wynik USG

Wysłane przez MagdaAgata 

MagdaAgata (offline)

Post #1

29-05-2019 - 22:57:20

Bydgoscz 

Cytuj
KasiaK78
Są leki mniej kardiotoksyczne niż adriamycyna, np wspomniana przez Tomasza karboplatyna. Ja ją właśnie miałam, w połączeniu z docetaxelem i herceptyną. Nie sponiewierała mnie jakoś strasznie ( za wyjątkiem pierwszego podania) ale też do przyjemnych nie należała. Każdy lek ma swoje skutki uboczne ale nie u wszystkich one występują, a jak tak to ich nasilenie może też być różne. Mnie jest ciężko określić które skutki uboczne pochodziły od czego bo miałam 3 leki jednocześnie. Jedno jest pewne, jeżeli lekarz uzna że ogólny stan zdrowia mamy nie pozwala na podanie chemii, to jej nie poda. Jest jeszcze kwestia ewentualnych dodatnich receptorów Her2 - lek celowany w te receptory czyli trastuzumab (herceptyna) wpływa negatywnie na serce (może spowodować spadek frakcji wyrzutowej serca) - ale to też jest na bieżąco monitorowane. U mnie np pojawiła się arytmia i skoki tętna, które niestety nie do końca ustąpiły po zakończeniu leczenia.
h
Rozumiem. Dziękuję. Czyli jeśli nie radioterapia i nie chemia, to nic? Oczywiście poza hormonoterapia, o ile ona będzie "pasowała"? Czy to możliwe, że po prostu zostawią mamę i jej chorobę same sobie?

Tomasz. (offline)

Post #2

29-05-2019 - 23:14:09

Pruszków 

Póki nie ma niewydolności wielonarządowej a stadium jest przed przerzutowe- to lekarze zawsze zaproponują leczenie. Należy absolutnie próbować.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

MagdaAgata (offline)

Post #3

30-05-2019 - 05:44:44

Bydgoscz 

Panie Tomaszu, a proszę mi jeszcze powiedzieć, jak Pan myśli, czy jest jakaś szansa, że to jest jednak nowotwór łagodny? Wiem, że Pan tego nie może wiedzieć, ale czy często zdarzają się takie przypadki? Czy jest szansa, że mammografia wskaże coś innego niż USG albo biopsja?

MagdaAgata (offline)

Post #4

30-05-2019 - 05:48:48

Bydgoscz 

I jeszcze, ponieważ widzę, że CO się nie spieszy. Czy mozemy, przed wynikami biopsji, zrobić coś samo, na własną rękę, jakieś badania, żeby przyspieszyć?

Tomasz. (offline)

Post #5

30-05-2019 - 06:28:49

Pruszków 

Badaniem zasadniczym jest biopsja. Ją stosować powinno się zawsze. Począwszy od BIRADS 4 w górę. Tu jest piątka- więc biopsja- niezbędna. Mammografia to badanie pomocnicze do USG (inna technika obrazowania). Ona nie pokaże, czy to rak czy nie. Może wskazać zmiany charakterystyczne dla raka. Rozstrzyga wynik biopsji. Skala BIRADS jest umowna. Ocenia to lekarz badający. On szacuje ryzyko raka w zmianie. Ale to tylko szacunkowe badanie. Może być przeszacowane i niedoszacowane. W sensie definicji BIRAFS=5 oznacza co najmniej 95% ryzyko raka. Więc do 5% może nie być rakiem.
Należy powiedzieć- i czego świadkiem są rozliczne osoby tu piszące- raka się leczy. I to z dobrym rezultatem.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

MagdaAgata (offline)

Post #6

30-05-2019 - 06:33:05

Bydgoscz 

Cytuj
MagdaAgata
Panie Tomaszu, a proszę mi jeszcze powiedzieć, jak Pan myśli, czy jest jakaś szansa, że to jest jednak nowotwór łagodny? Wiem, że Pan tego nie może wiedzieć, ale czy często zdarzają się takie przypadki? Czy jest szansa, że mammografia wskaże coś innego niż USG albo biopsja?
Wiem, że pytanie jest dość naiwne, ale tonący ...

MagdaAgata (offline)

Post #7

30-05-2019 - 06:36:23

Bydgoscz 

Cytuj
Tomasz.
Badaniem zasadniczym jest biopsja. Ją stosować powinno się zawsze. Począwszy od BIRADS 4 w górę. Tu jest piątka- więc biopsja- niezbędna. Mammografia to badanie pomocnicze do USG (inna technika obrazowania). Ona nie pokaże, czy to rak czy nie. Może wskazać zmiany charakterystyczne dla raka. Rozstrzyga wynik biopsji. Skala BIRADS jest umowna. Ocenia to lekarz badający. On szacuje ryzyko raka w zmianie. Ale to tylko szacunkowe badanie. Może być przeszacowane i niedoszacowane. W sensie definicji BIRAFS=5 oznacza co najmniej 95% ryzyko raka. Więc do 5% może nie być rakiem.
Należy powiedzieć- i czego świadkiem są rozliczne osoby tu piszące- raka się leczy. I to z dobrym rezultatem.
Bardzo dziękuję! A czy warto przed wynikami coś podawać mamie: gdzieś czytałam o witaminie C, oleju z rokitnika, z czarnuszki a nawet o wzmacniających koktajlach z jarmużu? Czy to ma sens, żeby wzmocnić mamy organizm przed ewentualnym leczeniem czy operacja? I czy znają Państwo przypadki osób, poza panią wspomnianą przez pana Tomasza, które żyją bez operacji, tylko na terapii lekami? Czy ta pani faktycznie nadal jest na forum? Jakiś kontakt do niej?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-05-2019 - 06:38:04 przez MagdaAgata.

KasiaK78 (offline)

Post #8

30-05-2019 - 17:54:54

Gorlice 

MagdaAgata, podstawowym leczeniem raka który nie dał jeszcze przerzutów jest operacja. Nie wyobrażam sobie zostawienia w organizmie tykającej bomby, no chyba że byłyby istotne przeciwwskazania (realnie zagrażające życiu). Poczekajcie cierpliwie (wiem że to trudne) na wyniki biopsji, i na propozycje lekarzy co do ewentualnego leczenia. Porozmawiajcie z anestezjologiem jeżeli macie z jakim na temat zagrożeń związanych ze znieczuleniem, na spokojnie przeanalizujcie za i przeciw wszystkiego co mogą zaproponować lekarze. Zróbcie sobie listę pytań do zadania żeby wam nic nie uciekło. A póki co idzcie na lody albo do kina smiling smiley




NST, Er 95%, Pr 90%, HER2+++, Ki67 50%; T1c, G1, Ia
BCT, 6 x TCH + 11 x herceptyna, radioterapia,17 m-cy tamoxifen + reseligo, od 27.03.'19 symex + reseligo

MagdaAgata (offline)

Post #9

30-05-2019 - 18:02:33

Bydgoscz 

Cytuj
KasiaK78
MagdaAgata, podstawowym leczeniem raka który nie dał jeszcze przerzutów jest operacja. Nie wyobrażam sobie zostawienia w organizmie tykającej bomby, no chyba że byłyby istotne przeciwwskazania (realnie zagrażające życiu). Poczekajcie cierpliwie (wiem że to trudne) na wyniki biopsji, i na propozycje lekarzy co do ewentualnego leczenia. Porozmawiajcie z anestezjologiem jeżeli macie z jakim na temat zagrożeń związanych ze znieczuleniem, na spokojnie przeanalizujcie za i przeciw wszystkiego co mogą zaproponować lekarze. Zróbcie sobie listę pytań do zadania żeby wam nic nie uciekło. A póki co idzcie na lody albo do kina smiling smiley
Ja to wszystko wiem, tylko najgorsze, że mama nawet jeszcze biopsji nie miała i kompletnie nic nie wiemy. Lekarzom się nie spieszy, a ja już wolę wiedzieć najgorsze, niż czekam. Zwłaszcza, że takiego czekania na wyniki w ostatnich dwóch latach miałyśmy sporo...

Tomasz. (offline)

Post #10

30-05-2019 - 18:21:47

Pruszków 

Załatw sobie u lekarza receptę na Tamoxifen (koszt na 100% to około 13 zł/miesiąc). Najwyżej nie pomoże. To antyhormon I linii leczenia. Lek stosowany jest masowo na świecie. Jeśli z powodu migotania przedsionków chora bierze leki p. agregacyjne (lub p. zakrzepowe) to ryzyko jakichkolwiek powikłań jest małe.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

MagdaAgata (offline)

Post #11

30-05-2019 - 18:31:32

Bydgoscz 

Cytuj
Tomasz.
Załatw sobie u lekarza receptę na Tamoxifen (koszt na 100% to około 13 zł/miesiąc). Najwyżej nie pomoże. To antyhormon I linii leczenia. Lek stosowany jest masowo na świecie. Jeśli z powodu migotania przedsionków chora bierze leki p. agregacyjne (lub p. zakrzepowe) to ryzyko jakichkolwiek powikłań jest małe.
Ale to tak można? Bez wyników?

KasiaK78 (offline)

Post #12

30-05-2019 - 21:39:27

Gorlice 

To kwestia znalezienia lekarza który przepisze lek bez diagnozy.




NST, Er 95%, Pr 90%, HER2+++, Ki67 50%; T1c, G1, Ia
BCT, 6 x TCH + 11 x herceptyna, radioterapia,17 m-cy tamoxifen + reseligo, od 27.03.'19 symex + reseligo

MagdaAgata (offline)

Post #13

30-05-2019 - 22:21:23

Bydgoscz 

Tomasz, KasiaK78, dziękuję za radę. Może sama bym z niej dla siebie skorzystała, ale nie mam odwagi dać tego mamie. Zresztą ona bez diagnozy tego nie weźmie, jestem pewna. Chyba nie mamy wyjścia innego niż czekać.

MagdaAgata (offline)

Post #14

31-05-2019 - 09:34:26

Bydgoscz 

Cytuj
MagdaAgata
Witam Was, niestety przyszła kolej na mnie, żeby pojawić się na tym forum. Wczoraj dowiedziałam się, że moja mama w wyniku badania usg ma BI-RADS 5, czy źle, prawda? "Piersi o strukturze z przewagą tkanki gruczołowej. Obustronnie widoczne rozsiane zmiany włókniste o niewielkim stopniu nasilenia.W piersi lewej na godzinie 10 jest skupisko hipoechogeniczne i nieregularnym zatartym zarysie, o wym. 22/14/10. W lewym dole podobojczykowym dwa owalne węzły chłonne dł. do 5 mm.-obraz niejednoznaczny
Poza tym doły pod- i nadobojczykowe w normie. Ogólny wniosek to BIRADS 5.
Mama by la już prywatnie u dra P. Rhone w Bydgoszczy, który tylko obejrzał zmianę, potwierdził jej wymiary i umiejscowienie. Powiedział, że to na pewno nowotwór, niekoniecznie rak i że USG mu niepotrzebne. Zdziwił się też wyraźnie, że lekarka wpisała tak wysoki BIRADS. Wczoraj mama była już w poradni onkologicznej w CO w Bydgoszczy i miała wykonaną mammografie. Po wyniku mammografii raczej będzie biopsja. Z tymi wynikami wracamy do Rhone. Lekarz w onkologii, dr Pławski chyba, stwierdził, że bo przy mamy sercu nie ma mowy o radioterapii. A czy o chemii, ewentualnie hormonoterapii jest? Czy po prostu nic nie będą robić. Czy to prawidłowe działanie, czy po prostu im się nie chce angażować środków w starego, schorowanego człowieka. Ja już się nawet nie boje wznowy, bo nawet rok życia mamy w tej sytuacji dałby nam bardzo dużo. Staram się o dziecko, więc...
Mam do Was, c\kochane, kilka pytań. Mama ma 77 lat, jest kilka lat po udarze i zatorze płuc, na lekach kardiologicznych. Jest w pełni sprawna fizycznie i umysłowo, ale słaba i bardzo chudziutka. Jak, z waszych doświadczeń, widzicie dalsze postepowanie. Jaka biopsja byłaby najlepsza? Ja chciałabym, żeby mama miała ta próżniową, najnowszą. Czy słusznie?Czy mammografia przy piersiach gruczołowych w ogóle miała sens? I ostatnie, najważniejsze, czy jest szansa, że USG się myli, że to jakaś 4 albo mniej? Czy w złym stanie ogólnym mama ma szanse przetrwać operację? Bardzo proszę o szczerość, ale też jakieś pocieszenie by się przydało...

Umknęło mi przy przepisywaniu wyniku, że w USG doły pachowe są w normie. Mam, być może głupie pytanie, ale czy to znaczy, że nie ma tam przerzutów czy ...nic nie oznacza?

MagdaAgata (offline)

Post #15

31-05-2019 - 09:56:37

Bydgoscz 

I jeszcze: czy to, że "w lewym dole podobojczykowym dwa owalne węzły chłonne dł. do 5 mm.-obraz niejednoznaczny
Poza tym doły pod- i nadobojczykowe w normie" , to oznacza, że, poza tymi dwoma podejrzanymi reszta jest czysta? Czy to może stwierdzić tylko biopsja? Czy to dobrze prognozuje, czy nic nie mówi? Proszę też o poradę, czy jest sens robić na własna rękę jakieś badania: TK, RM czy jakieś bardziej podstawowe?

Tomasz. (offline)

Post #16

31-05-2019 - 10:31:20

Pruszków 

Już pisałem jeżeli jest rak inwazyjny to przerzuty mogą być wszędzie w węzłach narzadach odległych w węzłach mogą być komórki krążące we krwi. MOGĄ BYĆ Jeśli sobie psychicznie nie radzisz to weź jakieś ziołowe leki na uspokojenie Mamę czeka diagnostyka i leczenie A to potrwa jakiś czas Trzeba działać a nie rozstrzasac!



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

MagdaAgata (offline)

Post #17

31-05-2019 - 10:50:12

Bydgoscz 

Rozumiem, dziękuję. Chce po prostu wiedzieć jak najwięcej, bo miałam już dużo do czynienia z lekarzami i wiem, że większość z nich za bardzo się pacjentem nie przejmuje, zwłaszcza starym o i ogólnie schorowanym. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby wciskali mi kit na odczepnego. Czy sobie psychicznie nie radzę? Być może, ale już bardzo dużo przeszłyśmy z mamą: od udaru pnia mózgu, przez niezdiagnozowany w porę zator płuc (którym lekarze się nie przejmowali, mimo że wszystko na niego wskazywało), po zmianę na nerce, z która przeszłyśmy drogę od "szybkiej operacji" do "spokojnej obserwacji co kilka miesięcy w USG". Boję się więc, że i tu lekarze może zbyt pochopnie podejmą decyzję o operacji i agresywnym leczeniu, zamiast podarowania mamie choćby roku spokojnego życia...Bardzo chciałbym jej to dać, choćby ze względu na to, że mogłaby doczekać swojego pierwszego i pewno jedynego wnuka. Staramy się o dziecko, leczę się w związku z tym i to wszystko mnie nieco przerasta, przyznaję...Od 30 lat nie mam ojca (również rak) i cos we mnie buntuje się, że 35 lat to zbyt wcześnie, żeby stracić oboje rodziców. Ale taki los "późnego" dziecka...Tak czy inaczej ponownie dziękuję za odpowiedzi i rady Wam wszystkim i proszę o wyrozumiałość...

KasiaK78 (offline)

Post #18

31-05-2019 - 17:41:35

Gorlice 

MagdaAgata czyste węzły w usg niestety nie oznaczają że na pewno nic w nich nie ma. Są niepodejrzane radiologicznie, ale wiadomo że usg ma swój próg detekcji i maleńkich czy mikroskopijnych zmian nie wychwyci. 100% pewności daje jedynie usunięcie węzła i jego zbadanie. Nawet biopsja może dać fałszywy ujemny wynik (ale to chyba zdarza się rzadko).




NST, Er 95%, Pr 90%, HER2+++, Ki67 50%; T1c, G1, Ia
BCT, 6 x TCH + 11 x herceptyna, radioterapia,17 m-cy tamoxifen + reseligo, od 27.03.'19 symex + reseligo

Anna córka Kasi (offline)

Post #19

31-05-2019 - 17:58:35

Warszawa 

Tk u mojej mamy pokazala "podejrzany wezel", podczas gdy usg i mammografia pokazywaly wezly czyste. Moze wiec Rm warto zrobic ...

Anna córka Kasi (offline)

Post #20

31-05-2019 - 18:03:05

Warszawa 

Wzruszyla mnie Twoja chec podarowania Mamie czas spokoju i braku cierpienia. Mam tak samo, tez bym tego chciala. Nawet zastanawiam sie jaki jest sens skazywania starszego czlowieka na operacje, rehabilitacje, chemie itd ... ale coz trzeba walczyc

MagdaAgata (offline)

Post #21

31-05-2019 - 18:05:11

Bydgoscz 

Cytuj
Anna córka Kasi
Wzruszyla mnie Twoja chec podarowania Mamie czas spokoju i braku cierpienia. Mam tak samo, tez bym tego chciala. Nawet zastanawiam sie jaki jest sens skazywania starszego czlowieka na operacje, rehabilitacje, chemie itd ... ale coz trzeba walczyc
Gdybym była pewna, że to będzie rok czy dwa bez cierpienia, to bym się nie wahała...Ale obawiam się, że nie ma wyjścia, mimo że nie mam wielkich nadziei...

MagdaAgata (offline)

Post #22

31-05-2019 - 18:07:50

Bydgoscz 

Co do węzłów, to chyba będą zbadane podczas operacji, a lekarz od razu zapowiedział, że bez niej się nie obejdzie. On nie widzi możliwości ani chemii ani radioterapii. Czy ma rację...

Tomasz. (offline)

Post #23

31-05-2019 - 20:03:38

Pruszków 

Ktoś, kto dla rodziny (w tzw. dobrej wierze) nie chce dla chorej operacji gdy jest ona potrzebna i możliwa - to niech pozwoli sobie ruszyć 4 litery i pójść do hospicium onkologicznego i tam zobaczyć chorych w opiece objawowej. To dobra lekcja pokory.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

MagdaAgata (offline)

Post #24

31-05-2019 - 20:56:45

Bydgoscz 

Cytuj
Tomasz.
Ktoś, kto dla rodziny (w tzw. dobrej wierze) nie chce dla chorej operacji gdy jest ona potrzebna i możliwa - to niech pozwoli sobie ruszyć 4 litery i pójść do hospicium onkologicznego i tam zobaczyć chorych w opiece objawowej. To dobra lekcja pokory.
Wierz mi, że nie muszę niczego ruszac, bo jeszcze kilka lat temu "bywałam" u mojego wujka, brata mamy, jednej z najbliższych mi osób, który umierał w toruńskim hospicjum na raka jelita grubego z przerzutami do płuc. Jednocześnie uczestniczyłam w opiece nad jego niepełnosprawnym umysłowo synem i schorowaną żoną. Nie muszę się więc niczego uczyć. Nie musisz tego wiedzieć, bo nie wiesz, jak bardzo życie mnie i moją rodzinę "nauczyło pokory". Tym bardziej więc nie jestem w stanie znieść myśli o cierpieniu mojej mamy. Znam też jej stan, znacznie lepiej od Ciebie, i jestem niemal pewna, że nie zniesie tak ciężkiego leczenia, jak onkologiczne. Nie jest pełna życia starszą panią, uczestnicząca w zajęciach uniwersytetu trzeciego wieku, niestety. Jest wrakiem człowieka, którym uczyniło ja ciężkie życie i ciężkie choroby. Za wszelką cenę chcę ją utrzymać przy życiu, ale życiu chociaż nie gorszym niż teraz. Gdybym nie chciała dla mamy leczenia, nie rozpisywałabym się tu na forum i nie zadręczała Was wszystkich nieraz może głupimi pytaniami. Wiem, że bez leczenia też nie będzie dobrze, dlatego się na nie zdecydujemy. Ale bardzo się go boję, bo boję się, że już w trakcie operacji mogę mamę stracić, że operacja pogorszy jej stan ogólny, że będą przerzuty. I tak, jeśli byłaby szansa dla mamy, że bez leczenia przeżyje dobrze rok, obie, wiem to, byśmy to wolały. Niż półtora roku naznaczone cierpieniem, zabiegami, leżeniem w szpitalu, strachem i każdy dzień. Możesz się z tym nie zgadzać, ale, proszę, nie osądzaj, bo nic o mnie ani mojej mamie, rodzinie, nie wiesz. Tak czy inaczej, dziękuję Ci za rady i będę prosiła o więcej, gdy się czegoś więcej dowiemy, więc, proszę, nie poczuj się urażony moja odpowiedzią. Wiem, że wiesz bardzo dużo i chcesz dobrze. Za to Ci serdecznie dziękuję.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 31-05-2019 - 20:59:22 przez MagdaAgata.

KasiaK78 (offline)

Post #25

31-05-2019 - 22:19:28

Gorlice 

MagdaAgata podziwiam twoją kulturę, Tomasz już niejednokrotnie został tu na forum zmieszany z błotem za swoje mocne ( ale często słuszne) wypowiedzi.
Ja osobiście uważam że operacja (miałam oszczędzającą) to był jeden z łatwiejszych etapów leczenia. Zarówno pod kątem rekonwalescencji jak i skutków ubocznych. Z tym, że ja nie miałam żadnych współistniejących chorób, byłam młoda i silna. Niemniej jednak dobrze zastanówcie się z mamą nad operacją, bo jeżeli ani chemii ani naświetlań wam nie zaproponują to oprócz operacji niewiele wam zostanie. Tak jak już pisałam, porozmawiajcie z lekarzem , niech wam przedstawi wszystkie za i przeciw i zdecydujcie.




NST, Er 95%, Pr 90%, HER2+++, Ki67 50%; T1c, G1, Ia
BCT, 6 x TCH + 11 x herceptyna, radioterapia,17 m-cy tamoxifen + reseligo, od 27.03.'19 symex + reseligo

MagdaAgata (offline)

Post #26

31-05-2019 - 22:26:40

Bydgoscz 

Tak też zrobimy i absolutnie żadna z nas nie wyklucza operacji, ale, jeśli jest to możliwe, chciałabym jej uniknąć. Podkreślam: jeśli jest to możliwe. Po prostu ciężko jest się pogodzić z myślą, że, jeśli diagnostyka pójdzie szybko, operacja może być i za miesiąc, dwa i to może być...koniec. Zwłaszcza,że niecałe dwa miesiące temu cieszyliśmy siey z dobrego wyniku USG nerki. Naprawdę, gdybyśmy nie chcialy nic robić, nie byłoby mnie tu. Oczywiście jest gdzieś we mnie ślad nadziei, że będzie jak z babcią Kuby czy inną ponad chyba 90-letnią panią, która od ponad roku żyje tylko na leczeniu hormonalnym a ma przecież przerzuty...

dziubas (offline)

Post #27

31-05-2019 - 23:17:46

Gdańsk 

Magda!!! serce i tak trzymaj!!! oktak

Tomasz. (offline)

Post #28

01-06-2019 - 14:31:14

Pruszków 

Ja nikogo nie osądzam. Powiedziałem znaną prawdę- rak nieleczony to choroba zawsze prowadząca do śmierci. Ratunkiem jest jego leczenie. Po to są lekarze badający przed procedurami terapeutycznymi lekarze, aby nie narażać chorej na utratę zdrowia bądź życia. Leczenie nigdy nie moze być gorsze od choroby. Stąd lekarz nigdy nie da leczenia powodującego zagrozenie dla życia. Natomiast mogą być mu pomocne zaświadczenia od soecjalistów (np. kardiologa)- aby się wypowiedział na piśmie- na jekie leki nie wyraża zgody. Onkolog ich wtedy nie przepisze. Tak trzeba działać, a nie rozstrząsać i dzielić włos na czworo. Czy kręcić się w kółko za własnym ogonem. Jakoby dla ruchu.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

MagdaAgata (offline)

Post #29

01-06-2019 - 15:25:35

Bydgoscz 

Cytuj
Tomasz.
Ja nikogo nie osądzam. Powiedziałem znaną prawdę- rak nieleczony to choroba zawsze prowadząca do śmierci. Ratunkiem jest jego leczenie. Po to są lekarze badający przed procedurami terapeutycznymi lekarze, aby nie narażać chorej na utratę zdrowia bądź życia. Leczenie nigdy nie moze być gorsze od choroby. Stąd lekarz nigdy nie da leczenia powodującego zagrozenie dla życia. Natomiast mogą być mu pomocne zaświadczenia od soecjalistów (np. kardiologa)- aby się wypowiedział na piśmie- na jekie leki nie wyraża zgody. Onkolog ich wtedy nie przepisze. Tak trzeba działać, a nie rozstrząsać i dzielić włos na czworo. Czy kręcić się w kółko za własnym ogonem. Jakoby dla ruchu.
Bardzo chcemy działać, tylko nie bardzo mam jak, jeśli w CO na wynik biopsji trzeba czekać 2-3 tygodnie. Żeby to przyspieszyć, wybieramy się prywatnie do onkologa stamtąd. Niestety, co do stwierdzenia,że "lekarz nigdy nie da leczenia powodującego zagrożenie dla życia", nie mogę się niestety zgodzić. Mam inne doświadczenia...Pewno faktycznie za dużo draże i roztrzasam, póki nie mam diagnozy, ale to wszytko nieco nas przerasta i każdy radzi sobie z taką sytuacją jak umie.

Kuba (offline)

Post #30

02-06-2019 - 21:53:37

Gogolin 

MagdaAgata, moja Babcia nie ma na razie przerzutów, żyje od diagnozy 5 lat i 5 miesięcy.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 435
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018