Interpretacja badania hispat

Wysłane przez anbie 

anbie (offline)

Post #1

11-02-2019 - 09:38:20

Gdynia 

Dzień dobry!

Chciałbym dowiedzieć się nieco więcej na temat raka jakiego usunięto z piersi mojej żony (43l). Dodam że czeka nas powtórna operacja - nie udało się usunąć całego komponentu raka i zachować czystego marginesu w BCT stąd kolejny zabieg - masektomia z jednoczesną rekonstrukcją. Poniżej wyniki badania histopatologicznego:

W wycinkach z obszaru makroskopowo wyróżniającego się guza w obrębie resekowanego fragmentu miąższu piersi lewą stwierdzono utkanie raka naciekającego o morfologii: infiltrating carcinoma Of no special type G3 (histoformatywność 2, pleomorfizm jądrowy 3, indeks mitotyczny 3),
Wyniki barwień immunohistochemicznych:
- CK14:
- receptory estrogenowe 93%/3+, TS 8/8 (odczyn pozytywny),
- receptory progesteronowe: 83%/3+, TS 8/8 (odczyn pozytywny).
- Her 2: (3+) status pozytywny.
- KI 67: odczyn pozytywny w około 50% komórek raka.

Komponentowi inwazyjnemu nowotworu, obok zatorów z jego komórek w świetle naczyń i cech neuroinwazyjnošci, towarzyszy obecność licznych przewodów z wykładnikami atypowego rozrostu nabłonka o architektonice litej i sitowatej, o charakterze DCIS gr. 2 i gr. 3 , ogniskowo z martwicą czopiastą, kalcynacjami i kancerogenezą zrazików. Utkanie komponentu wewnątrzprzewodowego raka sięga przygrodkowej. przedniej. dolnej, górnej i podstawnej linii cięcia preparatu. Naciek raka sięga miejscowo bocznej linii cięcia miąższu sutka, dochodzi w bezpośrednie sąsiedztwo linii cięcia przedniej i podstawnej (oddalony jest od nich o poniżej 0,1cm) oraz oddalony jest od linii cięcia dolnej i górnej o odpowiednio cm i 0,25 cm.

Obecność makroprzerzutu nowotworu z cechami ogniskowego przekraczania torebki stwierdzono w 1 z 21 nadesłanych do oceny węzłów chłonnych lewego dołu pachowego.

pT2N1Mx

Czy w oparciu o powyższe wyniki można powiedzieć coś o rokowaniach? Jak odczytują Państwo powyższy wynik?
Ze swojej strony dodam wiem że czeka nas leczenie onkologiczne zawierające herceptynę, hormony, chyba chemię oraz chyba nie radioterapię.

Z góry dziękuję za informacje

Agaba190 (offline)

Post #2

11-02-2019 - 13:51:53

k/Warszawy 

Rak naciekający bez specjalnego typu (dawniej nazywany przewodowym) o najwyższym stopniu złośliwości (G3), hormonozależny i HER2 dodatni z wysokim Ki 67. Jeden węzeł zajęty z przekraczaniem torebki okołowęzłowej (N1). Guz wielkości 2 do 5 cm (T2), Mx - nie badano przerzutów odległych. Stopień zaawansowania raka piersi III.
Ponieważ operacja oszczędzająca się nie udała to, jak napisałeś, na pewno będzie mastektomia. Później leczenie chemią i herceptyną, następnie przez 5-10 lat hormonoterapia. Być może lekarze zdecydują o naświetlaniach na pachę (miejsce po wycięciu węzłów).
O rokowaniach nic Ci nikt nie napisze. O statystykach możesz poczytać w necie, ale zdecydowanie odradzam.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Tomasz. (offline)

Post #3

11-02-2019 - 14:35:33

Pruszków 

Choroba wymaga przeleczenia chemioterapią (najlepiej docetaxelem)z lekami blokujacymi nadekspresję HER2 (trastuzumab, pertuzumab). Później leczenie antyhormonami.
Tego ostatniego trzymałbym się szczególnie. Masz najkorzystniejsze TS=8/8 zarówno dla ER jak i PgR. Bardzo duże korzyści z antyhormonów. Wobec nieudanej operacji BCT i przerzucie do węzła- ja bym walczył o 10 lat leczenia pooperacyjnego inhibitorami aromatazy plus ew. Reseligo- jeśli jajniki pracują. .



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

anbie (offline)

Post #4

12-02-2019 - 10:06:31

Gdynia 

Nie rozumiem tego stwierdzenia: "ja bym walczył o 10 lat leczenia pooperacyjnego". Dla mojej żony to dopiero początek drogi stąd może niezrozumienie, nie mamy świadomości sytuacji z którą przyjdzie się nam zmierzyć.

Czy naprawdę jest aż tak źle z onkologią w tym kraju, że pacjent musi być mądrzejszy od lekarza i NFZ i musi cały czas o coś walczyć? Czy mam rozumieć, że wszyscy na około mają wywalone na pacjentów i zrobią tak mało jak się da? Przecież my tutaj mówimy o ludzkim życiu a nie o cerowaniu skarpetek. Na czym ta walka ma polegać? Mam biegać od lekarza do lekarza i wykłucać się?

Jakie są wasze doświadczenia?

renatar (offline)

Post #5

12-02-2019 - 10:14:15

sieradz 

Anbie niestety tak czasami jest. Czasami trzeba pilnować lekarzy.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

Agaba190 (offline)

Post #6

12-02-2019 - 11:04:40

k/Warszawy 

Niestety to pacjent choruje a nie lekarz. W przeważającej części dla niego(lekarza) jesteśmy tylko jakimś numerem statystycznym. W standardzie przyjętym w Polsce jest leczenie 5-cio letnie antyhormonami. O kolejne lata leczenia trzeba niestety się upominać.
Przeważnie dziewczyny z zaawansowaną chorobą, na leczenie których "ich" lekarze nie mają pomysłu jedzie na prywatną wizytę do prof.Wysockiego do Krakowa. Z tego co się zorientowałam, to jeden z niewielu lekarzy, który zalecając dostępne w Polsce leki w innych dawkach, skojarzeniach i czasie podawania, daje szansę i nadzieję na stabilizację choroby co przekłada się na dłuższe życie. I co jest najważniejsze, jego zalecenia są brane pod uwagę przez lekarzy prowadzących daną chorą.
Wniosek nasuwa się jeden. Lekarze nie lubią/nie chcą wychodzić poza schemat. Dlaczego?. Pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Może nie uczestniczą w szkoleniach, nie jeżdżą na konferencje międzynarodowe, nie dokształcają się.
Moje doświadczenia w lekarzami?. No nie najlepsze.
Będąc pod opieką/kontrolą onkologa, po 10 -ciu latach od zachorowania , sama (robiąc prywatnie USG) znalazłam raka w drugiej piersi. Bo w mojej przychodni CO Warszawa wykonuje się tylko mammo. A w tym badaniu nic nie wyszło.

No i chyba nie muszę Ci pisać, jak wygląda dostęp do lekarzy specjalistów nie onkologów (bo akurat do tych są dość krótkie terminy).
Odpowiadając na ostatnie Twoje pytanie. Tak, często trzeba się wykłócać, jeżeli widzisz brak chęci współpracy ze strony lekarza. Bo jak by nie patrzeć to nasze zdrowie a często życie jest położone a szali.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Tomasz. (offline)

Post #7

12-02-2019 - 12:54:33

Pruszków 

Cytuj
anbie
Nie rozumiem tego stwierdzenia: "ja bym walczył o 10 lat leczenia pooperacyjnego". Dla mojej żony to dopiero początek drogi stąd może niezrozumienie, nie mamy świadomości sytuacji z którą przyjdzie się nam zmierzyć.
Rak ma najwyższą złośliwość G3, ma aktywne białko wzrostowe HER2, b.wysoki jak na raka hormonozależnego indeks proliferacji Ki67. Dodatkowo potrzebna była reoperacja i był przerzut w węźle.
To są wszystko czynniki obciążajace rokowanie. Nie ma to nic wspólnego z szansą na remisję całkowitą- póki nie stwierdzi się przerzutu odległego (potwierdzonego) to leczy się z intencją wyleczenia raka.
Jednakże z powodu tych wszystkich czynników- należy zadbać o wykorzystanie nieobciążającego leczenia antyhormonami- z powodu spodziewanej dużej ochrony (ściśle związanej ze wskaźnikiem Allreda TS=8/8- max) .
Lekarze w Polsce "jadą na szynach"- stosują procedury i czuwają, aby chory nie umarł w wyniku leczenia (na chorobę zawsze umrzeć może). Stąd podaje się leki rzekłbym standardowo. Nie jest to dobre w sytuacji np. wysokiego obciążenia ryzykiem nawrotu- jak tu. Jedynie specjaliści na poziomie europejskim tymi "szynami procedur" nie idą- dostosowując leczenie właśnie do rokowania czy innych czynników (choćby obciążenia innymi chorobami).
Dlatego zadbałbym o max. wykorzystanie leczenia antyhormonami. I to zarówno w sensie blokady jajników (Reseligo) jak i podaniem np. letrozolu (zamiast tamoxyfenu który najprawdopodobniej będzie proponowany).



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Tomasz. (offline)

Post #8

12-02-2019 - 12:56:19

Pruszków 

Cytuj
Agaba190
Niestety to pacjent choruje a nie lekarz.
I tylko chory może umrzeć od tej choroby. Lekarzowi przynajmniej na razie nic nie wiadomo o własnej chorobie nowotworowej.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

dziubas (offline)

Post #9

12-02-2019 - 19:30:33

Gdańsk 

anbie! serce zgadzam się z tym co piszą Agaba i Tomasz tak, gdy zachorowałam, mój znajomy dostarczył mi pare ksiązek z komentarzem: trzeba poznac swojego wroga! , i to zapamietałam, ale poki nie trafilam na forum i tak miałam blade pojecie o chorobie, o swoich prawach jako pacjenta..., przyjmowałam wszystko jako dobrostan inwentarza..., na szczęscie w ciagu 6ciu lat od operacji nie było żadnych komplikacji, szósty rok jestem na hormonoterapii, forum jest bardzo pomocne, nikt z nas nie chce nikogo straszyć a tylko uświadamiać...

anbie (offline)

Post #10

13-02-2019 - 10:58:19

Gdynia 

Jakieś tytuły tych książek? Może być nawet anglojęzyczne...

Tomasz. (offline)

Post #11

13-02-2019 - 11:32:00

Pruszków 

Cytuj
anbie
Jakieś tytuły tych książek? Może być nawet anglojęzyczne...
Nie sądzę, aby czytanie w czymkolwiek mogło pomóc. W chorobie potrzebna jest praktyczna porada i konsultacje odnośnie planu leczenia. W razie ustalenia planu leczenia- możesz poprosić innego onkologa o wyrażenie zdania. Kilka wątków poniżej [amazonki.net] były rozważania odnośnie celowości chemioterapii w danym przypadku. Dla mnie w nim sensu tej formy leczenia nie było- jednakże znalazła się osoba która twierdziła odwrotnie. Rodzina z chorą skonsultowali przypadek u dwóch dodatkowych onkologów. Oni potwierdzili akurat moją wersję.
A teoria z książek wywołuje tylko szum w głowie poprzez narastanie wątpliwości.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Agaba190 (offline)

Post #12

13-02-2019 - 11:54:24

k/Warszawy 

Zgadzam się z Tomaszem. Czytanie książek o metodach leczenia raka (rozumiem, że sensu stricto podręczników medycznych) jakoś do mnie nie trafia. Natomiast konsultacja z innym lekarzem/lekarzami, po otrzymaniu planu leczenia jest jak najbardziej wskazana.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

anbie (offline)

Post #13

14-02-2019 - 09:48:53

Gdynia 

Dzięki za wszystkie porady i odpowiedzi. Nie ukrywam, że im bardziej zbliża się początek leczenia pooperacyjnego i im więcej wiem tym bardziej jestem przerażony. Żonie na szczęście odciąłem z internetu wszystko co zawiera "rak" w treści - nie chcę żeby się niepotrzebnie denerwowała.
Kolejny krok - masektomia w najbliższy poniedziałek. Trzymajcie kciuki!

Jedyne pytanie dodatkowe - czy na tym forum jest jakiś wątek w którym oceniacie ośrodki lecznicze i lekarzy?

Tomasz. (offline)

Post #14

14-02-2019 - 12:26:16

Pruszków 

Pamiętaj- leczeniem zasadniczym raka wczesnego (raka przed przerzutami do narządów odległych) jest operacja. Ponieważ jest wiele czynników obciążających rokowanie- należy wykorzystać wszystkie szanse jakie towarzyszą leczeniu uzupełniającemu. Czyli chemioterapia z leczeniem celowanym w nadekspresję HER2 oraz stosowanie skutecznej linii tzw. hormonoterapii.
Rak to choroba cieżka, bezwzględna. I wymaga takiego traktowania. Istotne jest wszystko co pomaga pokonać tego przeciwnika. Najbardziej mnie ciekawi czy będzie proponowana I linia antyhormonów (tamoxyfen) czy właściwsza- druga linia (Reseligo z letrozolem czy anastrozolem).



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

Agaba190 (offline)

Post #15

14-02-2019 - 15:23:21

k/Warszawy 

Cytuj
anbie
Dzięki za wszystkie porady i odpowiedzi. Nie ukrywam, że im bardziej zbliża się początek leczenia pooperacyjnego i im więcej wiem tym bardziej jestem przerażony. Żonie na szczęście odciąłem z internetu wszystko co zawiera "rak" w treści - nie chcę żeby się niepotrzebnie denerwowała.
Kolejny krok - masektomia w najbliższy poniedziałek. Trzymajcie kciuki!

Jedyne pytanie dodatkowe - czy na tym forum jest jakiś wątek w którym oceniacie ośrodki lecznicze i lekarzy?

Trzymam kciuki.

Teoretycznie jest [amazonki.net] , ale chyba niezbyt aktualna.







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

anbie (offline)

Post #16

15-02-2019 - 08:42:30

Gdynia 

Tomasz Najbardziej mnie ciekawi czy będzie proponowana I linia antyhormonów (tamoxyfen) czy właściwsza- druga linia (Reseligo z letrozolem czy anastrozolem).

Dam znać jak tylko poznam szczegóły. Pewnie zanim się nie wygoimy po masektomi nic nie będziemy dalej wiedzieć... Myślę więc że spotkanie z onkologiem w perspektywie 2-3 tygodni.

Krynia58 (offline)

Post #17

15-02-2019 - 09:57:14

Warszawa 

Cytuj
Agaba190
Zgadzam się z Tomaszem. Czytanie książek o metodach leczenia raka (rozumiem, że sensu stricto podręczników medycznych) jakoś do mnie nie trafia.

Myślę że większość - w tym ja - nie przebrnęłaby przez podręcznik medyczny, a gdyby nawet to raczej niewiele wynikałoby z tej lektury.
Ale z czystym sumieniem mogę polecić książkę "Cesarz wszech chorób. Biografia raka" która bardzo przystępnie - nawet dla piszącej to byłej blondynki - przedstawia historię raka a także onkologii, właściwie od czasów mocno zamierzchłych do dziś ( no prawie, książka wyszła parę lat temu).
Anbie, żonie możesz podsunąć niedawno wydaną "Zdrowa od nowa. Rak piersi- dieta, leczenie, życie". Jest to książka napisana przez lekarkę- onkologa, dietetyczkę i pacjentkę. Czytając ją, żałowałam że powstała dopiero teraz a nie w czasie , gdy sama chorowałam. Jest tu konkretna wiedza o poszczególnych terapiach i wiele porad, np. jak sobie radzić ze skutkami ubocznymi podczas leczenia, co jeść gdy brak apetytu, jak dbać o skórę, włosy. A także jak po leczeniu wrócić do sprawności.
Trzymajcie się , niech wszystko wygoi się bez problemów.







Rak piersi obustronny. Chth neoadiuwantowa 8 x AT. Mastektomia zmodyfikowana obustronna.
HP: Rak zrazikowy naciekający - str. prawa - pT3N1 (1/17), str. lewa - pT1cN0 (0/18). ER 100%, PGR 100%. HER 1+
Napromienianie obszaru kl. piersiowej i ww. chł.nad- i podobojczykowych po str. prawej. HTH - Tamoxifen

Czasem o byle cień człowiek ma żal do człowieka. A życie jak osioł ucieka.
K.I. Gałczyński

anbie (offline)

Post #18

15-02-2019 - 11:10:41

Gdynia 

Cytuj
Krynia85
żonie możesz podsunąć niedawno wydaną "Zdrowa od nowa. Rak piersi- dieta, leczenie, życie".

Krynia85 - dzięki! Zamawiam z Empiku.

anbie (offline)

Post #19

21-02-2019 - 09:21:30

Gdynia 

Witam wszystkich ponownie!

No i jesteśmy po zabiegu masektomii. Żona zniosła go bardzo dzielnie. Nie obyło się bez paru śmiesznych historii i jak stwierdził nasz chirurg takiej pacjentki to on jeszcze nie miał (był problem z zapięciem stanika pooperacyjnego i żona na wpół wybudzona z narkozy ledwo przytomna usiadła na stole, wyrwała im stanik i zapieła się sama ;-)). Generalnie - jak na zabieg który trwał około 4,5 godziny czuje sie dobrze, choć oczywiście na razie jest bardzo obolała i wymaga asysty zwłaszcza przy wstawaniu z łóżka (ciężko jej wstać bez podparcia się obiema rękami).

Od razu tego samego dnia udałem się do onkologa żeby wbić się na wizytę, bo nasz chirurg uważa, że skoro jest po masektmomii i ma expander nie ma co czekać. Onkolog popatrzył na wyniki i stwierdził że co prawda rak HER+++ ale jest wysoce zalezny od hormonów więc cytując "nie jest taki najgorszy". Plan leczenia jaki nam zaproponowano to:
- chemia AC (czerwona) - 4 cykle co 3 tygodnie
- chemia biała+ herceptyna - 12 cykli co tydzień
- radioterpaia + herceptyna + horomonoterapia - łącznie rok

Tak więc przed nami 18 miesięcy walki. Ale wiecie co - nie poddamy się. Będzie trudno, przejdziemy przez to piekło ale się nie poddamy!!!

dziubas (offline)

Post #20

21-02-2019 - 10:35:30

Gdańsk 

anbie!!! serce i tak trzymac!!! the finger smiley

Tomasz. (offline)

Post #21

21-02-2019 - 14:19:19

Pruszków 

Teraz najważniejsze jest czekanie na wyniki his-pat. Głównie na kwestie doszczętności (marginesów), węzłów i oceny his-pat z guza.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

anbie (offline)

Post #22

21-02-2019 - 21:22:04

Gdynia 

Cytuj
Tomasz.
Teraz najważniejsze jest czekanie na wyniki his-pat. Głównie na kwestie doszczętności (marginesów), węzłów i oceny his-pat z guza.

No mam nadzieję że skoro po BCT zrobiono masektomię to trudno tu już mówić o marginesach. To jest możliwe, żeby po masektomii dalej był rak w piersi skoro tej piersi już nie ma? Oczywiście to co wycięto poleciało na hispat.

Tomasz. (offline)

Post #23

22-02-2019 - 08:28:10

Pruszków 

Marginesy są marginesami. Obowiązują zawsze. Wszak są przypadki naciekania powięzi a nawet mięśnia piersiowego. Obecnie to rzadkość, ale bywa.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

anbie (offline)

Post #24

22-02-2019 - 14:14:49

Gdynia 

Cytuj
Tomasz.
Marginesy są marginesami. Obowiązują zawsze. Wszak są przypadki naciekania powięzi a nawet mięśnia piersiowego. Obecnie to rzadkość, ale bywa.
Oby nie. Mam dość złych wiadomości ostatnio.... Nie mniej nie zostaje nic innego jak czekać kolejne 2 tygodnie. Że też nikt jeszcze nie wymyślił jakiejś szybszej diagnostyki bo jak rozumiem oczekiwanie jest skutkiem metody badania - musi sie odleżeć i wybarwić.

renatar (offline)

Post #25

22-02-2019 - 16:34:04

sieradz 

Anbie do mnie po tygodniu lekarz zadzwonił bo już miał mój histopat [ tzn chirurg który mnie operował]. Wydaje mi się że mamy małe moce przerobowe w patomorfologii.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

jolanta2013 (offline)

Post #26

15-03-2019 - 17:56:16

koszalin 





Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 15-03-2019 - 18:03:33 przez jolanta2013.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 296
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018