proszę o pomoc w interpretacji badań

Wysłane przez kamysiaczek 

kamysiaczek (offline)

Post #1

27-05-2019 - 16:47:01

 

Witam jestem nowa mam swoje badania, w których mam napisane:
pierś o budowie tłuszczowo-gruczołowej. W prawej piersi centralnie guzk 20mm (i zwapnienia) skala BIRADS 3
Rak inwazyjny NST G2 oraz ogniska DCIS.
Immunoekspresja receptorów estrogenowych (+++) w 90% komórek raka. 3+5=8 w skali Allreda.
Immunoekspresja receptorów progesteronowych (+++) w 90% komórek raka. 3+5=8 w skali Allreda.
HER -2 ujemny +1
Ki 67 pozyżej 20%-30%
Typ luminalny B HER-2 (-)

Węzły na usg czyste.

RTG bez zmian ogniskowych i inne narządy bez zmian.

czy mogę prosić o pomoc w interpretacji.

dziubas (offline)

Post #2

27-05-2019 - 17:05:22

Gdańsk 

kamysiaczek serceuściślijmy: było usg i birads 3, a potem chyba biopsja i parametry raka, w zalezności od operacji bedzie dalsze postepowanie, wceśniej moznaby rozpocząc juz hormonoterapię, po operacji oszczedzającej obowiazkowo radioterapia na sutek i lożę po guzie, hormonoterapia do 10 lat, reszte napisza Ci co wiecej wiedzątak

kamysiaczek (offline)

Post #3

27-05-2019 - 17:09:06

 

tak było usg, potem biopsja gruboigłowa

Kuba (offline)

Post #4

27-05-2019 - 18:33:05

Gogolin 

Możliwości są w sumie trzy. Znając lekarzy, którzy w większości podchodzą do problematyki raka piersi taśmowo, będą proponować chemię, z uwagi na graniczną wielkość guza, czyli 2cm. Ja jednak skłaniałbym się albo ku operacji i wykonaniu po niej testu wielogenowego określającego ryzyko wznowy. Oczywiście, tylko wówczas, jeśli węzły w istocie są czyste. W raku luminalnym B (to obecnie najczęstszy podtyp molekularny raka piersi), o umiarkowanym stopniu złośliwości, czyli owo G2, wybór za/przeciw chemioterapii zależy od co najmniej 3 czynników: wyników testu, który oszacowałby ryzyko nawrotu, doświadczenia ośrodka oraz preferencji pacjentki. Zakładając najbardziej optymistyczny wariant, czyli że nie ma tu nic, co nie zostało już potwierdzone (np. zajęcia węzłów) to moim zdaniem chemia nie ma tu sensu, chyba że rzeczywiście ryzyko nawrotu okazałoby się umiarkowane/znaczne. Istotny jest też Twój wiek, ponieważ rak piersi niezależnie od podtypu, ale te luminalne (hormonozależne) zwłaszcza mają bardziej agresywny przebieg w wieku 20-35 lat. I byłby to też czynnik przemawiający za chemioterapią. Z drugiej strony w wieku pomenopauzalnym, a zwłaszcza w wieku 70+ w guzach z identycznymi parametrami warta rozważenia jest opcja wstępnej hormonoterapii, przez okres co najmniej 3 miesięcy i ew. zabieg, a po nim kontynuacja hormonoterapii przez okres nawet do 10 lat. Twój przypadek jest graniczny, choć moim zdaniem, jak na razie więcej argumentów przemawia przeciwko chemioterapii niż za jej wdrozeniem. Tak czy inaczej, gdyby rozpocząć leczenie w tej chwili od operacji, to opcją najlepszą jest mastektomia, potem ew. test i w zależności od jego wyników chemia lub nie, po czym uzupełniająca hormonoterapia do 10 lat. Jeżeli jednak chciałabyś poddać się leczeniu oszczędzającemu to raczej wskazane jest leczenie neoadjuwantowe, czyli chemioterapia lub hormonoterapia przed zabiegiem. Guzy o wysokiej hormonozależności zwykle umiarkowanie/źle odpowiadają na leczenie cytostatykami. Jednym czynnikiem, który w tym momencie byłby jedynym argumentem za CTH jest wartość markera proliferacyjnego, który waha się w granicach 20-30%, co może też wskazywać na swoiste "molekularne pogranicze" pomiędzy typami A i B. A więc podsumowując, są 3 opcje:
operacja (mastektomia) - plus/minus CTH (4-6- cykli) oraz HTH przez okres do 10 lat
CTH (4-6 cykli) - operacja (oszczędzająca) - RTH (radioterapia) - HTH przez okres do 10 lat
HTH -- operacja (oszczędzająca) - RTH - HTH (kontnuacja do 10 lat)



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 27-05-2019 - 18:38:24 przez Kuba.

kamysiaczek (offline)

Post #5

27-05-2019 - 18:37:53

 

Cytuj
Kuba
Możliwości są dwie. Znając lekarzy, którzy w większości podchodzą do problematyki raka piersi taśmowo, będą proponować chemię, z uwagi na graniczną wielkość guza, czyli 2cm. Ja jednak skłaniałbym się albo ku operacji i wykonaniu po niej testu wielogenowego określającego ryzyko wznowy. Oczywiście, tylko wówczas, jeśli węzły w istocie są czyste. W raku luminalnym B (to obecnie najczęstszy podtyp molekularny raka piersi), o umiarkowanym stopniu złośliwości, czyli owo G2, wybór za/przeciw chemioterapii zależy od co najmniej 3 czynników: wyników testu, który oszacowałby ryzyko nawrotu, doświadczenia ośrodka oraz preferencji pacjentki. Zakładając najbardziej optymistyczny wariant, czyli że nie ma tu nic, co nie zostało już potwierdzone (np. zajęcia węzłów) to moim zdaniem chemia nie ma tu sensu, chyba że rzeczywiście ryzyko nawrotu okazałoby się umiarkowane/znaczne. Istotny jest też Twój wiek, ponieważ rak piersi niezależnie od podtypu, ale te luminalne (hormonozależne) zwłaszcza mają bardziej agresywny przebieg w wieku 20-35 lat. I byłby to też czynnik przemawiający za chemioterapią. Z drugiej strony w wieku pomenopauzalnym, a zwłaszcza w wieku 70+ w guzach z identycznymi parametrami warta rozważenia jest opcja wstępnej hormonoterapii, przez okres co najmniej 3 miesięcy i ew. zabieg, a po nim kontynuacja hormonoterapii przez okres nawet do 10 lat. Twój przypadek jest graniczny, choć moim zdaniem, jak na razie więcej argumentów przemawia przeciwko chemioterapii niż za jej wdrozeniem. Tak czy inaczej, gdyby rozpocząć leczenie w tej chwili od operacji, to opcją najlepszą jest mastektomia, potem ew. test i w zależności od jego wyników chemia lub nie, po czym uzupełniająca hormonoterapia do 10 lat. Jeżeli jednak chciałabyś poddać się leczeniu oszczędzającemu to raczej wskazane jest leczenie neoadjuwantowe, czyli chemioterapia lub hormonoterapia przed zabiegiem. Guzy o wysokiej hormonozależności zwykle umiarkowanie/źle odpowiadają na leczenie cytostatykami. Jednym czynnikiem, który w tym momencie byłby jedynym argumentem za CTH jest wartość markera proliferacyjnego, który waha się w granicach 20-30%, co może też wskazywać na swoiste "molekularne pogranicze" pomiędzy typami A i B.

mam 63 lata.

Kuba (offline)

Post #6

27-05-2019 - 18:42:03

Gogolin 

No więc takie parametry przemawiają za korzystnym rokowaniem i są kolejnym argumentem przeciwko chemioterapii
Czyli, jak teraz czytasz poprawiony przeze mnie uprzednio post, to opcja 2 w sumie jest najmniej korzystna. A więc mastektomia - CTH* - HTH do 10 lat) albo HTH (ok. 3 miesiące) - BCS - RTH - HTH (cd. do 10 lat)

*jeżeli ryzyko nawrotu umiarkowane do wysokiego

I tu jeszcze istotna uwaga. Zakładając wariant z neoadjuwantową HTH (za pomocą inhibitorów aromatazy), to w zależności od wyników pooperacyjnych, doświadczeń ośrodka lub też w oparciu o skalę PEPI (preoperative endocrine prognostic index), lekarz może zaproponować uzupełniającą chemioterapię, pomimo osiągnięcia remisji po wstępnej HTH.



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 27-05-2019 - 18:49:46 przez Kuba.

kamysiaczek (offline)

Post #7

28-05-2019 - 11:27:20

 

Cytuj
Kuba
No więc takie parametry przemawiają za korzystnym rokowaniem i są kolejnym argumentem przeciwko chemioterapii
Czyli, jak teraz czytasz poprawiony przeze mnie uprzednio post, to opcja 2 w sumie jest najmniej korzystna. A więc mastektomia - CTH* - HTH do 10 lat) albo HTH (ok. 3 miesiące) - BCS - RTH - HTH (cd. do 10 lat)

*jeżeli ryzyko nawrotu umiarkowane do wysokiego

I tu jeszcze istotna uwaga. Zakładając wariant z neoadjuwantową HTH (za pomocą inhibitorów aromatazy), to w zależności od wyników pooperacyjnych, doświadczeń ośrodka lub też w oparciu o skalę PEPI (preoperative endocrine prognostic index), lekarz może zaproponować uzupełniającą chemioterapię, pomimo osiągnięcia remisji po wstępnej HTH.

Z tego co pamiętam (bo przy odbiorze badań byłam w szoku totalnym) to lekarz wspomniał, że będzie to zabieg oszczędzający, że nie będzie potrzeby nawet leżenia w szpitalu tylko tego samego dnia wyjdę. Nic o leczeniu hormonalnym nie pisał. Nie wyjaśnił mi nic a w domu gdy przeczytałam jeszcze raz to ne wiem co robić.

Tomasz. (offline)

Post #8

28-05-2019 - 14:01:06

Pruszków 

Cytuj
kamysiaczek
Z tego co pamiętam (bo przy odbiorze badań byłam w szoku totalnym) to lekarz wspomniał, że będzie to zabieg oszczędzający, że nie będzie potrzeby nawet leżenia w szpitalu tylko tego samego dnia wyjdę. Nic o leczeniu hormonalnym nie pisał. Nie wyjaśnił mi nic a w domu gdy przeczytałam jeszcze raz to ne wiem co robić.
Nie tylko nie wspomniał a antyhormonach, ale też nie wspomniał o radioterapii i procedurę węzłów wartowniczych. W świetle obecnej wiedzy jest to niezbędne w takim raku, przy takich parametrach przy operacji BCT. To musi być zaproponowane. Niezgodzenie się z tym to strzał we własną stopę.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

kamysiaczek (offline)

Post #9

29-05-2019 - 08:54:20

 

Jeszcze mam pytanie odnośnie szpitala, bo jak dostanę skierowanie to mam się udać i zapisać na zabieg. Czy ktoś może polecić jakiś szpital w województwie łódzkim, czytałam o Koperniku w Łodzi i CZMP, że wykonują te zabiegi. Czy ktoś ma doświadczenie i może podpowiedzieć, który ze szpitali wybrać?

renatar (offline)

Post #10

29-05-2019 - 10:42:43

sieradz 

Miałam operację w Poddębicach i operował mnie onkolog z kopernika. Moja córka miała operację w łódzkim koperniku i jestem z tamtejszego oddziału zadowolona. Operował ją wtedy Stańczyk i Pawlak.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

kamysiaczek (offline)

Post #11

29-05-2019 - 11:15:23

 

Cytuj
renatar
Miałam operację w Poddębicach i operował mnie onkolog z kopernika. Moja córka miała operację w łódzkim koperniku i jestem z tamtejszego oddziału zadowolona. Operował ją wtedy Stańczyk i Pawlak.

dziękuję

kamysiaczek (offline)

Post #12

21-06-2019 - 15:14:20

 

Dostałam wyniki wyciętego guza i węzła wartowniczego i niestety mam wyznaczona operację na usunięcie kolejnego węzła bo jest zajęty.
Mikroskopijny zasięg guza:
naciekanie tkanki tłuszczowej
odczyn desmoplastyczny w podścielisku nowotworu obecny
zatory z komórek raka w naczyniach nieobecne
martwica w obrębie wycietego guza nie wystepuje
liczb węzłów zajetych 1
maxymalna srednica przerzutu 11 mm.
Zatory naczyniowe w naczyniach torebki węzła obecne.
Rak przedinwazyjny 20%.
przerzuty odlegle pMx

sad smiley

Tomasz. (offline)

Post #13

21-06-2019 - 17:40:09

Pruszków 

Nie wiadomo jakie są minimalne marginesy cięcia wolne od choroby.
Ja w takiej sytuacji bym się decydował na reoperację - od razu wszystkie węzły z 3 pięter.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

kamysiaczek (offline)

Post #14

22-06-2019 - 06:22:50

 

Cytuj
Tomasz.
Nie wiadomo jakie są minimalne marginesy cięcia wolne od choroby.
Ja w takiej sytuacji bym się decydował na reoperację - od razu wszystkie węzły z 3 pięter.

odleglosc guza od skory 1.2 cm
marginesy:
tylny 0,3 cm
gorny 0,2 cm
dolny 0,2 cm
przysrodkowy 0,9 cm
boczny 2,2 cm

Tomasz. (offline)

Post #15

22-06-2019 - 08:50:18

Pruszków 

Przyjmuje się, że bezpieczny margines wolny od choroby to minimum 2 mm.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

kamysiaczek (offline)

Post #16

24-06-2019 - 09:37:29

 

Cytuj
Tomasz.
Przyjmuje się, że bezpieczny margines wolny od choroby to minimum 2 mm.
czyli tylny, przyśrodkowy i boczny sa za duże? dobrze rozumiem?

renatar (offline)

Post #17

24-06-2019 - 10:11:54

sieradz 

Kamysiaczek im większy margines tym lepiej, oczywiście w granicach rozsądku.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

Tomasz. (offline)

Post #18

24-06-2019 - 16:34:46

Pruszków 

Cytuj
kamysiaczek
czyli tylny, przyśrodkowy i boczny sa za duże? dobrze rozumiem?
Chirurg-onkolog (a w ogóle to każdy chirurg) powinien zmianę wykrytą w polu operacyjnym odseparować (dokonać resekcji) z marginesami bezpiecznymi (wolnymi od choroby). Przy czym nie zawsze mu się to uda. Marginesy mogą być przeszacowane jak i niedoszacowane. Te drugie są groźniejsze- wymagana jest zazwyczaj reoperacja (poszerzenie marginesów, "docinka"winking smiley. I dotyczy to nie tylko wykrytego raka. Każdy chirurg widząc w operowanym polu zmianę o podejrzanych cechach- powinien ją wyłuszczyć w marginesie zdrowych tkanek (czyli powinien traktować każdą zmianę jako potencjalnie złośliwą). Odstąpienie od tej zasady naraża operowaną osobę na możliwość rozsiewu choroby złośliwej- jeśli takową się okaże.
Nie zapomnę, jak matka miała w 1990 roku operację (nefrectomia) z podejrzeniem raka (nawet nie miała tomografii brzucha!). Na moje pytanie o niepokój w operowanym polu lekarz odrzekł w rodzaju: nie było widocznego niepokoju. Operowałem jak nerkę złośliwą. Nie stwierdziłem kruchości naczyń zaopatrujących podczas podwiązywania- co jest typowe dla nerek rakowych. Więc byłbym dobrej myśli- jednakże wyniki obligatoryjne to mikroskopowe, poresekcyjne, a nie moje wizualne.
Obecnie jest tendencja odwrotna. Wycina się jak najmniej, po milimetrze. A później brak marginesu doprowadza do konieczności reoperacji. Po pozostaje duże ryzyko wznowy miejscowej. Nie wspominając o przejściu linii cięcia przez nowotwór. Bo wtedy mogą się dokonać przerzuty odległe drogą krwionośną.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

kamysiaczek (offline)

Post #19

25-06-2019 - 20:37:00

 

A ile wycinaja tych węzłów chłonnych? Wszystkie pachowe? Dziś byłam u innego lekarza i powiedział że nie ma konieczności wycinania. Jestem w kropce muszę podjąć decyzję do piątku i nie wiem co robić.

Tomasz. (offline)

Post #20

25-06-2019 - 21:41:22

Pruszków 

Cytuj
kamysiaczek
A ile wycinaja tych węzłów chłonnych? Wszystkie pachowe? Dziś byłam u innego lekarza i powiedział że nie ma konieczności wycinania. Jestem w kropce muszę podjąć decyzję do piątku i nie wiem co robić.
Jesteś osobą najbardziej żywotnie zainteresowaną własnym zdrowiem, więc powinnaś wiedzieć, co masz robić. Prede wszystkim nie ma konieczności leczenia. Ono jest tylko konieczne by żyć.
Ilości węzłów to nie np. ilość kończyn (cecha stała). U żony z 3 pięter usunięto 22 węzły, ale znałem przypadek z tego Forum, gdzie chora miała usuniętych węzłów 35. Brata teściowa miała wszystkich 18 węzłów (w 14 był przerzuty).



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

kamysiaczek (offline)

Post #21

15-07-2019 - 20:33:05

 

wycięto mi 11 węzłów i niestety jeden z nich jest zajęty. wizytę do onkologa w celu ustalenia co dalej mam we wrześniu, wydaje mi się że to zbyt odlegy termin. czy szukać kogoś innego na już? sama nie wiem co dalej ze mną będzie chemia, radioterapia?

renatar (offline)

Post #22

15-07-2019 - 21:47:00

sieradz 

Kamysiaczek oczywiście że szukaj innego lekarza. Wizyta we wrześniu to stanowczo za długo. Nie to żeby panikować ale musisz wiedzieć na czym stoisz.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 383
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018