Światowy Dzień Walki z Rakiem w oddziałach wojewódzkich NFZ

Wysłane przez Amazonki.net 

Amazonki.net (offline)

Post #1

04-02-2016 - 08:40:26

Forumowo 


W czwartek (4 lutego) obchodzony jest Światowy Dzień Walki z Rakiem. Z tej okazji oddziały wojewódzkie NFZ zapraszają do specjalnych stanowisk w wybranych ośrodkach onkologicznych w całym kraju oraz w swoich siedzibach.


czytaj więcej

krukowianka (offline)

Post #2

05-02-2016 - 01:17:35

Radziejów 

witam po przeczytaniu tego i wielu innych artykułów,oraz wielu historii Amazonek,doszłam do wniosku ,ze moja mama jest żywym dowodem tego ,że trafne diagnozy i dobre leczenie dają wspaniałe efekty nawet gdy od pierwszej operacji minęło 35 lat- operacji było kilka a nowotwory złosliwe, najpierw jedna piers, żle trzeba było poprawiac potem węzły chłonne druga piers, i węzły pachowe ,i usuniete jajniki,to trwało kilkanascie ciężkich lat,pamietam jak dzis ...była tez w Łodzi w szpitalu na leczeniu chemio i radioterapii od wrzesnia a wracała sama w noc ogłoszenia stanu wojennego w kapciach i cienkim płaszczyku to było straszne przezycie przemarznięta i wycienczona...ale ta jej wiara w swoje siły ze ma dzieci ze trzeba przezyc dla nich mój brat miał wtedy 3 latka,wiara w Boga ,modlitwy nie tyle o siebie co o lekarzy ,zeby nie przoczyli niczego ,zeby byli blisko ,zeby mogli jej pomóc, .Wyszła z tego ,były chwile trudne ,zasłabniecia ,setki godzin bólu,ale nigdy się nad sobą nie uzalała,szła po cierniach iprzeszłość rzucał za siebie,cicha skromna,ale niepokonana.jednak z czasem zaczęło jej dokuczać zmęczenie ,zadyszki, lkarz stwierdził że to serce,przepisał leki i ...meczyła się nadal, przed Bozym narodzeniem 2012 roku cięzko się przeziebiła wysoka gorączka, lekarz oczywiscie,dał antybiotyk i to wszystko... nie mogłam ...zabrałam mame na oddziałchorób płuc...przeswietlenie,bronchoskopia...diagnoza...guz złosliwy płuca lewego i oskrzela-rak płaskonabłonkowy,masa guza wneki płucnej 82x55mm,masa egzofityczna oskrzela10x10mm itd,Boże patrzyłam na jej twarz...spokojna, powazna ,skupiona na lekarzu...powiedziała widocznie on nie może żyć beze mnie, a ja bez niego .I tak się zaczęła nasza wędrówka między domem a Bydgoszczą.I znów badania ,komisje,decyzje rózne...było troche rozbieznosci,ale pierwsze radioterapia radykalna...jest dobrze znaczna remisja guza, radosc i wiara ogromna wiara i siła,2013 był dobrym rokiem,luty 2014 PET-kontrolny ,biopsja diagnoza...nowotwór złosliwy trzonu macicy ,operacja15.03.2014, maj brachyterapia...w międzyczasie postepujący niedowład lewej reki i ogromne bóle ...uszkodzony splot barkowy po radioterapii-będzie tylko gorzej ,2015 luty TK...progresja guza płuca i oskrzeli...cieżkie zapalenie płuc niedodma ,nachodzacy płyn w jamie opłucnej, doszedł obrzęk limfatyczny niewładnej ręki i przepuklina pępkowa po operacji usuniecia macicy...i znowu zwyciężyła -powtarzała obiecałam ze wytrzymam...w kwietniu gdy doszła do sił,wyniki krwi były super zaczęła chemioterapie...ciężko szło...miało być 8 cykli dała rade 5...i znów Boze Narodzenie razem wczesniej jeszcze ...we wrzesniu mama przewróciła się w łazience i...pęknięcie kości ramienia te niesprawnej ręki...koniec świata....córciu to nic najwazniejsze ze jestem i on mnie nie przewróci...styczen 2016 TK ...częściowa regresja...narazie ciiiiszaaa...ale byłysmy u laryngologa z powodu opuchlizny lewej strony twarzy...iii obrzęk limfatyczny....to i tak jest tylko część tego co przeszła ...nigdy o nic nikogo nie prosiła dla nikogo nie chce byc ciężarem.dopiero teraz dostała karte inwalidy i 1 grupe...jak zawsze cicha opanowana matka zogromnym sercem do ludzi i świata,pełna dobroci i ciepła dbajaca o dom i rodzine, jedną ręka ostróze jabłko ,wypierze chodniczek w łazience poscieli łóżko ,zrobi obiad...ile jest siły w tej kobiecie...mama ma 78 lat...od jakiegos czasu ogromnie się męczy,dla niej pokonanie 30 stopni na piętro jest prawie niedopokonania...idzie kroczek za kroczkiem...całe zycie jak Syzyf pod górę z ogromnym kamieniem, ale w piersi,powinna teraz jezdzic na drenaz limfatyczny bo chłonka juz twardnieje ale jak ,powinna siebdb. odzywiac,do tego ma jeszcze zwezenie przełyku,wszystko powinno być swierze i przetarte,przydałyby sie specjalne kremy,rehabilitacja w domu,lazienka dla inwalidy bo do wanny już wejść nie moze---a kto nam w tym pomoze,żyjemy skromnie,przydałyby sie dla mamy jakieś ubrania na miarę bo jest mała z dużym brzuszkie przepukliną grubą ręką nogą,jeszcze do tego ma chorobę żółtej plamki i dostaje zastrzyki w oko...nie nigdy o nic nie prosilismy ale jestesmy na skraju wyczerpania---mam jeszcze prosbe do ludzi którzyby zechcieli nam pomóc...mama chciałaby swoją historię opowiedziec swiatu,zeby ludzie mogli pokonac strach przed tą okropną chorobą,żeby dzieki jej sile odzyskali wiare w swoje siły,moze magia telewizji sprawi zejeszcze bardziej będzie się czuła potrzebna...i to ją jeszcze bardziej zaangazuje w dalsze przeżycie i oddali chorobe...proszę w imieniu mojej niezwykłej mamy...jestem z niej dumna...córka Wanda

karina10 (offline)

Post #3

05-02-2016 - 07:48:00

Warszawa 

Jak pięknie napisałaś. Wyruszyłam się...

Magdat (offline)

Post #4

09-02-2016 - 22:47:13

Działoszyn 

Pięknie napisałaś o swojej mamie.... moja mama też walczy z rakiem/pęcherza/i innymi chorobami ma 75 lat i jest niezwykle cichą i uśmiechniętą osobą z sercem na dłoni,pozdrawiamserce
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 479
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018