Ewa46

Wysłane przez Ewa46 

Ewa46 (offline)

Post #1

02-12-2013 - 20:42:56

Szczecin 

Dawno nie pisałam nic na swoim wątku, ale to wina pogody, humoru itd.itp.... a tak na poważnie to byłam trochę zalatana po lekarzach. Hematolog, onkolig, ginekolog. No i najświeższe wieści: na 98% będę miała usunięte jajniki a co do macicy to decyzja jeszcze nie została podjęta. Wtedy nie będę musiała przyjmować Zolatex. Jak na razie to czekam do stycznia, 17, na wizytę u gina. Moja onkolog od hormonoterapii była zadowolona jak usłyszała o decyzji usunięcia jajników. Co do wypadania włosów, to rewelacji brak, może to jeszcze za krótko jak biorę Radical. Poczekamy, zobaczymy. Dzisiaj również zaliczyłam psychologa i muszę powiedzieć, że się rozczarowałam .....nie będę się na ten temat rozpisywała, rzucę tylko kilka stwierdzeń przekazanych mi przez psychologa: nie jestem Amazonką ponieważ miałam oprację oszczędzającą.... po całkowitym wyleczeniu powinnam wycofać się z forum, bo nie pozwoli mi ono iść do przodu, a trwać będę na etapie choroby..... to tyle. A i najlepsze: w czwartek spotykamy się z dziewczynkami z Forum !!!






bozena_stanczyk (offline)

Post #2

02-12-2013 - 20:46:08

Tomaszów Mazowiecki 

Miłego spotkankabuzki a ten psycholog - co on tam wie o amazonkach?blee

arkaola (offline)

Post #3

02-12-2013 - 21:41:10

Izbicko 

Psycholog nie choruje na raka to niech spada i na forum Amazonek lepiej nie wchodzi.zly Jak zachoruje i jej uwalą pół albo całego cycka to będzie z niej taka Amazonka, że hej, pierwsza będzie szukała pocieszenia .To byłoby dobrze jakby zrobili tą operację usunięcia jajników masz terapię hormonalną to ułatwiłoby sprawę, leżałam na sali z babeczką młodą, która miała usuwane jajniki żeby gad nie miał żadnych szans, chemie też miała- 7 lat temu to było. Ma dwójkę dzieci i bez wahania podjęła decyzję i nie żałuje. Teraz robiła sobie rekonstrukcję piersi były komplikacje ,mam nadzieję, że jej się uda trzymam za nią kciuki bo już biedna nie ma skąd brać tkanki do przeszczepu a to straszny ból jest. Po tym co widziałam chyba nie zrobię sobie rekonstrukcji. Milutkiego spotkanka z dziewczynami Amazonkami forumowiczkamiforumowiczbuziakbuzki



magda2411 (offline)

Post #4

03-12-2013 - 11:51:51

Olsztyn 

Cytuj
Ewa46
Dzisiaj również zaliczyłam psychologa i muszę powiedzieć, że się rozczarowałam .....nie będę się na ten temat rozpisywała, rzucę tylko kilka stwierdzeń przekazanych mi przez psychologa: nie jestem Amazonką ponieważ miałam oprację oszczędzającą.... po całkowitym wyleczeniu powinnam wycofać się z forum, bo nie pozwoli mi ono iść do przodu, a trwać będę na etapie choroby..... to tyle.!

Ewo, głupia baba ten psycholog - tyle w temacie!

Pozdrawiam cię serdecznie buziak




nutka (offline)

Post #5

03-12-2013 - 13:14:38

 

Ewuniu, zastanowiły mnie trochę i zirytowały słowa p. psycholog. Zastanowiły dlatego, że być może ma rację, iż bycie na forum jest tkwieniem na etapie choroby. Wypowiedzi Madzi i Bożenki oraz obecność dużej rzeszy osób na forum, które są zdrowe już wiele lat utwierdziły mnie w przekonaniu, że pani psycholog sie myli. Osobiście nie posiadam aż tak dużej praktyki "wyzdrowieńczej" przewraca_oczy, leczenie zakończyłam w sierpniu, ale nadal pragnę być na forum, gdyż daje mi ono poczucie akceptacji, zrozumienia, wsparcia, pocieszenia. Reasumując obecność na forum jest dla mnie formą terapii. Obawa przed powtórnym zachorowaniem będzie już zawsze w nas tkwiła . Kto jeśli nie osoby, które są zdrowe, najskuteczniej dotrą do tych, które dopiero zaczynają lub są w trakcie leczenia? To One są inspiratorami celowości i sensu podejmowanej walki z tym, czym poczęstował nas los. To One dają nadzieję na lepsze jutro. Chwała Im za to kwiatek Aby nie być posądzoną o egoizm, uważam, że taka pomoc daje dużo nie tylo wspieranym, ale i wspierajacym. To również forma terapii.
To, co tutaj przelałam za pomocą klawiatury jest oczywiście moimi przemyśleniami i nie wszyscy muszą się z tym zgodzić. Każdy podejmuje decyzje najlepsze dla siebie. Ja póki co tutaj zostaję, by nie tylko brać ale i dawać.
Rozpisałam się troszkę Ewuniu u Ciebie, co jest do mnie niepodobne. Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za pomyślność leczenia buzki



"W życiu nie chodzi o to, żeby przetrwać burzę, ale o to, żeby tańczyć w deszczu."
Richard Paul Evans
"... Wszystko wydarza się wtedy, gdy jest na to gotowe."
Dennis Genpo Merzel

monika14 (offline)

Post #6

03-12-2013 - 16:17:26

 

wpadłam się przywitać róże i zostawić buziak
jeśli mogę się ustosunkować do teorii pani psycholog, to uważam, że każdy powinien postępować wedle własnego zapotrzebowania. Tzn. Osoby które odnajdują na tym forum drugi dom i przyjaciół ( w tym ja przewraca_oczy)powinny zostać, a te, których sytuacja przerasta (takie też są i należy je zrozumieć) i dla własnego dobra muszą się odciąć od tematu " rak" może lepiej niech nie wchodzą codziennie na te tematy.



Ewa46 (offline)

Post #7

03-12-2013 - 17:42:24

Szczecin 

kwiatek










Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-12-2013 - 17:44:03 przez Ewa46.

bozena_stanczyk (offline)

Post #8

03-12-2013 - 18:39:45

Tomaszów Mazowiecki 

Sądzę, że z chorobą należy się oswoić , nauczyć żyć w jej cieniu a nie wypierać ze świadomości...ale to jest moje odczucie i trudno mówić w czyimś imieniu.Jak powiedziały dziewczyny , każda z nas musi wybrać najdogodniejszy plan dla siebie samej.smiling smiley

Al_la (offline)

Post #9

04-12-2013 - 13:54:21

k/Warszawy 

A ja weszłam na forum 2 lata po wykryciu choroby i mam się tu dobrze.
Cieszę się, że swoim doświadczeniem mogę komuś pomóc.
I tak jak piszecie, pani psycholog ma rację, ale i jej nie ma.
Każdy potrzebuje czegoś innego i sam powinien zadecydować, co dla niego najlepsze uśmiech
Ja bym się zapłakała bez tego forum.
Od wczoraj od 14.00 do dziś do 11.00 nie miałam neta, więc nic nie robiłam, tylko siedziałam i czekałam śmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

dorota79 (offline)

Post #10

04-12-2013 - 14:11:16

Gdańsk 

Ja o istnieniu tego forum dowiedziałam się od Amazonki, która odwiedziła mnie w szpitalu dzień przed operacją.Gdybym wczesniej się tu znalazła pewnie byłoby mi łatwiej, a tak zadręczałam się myślami,że jestem ewenementem jesli chodzi o raka piersi w wieku 34 lat.



nutka (offline)

Post #11

04-12-2013 - 14:30:52

 

Cytuj
Al_la
Ja bym się zapłakała bez tego forum.
Od wczoraj od 14.00 do dziś do 11.00 nie miałam neta, więc nic nie robiłam, tylko siedziałam i czekałam śmiech

rotfl I jak Cię nie kochać Alu, nie da się chichot



"W życiu nie chodzi o to, żeby przetrwać burzę, ale o to, żeby tańczyć w deszczu."
Richard Paul Evans
"... Wszystko wydarza się wtedy, gdy jest na to gotowe."
Dennis Genpo Merzel

arkaola (offline)

Post #12

04-12-2013 - 14:46:09

Izbicko 

Słuchajcie moim skromnym zdaniem Pani psycholog nie ma racji, przecież my się tu na forum poznajemy i zaprzyjazniamy walcząc tylko po drodze z chorobą. Chory chorego zrozumie nawet jak wyzdrowieje, natomiast zdrowy chorego nigdy nie zrozumie. Na forum zawiązują się przyjażnie i to wieloletnie ,internet daje nam możliwośc porozumiewania się ze sobą bez tego siedziałybyśmy ze swoim probremem samotnie tonąc bezradnywe łzach płacze Jeśli o mnie chodzi największym wsparciem psychicznym są właśnie dziewczyny, które można powiedziec są wolne od gada, które mają już duże doświadczenie w walce z nim, lepszego wsparcia mi nie trzebapocieszaserceZawsze już teraz będę na forum zagladac chociażby po to żeby dac wsparcie tym, które znalazły się tak jak ja na początku tej trudnej choroby. I wcale to nie jest tkwienie w chorobie. My po prostu umiemy o niej rozmawiac. Pani psycholog niestety nie była na tej lekcjichichot Psycholodzy mogą tu zrobic więcej krzywdy niż pomóc. Osobisicie , aktualnienie w obecnym stanie rzeczy nie korzystam z porad psychologów. Wy dziewczyny jesteście moim lekiembuziakserceok Wspaniałe dzielne wytrwałe Amazonki.buziak



dorota79 (offline)

Post #13

04-12-2013 - 14:57:16

Gdańsk 

Po operacji miałam rozmowę z panią psychiatrą, zasugerowała mi wręcz ze powinnam nawiazać kontakt z amazonkami, gdy powiedziałam, ze zalogowałam sie na takim forum stwierdziła ze bardzo dobrze.
Jesli chodzi o psycholog Ewy to myśle, że ona nie negowała bycia tu obecnym, tylko zasugerowała, że z czasem dobrze byłoby odciąć się od choroby, nie myśleć już o niej właśnie iść do przodu. Z tym ,że pani psycholog zapomniała o jednej rzeczy bardzo ważnej. Tu nawiazuja się znajomości i przyjaźnie i od tego nie da sie odciąć. Nie przezyła tego, nie rozumie, klepie to czego nauczyła sie z książek.



Al_la (offline)

Post #14

04-12-2013 - 15:49:15

k/Warszawy 

Macie rację twierdząc, że pani psycholog nie ma racji, ale patrzycie ze swojego punktu widzenia uśmiech
Bo są wśród nas osoby, które bez forum żyją sobie normalnie, pracują, cieszą się, że choroba sobie poszła, a kiedy wchodzą tu i widzą pytania osób z przerzutami, wątki pożegnalne itp. to od razu włącza im się czerwona lampka i uświadamiają sobie, że ich też to może spotkać i się dołują. Dla takich osób forum nie jest dobrym miejscem, bo tu jest i radość i wsparcie i zabawa, ale też i łzy i cierpienie i śmierć...





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 04-12-2013 - 15:49:54 przez Al_la.

nutka (offline)

Post #15

04-12-2013 - 16:32:22

 

Tak to prawda, jedni akceptują chorobę i uczą się z tym żyć, inni wypierają ją ze świadomości, bo tak jest im łatwiej funkcjonować. Nie wszyscy są jednacy i pragną tego samego, to fakt.



"W życiu nie chodzi o to, żeby przetrwać burzę, ale o to, żeby tańczyć w deszczu."
Richard Paul Evans
"... Wszystko wydarza się wtedy, gdy jest na to gotowe."
Dennis Genpo Merzel

Ewa46 (offline)

Post #16

04-12-2013 - 19:06:42

Szczecin 

to moje marzenie........










Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 04-12-2013 - 19:08:29 przez Ewa46.

bozena_stanczyk (offline)

Post #17

04-12-2013 - 19:13:02

Tomaszów Mazowiecki 

Ewa-widzę tam palmy na horyzoncie.A u nas idzie zima.Czyżbyś chciała dać drapaka do ciepłych krajów?uśmiech

Ewa46 (offline)

Post #18

04-12-2013 - 20:49:38

Szczecin 

Zgadłaś Bożenko śmiech






dziubas (online)

Post #19

04-12-2013 - 22:39:03

Gdańsk 

Ewciu dzięki za Barbórkowe pozdrowienia! buziak

bozena_stanczyk (offline)

Post #20

05-12-2013 - 11:26:57

Tomaszów Mazowiecki 



No to zróbmy trochę lata.

nikulam (offline)

Post #21

05-12-2013 - 16:23:02

warszawa 

Cytuj
monika14
wpadłam się przywitać róże i zostawić buziak
jeśli mogę się ustosunkować do teorii pani psycholog, to uważam, że każdy powinien postępować wedle własnego zapotrzebowania. Tzn. Osoby które odnajdują na tym forum drugi dom i przyjaciół ( w tym ja przewraca_oczy)powinny zostać, a te, których sytuacja przerasta (takie też są i należy je zrozumieć) i dla własnego dobra muszą się odciąć od tematu " rak" może lepiej niech nie wchodzą codziennie na te tematy.

Zgadzam się w pełnismiling smiley
Ewuś dla Ciebie spełnienia marzeń!!!!!
buziak



domina13 (offline)

Post #22

06-12-2013 - 16:41:56

Piotrków Tryb. 

POZDRAWIAM!!!




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

smokooka (offline)

Post #23

07-12-2013 - 09:49:49

Warszawa 

Ewunia serce

Ewa46 (offline)

Post #24

08-12-2013 - 22:50:10

Szczecin 

Wiecie kochane, opowiem Wam moją przygodę z piątku... czyli z Mikołajek.... No więc po lampkach pojechałam sobie z mężusiem na obiadek... jeDostałam bony na super rybkę z dodatkami więc skorzystałam.... I jak tak sobie siedziałam z mężem przy stoliku i jedliśmy obiadek, on spytał czy "są ości?" odpowiedziałam, że nie i... w tym momencie poczułam, że właśnie wbiła mi się w gardło!!!! Wyrwałam do WC i tam próbowałam gadzinę wyjąć palcami bo była tak duża, że ją czułam wyraźnie. Ale oprócz zwrócenia dopiero co zjedzonego obiadu nic nie wskórałam... Już sobie wyobrażam co towarzystwo korzystające w tym samym czasie z WC sobie musiało pomyśleć..... Odgłosy z mojej kabiny dolatywały, że hej!!! No ale niestety, ość jak sobie siedziała tak została! No więc, biegutkiem do męża (do tej pory nie zdołałam mu powiedzieć, że ość mam w gardle!) i mówię mu, że ość mi się wbiła i jedziemy do domu i tam ja wyjmiemy, tzn. on ma ją wyjąć pensetką. Pojechaliśmy, ale niestety nie dało rady.... nic nie mógł zobaczyć. Więc zostało nam tylko zapylać na oddział szpitalny laryngologii z nadzieją, że tam, ze specjalistycznym sprzętem świetnie sobie poradzą z takim pikusiem jak moja ość... Nawet nie powiem, jak zameldowaliśmy się u pielęgniarki na izbie przyjęć (tzn. mąż się zameldował, bo ja bałam się cokolwiek mówić, żeby ta cholera nie utknęła bardziej) to za 5 minut zjawił się doktorek, bardzo miły, uśmiechnięty.... no i zaczęło się! Pan doktor zaglądał (tylko jakoś tak po ciemku i bez żadnej lupki, tylko miał takie lusterko na czole) oglądał lusterkiem macał palcem i stwierdził, że nic nie widzi... nawet rentgen z kontrastem mi zrobili, ale oczywiście nic nie było widać. Pan technik wściekły był jak cholera, że mu taką pacjentkę przysłali z ością, skoro dobrze wiedzą że na zdjęciu nic nie będzie widać!! Rura mu zmiękła (jego mina bezcenna) jak kazał mi się rozebrać do drugiego zdjęcia przełyku i zobaczył blizny pooperacyjne.... Zrozumiał.... no i diametralnie się zmienił, uprzejmy i miły i pocieszał, że na pewno samo przejdzie, tylko mam suchy chlebek jeść...... No więc pan doktorek jeszcze raz pogmerał palcem i stwierdził autorytatywnie, że ości niet, a to , że mnie "coś" kłuje to tylko podrażnione gardło!! Łzy mi leciały ze złości, że wiem że ta cholerna ość tam tkwi, a nikt mi nie może, albo nie chce pomóc! Wróciliśmy do domu, a tam żeby było weselej moja sunia Kamusia też miała ciężki dzionek o obż....ła pokój.... A więc najpierw posprzątałam dywan, a potem wręczyłam mężowi lampkę nocną, lupę i pensetę, i kazałam wyjąć tę cholerną ość bo ona na 1000% jest w moim prywatnym gardle! No i co???? Ano wyjął!!!! Miała 2 cm długości i gruba jak igła była!!!!! Aż sam się biedak przestraszył, że takie coś miałam w gardle!!!!! Myślę, że w pewnym momencie też myślał, że to jakaś niewinna ostka, która już sobie poszła dalej, a ja czuję tylko podrażnione nią gardło.... A ja... no cóż, bałam się jak cholera, bo przy naszej chorobie jeszcze jakieś powikłania, gdyby ta ość wbiła się gdzieś głębiej to był by koszmar!!!!!! A w ogóle to nawet nie przyznałam się, że leczę się onkologicznie, bo różnie lekarze reagują i na wszelki wypadek wolą nic nie robić żeby nam "nie zaszkodzić".... Tylko ten nieszczęsny technik rtg poznał moją tajemnicę..... Ale byłam tak szczęśliwa jak tego cholerstwa pozbyłam się z gardła, że aż się popłakałam z radości!!!! Ale uraz pozostał - do ryb oczywiście!!!!! ?I takie to miałam Mikołajki.... Buziaki dla wszystkich!!!!!buzki






nutka (offline)

Post #25

08-12-2013 - 23:02:48

 

Ewuś pocieszabuziak



"W życiu nie chodzi o to, żeby przetrwać burzę, ale o to, żeby tańczyć w deszczu."
Richard Paul Evans
"... Wszystko wydarza się wtedy, gdy jest na to gotowe."
Dennis Genpo Merzel

mea (offline)

Post #26

09-12-2013 - 07:12:23

Piaseczno 

Rety Ewciaszok to nie fajna historia. Dobrze, ze wszystko skończyło sie ok. Z ością nie ma żartów. Pamiętam jak miałam parę lat i miałam podobna sytuacje na wakacjach z rodzicami. Tata nałowił rybek, mama nasmazyla, a Martusia sie najadla... Tak sie krztusilam, ze miałam na twarzy i szyi naczynka krwionośne popekane. Masakrazałamka dobrego dnia Ewciubuziak





With or without you...

minia511 (offline)

Post #27

09-12-2013 - 07:46:23

Będzin 

Ewciu, mnie jak byłam dzieckiem też ość utknęła w gardle, suchy chleb nie pomógł, dopiero laryngolog ość usunął. Na bardzo długo odechciało mi się ryb, śledzi. Teraz śledzia już zjem, z wędzoną makrelą jeszcze daję radę, natomiast jeśli w filecie, tym niby bez ości, poczuję ość, rybę odkładam. Na święta karpia dostaje mąż a ja i synowie fileta. Byłam w Anglii u syna, zaprosił mnie i męża do restauracji i zaserwował rybę z frytkami. Filet duży, na pół talerza, gruby jak schabowy i ani jednej ości!. Taką rybę jadłam jeszcze kilka razy i nigdy ości nie znalazłam. Ja uwielbiam smak ryb, niestety, jem je rzadko, uraz z dzieciństwa pozostał.

domina13 (offline)

Post #28

09-12-2013 - 08:04:15

Piotrków Tryb. 

buzkito miałas przygodę,pewnie w święta już rybki nie ruszysz?POZDRAWIAMbuzki




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

Zabusia83 (offline)

Post #29

09-12-2013 - 08:36:24

Sosnowiec 

Ewcia taką historie dwa razy miałam raz kilka lat temu moja mama w 1 dzien świąt miała ość karpia i musiałyśmy jechac na pogotowie a 2 lata temu mój mąż sama mu wyjełam ale biedak prawie zwymiotował bo wrazliwy na grzebanie w gardle ale ość miał 1,5cm i gruba była wrr
dobrze ze juz ok smiling smiley

nikulam (offline)

Post #30

09-12-2013 - 08:49:49

warszawa 

Jeju Ewcia straszna historia!!!! Bardzo się cieszę,że Twój sprytny mąż rozprawił się z tym cholerstwem! pociesza



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 427
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018