Ciąża po raku piersi i leczeniu hormonami

Wysłane przez bunia 

Ania85k (offline)

Post #1

31-03-2016 - 16:46:40

Łódź 

Hej Annzaw,
Oczywiście, że robimy potomstwo! smiling smiley wszystkie tu zagługujemy na to, żeby normalne żyć, mieć nadzieję i oczekiwania.
Ja też niedługo wybiorę się do dra Giermka, już powoli czas, bo zostały mi tylko dwa zastrzyki zoladexu (tak, odliczam). Daj koniecznie znać jak wrażenia po wizycie.
A swoją drogą, ciekawa jestem kiedy nam wróci cykl po tak długiej przerwie, mam nadzieję, że nie będziemy musiały długo czekać winking smiley
Dobrze wiedzieć, że jest tu wsparcie od Was kochane Amazonki.
trzymajcie kciuki!

roxy (offline)

Post #2

03-04-2016 - 18:40:28

 

Trzymam kciuki, dziewczyny!
Powodzenia buzki

smilag (offline)

Post #3

27-04-2016 - 22:59:47

 

Ja też trzymam za Was kciuki!



Zapraszam na bloga
wznowarakowa

Betii (offline)

Post #4

30-04-2016 - 15:36:49

Tychy 

Mi okres po zakonczeniu Zoladexu przez pięć lat, miał nie wrócić.nie Wrócił mi po 4 miesiącach, szalałam wówczas z radości, że wróciła nadzieja i co z tego, jak nie mogłam zajść w upragnioną ciążebezradny, a teraz to już wogóle mogę zapomnieć, bo jestem po operacji wznowy i czeka mnie ponownie hormonoterapiazałamka
Od początku leczenia czyli 10 lat, mówiłam lekarzom, że chce zajść w ciążę, słyszałam tylko, że mam zakończyć najpierw swoją 5-letnią hormonoterapie, a dopiero potem myśleć dalej, wręcz kazali myśleć narazie o leczeniu, a nie o ciążysmutny.
Hormonoterapie zakończyłam, zaczęły się starania, wizyty u ginekologa, które spełzły na niczym, chyba tylko na marzeniach, minęły 4 lata po zakończeniu leczenia i co, zaś problem diagnoza, wznowa w bliźnie, i zaś walka z czasem i gadzinąpłacze



Życie jest piękne.Szczęśliwa i zadowolona z życia i oby tak było dalej.serceserce
Mam jedno maleńkie marzenieprosi i myśle,że za niedługo się spełni.tak
"Śpieszmy się kochać ludzi,tak szybko odchodzą" Ks.Jan Twardowski.

Moja Kochana Mamusia (*)(*)(*) 03.06.2017

Ania85k (offline)

Post #5

06-05-2016 - 12:49:11

Łódź 

Betii, strasznie mi przykro czytać o wznowie u Ciebie i o niespełnionym marzeniu o macierzyństwie sad smiley to bardzo niesprawiedliwe, co nas spotkało. Uważam, że skoro tyle wycierpiałyśmy, to należy nam się teraz to, co najlepsze.
Twoja historia pokazuje, że nawet biorąc te hormony przez pięć lat, nie mamy żadnej gwarancji, że cholerstwo nie wróci. Betii, życzę Ci dużo siły, bo tego teraz najbardziej potrzebujesz. Nie trać nadziei.
Ja mam mnóstwo wątpliwości, ale zdecydowałam, że odstawiam hormony po 2 latach i próbuję zajść w ciążę, zobaczymy co będzie.
Czy jest więcej dziewczyn tu na forum w podobnej sytuacji?
A czy któraś z Was może orientuje się co się stało, że dr Giermek nagle poszedł na emeryturę? Chciałam wrócić do niego na wizytę i dowiedziałam się w tym tygodniu, że przez najbliższy rok będzie poza krajem... Może któraś z Was jest w stanie polecić równie dobrego specjalistę w tej dziedzinie?

tosia37 (offline)

Post #6

09-05-2016 - 20:43:23

Kalisz 

Cześć dziewczyny smiling smiley
mijają właśnie trzy lata od kiedy rozpoczęłam leczenie gadziny no i jednocześnie trzy lata od kiedy zawalił się mój świat i pierwszy raz w życiu poczułam się baaaaardzo chora. Bardzo źle wspominam tamten czas, byłam żoną od trzech lat i mamą od dwóch lat. Przeszłam dwie operacje (pierś i węzły chłonne), chemioterapię, radioterapię i od 2,5 roku jestem a raczej byłam na hormonoterapii (hormonozależny). Zoladex odstawiono mi w styczniu a tamoxa odstawiłam tydzień temu. Po kolejnej wizycie w szpitalu i kolejnych rozmowach z lekarzem o tym jakie są standardy postępowania w leczeniu raka i że niczego do końca nie wiadomo... coś we mnie pękło, postanowiłam że pora zostawić to wszystko za sobą, pora przestać zastanawiać się co będzie, pora zadbać o przyszłość synka. Nie wiemy czy na pewno tamoxifen uratuje nam życie, może tak a może okaże się za 10 lat że na gadzine pomaga ale nie zawsze i nie każdemu a może po 10 latach spowoduje udar lub jeszcze coś innego się okaże, nie wiadomo bo nie ma badań. Wiem jedno, skoro żyję, chcę żyć szczęśliwie. Apetyt rośnie w miarę jedzenia smiling smiley. Jeszcze rok temu myślałam o tym że mam synka, i nie mogę ryzykować następną ciążą tego, że rak wróci i synek nie będzie miał mamy ale dziś myślę co będzie jak już mamy i taty zabraknie. Zostanie na świecie sam, naprawdę sam. Mam brata z którym nie potrafię się porozumieć ale gdyby coś mu się stało pierwsza mu pomogę bo tak robi rodzeństwo. Poza tym odzywa mi sie mega instynkt macierzyński który jak widać nie jest ani rozsądny ani przewidywalny. Na razie cykle nie wróciły ale jestem pełna nadziei a jeśli to się stanie będę starać się o dziecko smiling smiley Także Aniu 85k nie jesteś sama i dzięki twojemu postowi wiem, że ja też nie.

Ania_soWhat (offline)

Post #7

14-06-2016 - 13:13:22

Sosnowiec 

Heja,

Troszkę się w temacie staram rozeznać... Bo hmm... coś tam za uszami się tli i taka "mała JA" mi się coraz bardziej marzy a czas nagli / zegar cyka bo latek nie ubywa.
Tak więc w temacie trójujemnych... mam sprzeczne odczucia.
Jeśli chormonozależne mają troszkę odczekać to co z tymi jak ja które nie łykają tylko starają się "przeczekać" najgorszą krzywiznę wykresu aby poczuć się choćby troszkę bezpieczniej?

Jak poradzić sobie z przerażeniem że "coś" może w nas "zamieszkać" na chwilkę. Generalnie to całkiem inny "obcy" ale mam takie przerażenie w myśli że coś miałoby się we mnie rozwijać że nie wiem czy będę potrafiła to sobie w zmienić.

I jeśli chormony to nie problem to kiedy jest "zielone światło" jeśli kiedykolwiek jest?

Coś ktoś w temacie wie?




Josko huomenna olisi jo parempi päivä... oczko

domina13 (offline)

Post #8

14-06-2016 - 14:12:04

Piotrków Tryb. 

Ania_soWhat moja koleżanka z klubu amazonek rak piersi trójujemny wykryty w ciąży,tydzień po cesarce-mastektomia,chemia ...po 5 latach po konsultacjach z onkologami i ginekologami,wiele za, jak i przeciw porad- zdecydowała się na ciążę i urodziła zdrową córeczkę.Dziś obie mają się dobrze mała ma już 6 latuśmiech




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 14-06-2016 - 14:12:59 przez domina13.

Ania_soWhat (offline)

Post #9

14-06-2016 - 15:54:55

Sosnowiec 

Domina dzięki smiling smiley




Josko huomenna olisi jo parempi päivä... oczko

bunia (offline)

Post #10

30-06-2016 - 19:15:29

 

Przykro się czyta historii, że ktoś stosował się do zaleceń lekarskich i latami łykał tamoxifen odstawiając plany macierzyństwa na drugi plan a to i tak nie odniosło zamierzonych skutków tylko powrót raka.
Beti bardzo mi przykro, że musiałaś tego doświadczyć na własnej skórze.
Czasem właśnie się zastanawiam nad tym całym leczeniem... i tak latka mijają... nie odważyłam się przerwać leczenia i tak łykam tamosia już 4,5 roku.
Ale ostatnio na badaniu kontrolnym lekarz wymacał coś w drugiej piersi... i moje pierwsze myśli były takie... a trzeba było zaryzykować i posłać te tablety w diabły. Całe szczęście się okazało po badaniu USG, że to tylko utkanie tkanki tłuszczowej czy coś takiego... ale strach przed chorobą ciągle pozostaje...

Ania85k (offline)

Post #11

03-08-2016 - 13:19:30

Łódź 

Hej Dziewczyny,
Buniu, cieszę się, że to był fałszywy alarm. Oczywiście, że strach przed nawrotem towarzyszy nam bardzo często, każdą podejrzaną rzecz na naszym ciele jest bardzo niepokojąca. Ja mimo wszystko decyzję podjęłam o przerwaniu po 2 latach. Obecnie jestem już po pierwszym okresie od odstawienia leków, więc czekam na dalszy rozwój sytuacji. Mam nadzieję, że uda się zajść w ciążę i w miarę szybko wrócić do tamoksyfenu na kilka lat. Niestety słyszę od lekarzy różne opinie na temat tych powrotów - jedni mówią, że trzeba, inni, że nie warto. Czy któraś z Was miała podobną sytuację?
Pozdrawiam

bunia (offline)

Post #12

03-08-2016 - 14:23:41

 

Aniu podziwiam bo ja nie miałam tyle odwagi... poza tym ciągle trafiałam na lekarzy, którzy mi to odradzali.
Tak się składa że wczoraj byłam na wizycie lekarskiej u kolejnego doktorka. Jak na razie wydał się całkiem miły i przejawia chęci pomocy. Niestety nie miał do czynienia jeszcze z takim przypadkiem jak ja.... czyli nie miał pacjentki która chciałaby zajść w ciążę przerywając leczenie czy nawet po skończonym leczeniu. W ogóle jak poruszam ten temat to mam wrażenie ze jestem jakis odosobniony przypadek. Niby lekarze wspominają ze musiałabym mieć jakiegos specjalnego ginekologa -onkologa ale nikt do konkretnego nie chce mnie skierowac. Ciężko jest na prawdę cokolwiek od tych lekarzy wyciągnąć.

A już nie wspomnę ze na poprzedniej wizycie w maju inna pani doktor rozważała ponowne włączenie zoladexu... mimo że skończyłam go brać po przepisowych dwóch latach jakoś w listopadzie 2013 jak zapytałam teraz? Na półmetku leczenia? To stwierdziła że to nowe rozporządzenia NFZ czyli nic to się ma konkretnego przypadku tylko teraz jest moda na 5 letni zoladex u kobiet poniżej 35 roku życia.

edit: scalono posty; w przypadku gdy nie minie 15 minut od ostatnio napisanego postu a chcemy coś dopisać, bądź poprawić używamy funkcji zmień oczko



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 04-08-2016 - 08:50:20 przez myszka.

dziubas (offline)

Post #13

03-08-2016 - 15:02:10

Gdańsk 

buniu! serce skad jestes i gdzie sie leczysz? ja mysle, ze w kazdym wiekszym miescie w jest CO lub jakaś przychodnia specjalistryczna o profilu onko i tam na ogół jest ginekolog i in najlepiej sie zna na takich przypadkach jak my...

bunia (offline)

Post #14

03-08-2016 - 21:33:18

 

No właśnie chodzi o to ze leczę się w WCO na Garbarach w Poznaniu. Wielki szpital do którego zjeżdża multum ludzi dlatego dziwię się, że nie znają procedur co do takich przypadków? Już kilku lekarzom się pytałam co bym musiała zrobić do kogo się zgłosić jeśli chciałabym pomyśleć o macierzyństwie to wszyscy wielkie oczy i żadnej konkretnej decyzji. Jest wprawdzie oddział ginekologi onkologicznej ale nie dla pacjentek chcących planować macierzyństwo tylko dla kobiet z rakiem narządów rodnych. Wczoraj natrafilam na lekarza. , który wprawdzie powiedział ze takiego przypadku osobiście nie miał ale wypyta się co i jak i może po następnej wizycie będę już bardziej uswiadomiona.

dziubas (offline)

Post #15

03-08-2016 - 21:48:03

Gdańsk 

ok

aquila (offline)

Post #16

03-08-2016 - 22:34:00

 

kurde bunia w pale mi się to nie mieści, że w dużym ośrodku nie potrafią Ci pomóc
rozumiem jakbyś się leczyła w jakimś wypiździejowie zadupnym, ale w jednym z największych miast w Polsce ? szokszok
wiele młodych kobiet choruje, więc na pewno nie jesteś w temacie macierzyńskim odosobnionym przypadkiem



It's just a ride ...

bunia (offline)

Post #17

04-08-2016 - 08:30:29

 

No ja też jestem zdziwiona. Myślałam że będzie to jakoś inaczej wyglądać... ze na tak duży szpital jest właśnie jakis lekarz, który jest w temacie bo ma przynajmniej kilka takich pacjentek a tu na to wychodzi ze jest inaczej. Na ostatniej wizycie zapytałam się lekarzowi czy jestem jedyną pacjentka w tym szpitalu która po raku chciałaby mieć dziecko to mi powiedziała ze on z takim przypadkiem osobiście się nie spotkał.
Niby mi mówi ze najlepiej to powinnam mieć ginekologa onkologa i na dodatek położnika w jednej osobie. A ja na to A GDZIE MAM GO SZUKAĆ? myślałam że oni mi kogoś polecą... odpowiednio pokieruja... No zobaczymy co czas pokaże.

dziubas (offline)

Post #18

04-08-2016 - 08:42:29

Gdańsk 

moja koleżanka w Warszawie jest ginekologiem-onkologiem i poprosiłam ja, zeby sie dowiedziala, do kogo w poznaniu mozna sie zwrócic tak

Netretete (offline)

Post #19

04-08-2016 - 09:38:30

Warszawa 

Dziubasku- czy Twoja koleżanka pracuje w CO Ursynów? Jeśli tak to poproszę o jej nazwisko? Zapisałabym się do niej na wizytę i pogadała na temat leczenia tamoxifenem?uśmiech

Pozdrawiamróże

bunia (offline)

Post #20

04-08-2016 - 11:42:53

 

Każdy kontakt i porada mile widziana kwiatek

tosia37 (offline)

Post #21

04-08-2016 - 13:55:19

Kalisz 

Cześć ,
Też leczę się w WCO Poznań i mam dokładnie takie same wrażenia jak Ty. Kiedy pytam o zoladex to słyszę że sa nowe standardy że nie 2 lata ale już 5 lat a ogólnie hormonoterapia to usłyszałam że nawet 15 lat. Odstawiłam wszystko bo to leczenie sprawiało że żyłam w wiecznej depresji i niemocy. Okres odzyskałam po prawie 6 miesiącach i teraz zastanawiam się czy próbować z ciążą czy nie bo także widziałam te zdziwione spojrzenia lekarzy. Czuję się jak kosmitka i nie wiem co dalej robić.

bunia (offline)

Post #22

04-08-2016 - 17:56:45

 

TOSIU37 to witaj w klubie... niestety... ja też czuje się jak kosmitka która na dodatek urwała sie z choinki i nie wiadomo czego od życia chce. A ja chciałam tylko by jakiś lekarz powiedział jakie są za a jakie przeciw, jak w ogóle podejść do tematu... raz tylko usłyszałam ze wybierając ginekologa to by musiał być taki, który by wspólnie z onkologiem przeprowadzał i konsultowal badania... no więc myślałam że w WCO jakoś mnie już pokieruja bo wierzyć mi się nie chce ze ja taki pojedynczy przypadek. Ale rzeczywiście podejście lekarzy i ich zdziwienie na poruszany temat zaskakuje.

bunia (offline)

Post #23

08-09-2016 - 14:20:45

 

Ręce i nogi opadają. Ja jeszcze rozumiem jak dopytywalam sie o ewentualną ciążę podczas leczenia... na początku. Ale jestem juz przy końcu i to co się dzieje mnie rozbraja. Lekarz na wizycie w poniedziałek mówi mi ze 5 lat hormonów mija mi w styczniu później pół roku dobrze by było odczekać i można działać. Daje mi skierowanie do Poradni ginekologii-onkologicznej oczywiście już w innym szpitalu nie mającym nic wspólnego z WCO na Garbarach... no cóż.. podał nawet konkretne nazwisko lekarza.. dzwonie do poradni i juz na dzień dobry kobitka w rejestracji mnie wkurzyła bo się pyta w jakim celu chce się zapisać.. a ja bo mam skierowanie... o ona: a co na tym skierowaniu jest napisane :-/// oczywiście się nie wyprodukowałam bo dzwoniłam z pracy i nie chciałam by wszyscy dookoła wiedzieli o moich problemach. Wiec pytam tylko kiedy przyjmuje ten lekarz co mi go polecono a po podaniu nazwiska kobitka mi mówi ze taki tam nie pracujeszok.
Rety czy kobieta która chorowała na nowotwór i chciałaby zajść w ciążę jest jakimś zjawiskiem paranormalnym? Bo mam wrażenie ze tak... nikt tak konkretnie nie potrafi powiedzieć gdzie i do kogo się udać.

wiwibis (offline)

Post #24

08-09-2016 - 16:27:44

knurów 

Ja jestem w ciazy w maju bedzie 5 lat po masektomi oczywiscie zaszłam w czasie brania tomoxifenu.Była chemioterapia masektomia, radioterapia i hormonoterapia zoladex i tomos. , była to ciaza nie planowana.Oczywisciew zaraz poleciałam do onkologa kazał odstawic tomosia i isc do ginekologa i tam dalej go słychac.Za miesiac mam rozwiazanie .
Wiec badzcie dobrej mysli trzymam za Was kciuki



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-09-2016 - 16:34:39 przez wiwibis.

bunia (offline)

Post #25

09-09-2016 - 08:56:15

 

Super wiadomość! Gratuluję serdecznie!
A powiedz mi proszę czy podczas ciąży jesteś jakoś szczególnie traktowana? To znaczy czy badają Ci dodatkowo piersi USG albo jakieś inne badania nie związane z ciążą? Bo widzisz lekarz z WCO opowiadał ze moim przypadku gdybym chciała zajść w ciążę to najlepiej zgłosić się do takiego specjalisty który byłby zarówno ginekologiem i onkologiem. By prowadził ciążę ale też miał na mnie oko z punktu widzenia onkologicznego. Mówię ok. brzmi sensownie tylko problem z tym ze nikt jak na razie nie udzielił mi trafnych wskazówek do kogo i gdzie mam się zgłosić.

wiwibis (offline)

Post #26

09-09-2016 - 09:47:10

knurów 

hej dziekuje nie nie mam szczególnych badań tylko to co w czasie ciazy i badania prenatalne .Ginekoog wie po jakiej chorobie jestem i prowadzi mi ciaze .Jedynie co to powiedzieli ze ciaza wytwarza duzo hormonów i mam badac druga piers bo rak moze wrócic ale nie powiedziane jest na 100% ze wróci.
Ja nie szaleje badam piers i robie badania co lekarz zaleci.Gdyby nie wpadka to bym sie nie zdecydowała na drugie choc bardzo chcielismy ale po chorobie były obawy.Ale wie ze nie jestem pirwsza i nie oststnia,która po chorobie jest w ciazy.Jak masz dobrego ginekologa to idz i z nim porozmawiaj.Onkolog powiedziała ze mam sie słuchac ginekologa i przyjsc po urodzeniu wtedy skieruje mnie na badania jakies.

Ania85k (offline)

Post #27

03-11-2016 - 14:43:13

Łódź 

Wiwibis super, że się u Ciebie trafiło, widocznie tak musiało być. Najważniejsze, żeby teraz wszystko było dobrze z Tobą i dzidzią, trzymam kciuki bardzo mocno. A po jakim czasie od odstawienia zoladexu zaszłać w ciążę? Pytam, ponieważ, ja w kwietniu odsatwiłam tamoksifen i zoladex po 2 latach brania. Pozowlono mi zrobić przerwę w hormonoterapii na zajście w ciążę. Okres wrócił w lipcu, od tamtego czasu jest regularnie jak w zegarku, wszystkie wyniki dobre, ale ciąży brak mimo starań. Nie wiem, może potrzeba troche więcej czasu, ale problem w tym, że ta przerwa od hormonów też nie powinna być zbyt długa. Może któraś z Was ma podobne doświadczenia?
Całuję i będę wdzięczna za opinie smiling smiley

agnieszka30 (offline)

Post #28

03-11-2016 - 16:53:51

Będzin 

Dziewczyny lekarze nie dokonca maja racje ja zaszlam w ciaze majac 1 cm raczka hormonalnego, zrezygnowalam z leczenia by dzidzi nic sie nie stalo,wiem ze bardzo ryzykowalam ale udalo sie. Rak wogole nie postepowal i stal caly czas w miejscu. Po urodzeniu poddalam sie operacji i nadal mial 1cm i wszystko czyste.

bunia (offline)

Post #29

04-11-2016 - 23:52:27

 

Ostatnio byłam na wizycie u lekarza ginekologa-onkologa. Stwierdził że po skończonej 5-letniej terapii nie ma przeciwskazan do zajścia w ciążę która może śmiało prowadzić zwykły ginekolog... co lekarz to inna opinia... stwierdził jedynie ze z tym zaciazeniem może być jednak różnie podróżnie ponieważ nie wiadomo jaki wpływ na jajniki miała chemia

wiwibis (offline)

Post #30

30-11-2016 - 11:28:20

knurów 

Ania 85k ja zaszlam niecale 3 lata od zakonczenia zoladexu. Poczekaj napewno zaskoczysz , poprostu za bardzo chcesz i moze dlatego , zycze powodzenia, buziaki
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 391
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018