Witamina B 17 w leczeniu i profilaktyce raka.

Wysłane przez Ela63 

Ela63 (offline)

Post #1

04-05-2010 - 20:23:12

W dolinie Grabowej 

[www.eioba.pl]



Chcąc odzyskać młodość, trzeba tylko powtórzyć swoje szaleństwa oczko

O . Wilde

na forum od października 2007
--------------------------------------

Lonia (offline)

Post #2

04-05-2010 - 22:04:58

...na skraju Puszczy Noteckiej ;))) 

Ciekawa stronka , ja przeważnie zjadam jabłka z pestkami , pamiętam ,że kiedyś jako dziecko jadłam pestki ze śliwek , smakowały jak migdały ...może za mało , raczej napewno za mało ...



bożka1 (offline)

Post #3

05-05-2010 - 08:30:31

Jastrzębie Zdrój 

Ja też jadłam do pewnego czasujablko z pestkami , ale potem słyszałam ,że sa szkodliwe i bądź tu człowieku mądry coje



krakuska (offline)

Post #4

08-05-2010 - 16:18:28

Kraków 

Ja odkąd pamiętam pożerałam jabłka z ogryzkami ( bez ogonka), a więc i z pestkami. I też pamietam jak mi mamusia o jakimś kwasie szkodliwym
w tych pestkach mówiła ,a ja nie mogłam się powstrzymać i i tak żarłam te pestki( od zawsze mi smakowały).
Do tego jeszcze te z czereśni , bo leniwa byłam i nie chciało mi się bawić z nimi.
Ale chyba nie pomogło mi - i tak zachorowałam. Pewnie jak Lonia za małoniezdecydowany



Perła (offline)

Post #5

11-07-2010 - 10:52:22

Łódź 

No, jak Dziewczyny? Są tu fanki tej metody? Ja sobie zrobiłam kuracyjkę w marcu. Przez miesiąc gryzłam pestki (odważyłam się "dojechać" do 12 dziennie, na zalecanych 17) i nic mi się nie porobiło ( w sensie jakiegoś zatrucia, czy coduży uśmiech ) Po ostatnich badaniach kontrolnych w czerwcu,baaaardzo dobrze, ale czy to pestki, czy oficjalne leczenie, czy siła woli...kto to wie? W każdym razie wymyśliłam sobie (ale poparłam to "jakąś" wiedzą), że w "razie czego" te pestki uratują mi tyłekchichot



www.perla.nets.pl

Melodyjka (offline)

Post #6

05-08-2010 - 12:42:10

Gdańsk 

Jem te pestki od ok miesiąca czy dwóch...Doszłam do 10-ciu. Nie otruło mnie. Dzisiaj w gazetce "Panacea" dowiedziałam się, że cyjanek uwalnia się tylko przy rakowych komórkach, bo przy nich znajduje się siedlisko enzymu"beta-glukozydazy",a właśnie ten enzym powoduje otwarcie się tej molekuły z trucizną. Tak to zaprojektowała nautra smiling smiley Wierzę w moc natury. Ona na pewno wspomaga standartowe leczenie, zapobiega nawrotom lub chociaż spowalnia rozwój choroby. Czytałam też, że przy zaawansowanej chorobie zaleca się jeść nawet 30 pestek. Spróbuję delikatnie i stopniowo zwiększyć dawkę i o efektach napiszę wkrótce... ktoś tu musi być "królikiem doświadczalnym", aby pomóc reszciechichot

Melodyjka (offline)

Post #7

07-08-2010 - 08:54:21

Gdańsk 

Przeczytajcie koniecznie
[www.centrumego.pl]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-08-2010 - 08:54:33 przez Melodyjka.

Monia_B (offline)

Post #8

09-08-2010 - 15:38:38

Łódź 

na pewno jest to metoda godna uwagi i nie sądzę, żeby komukolwiek mogła zaszkodzić. Tylko ja nie bardzo sobie mogę wyobrazić jak zjeść pestkę moreli ??? No i jeszcze jedno, piszą że skuteczna jest tylko wtedy, kiedy człowiek nie był poddany wcześniej radio- lub chemioterapii... i co dupa blada

Co do artykułu podlinkowanego przez Melodyjkę to najbardziej zaintrygował mnie tekst o wykrywaniu raka przy pomocy testu ciążowego - czy to na prawdę jest takie proste ??? z ciekawości aż sobie go zrobię - jestem jeszcze przed operacją, guzek nadal jest wyczuwalny, więc wg tej teorii test powinien wyjść dodatni...

P.S. właśnie wyjadłam z talerza wszystkie pestki po arbuzie (to też jest popularny owoc) może również mają dobroczynne działanie ?



moja tfu forumowicz rczość blogowa

Perełka (offline)

Post #9

12-08-2010 - 01:01:30

 

Z tym testem ciążowym to pierdoły!!!!!!!!!!
Słuchajcie, zanim znalazłam sobie guza robiłam test ciążowy z prostej przyczyny - zatrzymała mi się miesiączka. Od pewnego czasu zatrzymywała mi się na 2, 3 miesiące. Zawsze wtedy dla pewności robiłam test ciążowy i nigdy nie wyszedł pozytywny.
Monia nie kupuj go, bo szkoda kasy.
Natomiast przypominam sobie, ze jako dzieciak młotkiem rozłupywałam pestki śliwek i żarłam te migdałowe jądra na potęgę. Nie lubiłam rozłupywać wiśniowych bo nie raz sobie przytłukłam palucha. Szlag mnie jakoś nie trafił- co widać.
Nasze babcie , mamy dawniej wekowały kompoty z owoców pestkowych bez drylowania. Każdy je pił, miały delikatny migdałowy posmak i nikt się od tego nie przekręcił.
Czy jądra pestek faktycznie leczą raka? No nie wiem.
Przecież mamy rożne rodzaje raków, przyczyny ich powstania są tez rożne. jedne powstają na skutek wad genetycznych, inne na tle zaburzeń hormonalnych, z powodów napromieniowania, przewlekłych stanów zapalnych, wirusów itd.itd
Jeśli przyczyny powstania są tak rożne to jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystkie znikną od B17.
Czy sama witamina naprawi np uszkodzony gen? Nie!
Najbardziej śmieszy mnie cytat na dole art. "Każdy człowiek jest inny, dlatego wymaga indywidualnego podejścia.". Nijak ma się do całości ,że każdego raka można wyleczyć amigdaliną. Człowiek wymaga indywidualnego podejścia, a raki choć są rożne nie? Ciekawa koncepcja. To po cholerę wśród chorych stosuje się nie jedną a kilka chemii i to czasem w różnych kombinacjach?
Gdyby to było takie proste, to do leczenia raka stosowałoby się tylko jeden rodzaj chemii, nie napromieniowano by pacjentów, nie stosowano hormonoterapii i innych dodatkowych leków itd.
Mnie ten artykuł nie przekonuje. Jeśli jakiś tam doktor leczy raka B17 to ja chce dowodów naukowych a nie reklamy jakiejś tam książki o kolejnym tajemniczym leku na raka. Niby co? Autorzy tego artykułu nie chcą na nas zarobić? Taaaaaaaa, świętoszki i dobroczynne ludki chcący zbawić świat tanim kosztem. To czemu na dole jest reklama ich książki co?
Chceta wiedzieć więcej? To se kupta odpowiednią lekturę!
Dla mnie to taki sam kicz jak grzybek reishi, noni, flavon i inne.
Je się kilogramami lub pije je litrami, Nie zaszkodzą, bo nie są w stanie, ale czy pomogą? Wszystko zależy od naszego nastawienia psychicznego. To cała tajemnica.
A machina poszła w ruch. Na allegro i innych portalach internetowych, pewnikiem i w niektórych sklepach ze zdrową żywnością handel cudownymi pestkami kwitnie i się na tym zarabia krocie.







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-08-2010 - 01:08:16 przez Perełka.

Perła (offline)

Post #10

14-08-2010 - 12:23:09

Łódź 

A handel schematami chemii i naświetlaniami, to jest dopiero handel... Co do skuteczności... Same wiecie. Hej...



www.perla.nets.pl

zurawina (offline)

Post #11

14-08-2010 - 13:33:22

 

Nie tak dawno Róża Nowak, młoda dziewczyna chora na raka trzuski wyjachała do Meksyku aby leczyć się wit B17
niestety jej historia zakończyła się śmiercią ale to był rak trzustki . A jak wiadomo rak trzustki to na starcie rokowania pacjenta sa tragiczne. Czy jej przykład, że jej nie pomogła wit B17 przekresla spozywanie tego eliksiru, nie wiem?
Jednak wiem, że wiara robi cuda i jak ktos wierzy, ze mu pomoze to tak będzie.
Ja np bardzo tez wierze w medycyne naturalna, w zdrowy styl zycia , w zdrowe odzywianie , w zdrowe kosmetyki.
Zdrowy styl zycia wzmacnia orgnazm ludzki a silny organizm ma sile walczyc z rakiem. Wiec warto zmienic styl zycia na zdrowy dla samej siebie.
Nie wystarczy jesc pestki i jednoczesnie zle sie odzywiac , nie ruszac sie, obzerac slodyczami i popijac cola aby byc zdrowym. Jak te pestki maja byc suplementem zdrowego stylu zycia to dlaczego nie? Zgodnie z zasadą co mnie nie zabije to mnie wzmocni chichot

Tak wiec ja proponuje przede wszystkim ZDROWY STYL ZYCIA A TO OZNACZA ZDROWE JEDZENIE, RUCH, ZADOWOLENIE Z ZYCIA, BRAK STRESU A JAK JEST TO SZYBKA ELIMINACJA STRESU i troche sexu nie zaszkodziśmiech

a profilaktycznie mozna pożreć i pestki a czemu nieśmiech


co do chemii i radio , ja np wierzyłam jak brałam w skutecznosc tych cudnych specyfików i jakos działa radocha
a pozycja startowa byla nie do pozazdroszczeniawnerwiony

co fakt to fakt, nie takie to cudo jak je malują, ta chemia i radio , bo skutecznosc taka sobie liczona w procentach
co do procentów- nawet jak jest skuteczne cos w 0, 5 % to warto bo a nuż trafi na mnie ta skutecznosc- tego wykluczyc sie nie da i ja bede w tych 0,5 % a nie w tych 99, 5% na ktorych nie działa
osobiscie tego nie spozywam a jak zabroniona po chemii i radio to odpada
a ciekawa jestem czemu to B17 zabroniona jest po chemii i radio??



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niemiecki biolog Otto Heinrich Warburg zdobył Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za odkrycie, że metabolizm guzów złośliwych RAKA jest w dużej mierze uzależniony od spożycia glukozy.Glukoza to strawiony cukier w organizmie człowieka. Rak żywi się cukrem. Nie jedz cukru, nie dostarczaj komórkom rakowym paliwa. To najłatwiejsza rzecz jaką można zrobić dla siebie.

Jazzowa (offline)

Post #12

15-08-2010 - 10:13:07

Łask 

Nabyłam już jakiś czas temu książkę G.Edwarda Griffina "Świat bez raka. Opowieść o witaminie B17"... No i na razie na tym się poprzestało... pestki moreli zbieram.. acz jeszcze nie jadłam - czytając Perłę zaczynam się gdzieś tam uginać by spróbować...
Obaczym... może wcześniej przeczytam w koncu tą książkę..
pozdrawiam




Jak to powiedział Albert Einstein: "Życie niemal na pewno ma sens..."...
[jazzowa.blogspot.com]

vabena (offline)

Post #13

16-08-2010 - 16:41:52

 

Witaminę B 17 w tabletkach zażywałam dwa miesiące. Korzystałam również z preparatów firmy Starlife. Miałam nadzieję, że produkty te przyczynią się do poskromienia skorupiaka. Ale tak się nie stało. Może nie bez znaczenia był fakt, że stosowałam je zbyt krótko. W każdym razie, gdy po wspomnianej kuracji doszło do operacji oszczędzającej, byłam zawiedziona tym, co wykazało badanie histopatologiczne. No i wtedy okazało się, że mastektomia mnie nie ominie.
Z działaniem preparatów naturalnych bywa różnie (podobnie jak z metodami leczenia stosowanymi przez medycynę akademicką). Produkty te jednak pomagają wzmocnić organizm. A to też ma znaczenie w walce z rakiem.

Melodyjka (offline)

Post #14

17-08-2010 - 18:20:26

Gdańsk 

Popieram to, co pisze zurawina, cyt "Tak wiec ja proponuje przede wszystkim ZDROWY STYL ZYCIA A TO OZNACZA ZDROWE JEDZENIE, RUCH, ZADOWOLENIE Z ZYCIA, BRAK STRESU A JAK JEST TO SZYBKA ELIMINACJA STRESU i troche sexu nie zaszkodzi" Co z tego, że ktoś wcina pestki moreli, kiedy równocześnie np zażera się cukrem, który jest pożywką dla raka( pomijając wiele innych przykładów). A tak na serio to żadna z piszących tu koleżanek przecież nie stosowała terapii witaminą b17 w formie pestek, więc skąd te złe wnioski. A ja postanowiałam zaryzywkować. Nie mam nic do stracenia. Mogę napisać Wam jedno, te molekuły z cyjankiem faktycznie otwierają się tylko przy chyba rakowych komórkach, (bo że pestki te zawierają cyjanek to wiadomo). Doszłam do kilkunastu dziennie i nie mam żadnych niepokojących objawów. Mam nadekspresję her 2, kmórki powinny namnażać się w zastraszającym tempie. Jestem właśnie po kilku badaniach kontrolnych, minął rok, na razie OK, jestem zdrowa. Faktycznie, ale zarobią na książce...Tak samo, jak firmy farmaceutyczne na lekach - też je reklamują. Coś w tym złego? A pestki moreli - bez przesady - wcale nie są drogie( zamawiam z neta). To faktycznie mają businesssmiling smiley)) tak samo, jak na owocach w warzywniaku. No cóż takie życie... Jestem już zregenerowana po chemioterapii, a więc wsuwam te pestki. Wierzę.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 17-08-2010 - 18:23:38 przez Melodyjka.

Perełka (offline)

Post #15

17-08-2010 - 20:56:31

 

Dziewczyny koncerny farmaceutycznie zarabiają na naszym leczeniu krocie. Nie da się tego zaprzeczyć, jednak za leczeniem konwencjonalnym idzie nauka, lata badań, testów itd. Każda z nas korzysta właśnie z tego, a nie innego sposobu leczenia.
Wiara czyni cuda. Ok. Też tak uważam, ale wierzcie mi nie zabierałabym głosu w tej sprawie gdyby nie zachęcano w tym wypadku ludzi do przerywania leczenia konwencjonalnego.
Jak inaczej zrozumieć słowa, że amigdaliny nie wolno stosować po radio i chemioterapii? Gdyby to było ujęte w słowach, że jest to kuracja wspomagająca leczenie to bym rozumiała. Podobnie jest z cieciorką.
Jednak jedna i druga metoda wyklucza stosowania chemii i radio, a to zaczyna być groźne. To tak, jakby zachęcano ludzi do przerywania leczenia konwencjonalnego na rzecz pestek czy cieciorki.
Czy pestki trują? Nie mam pojęcia. Ja żyje! Jadłam je cale dzieciństwo, żre do dziś dnia jabłka, z których wywalam tylko ogonek, bo pochłaniam je nawet z ogryzkiem.
Zaraz, zaraz przecież w pestkach jabłek tez jest amigdalina. To czemu zachorowałam na raka?
Przecież amigdalina zawarta w pestkach zjedzonych z 4-5 jabłek dziennie powinna mi wybić komórki rakowe w zarodku prawda?



Melodyjka (offline)

Post #16

18-08-2010 - 12:09:04

Gdańsk 

Jak już wspomniałam, jestem po chemioterapii i jem te pestki w duzych ilościach z wiarą i nadzieją, że uniknę nawrotu. Piszesz :"to czemu zachorowałam?" To równie dobrze można postawić pytanie ;" To czemu chemia na jednych działa , a na drugich nie?"

Perełka (offline)

Post #17

18-08-2010 - 21:33:44

 

Melodyjko, jesli ktoś mnie zapewnia, że
cytat
"Skuteczność wyleczeń sięga prawie 100 proc. pod warunkiem, że pacjent wcześniej nie został osłabiony naświetlaniem czy tzw. chemioterapią"
a jem codziennie po kilka jabłek z ogryzkami , do tego jestem namiętną zjadaczką migdałów to mam chyba prawo zadać takowe pytanie?
Czyli co? Ja nie mieszczę się w prawie tych 100%?
Jabłka w taki sposób jem od dzieciństwa, wiec zgodnie z tym co jest tam napisane amigdalina powinna mnie wyleczyć zanim sobie wymacałam raka, zanim mnie zoperowano i poddano leczeniu konwencjonalnemu.
Ty piszesz
" To czemu chemia na jednych działa , a na drugich nie?"

Medycyna konwencjonalna nigdy nie zapewnia nikogo, że rak jest wyleczalny w 100%.

Ja nie zniechęcam nikogo do zjadania pestek, sama jem jabłka z pestkami, a nawet nie wiedziałam, ze one tez posiadają w swoim składzie amigdalinę. Cóż człowiek się uczy cale życie.
Przestrzegam jedynie tych, którzy zamierzają zrezygnować z leczenia konwencjonalnego na rzecz amigdaliny jako cudownego leku.



Melodyjka (offline)

Post #18

19-08-2010 - 12:24:42

Gdańsk 

Chyba aż taaakich szaleńców tu nie ma, żeby rezygnować z leczenia konwencjonalnego: spinning smiley sticking its tongue out , mam nadzieję. Podkreślam, że jestem po chemioterapii, obecnie leczę się herceptyną i tamoxyfenem. Wspomagam organizm naturalnymi metodami. Czuję się świetnie. Dzisiaj zjadłam już 7 pestek, ale to dopiero pierwsza połowa. Aha, dziewczyny, jeśli jecie ogryzki jabłek to nie połykajcie pestek w całości! To ważne. One nie rozgryzione po prostu przelatują przez organizm ( no wiecie same, wyskakują w całości chichot). To samo z arbuzem, jego pestki też zawierają b17, ale trzeba je gryźć! Wtedy najlepiej wchłania się wit b 17.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-08-2010 - 12:25:33 przez Melodyjka.

Perełka (offline)

Post #19

20-08-2010 - 22:27:39

 

No przecie nie da się zjeść ogryzka bez gryzienia. Cały smak jest w gryzieniu.



bożka1 (offline)

Post #20

20-08-2010 - 22:35:46

Jastrzębie Zdrój 

Perełka niektórzy mają duże przełyki i łykają w całości co się dagafahura nie tylkojablko



Al_la (offline)

Post #21

21-08-2010 - 12:25:51

k/Warszawy 

Najważniejsza rzecz w leczeniu niekonwencjonalnym: nie rezygnować z leczenie konwencjonalnego. Można sobie stosować co się chce, ale w porozumieniu z lekarzem i obok leczenia konwencjonalnego.
Ja jeszcze nie spotkałam osoby, która powiedziałby mi, że nie poszła na operację, nie miała chemii, a chorowała na raka (ma to potwierdzone biopsją), a teraz jest zdrowa.
Za to mogę zaświadczyć swoim przypadkiem, że miałam guza 5 cm, a po trzech kursach chemii został tylko trup guza bez komórek nowotworowych.





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Perła (offline)

Post #22

20-12-2010 - 01:12:30

Łódź 

Melodyjko, jak tam pestkowanie?



www.perla.nets.pl

Pyrunia (offline)

Post #23

03-05-2011 - 22:09:06

Stolica Pyrlandii 

Przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi.
Właśnie od kilku dni siostra mnie namawia abym jadła te pestki.
Choć warunek wyleczalności mnie zaskoczył.
Jest to możliwe jeśli organizm nie jest osłabiony przez chemio i radio.
Choć z drugiej strony może nie zaszkodzi...Głupia już jestem...

Jestem w trakcie leczenia po 3 rzucie choroby.
Wychodzi na to , że zupełnie odpadam z ewentualnej kuracji.


Skupię się na tym co wymienione na początku artykułu: ciecierzyca, jagody, orzeszki, nasiona lnu

Czy któraś z Was przez ten czas stosowała pestki systematycznie ?







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-05-2011 - 22:15:00 przez Pyrunia.

Perła (offline)

Post #24

05-05-2011 - 21:59:52

Łódź 

Ja dwa razy robiłam miesięczną kurację, dochodziłam do 11 sztuk dziennie...Pestki mam "na stanie" i pogryzam je od czasu do czasu,ale nie jest to już systemowe.Muszę przyznać, że w pierwszym roku zachorowania (2009) byłam w szale różnych poszukiwań i suplementacji.Do tego medytacje,higiena życia, dieta...Teraz trochę odpuściłam. Teoretycznie jest dobrze.



www.perla.nets.pl

Teresa1957 (offline)

Post #25

06-05-2011 - 11:57:41

Kraśnik 

Ja jestem zdania, że można dodatkowo jeść te pestki przecież jak nie pomogą to nie zaszkodzą. Pewnie z tymi pestkami to jest tak jak ze wszystkimi lekami, jednym pomagają, a innym nie. Ale na plus bym tu dała, że nie szkodzą, ja sama o B17 dużo czytałam i jak jem jabłka to z pestkami, w lecie jak był sezon śliwek to nie pozwalałam wyrzucać pestek tylko je rozgniatałam dziadkiem do orzechów i zjadałam. Nie liczyłam ile. Migdały też uwielbiam, ale jem rzadko, bo jestem łasuch i ile bym nie kupiła tyle zjem jednego dnia. W czasie chemii to uważam że nie należy jeść tych pestek, ale jak już nasz stan wróci do normy to można sobie podjadać.



Dortek (offline)

Post #26

22-05-2011 - 16:37:05

 

Mam dwie uwagi. Po pierwsze-jak powiedziała wcześniej Perełka nie podoba mi się stwierdzenie, że "Skuteczność wyleczeń sięga prawie 100 proc. pod warunkiem, że pacjent wcześniej nie został osłabiony naświetlaniem czy tzw. chemioterapią." Dla mnie brzmi to jak namawianie do opóźnienia rozpoczęcia leczenia konwencjonalnego, a ponadto jako excuse/ usprawiedliwienie ewentualnego braku skuteczności (zawsze można powiedzieć, że winna jest wcześniejsza terapia)

Po drugie w artykule napisano, że cyjanek uwalnia
"jedynie pewien enzym, zwany beta-glucosidase, który jest obecny w całym ciele ludzkim w maleńkich ilościach przy czym jego ilość znacznie wzrasta do znacznych ilości ( stukrotnie wyższych) tylko w jednym miejscu: w siedlisku złośliwego narośla rakowego. Tak więc cyjanek bywa jedynie jakby ‘otwierany’ w miejscu, gdzie znajduje się rak, z drastycznymi efektami, które całkowicie niszczą komórki rakowe."
Czyli, że pestki są skuteczne tylko w obecności czynnych komórek nowotworowych. Nie ma więc mowy o żadnej profilaktyce.

Perełka, a ostatnie zdanie :
Każdy człowiek jest inny, dlatego wymaga indywidualnego podejścia. Dotyczy prawdopodobnie tego, ze jedni mają jeść pestki moreli, a inni jabłek, a to już musi ustalić ktoś z Centrum Treningu Osobistego i Dietetyki EGO tel. 606 105 977...

Osobiście nie mam nic przeciw pestkom. Sama bardzo lubię migdały.




Ciemne wczoraj może sie przemienić w jasne jutro (Marcin Luther King)

Miarą wielkości człowieka jest ilość przeszkód, które udało mu się pokonać.

Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.

jedna z nas: [www.youtube.com]


maryla (offline)

Post #27

29-07-2011 - 15:29:07

gdzieś w górach... 

[www.eioba.pl]


co o tym myślicie ?

Perła (offline)

Post #28

29-07-2011 - 15:51:41

Łódź 

Marylko, chyba jest gdzieś wątek na ten temat. Gadałyśmy tu na forum o tej witaminie, może w suplementach?



www.perla.nets.pl

Teresa1957 (offline)

Post #29

29-07-2011 - 16:20:08

Kraśnik 

berni (offline)

Post #30

29-07-2011 - 17:02:49

Gryfino 

A czy jest ktoś na forum, kto zajada te pestki? je



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 691
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018