jak długo może trwać hormonoterapia ?

Wysłane przez monika14 

maryla (offline)

Post #1

24-06-2014 - 15:53:55

gdzieś w górach... 

Ja mam tak jak zosiaa i nie pomogło mówienie, że bez pigułki odczuwam dyskomfort psychicznybezradny...ale my z okolic Krakowa...widocznie taki standard...



jano0244 (offline)

Post #2

02-01-2015 - 23:00:58

Mrągowo 

Powoli, aczkolwiek nieubłaganie zbliża się 5 lat, odkąd moja Ania łyka tamoksifen.
W czasie grudniowej wizyty kontrolnej usłyszeliśmy od lekarza, że czas pelnej refundacji przez NFZ tamoksifenu wynosi 5 lat dla pacjentek po raku hormonozależnym, u których nie stwierdzono przerzutów do pachowych węzłów chłonnych lub 7 lat dla pacjentek, u których obecność komórek nowotworowych w węzłach chłonnych zostala stwierdzona.
Tamoksifen nie jest drogim lekiem, więc jego refundacja lub jej brak, nie jest aż takim problemem.

Problemem jest natomiast podjęcie decyzji, czy taką kurację powyżej 5 lat kontynuować.
Oczywiście ta decyzja jest osobistą sprawą każdej amazonki, lecz chyba warto podejmować ją z możliwie dużą świadomością, które z kolei łączy się z posiadaną wiedzą.
Starałem się dotrzeć do szczegółowego opisu badań klinicznych, na podstawie których powstala aktualna rekomendacja leczenia, niestety nie udało mi się to.
Tekst zalinkowany na pierwszej stronie wątku przez b_angel wydaje mi się zbyt ogólny, gdyż nie zawiera wielu szczegółów. To raczej bardzo ogólne streszczenie.

Z tego, co wiem, obecna rekomendacja przyjmowania tamoksifenu przez 10 lat opiera się na opublikowanych wynikach dwóch zagranicznych badań klinicznych.
Badania te wykazały efekty w postaci wymiernej redukcji nawrotów choroby, jednak przede wszystkim dla pacjentek, u których pierwotnie stwierdzono obecność komórek nowotworowych w pachowych węzłach chłonnych.
U pacjentek z "czystymi" węzłami chłonnymi ten "zysk" wyliczono na 1,5-2%, nie wygląda więc specjalnie spektakularnie.

Problemu z decyzją nie ma, albo też jest znacznie mniejszy, gdy przyjmowanie tamoksifenu nie powoduje odczuwalnych skutków ubocznych, albo też te skutki są nieznaczne.
Niestety, w przypadku mojej żony tych skutków ubocznych nie brakuje, więc z jednej strony zaprzestanie kuracji przyniosłoby najprawdopodobniej odczuwalną poprawę samopoczucia. Z drugiej strony pozostaje "ale". Może niewielkie, gdyż jest ona w tej mało spektakularnej grupie (1,5-2%). Ale jednak jakieś "ale" jest.

Informacje, które zamieściłem, pochodzą od "mądrych" onkologów, więc uważam jest za prawdziwe.
Chętnie przeczytałbym argumentację Waszych lekarzy.
A może któraś jest w posiadaniu szczegółówych opisów tych dwóch badań klinicznych dotyczących tamoksifenu?
Myślę, że temat jest ciekawy, ale przede wszystkim bardzo ważny. Ważny dla tych dziewczyn, które w bliższej i dalszej przyszłości do tych niegdyś "magicznych" 5 lat się zbliżą.





Nas dwoje, choroba tylko jedna...
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 422
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018