby się uderzyła wczoraj gdy poszła na dwór. Upiera się, że nie... Chyba jednak śmierć jest blisko bo czytałam o opuchnięciach, tylko myślałam, że pojawiają się na kończynach.. A tu cały spuchnięty bok. I w dodatku boli:/ Podamy jej plaster w takim razie. Posmarowałam jej szyje takim preparatem, który ma na odleżyny- Solopharm.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 20-06-2017 - 07:32:50 przez Asiax.

dziubas (offline)

Post #21

20-06-2017 - 08:26:40

Gdańsk 

Asiu!pocieszaPrzezywam Twoje posty tak jakby dotyczyły kogos mi bardzo bliskiego!serce Nawet nie masz pojecia jak bardzo pomagasz nam pisząc tak szczerze o Waszjej sytuacji. Jestes super dzielna kobietą!!! Moja siostra opiekowała sie moimi rodzicami do smierci-tata zmarł na urenię-zakażenie nerkowe ale najwiekszy problem to był łagodny nowotwór skóry na głowie, który najczęsciej nie daje wznów ani przerzutów, a zaniedbany spowodował u taty rane o średnicy czaszki i na koniec naciek nawet na opone mózgowa, mama miala udar, prawostronnie sparalizowana, z afazją i do końca nie wiedziałyśmy-czy z jakąs minimalna świadomością, wczesniej odwiedzałam najstarsza siostre mojej mamy a moją Matke Chrzestna, pięc lat z chorobą Alzheimera i po złamaniu kości udowej była leząca i z minimalnym kontaktem a opiekował sie nia syn i syniowa w mieszkaniuz jednym pokojem i kuchnią, jedno z nich spało w kuchni, i w tej opiece brali udział wszyscy członkowie rodziny, dwie córki, a wnuczki cioci, i dwa młodsze pokolenia, gdy przyjeżdżałam do Włocławka starałam sie ich odwiedzac, żeby uczyc się, ze jest możliwe opiekować sie ciężko chorym w domu, zona kuzyna zawsze opowiadała, ze lekarze wiel razy namawialido oddania cioci do szpitala a ona spokojnie odpowiadaa, nie oddalismy moich rodziców i nie oddamy "babci",bo ona nigy w zyciu nie była w szpitalu i zaraz by tam umarła, kiedys zabrałam do nich mojegoi tatę, dla niego to jednak byłotraumatyczne, powiedział-ciotka przeciez jest rosliną... zmarła mając 89 lat, gdy onkolodzy we Włocławku nie bardzo wiedzieli już za bardzo jak tacie pomóc, zabrałam go do Gdańska i tutaj miał dwukrotne cykle radioterapii nate ranę w celach jedynie znieczulających, miałdzieki temu paremiesiecy odpoczynku od codziennego bólu i cieszył sie jak dziecko, oczywiscie cały czas trzeba było na głowie zmieniac opatrunki i jak dzis o tym wspominam to robi mi sie słabo, bo trzeba było z rany wyjmować kawalki kosci, poniewaz naświetlania powodowaly martwice kości, sam anadziwic sie nie moge ile kazdy z nas jest w stanieunieśc, dla mnie jest to nierozerwalnie związane z łaska bożą i wszystkie te wydarzenia uwazam za wielki dar dla mnie i ogromny zysk!!! serce





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 20-06-2017 - 08:28:17 przez dziubas.

braja (offline)

Post #22

20-06-2017 - 21:58:08

 

Asia, a ile płynow wypija mama? Może za dużo w stosunku do aktualnej wydolności nerek? A może to własnie jest niewydolnośc nerek czy pecherza i mocz nie jest wydalany? W hospicjum domowym macie wolnośc w stosowaniu różnych "wspomagaczy", absolutnie odradzam kroplówki nawadniające, które moga powodowac obrzęki i zalewać wodą płuca. Na oddziałach paliatywnych niestety kroplówki podają bo ich inaczej oskarzonoby o eutanazję bezradny



lulu (offline)

Post #23

21-06-2017 - 19:20:42

k/Kwidzyna 

Ja tylko podpowiem, że są takie specjalne prześcieradła, mają bardzo duży rozmiar na szerokość i służą do obracania chorego z boku na bok. Są dobre, bo nie trzeba chwytać chorego, co czasem sprawia ból, tylko najpierw podciąga się je w określoną stronę, a później podnosi i chory zostaje przeturlany.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Asiax (offline)

Post #24

22-06-2017 - 01:04:35

Wrocław 

Lulu gdzie te prześcieradła kupić???? Czytam Was uważnie, chociaż nie odzywam się tak często jak chciałabym. Dziubas <3 Braja- mama wczoraj ostatni raz zjadła kleik orkiszowy, ale piła jeszcze, dziś już nie ma sił aby pić więc tylko zwilżamy jej usta. Dziubas, Braja- bez pomocy moich cioć- mamy sióstr w życiu nie dałabym rady sama z moją siostrą, która tak naprawdę jest jeszcze dzieckiem. Mamy siostry są przekochane przyjeżdżają choć blisko nie mają, w dodatku pracują ciężko fizycznie- a jedna jest schorowana- są wspaniałe cóż tu rzec...Bardzo się kochają jako siostry, piękna sprawa <3 Mamie zrobiło się opuchnięcie koło ucha- ponoć to zapalenie ślinianek, mamę to bolało jescze wczoraj, ale teraz po plastrze z morfiną już nie, zresztą ciężko się z mamą porozumieć, to już jest naprawdę gruba sprawa. Mieliśmy kilka awarii z powodu pieluch bo przeciekały- mocz jest intensywnie żółty i śmierdzący pewnie nerki nie radzą sobie z bilirubiną, zresztą o czym tu mówić całe ciało jest zatrute. Mama bólu nie czuje. Czekamy na takie specjalne łóżko już 2 dzień, ciężko się mamę myje, ubiera, przesuwa. Mama nie ma podłączonej żadnej kroplówki, dobrze, że to się dzieje w domu, mama w domu zawsze jest najszczęśliwsza, męczyła się u mnie we Wrocławiu, a gdy mieszkałam w Gdyni lubiła tam tylko morze. Jej środowisko naturalne ukochane to przyroda, las. Zresztą w poniedziałek gdy mama nagle dostała tyle sił ii wyszła na zewnątrz mówiła, że musiała wyjsć to było w tym takie rozpaczliwe szukanie piękna przyrody i pewnie chęć ucieczki...Moja kochana mamunia, już za nią tęsknie jak cholera- rok temu było tak pięknie...Mama dziś pociła się strasznie i ma obrzęk kostek. Wiem, że śmierć jest tuż tuż

braja (offline)

Post #25

22-06-2017 - 02:46:09

 

Asiu, to już blisko, trzymajcie się! <3

Zwykłym prześcieradłem tez da się przekręcić chorego, podejrzewam, że Twoja mama nie waży dużo, więc raczej nie grozi, że się porwie. My dla babci mieliśmy takie mniejsze prześcieradlo dla dzieci, którym latwiej było nawigować.

Może to zabrzmi dziwnie, ale... zostawiajcie ją czasami samą. Wiele osob nie chce, żeby ich kochająca rodzina widziała moment smierci i ostatkiem sił trzymają się życia tylko po to, żeby odejśc w ułamku sekundy gdy opiekun wyjdzie do toalety czy odbiera telefon. Obie moje ciocie odeszly gdy akurat nikt na nie nie patrzył



domina13 (offline)

Post #26

22-06-2017 - 08:18:54

Piotrków Tryb. 

Przytulam Asiax,cholernie to wszystko trudne. Jesteś wspaniałą córkąserce




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

lulu (offline)

Post #27

22-06-2017 - 10:06:38

k/Kwidzyna 

Asiax na pv wysyłam Ci link do tego prześcieradła, jest to sklep internetowy, więc masz opis produktu, a u Ciebie we Wrocławiu pewnie można to dostać w sklepie medycznym.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

Asiax (offline)

Post #28

24-06-2017 - 11:21:52

Wrocław 

Nie odzywałam się bo byłam pochłonięta codziennością, ale miałam chwilkę aby troszkę pobyć u siebie w domu, dziś też niebawem jadę i wrócę wieczorem. Dobrze mi to robi dla psychiki. Mama od kilku dni jest zdecydowanie żywsza, prowadzi z nami rozmowy, choć są to dialogi jak dzieckiem- to jednak są, zażyczyła sobie wczoraj lizaka, śmieje się do mojej córeczki gdy ją słyszy, ale większość mówi od rzeczy, coś jakby afazja, udar, niedotlenienie mózgu- co o tym myślicie? Mama współpracuje podczas zabiegów pielęgnacyjnych-co bardzo ułatwia życie. Pomimo tego, że nie je tylko pije( choć wczoraj ciocie wcisnęły w nią odrobinę Nutridrinka) to i tak się wypróżnia. Przyznam dla mnie to lekcja pokory i cierpliwości. Dziś podczas przewijania mama oddała mocz, powiedziałam jej "mamo nie teraz" , a mama mi odpowiedziała" nie krzycz na mnie". Przykro mi się zrobiło bo nie chciałam aby tak się poczuła. W ogóle mama jest bardzo przeczulona na dotyk, na nagły hałas etc. Nie śpi już tylko jak wcześniej, reaguje gdy nas widzi, i nie ma już gorączki, jest wychudzona i strasznie drapie się po nosie aż jej skóra schodzi- pewnie przez przesuszone błony śluzowe.Odleżyn nie ma żadnych używamy Solpharm CP i oklepujemy. Mamy nareszcie specjalne łóżko dla niej- co ułatwia nam życie.

lulu (offline)

Post #29

24-06-2017 - 11:35:44

k/Kwidzyna 

Może spróbujcie używać wody morskiej w spraju do nosa. Co jakiś czas psiknąć, to będzie nawilżone.



Na Forum od 07 lutego 2008

2007 amputacja prawej piersi, 5 lat na Tamoksyfenie, Egistrozolu, Mamostrolu
2015 amputacja lewej piersi, 4xAC, rok Herceptyna
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

braja (offline)

Post #30

24-06-2017 - 14:34:55

 

Brak kontroli nad czynnosciami fizjologicznymi jest naturalnym zjawiskiem podczas umierania. Mimo, ze czlowiek już nie je i nie pije to z powodu zaniku napiecia mięśni wydalanie nie ustaje. Jelita mają kilkanaście metrów długosci, żyja w nich miliardy bakterii, jest co opróżniać, Niestety, ale wlasnie stąd się wzielo powiedzenie "do us..nej smierci" bezradny



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 480
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018