Hormonoterapia - rozmowy ogólne

Wysłane przez ady 

wiola76 (offline)

Post #1

05-03-2014 - 10:43:01

 

MAJU , BUNIU jak ja was swietnie rozumie , te hormony z ktorymi zawieram zwiazek za miesiac tak mnie doluja psychicznie ,ze szok.Tez sie zastanawiam na ile one pomoga ,a na ile zaszkodza np.macicy te cale endometrium itd. ja mam 37 lat ,trojke dzieci I ten dol wcale mi nie jest juz potrzebny,ale zdrugiej strony estrogeny produkuje nasz caly organizm ,wiec moze warto ryzykowac skutkami ubocznymi ,bo przeciez kazda z nas ma dla kogo zyc...buzki



maja1987 (offline)

Post #2

05-03-2014 - 10:58:58

kłodzko 

Mnie przeraża to, że lekarze leca taka rutyna... nfz refunduje 5 lat więc walimy kazdej 5 lat...
i jeszcze zoladex... nie dosyc ze paskudne zastrzyki to jeszcze tez nie pozbawione skutkow ubocznych.
Wczoraj rozmawiałam z moim i powiedzialam mu ze chce porozmawiac z lekarka o sensie kontynuacji...

Naprawdę nie ma sposobu by sprawdzic czy w organizmie sie cos dzieje? dopiero po wykryciu ewentualnego nowego guza?

beata40 (offline)

Post #3

07-03-2014 - 21:22:07

Bieszczady 

Widzę, że dyskusja toczy się wokół tego czy brać tamoksifen czy nie. Ja jestem przykładem odstawienia nolvadexu po 2,5 roku zażywania. Wszystkie kości mnie bolały, bardzo przytyłam, zaczynało się endometrium. Więc poinformowałam lekarza, że odstawiam nolvadex. Jak zachorowałam miałam 43 lata. Zoladexu nie miałam. Miesiączkuję do tej pory, nawet w czasie chemii miesiączkowałam. Za kilka miesięcy skończę 50 lat. I po 6,5 latach rak wrócił. Może to właśnie przez porzucenie nolvadexu? A może miałam za mało chęci żeby walczyć o zoladex. Teraz wiem, że gdyby można było cofnąć czas - wróciłabym do nolvadexu. Może walczyłabym o zoladex - choć lekarze powiedzieli mi, że do 40-tki dają. A ja cały czas jak w zegarku miesiączkuję. Dlatego rozważcie to młode dziewczyny. Lekarze wiedzą co robią. A my nieraz chcemy pokazać, że jesteśmy mądrzejsze (ja taka byłam). A teraz trzeba ponownie walczyć. Pozdrawiam.

maroon (offline)

Post #4

07-03-2014 - 21:24:53

katowice 

Hej ja tez dołączam do tych z wątpliwościami. Biorę już trzeci rok. Wiem co to jest procedura leczenia, wszyscy lecą jak po sznurku i nikt indywidualnie nie podejmie ryzyka zmiany leczenia. Ja po tamoksyfenie w sumie oprócz zardzewialych stawów nie mam problemów, ale niestety moje endometrium urosło prawie do 16 mm, było to wprawdzie 3 dni przed miesiączka ale moja onkolog kazała mi iść na zabieg czyszczenia macicy i odstawienie tamosia. Teraz w 12 dniu cyklu ma 6mm, nie byłam na zabiegu bo dostałam okres. Zadzwonię do lekarki co z tym tamoksyfenem. Czy nie ma leków innych ktore nie maja wpływu na endometrium? Czy ten tamoksyfen chroni tylko pierś ktora mi została? Jakbym miała obustronna mastektomii to dalej musiałabym brać tamoksyfen? Ostatnio duzo czytałam na temat diety, przeszłam na wegetarianizm z powodów etycznych ale mięso zawiera tez hormony wzrostu ktore tez stymuluja rozwój komórek nowotworowych. Jak lekarka każe mi wrócić do leczenia pewnie to zrobie ale mam wątpliwości.....

monika14 (offline)

Post #5

07-03-2014 - 21:32:47

 

i o to cała sprawa się rozchodzi. Bierzemy te leki, bo czemuś ma to służyć. Nikt nie przepisywały by czegoś bez potrzeby.
Jest niewiele kobiet, które nie mają żadnych dolegliwości po tamosiu, ale też bardzo mało kobiet zdecydowało się zrezygnować z tej możliwości leczenia. Ja sama mam skutki uboczne po tamsiu, ale nie są one aż tak bardzo uciążliwe, aby nie dało się żyć. Wiadomo, że wolałabym już nic nie zażywać, ale takie jest życie. Prawda jest taka, że zachorowałam na raka, a nie na grypę i żeby żyć ( dać sobie większe szanse na przeżycie) nie zaryzykuję tylko dlatego, że jestem zmęczona leczeniem.
Maju, jesteś jeszcze taka młoda, przemyśl to jeszcze raz. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale tak jest i musisz to zaakceptować. Pozdrawiam



maja1987 (offline)

Post #6

09-03-2014 - 11:10:11

kłodzko 

Zdecydowałam już, że najpierw porozmawiam według mnie z najlepszym lekarzem od chemii, zrobie wszystkie mozliwe badania by sprawdzic "co w trawie piszczy" i wtedy zdecyduje.
Skoro piszecie, ze nikt nie podchodzi do leczenia pacjenta indywidualnie tylko powiela sie schemat leczenia to jak mozecie uwazac ze wiedza co robia? Owszem wiedza jak postepowac z danym schematem ale kazdy rak jest inny. Nie uwazam sie za madrzejsza ale po prostu wiem co sie dzieje wokolo mnie. Nie pozwole niszczyc zdrowych organow tylko dlatego ze "moze cos tam zostalo"-ja musze byc tego pewna

iwciam (offline)

Post #7

09-03-2014 - 11:53:20

 

Majaserce ja też chciałybym mieć taką pewność, ale to niemożliwe, bez odrobiny zaufania w leczenie które jest proponowane, ja nie brałabym tamoksifenu i lucrinu. Sądzę, że nie masz zaufania do lekarzy co do dalszego Twojego leczenia i stąd te spore wątpliwości. Tak zrób badania a ja życzę Ci żeby wyniki wyszły po Twojej myślipociesza



Nie można życiu dodać dni, lecz można dniom dodać życia...

Halinka (offline)

Post #8

09-03-2014 - 12:27:44

 

Cytuj
maroon
Czy ten tamoksyfen chroni tylko pierś ktora mi została? Jakbym miała obustronna mastektomii to dalej musiałabym brać tamoksyfen?

Maroon, jestem obustronna - biorę tamoxifen. Przy pierwszej piersi nie miałam hormonoterapii, bo rak nie był zależny od hormonów. Po drugiej mastektomii - mam.

Cytuj
maja1987
Skoro piszecie, ze nikt nie podchodzi do leczenia pacjenta indywidualnie tylko powiela sie schemat leczenia to jak mozecie uwazac ze wiedza co robia?

Maju, nie zgodzę się z tym. Jestem pod opieką tego samego ośrodka, co Ty. Przed podjęciem leczenia zadałam naprawdę wiele pytań, ropatrywano kilka różnych schematów, po konsultacji pomiędzy chemikami a radioterapeutami podjęto ostateczną decyzję - dlatego uważam, że dobierają leczenie w sposób bardzo przemyślany, dostosowują istniejące schematy jak najlepiej do pacjenta. Koniecznie powinnaś porozmawiać z lekarzem, bo wg mnie biorą jego zdanie pod uwagę - tylko trzeba swoje wątpliwości, potrzeby i plany po prostu jasno wyartykułować.

monika14 (offline)

Post #9

09-03-2014 - 16:43:09

 

powiela się schemat według parametrów danego raka. Dlatego, że wypracowano ten schemat wieloma latami obserwacji i badań podczas wali z rakiem piersi.
Jeżeli jest potrójnie ujemny, to po chemii, op. i lampach nie można wdrożyć żadnego dodatkowego leczenia.
jeżeli jest her2 pozytywne to oprócz chemii i op. naświetleń włącza się herceptynę,
jeśli jest hormonozależny to do chemii i op. naświetlaniach dodaje się hormonoterapię. Jeśli masz estrogen pozytywny to masz tamoksifen, jeśli masz progesteron dodatni to masz zalndex. Taki jest schemat wali z rakiem piersi na całym świecie.
Indywidualnie jesteś leczona według parametrów swojego raka.
Ponadto to ty sama decydujesz czy się chcesz leczyć czy nie. Ja podczas chemii jak dowiedziałam sie po 6 razie, że będę miała jeszcze dodatkowo 2 to zaczęłam płakać. Wówczas lekarz powiedział, że jak chce to mogę zrezygnować, bo to mój wybór a on mi tylko zaleca kolejne postępowanie terapeutyczne.
Nie marnuj Maju szansy dalszego leczenia, bo niejedna kobietka na tym forum dużo by dała, aby móc chronić się jeszcze hormonoterapią, a nie może. Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki za Ciebie, bo jak wiesz kibicuję Ci od samego początku.



Halinka (offline)

Post #10

09-03-2014 - 16:52:08

 

Cytuj
Halinka
Koniecznie powinnaś porozmawiać z lekarzem, bo wg mnie biorą jego zdanie pod uwagę - tylko trzeba swoje wątpliwości, potrzeby i plany po prostu jasno wyartykułować.

Sorki, miało być: biorą zdanie PACJENTA pod uwagęuśmiech

beata40 (offline)

Post #11

10-03-2014 - 06:59:48

Bieszczady 

"Jeśli masz estrogen pozytywny to masz tamoksifen, jeśli masz progesteron dodatni to masz zaladex" - cytat moniki14.
Nie jest to prawdą, gdyż dodatni progesteron nie decyduje o podawaniu zoladexu.

maja1987 (offline)

Post #12

10-03-2014 - 12:01:59

kłodzko 

Mi lekarz powiedzial, że zoladex podaje sie kobietom ktore maja miesiaczke w celu jej zatrzymania

bunia (offline)

Post #13

10-03-2014 - 20:05:43

 

....I po 6,5 latach rak wrócił. Może to właśnie przez porzucenie nolvadexu? ....
Bardzo mi przykro, że znowu musisz przez to przechodzić pociesza ale prawda jest taka, że nigdy się nie dowiemy czy rak wrócił z powodu przerwanej kuracji.
Jest wiele osób, które nie mają terapii tamoxifenem z powodu ich "niehormonozależności" ale to chyba nie oznacza, że mają większe szanse że "raczysko" wróci???
Ja sama bym te całe leczenie porzuciła w diabły ale z troszeczkę innego powodu niż skutki uboczne. Ale jak na razie grzecznie łykam pigułki... czy dobrze kto to wie???

kika2203 (offline)

Post #14

11-04-2014 - 00:03:57

k/Szczecina 

Ja podobnie jak reszta dziewczyn bardzo broniłam się przed braniem tabletek i nie chciałam się z tym pogodzic, że MUSZĘ JE BRAC naczytałam się wszystkich możliwych artykułów i co? Biorę!!!! bo się boję nawrotu i jak widzę czarną wstążeczkę na forum to już nie myślę o tym co by było gdyby........ itd. itp. Trzeba wierzyc, że nas wyleczą. Pewnie, że są skutki uboczne, ale biorąc inne lekarstwa to też są skutki uboczne, ale ich tak na prawdę nikt nie czyta - boli głowa tabletka, boli ząb tabletka, źle śpimy tabletka itd.itd.itd.
A tu Tamoxifen i już główka pracuje................? Pytam po co? nie nakręcajmy się tak bo to nie koniec świata! Ja biorę Arimidex bo Tamoxifen źle znosiłam, ale nie robiłam z tego tragedii - wiem już, że tak trzeba i nie da się inaczej. Moja koleżanka przestała brac chemie, radio i tabletki i już od 3 miesięcy jej nie ma wśród żywych - myślała, że zdrowe odżywianie i wysiłek fizyczny wystarczy, ale niestety nie wystarczyło.
Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.



misiowa (offline)

Post #15

13-04-2014 - 15:23:32

Dzierżoniów  

Witam serdecznie wszystkie dziewczyny! Po ukończeniu chemioterapii 2 tyg. temu, teraz mam zacząć radioterapię równocześnie z hormonoterapią (tamoxifen + zoladex). Po pierwsze chciałam zapytać czy nie można z tymi hormonami poczekać do zakończenia radio? Chodzi mi o skutki uboczne leczenia hormonalnego. A po drugie no cóż nie ukrywam, że bardzo się boję tego zoladexu sad smiley Czy Lucrin jest w czymś od niego "lepszy", oprócz tego że co 3 m-ce? Onka nie chce mi tego Lucrinu przepisać.



bunia (offline)

Post #16

13-04-2014 - 17:40:48

 

Ja miałam hormonoterapię (zoladex + tamoxifen) wprowadzoną w życie dopiero po skończeniu radioterapii, ale widzę co lekarz to inne zalecenia.
Jeśli chodzi o zoladex to nie ma się czego bać pociesza no jedynie jedno na miesiąc ukłucie i potrzeba jechania do pielęgniarki, która zastrzyk poda.
Dwa lata mi zleciały, nawet nie wiem kiedy chichot teraz został tylko tamoxifen, no dokładnie Nolvadex ale to raczej to samo.

elapl (offline)

Post #17

14-04-2014 - 05:33:52

 

Cytuj
misiowa
Witam serdecznie wszystkie dziewczyny! Po ukończeniu chemioterapii 2 tyg. temu, teraz mam zacząć radioterapię równocześnie z hormonoterapią (tamoxifen + zoladex). Po pierwsze chciałam zapytać czy nie można z tymi hormonami poczekać do zakończenia radio? Chodzi mi o skutki uboczne leczenia hormonalnego. A po drugie no cóż nie ukrywam, że bardzo się boję tego zoladexu sad smiley Czy Lucrin jest w czymś od niego "lepszy", oprócz tego że co 3 m-ce? Onka nie chce mi tego Lucrinu przepisać.

Misiowa nie zamartwiaj sie ,ze bedziesz miala skutki uboczne bo nie kazda z nas miala. Ja zaczelam brac Tamoxife dwa dnia przed rozpoczeciem radioterapii. W niczym mi ta hormonoterapia nie przeszkadzala. Po Tamosiu tez nie mialam skutkow ubocznych i do dzis nie mam a biore juz 8 miesiecy. Ja upatrywalam w tej tabletce ratunek.... i tak mysle do dzis.Kochana uwierz ,ze tamoxifen i zoladex przychodzi do Ciebie z pomoca i tak o nim mysl. papa



kika2203 (offline)

Post #18

14-04-2014 - 11:55:56

k/Szczecina 

elap.buzki
Masz rację!!! trzeba wierzyc, że te tabletki ratują nasze życie, a nie dopatrywac się - skutków ubocznych bo zawsze jakies są bezradnyczy tego chcemy czy nietak
Pozdrawiamkwiatek



Gizi (offline)

Post #19

14-04-2014 - 13:05:26

Warszawa 

Widzę że dzisiaj jakiś taki dzień wątpliwościowy. To chyba przez pogodę i zmiany ciśnień. Na chemicznym wątku też jakieś podejrzliwości się pojawiły.
Tak sobie myślę że NFZ nie refunduje leków bo ma taką dziwną zachciankę by kasę wydać. System liczy złotówki i gdyby miał okazję by czegoś nie dać to nie da.
Chemia nas zabezpieczała dopóki była podawana, potem trzeba ją czymś zastąpić i nie robić pustej przerwy bez leków. A poza tym czemu ma służyć odwlekanie brania leku na miesiąc jeśli ma być brany docelowo przez minimum 5 lat?
Te schematy leczenia są przecież opracowane na podstawie wcześniej prowadzonych badań klinicznych i mają nas zabezpieczyć z jak najlepszym skutkiem przed wznową. padaLeje w Warszawie.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

misiowa (offline)

Post #20

14-04-2014 - 13:26:13

Dzierżoniów  

Gizi, toteż mi nie chodzi o odwlekanie kuracji o miesiąc tylko o te poty po tamoxie, bo przy radio to z kąpielami trzeba uważać smiling smiley



Gizi (offline)

Post #21

14-04-2014 - 14:14:52

Warszawa 

Misiulku, tak też pomyślałam. Te poty to jakaś zmora. Ja najchętniej bym siedziała pod prysznicem 24/h. To jest problem, przyznaje. Tylko ja strachliwa jestem i wolę się przemęczyć. Nie chce gadowi dawać czasu na otrzepanie piórek.

Generalnie tylko okolic napromieniowanych nie wolno myć. Ale zdania są różne i podobno czystą wodą można spłukać. Zastosuje się do zaleceń jak przyjdzie pora. Ja Tamosia biorę, pocę się to prawda i gotuję co chwilę, ale dziewczyny sobie jakoś radzą, a są takie które nawet lato z naświetlaniami przeżyły.pociesza
Jakoś damy radę przecież.

Teraz mam czas przerwy pomiędzy chemią a radio i zamierzam się tym czasem cieszyć. Tylko niech pogoda się poprawi. Misiowa, głowa do góry, przeżyjemy i to.meloman



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

elapl (offline)

Post #22

14-04-2014 - 15:14:31

 

Moje kochane ja mialam 28 lampek i tez sie balam. Powiem krotko sluchalam sie pani radiolog. Bralam prysznic codziennie-mylam sie zelem "Bialy Jelen" i robilam sobie posypywanko okolic naswietlania maka ziemniaczana. Dwa razy dziennie. Prosze Was nie uzywajcie zadnych masci i olejkow-chyba ze lekarze o tym zdecyduja. Moja skora obecnie -juz gdzies o tym pisalam- jest tylko lekko opalona ale resztki gadziny jesli byly to mam nadzieje ,ze spalone.
Gizi u Ciebie dzis pada a u mnie jutro- chyba wykorzystam te deszczowe dwa dni na posprzatanie chalupki. buziak



kika2203 (offline)

Post #23

14-04-2014 - 16:27:57

k/Szczecina 

O!!!!!! Jak miło, że jesteście elapl i Giziradocha, a już myślałam, że Was tutaj dziś nie będziemyśli a tu proszę są obiemeloman
Temat ten sam tylko osoby dochodzą do rozmówforumowicz fajnie, że można porozmawiac o poceniu, prysznicu i tym co zrobic żeby było lżejtak Ja wiem że do wszystkiego trzeba przywyknąc, a tabletki na każdą wpływają inaczej - to też wiemy, ale napisac jak można sobie z tym radzic to już inna sprawa. W zachodniopomorskim leje, a przed 12-tą padał gradpada SZOK myślałam że szyby powybija - jedno przeszło, a drugie przyszło teraz dla odmiany wiejeszok



Gizi (offline)

Post #24

14-04-2014 - 16:38:34

Warszawa 

Kika, miło że jesteś. Musimy gdzieś indziej się umówić na pogaduchy bo nas Myszka obsztorcuje i będzie mieć rację. Mnie się już dostało na pokrewnym wątku.



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

myszka (offline)

Post #25

14-04-2014 - 16:55:41

Poznań 

Cytuj
Gizi
Kika, miło że jesteś. Musimy gdzieś indziej się umówić na pogaduchy bo nas Myszka obsztorcuje i będzie mieć rację. Mnie się już dostało na pokrewnym wątku.
oczko



Nie marnuj swojego życia na to by zaimponować innym ludziom.Po prostu rób to co kochasz i kochaj to co robisz...serce

dana23 (offline)

Post #26

14-04-2014 - 17:30:34

Gdańsk, Saarbruecken 

Misiowa,ja większe poty i uderzenia gorąca miałam z powodu chemii,niż tamosia,także łykaj spokojnie w czasie radioterapii.Chemia była najgorsza,ciężko ją przechodziłaś,teraz już z górki! Pozdrawiam!buziak



misiowa (offline)

Post #27

14-04-2014 - 20:57:18

Dzierżoniów  

Co racja to racja smiling smiley Z chemią było fatalnie to też dlatego tak się boję co tym razem mnie czeka tongue sticking out smiley Ale od dzisiaj zmieniłam lekarkę i teraz powinno być ok. Właśnie wywalczyłam Lucrin zamiast Zoladexu!! Już się cieszę że mniej razy mnie pokłują i w dodatku oszczędzą mój nieszczęsny brzuch smiling smiley smiling smiley No i jednak zacznę razem z radioterapią, może mnie te poty tak od razu nie zaleją...



Gizi (offline)

Post #28

14-04-2014 - 21:17:55

Warszawa 

Misiaczku, gratuluję. To same dobre nowiny.brawo



Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego.

wiola76 (offline)

Post #29

14-04-2014 - 23:50:36

 

Ja tak jak Dana wieksze poty mialam przy chemi ,teraz tez sa ale nie 50 razy dziennie tylko 15 ,ale jak doszla teraz radioterapia to rownie czesto jest mi zimno zwlaszcza wieczorami ,ale to pewnie jakies oslabienie po tych lampach. Kika ,w ktorej miescowosci obok Szczecina mieszkasz bo mam rodzicow w tamtych stronach ( Lipiany )?



elapl (offline)

Post #30

15-04-2014 - 03:03:18

 

Cytuj
Gizi
Kika, miło że jesteś. Musimy gdzieś indziej się umówić na pogaduchy bo nas Myszka obsztorcuje i będzie mieć rację. Mnie się już dostało na pokrewnym wątku.

Tylko nie umawiajcie sie po cichu ja tez chce isc z Wami na pogaduchy kwiatek Misiowa gratuluje- szkoda tylko,ze musialas powalczyc brawo
Wiola76 a ja jestem rodem z Mysliborza oczko



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 458
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022