wynik USG

Wysłane przez MagdaAgata 

MagdaAgata (offline)

Post #1

01-08-2019 - 20:37:06

Bydgoscz 

A tak w ogóle, czy to realne, żeby przy G3 ki67 wynosiło tylko 15? Przeglądałam trochę forum, ale przyznaje, że się dość szybko poddałam, bo po prostu nie wyrabiam z tym. Ktoś może coś kojarzy, taki przypadek? A może to ewidentna pomyłka? Lekarz na zdziwionego nie wyglądał, ale...

Tomasz. (offline)

Post #2

01-08-2019 - 23:17:21

Pruszków 

Tu masz przykład Forumowiczki [amazonki.net]
gdzie Ki67 zostało ocenione na 95%. Jest po rekonstrukcji, brak jakichkolwiek śladów choroby. Napisałem Ci na priva- nie rozstrząsaj tematu. Nic to nie daje w sensie konstruktywnym.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

MagdaAgata (offline)

Post #3

02-08-2019 - 05:42:23

Bydgoscz 

Cytuj
Tomasz.
Tu masz przykład Forumowiczki [amazonki.net]
gdzie Ki67 zostało ocenione na 95%. Jest po rekonstrukcji, brak jakichkolwiek śladów choroby. Napisałem Ci na priva- nie rozstrząsaj tematu. Nic to nie daje w sensie konstruktywnym.
Tomaszu, dzięki, ale my mamy właśnie odwrotną sytuację. Bardzo niskie ki67 przy wysokiej złośliwości. Po prostu, jeśli wspólnie z lekarzami, Wy, ludzie znacznie bardziej zorientowani ode mnie, uznacie, że taka sytuacja jest możliwa a nie wynika z jakiejś pomylki, chcę zakończyć temat i dać mamie trochę oddechu. Musimy zająć się innymi problemami zdrowotnymi, które bardziej uprzykrzają, wręcz uniemozliwiaja mamie życie. Lekarze też widza mamy stan, bo nie chcą jej dokładać leczenia, które bardziej szkodzi niż sama choroba, jak sam czasem piszesz. Pewno uznasz to za zły pomysł, ale chyba oprzemy się na ich decyzji, chyba że ktoś mi tu napisze, że takie wyniki to ewidentna bzdura. Przyznasz, że jesteśmy w dość dziwnej sytuacji, że taki wynik to absolutny wyjątek.

Anna córka Kasi (offline)

Post #4

02-08-2019 - 08:32:40

Warszawa 

Magda, nie znam sie na tym, ale na logike, uwazam, ze kazdy czlowiek jest inny i kazdy rak jest inny. Nikt (chyba) nie moze dac ci gwarancji, pewnosci, ze w chorobie jakas sytuacja jest lub nie jest mozliwa. A poza tym jakie ma to znaczenie, jesli, jak sama twierdzisz, stan zdrowia Mamy nie pozwala na inne, bardziej radykalne leczenie...

MagdaAgata (offline)

Post #5

02-08-2019 - 08:51:07

Bydgoscz 

Cytuj
Anna córka Kasi
Magda, nie znam sie na tym, ale na logike, uwazam, ze kazdy czlowiek jest inny i kazdy rak jest inny. Nikt (chyba) nie moze dac ci gwarancji, pewnosci, ze w chorobie jakas sytuacja jest lub nie jest mozliwa. A poza tym jakie ma to znaczenie, jesli, jak sama twierdzisz, stan zdrowia Mamy nie pozwala na inne, bardziej radykalne leczenie...
Wiem, wiem. Macie oczywiście racjet, ale z drugiej strony nie chcialabym, żeby mama była leczona na podstawie błędnych wyników. Tak czy inaczej, chyba będziemy polegać na decyzji lekarzy, bo inaczej przyjdzie zwariować....W końcu, jak pisze czasem Tomasz, lekarz nie dobierze leczenia, które zaszkodzi pacjentowi. A jak Wasza sytuacja?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-08-2019 - 09:01:20 przez MagdaAgata.

Anna córka Kasi (offline)

Post #6

02-08-2019 - 09:56:35

Warszawa 

Ech ... u nas trochę nerwowo i boleśnie. Na poniedziałek mama ma zaplanowany termin na oznaczenie miejsc do radioterapii. Teoretycznie radio powinno zacząć się 12.08, ale wciąż zbiera jej dużo chłonki i to nie punktowo, w jednym miejscu, tylko praktycznie w całym boku pooperacyjnym i w miejscu operowanej piersi. Dużo tego się zbiera ...

dziubas (offline)

Post #7

02-08-2019 - 10:33:54

Gdańsk 

Może dobrze byłoby włąvzyc drenaz limfatyczny? nie znam sie le tak sobie pomyslałam, zapytaj lekarza

MagdaAgata (offline)

Post #8

02-08-2019 - 10:35:00

Bydgoscz 

No widzisz. Nie ma lekko. U nas z kolei z raną bez problemów, ale z kolei rak dziwny i nie wiadomo, jak leczyć i czy w ogóle nie zostawić, jak jest. Mama jest ogólnie w bardzo kiepskim stanie, ale to raczej nie wynika z raka, tylko chorób, które były już wcześniej i na pewno związku z tym paskudztwem nie mają. Widzę też, że stan psychiczny bardzo się pogorszył. Chirurg onkolog, u którego byłyśmy wczoraj mówił, że u mamy w zasadzie nie ma leczenia. Może ewentualnie radio, ale, jak powiedział: "co tu naświetlać". W związku z tym, o ile konsylium nie zdecyduje inaczej, będziemy się jedynie kontrolować. Aż się boje, co na to Tomasz, ale mama po prostu musi od tego odpocząć, chociaż chwilkę, bo po prostu za moment nie będzie kogo leczyć...
Co do Twojej mamy, to może idzcie do jakiegoś dobrego chirurga prywatnie. Na wizycie kontrolnej w szpitalu lekarz stwierdził, że to normalne, że mamę boli i nie może wyprostować ręki. Na wizycie prywatnej inny chirurg rozmasowal/porozciągał mamie jakiś zrost (nie pamiętam jak to określił) pod pachą. Bolało strasznie (a mama nie jest wrażliwa na ból), ale teraz jest lepiej.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-08-2019 - 10:35:52 przez MagdaAgata.

dziubas (offline)

Post #9

02-08-2019 - 11:40:55

Gdańsk 

MagdaAgata! serce jeśli macie środki to "zaproscie" rehabilitanta do domu! tak

Anna córka Kasi (offline)

Post #10

02-08-2019 - 12:25:16

Warszawa 

My byłyśmy już u 2 chirurgów i 1 rehabilitanta. Chirurdzy zgodnie powiedzieli, że masować, owszem, ale rękę, natomiast miejsce po ranie - nie, bo to potęguje produkcje chłonki. I faktycznie, kiedy mama intensywnie ćwiczyła i rehabilitant ją masował - rozrastała się w oczach ...

MagdaAgata (offline)

Post #11

02-08-2019 - 12:39:53

Bydgoscz 

Cytuj
dziubas
MagdaAgata! serce jeśli macie środki to "zaproscie" rehabilitanta do domu! tak
Na tą chwilę jest całkiem nieźle, więc chyba nie ma takiej potrzeby. Dziś mama była u rehabilitanta w CO. Nic co prawda z tej wizyty nie wynikło, ale mama jakoś bardzo nie narzeka. Jakieś bóle się pojawiają, ale to w końcu dopiero trzy tygodnie po operacji. Czy mimo tego Dziubas uważasz, że jest taka potrzeba? Może faktycznie nad tym pomyśleć albo po prostu gdzieś mamę zabrać.

MagdaAgata (offline)

Post #12

02-08-2019 - 12:55:54

Bydgoscz 

Cytuj
Anna córka Kasi
My byłyśmy już u 2 chirurgów i 1 rehabilitanta. Chirurdzy zgodnie powiedzieli, że masować, owszem, ale rękę, natomiast miejsce po ranie - nie, bo to potęguje produkcje chłonki. I faktycznie, kiedy mama intensywnie ćwiczyła i rehabilitant ją masował - rozrastała się w oczach ...
No to nie pomogłam...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-08-2019 - 12:56:30 przez MagdaAgata.

dziubas (offline)

Post #13

02-08-2019 - 13:43:14

Gdańsk 

sercebuzki mam chwilowo zapchana skrzynkę, odpowiem później! pop pomoc moge po prostu zadzwoniić, a może ta osoba będzie brala udzial w konsylium, a "pańskie oko konia tuczy"...

MagdaAgata (offline)

Post #14

02-08-2019 - 14:03:07

Bydgoscz 

Cytuj
dziubas
sercebuzki mam chwilowo zapchana skrzynkę, odpowiem później! pop pomoc moge po prostu zadzwoniić, a może ta osoba będzie brala udzial w konsylium, a "pańskie oko konia tuczy"...
Oj, to na pewno tak

Tomasz. (offline)

Post #15

03-08-2019 - 09:27:02

Pruszków 

Cytuj
MagdaAgata
Mama jest ogólnie w bardzo kiepskim stanie, ale to raczej nie wynika z raka, tylko chorób, które były już wcześniej i na pewno związku z tym paskudztwem nie mają. Widzę też, że stan psychiczny bardzo się pogorszył.
Jest na to bardzo, bardzo prosta rada. Antydepresanty. Stosuje się je masowo- też w onkologii, gdy osoba chora nigdy wcześniej depresji nie maiła. Sąsiadów matka straciłą chęci do życia ("po co ja żyję i się tak męczę" ). Miała wtedy 78 lat. Zacząlem jej "podrzucać" antydepresanty. Jest na nich do dziś- jest w 88 roku życia. I żyć się jej chce.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-08-2019 - 09:27:29 przez Tomasz..

MagdaAgata (offline)

Post #16

03-08-2019 - 12:07:45

Bydgoscz 

Cytuj
Tomasz.
Mama jest ogólnie w bardzo kiepskim stanie, ale to raczej nie wynika z raka, tylko chorób, które były już wcześniej i na pewno związku z tym paskudztwem nie mają. Widzę też, że stan psychiczny bardzo się pogorszył. Jest na to bardzo, bardzo prosta rada. Antydepresanty. Stosuje się je masowo- też w onkologii, gdy osoba chora nigdy wcześniej depresji nie maiła. Sąsiadów matka straciłą chęci do życia ("po co ja żyję i się tak męczę" ). Miała wtedy 78 lat. Zacząlem jej "podrzucać" antydepresanty. Jest na nich do dziś- jest w 88 roku życia. I żyć się jej chce.
Ja to doskonale wiem, Tomaszu. Namawiam mamę od lat na jakieś lekkie antydepresanty. Niestety, jest bardzo uparta a podrzucić sobie nie da, bo doskonale wie,co przyjmuje. W poniedziałek mama idzie do bardzo dobrej neurolożki (naprawdę sprawdzonej). Wstępnie zgodziła się,żeby poprosić ja o coś. Jesli sama tego nie zrobi, siostra ma to nakazane oczkoZresztą, liczę, że lekarka sama na to wpadnie.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-08-2019 - 12:09:05 przez MagdaAgata.

MagdaAgata (offline)

Post #17

06-08-2019 - 15:12:01

Bydgoscz 

Byłyśmy dziś na konsylium. Na początku zaproponowali 4 chemie. Kiedy usluszeliy o mamy chorobach (migotanie, przebyty udar mózgu, zator płuc) i przeczytali wynik ki67, postanowili odstąpić od chemii na rzecz "ścisłej kontroli". Mamy przyjechać na wizytę za ok.3 miesiące.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 385
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018