TYLKO hormonoterapia przy G3

Wysłane przez córka_amazonki 

córka_amazonki (offline)

Post #1

26-10-2013 - 15:55:51

 

Moja mamusia jest po mastektomii prawej piersi. Rak inwazyjny przewodowy, 4 cm, czyste węzły, G3. Ma 53 lata, nadciśnienie, miażdżycę i nadwagę. Rak wysoce hormonozależny ponad 75% estrogenu i progesteronu. Zastosowano jedynie hormonoterapie Tamoxifenem, czy to nie za mało przy tak dużej złośliwości raka, czy któraś z Pań też miała tylko hormony przy G3? Bardzo proszę o odpowiedź. Martwię się o mamę.

edyta12345 (offline)

Post #2

28-10-2013 - 11:06:15

Kotlina Kłodzka 

Witaj,ja jestem po operacji oszczedzajacej,G3.rak hormonozalezny,miałam radioterapie i jestem w trakcie hormonoterapi,pozdrawiam cieplutkoróże



córka_amazonki (offline)

Post #3

28-10-2013 - 11:36:51

 

A węzły miała Pani zajęte czy czyste?

córka_amazonki (offline)

Post #4

01-11-2013 - 09:50:55

 

Czy któraś z Pań miała tylko hormony przy T2N0 i G3, przy czym rak wysoce hormonozalezny ponad 75% estrogenu i progesteronu ????

Kuba (offline)

Post #5

26-12-2013 - 19:00:59

Gogolin 

Witam serdecznie wszystkich. Jestem tu nowy i mam niestety podobny przypadek w rodzinie. Moja babcia (76 lat) ma raka przewodowego inwazyjnego, o niskim zróżnicowaniu (G3), Ki67 30%, E-kadheryna 30%, Estrogen +++ (100%), Progesteron ++ (60%), HER 2 ujemne, czyli tzw. podtyp luminalny B. To wynik z biopsji gruboigłowej. Nie pamiętam dokładnie wymiarów guza, ale bodajże mieści się gdzieś w granicach między 3 a 5 cm, ten większy i coś ok. 1,5 cm ten mniejszy, bo są dwa, ale dokładnie nie pamiętam. W każdym razie oprócz standardowej diagnostyki (mammografia, USG, biopsja), babcia miała robione TK klatki piersiowej, bo istniały podejrzane zmiany w obu płucach i PET, który raczej wkluczył zmiany meta. Makroskopowo węzły pachowe i szyjne niepowiększone, ale to przecież o niczym nie przesądza. Jestem trochę podłamany, bo liczyłem, że będzie to typ A, a tu takie paskudztwo i to w tym wieku... Babcia leczy się w CO w Gliwicach i na razie dostaje Letrozol. Przyznam, że również niepokoję się, czy to nie za mało, jak na tak agresywnego pasażera? Co będzie jeśli to leczenie nie zadziała? Wiadomo, że podtyp B lubi być oporny na hormonoterapię, a co gorsza, na chemię też nie odpowiada rewelacyjnie, w porównaniu choćby do HER-2 dodatniego czy TNBC. Z tego co babcia mówiła, to lekarz chce po 6 miesięcznej terapii hormonalnej wykonać operację (nie wiem czy mastektomię czy oszczędzającą), a następnie mówił coś o "lekkiej" chemii, pewnie ze względu na wiek. Jak rozumiem, niezależnie od chemii będzie też prowadzona hormonoterapia przez 5 lat po zabiegu? Nie wiem, czy nie lepiej byłoby podać babci teraz np. chemii AT, potem zabieg, a dopiero po zabiegu HTH. Nie wiem jak ma ta rzekomo lekka chemia wyglądać, czy to będzie dawkowane metronomicznie, co tydzień, no i jakie leki. Bo najbardziej obawiam się antracyklin, bo niszczą serducho i powodują silne wymioty. Już z dwojga złego wolałbym połączenie taksan + cyklofosfamid, ale przecież nie będę się wykłócał z doktorem, zwłaszcza że to dość zacna persona w Instytucie. Z tego co wiem, to gdyby Letrozol nie zatrybił, to mamy jeszcze ewentualnie opcję eksemestan plus ewerolimus. Po Nowym Roku ma zgłosić się na kontrolę, bierze Letrozol od 10 dni. Jak na razie, trzymam się jako tako. Pozdrawiam.

córka_amazonki (offline)

Post #6

28-12-2013 - 15:28:38

 

Jeżeli węzły są czyste, to bardzo dobrze, ponieważ pierwszy przerzut zawsze idzie na wężły itd potem się komórki rakowe poprzez układ limfatyczny rozprzestrzeniają. Tak więc ten raczek jeszcze nie zaczął nigdzie wędrować i to jest bardzo dobra wiadomość i daje duże rokowania. Po drugie u osób w tym wieku rak już nie postępuje tak szybko, to jest również na plus. Leczenie hormonalne jest bardzo dobrym leczeniem, nawet bym powiedziała, że jednym z najlepszych, ponieważ działa też profilaktycznie i nie powoduje takich szkód jak chemia. Czasem na niektóre raki chemia właśnie by nie zadziałała, tak lekarka mówiła mojej mamusi. W sumie to najważniejsze zaufać lekarzom, oni mają setki, setki takich przypadków i wiedzą co robią -wiem, że łatwo się mówi, bo ja sama byłam bardzo nieufna jeżeli mojej mamie przy raku G3, co prawda wysoce hormonozależnym, zastosowano jedynie hormony, chociaż pierwotnie proponowano chemie.

Kuba (offline)

Post #7

28-12-2013 - 17:14:50

Gogolin 

Cytuj
córka_amazonki
Jeżeli węzły są czyste, to bardzo dobrze, ponieważ pierwszy przerzut zawsze idzie na wężły itd potem się komórki rakowe poprzez układ limfatyczny rozprzestrzeniają. Tak więc ten raczek jeszcze nie zaczął nigdzie wędrować i to jest bardzo dobra wiadomość i daje duże rokowania. Po drugie u osób w tym wieku rak już nie postępuje tak szybko, to jest również na plus. Leczenie hormonalne jest bardzo dobrym leczeniem, nawet bym powiedziała, że jednym z najlepszych, ponieważ działa też profilaktycznie i nie powoduje takich szkód jak chemia. Czasem na niektóre raki chemia właśnie by nie zadziałała, tak lekarka mówiła mojej mamusi. W sumie to najważniejsze zaufać lekarzom, oni mają setki, setki takich przypadków i wiedzą co robią -wiem, że łatwo się mówi, bo ja sama byłam bardzo nieufna jeżeli mojej mamie przy raku G3, co prawda wysoce hormonozależnym, zastosowano jedynie hormony, chociaż pierwotnie proponowano chemie.
Z tymi przerzutami to nie jest podobno tak do końca, tzn. możliwe jest danie przerzutów jedynie drogą krwionośną, choć co prawda częściej zdarza się to w raku potrójnie negatywnym. No więc ja początkowo nawet myślałem, że to TNBC, ale wynik biopsji na szczęście to wykluczył. Z drugiej strony mammogram od początku wykazywał klasyczny obraz ze zmianami spikularnymi i licznymi mikrozwapnieniami, ocena w skali BIRADS - 5. Im bardziej mammo wykazuje klasyczny obraz raka, tym paradoksalnie lepiej dla pacjentki, bo raz, że można skrócić do niezbędnego minimum proces diagnostyczny, no i raki luminalne częściej dają taki typowy obraz. Dlatego z pewną dozą prawdopodobieństwa już na podstawie obrazu mammograficzego i/lub USG można określić, jaki to typ raka, choć to może być mylące. W każdym razie można do pewnego stopnia wykluczyć TNBC, bo on często przybiera w mammogramie i USG maskę zmiany łagodnej, poza tym mikrozwapnienia nie są dla niego typowe, tzn. często nie występują. Co do wstępnej hormonoterapii letrozolem, to lekarz kazał tak co 2 tygodnie robić aparatem zdjęcie guza, żeby sprawdzić czy się zmniejsza. Co do ewentualnej chemii, to kazał babci skonsultować się z kardiologiem (dodam, że ona sama jest lekarzem), ale nie na cito, więc to na razie sprawa otwarta, jak mniemam. Z drugiej jednak strony nie chciałbym, żeby babcia była leczona suboptymalnie. Wiem, że w tak zaawansowanym wieku leczenie chemiczne jest minimalizowane pod względem toksyczności, a leki podawane są w mniejszych dawkach, np. co tydzień. Poza tym ciężko wyrokować co będzie brać, ale jeżeli już to pewnie zestaw antracyklina plus docetaksel, więc dojdą uciążliwe dojazdy na sesje. Chyba, że dołączą cyklofosfamid do letrozolu, wtedy leczenie będzie jak dotychczas w domciu. Nic, pożyjemy, zobaczymy. W końcu centralną częścią leczenia jest operacja, a co po niej to się zobaczy smiling smiley

Kuba (offline)

Post #8

31-12-2013 - 15:44:15

Gogolin 

Najnowsze wieści są takie, że lekarz zlecił wykonanie densytometrii, która wyszła całkiem dobrze, jak na ten wiek. No i babcia ma brać letrozol do końca lutego, potem ma być kontrolny PET i w zależności od wyniku albo hormonoterapia do końca maja i operacja albo chemioterapia i operacja. Sądzę, że po operacji tak czy owak chemia. Z tego co czytałem, to przy G3 i tak wysokim markerze proliferacyjnym, chemia jest raczej nie do uniknięcia. No i cały czas męczy mnie kwestia ewentualnej nadekspresji białka TP53, która jest częsta przy raku luminalnym B. Niewykluczone, że jest on odpowiedzialny za oporność na inhibitory aromatazy. Lekarz mówił co prawda o chemii w razie wystąpienia oporności, ale może można by było jej uniknąć podając inhibitor m/TOR jak rapamycynę bądź ewerolimus z IA. Myślę, że mogli zrobić babci jakiś test typu Oncotype, wtedy to leczenie miałoby ręce i nogi, a tak cały czas jest to metoda prób i błędów. To frustrujące. Co prawda jak na razie guz się zmniejsza, ale wiadomo, że to choróbsko jest jednak nieprzewidywalne...

córka_amazonki (offline)

Post #9

31-12-2013 - 16:06:05

 

Jedyne co możesz zrobić to zaufać lekarzom, być dobrej myśli i wspierać babcię!

Kuba (offline)

Post #10

07-09-2014 - 11:30:10

Gogolin 

Babcia jest już po mastektomii, za miesiąc będzie przyjęta do III Kliniki Radioterapii i Chemioterapii w Gliwicach na pierwszą dawkę docetakselu. Kolejne dawki, jeżeli tolerancja będzie zadowalająca, ma przyjmować w ambulatorium. Trochę mnie to martwi, ponieważ przejdzie wtedy pod opiekę innej Kliniki, a jestem zdania, że lekarz prowadzący powinien być od początku do końca jeden. Ale rozumiem, względy ekonomiczne. Nie opłaca się trzymać pacjenta 3 dni na oddziale, żeby podać mu kroplówkę. Do tego cały czas, ma przyjmować letrozol, który w odróżnieniu od tamoksyfenu można łączyć z taksanami i antracyklinami. Badanie hist-pat pooperacyjne wykazało raka drobnobrodawkowego, a wcześniej biopsja gruboigłowa wykazała raka przewodowego bez specjalnego typu. Czy to możliwe?Zwłaszcza, że DCIS nie wykazuje cech mikropapilarnych. Słyszałem, że ten rak ma bardzo niekorzystne rokowania, czy któraś z Pań miała takowego?

Izabella54 (offline)

Post #11

19-04-2016 - 12:10:36

Lublin 

Kuba, napisz, jak czuje się Babcia.



marzusia (offline)

Post #12

19-04-2016 - 13:37:09

Cieszyn 

Kuba pisze u nas stale ,stał się w pewnym sensie "mężem opatrznościowym "tego forum a jego wiedza zadziwia.Teraz pierwszy raz przeczytałam jego posty z końca 2013 r i jest tak kolosalna zmiana w konfrontacji do tego co pisze obecnie,że wręcz nie mogę w to uwierzyć.Jeśli Izabello masz jakiekolwiek pytania i wątpliwości to z nimi do Kuby ,jak w dym,on na temat raka piersi wie wszystko ,a przynajmniej prawie wszystkoduży uśmiech



Kuba (offline)

Post #13

20-04-2016 - 15:30:37

Gogolin 

Marzusiawstydniśbuziak A Babcia czuje się bardzo dobrze, jak na swój wiek oczywiścieuśmiech

Izabella54 (offline)

Post #14

30-04-2016 - 15:16:13

Lublin 

Dziękuję marzusia róże Nabrałam odwagi, aby zwrócić się do Kuby z pytaniem uśmiech Bardzo się cieszę z dobrego samopoczucia Babci. Chciałabym Kuba poznać Twoje zdanie na temat suplementów diety, wspierających w opinii szerokiej rzeszy chorych, walkę z rakiem piersi. Ja przyjmuję następujące suplementy w kapsułkach: kurkumę z wyciągiem z białego pieprzu, wyciąg z zielonej herbaty, peptydy z grzybków japońskich oraz spirulinę. Zakupiłam kapsułki z wyciągiem z czerwonego wina, ale nie są one przydatne w przypadku mojego hormonozależnego raka. Poczytałam jeszcze o kapsaicynie, amigdalinie, korzeniu mniszka lekarskiego. Teorii o skuteczności suplementów oraz samych suplementów wspomagających leczenie choroby nowotworowej, jest mnóstwo. Najczęściej zdanie lekarzy słyszę negatywne, to co nie zarejestrowane, nie jest lekiem, nie wzbudza zaufania. Trudno odmówić im racji. Czy masz Kuba ustalony pogląd na ten temat?



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 303
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022