moja codziennosc

Wysłane przez wiwibis 

minia511 (offline)

Post #1

26-12-2014 - 21:32:02

Będzin 

Ja przeczytałam, i podziwiam podejścia do choroby. Życzę długich lat w zdrowiu.

małgonia (offline)

Post #2

29-12-2014 - 15:46:28

Niepołomice 

sercebuzki

wiwibis (offline)

Post #3

30-12-2014 - 09:13:12

knurów 

SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY DO BIAŁEGO RANAdrink.gifdrink.gifdrink.gif
SZCZEŚLIWEGO NOWEGO ROKU

naomi78 (offline)

Post #4

30-12-2014 - 18:05:36

Gliwice 

Pozdrawiam i gratuluję tych trzech lat i życzę 100 następnych !drink.gif




Nie zaczniesz nowego rozdziału, jeżeli w kółko będziesz czytać poprzednikwiatek

wiwibis (offline)

Post #5

06-01-2015 - 21:03:53

knurów 

dawno mnie tu nie było wiecie, rodzina, dom Świeta spedzałam z nimi te dni.Troszke siedziałam na feisie, Ale zaglądam teraz nadrobie zaległości.
Oczywiscie mój sie oststnio zle czul poszedł do lekarza i na helicobacter teraz i ja musze zrobic badania bo moge byc zarazona, jeszcze mi tego brakuje.duży uśmiech
pozdrawiam

wiwibis (offline)

Post #6

07-01-2015 - 11:14:27

knurów 

dziewczynki kochane macie artykuł tak jak obiecałam
Nigdy nie trać nadziei

Małgorzata Żółkiewicz dobrze pamięta ten dzień. Był dokładnie 4 października 2011 roku. Lekarz powiedział: „Ma pani raka”. Na zimno. Bez znieczulenia. Nie było pocieszania, żadnego: „Będzie dobrze”. Nic. Recepta do ręki, jakieś zalecenia. To wszystko. Do widzenia

- Wyszłam z onkologii i szłam jak zaćmiona. Co teraz? Boże, co się stanie z moim dzieckiem, moim życiem... - opowiada pani Małgorzata.
Pierwsza bezsenna noc. Potem kolejna i kolejna. Płacz. Po cichu, aby nie zbudzić córki, nie przestraszyć jej. Pani Małgosia rozpadała się powoli: kawałek po kawałku. Wyobraźnia nie ogarniała przyszłości, bo jak wyobrazić sobie śmierć?
Każdy nosi w sobie swój własny ból. Nie potrzebuje naszego. A czasami chciałoby się krzyczeć, że jak to, mam raka, a życie toczy się jakby nigdy nic: autobus się spóźnia, sąsiadka krzyczy na dziecko, pogoda pod psem. A przecież mam raka!
Choroba rodzi samotność: chorego, jego bliskich i znajomych. Brakuje słów, aby pocieszyć, wesprzeć. Czasami łatwiej udawać, że nie widzi się śladów po łzach, nikłego uśmiechu nieudolnie przykrywającego smutek, udawanych żartów. Chory stwarza pozory normalności, jakby mówił, że nic się nie zmieniło, nic się nie stało. Bliscy chcą w to wierzyć.
- Ludzie boją się mówić o śmierci, nie wiedzą, jak zapytać, co powiedzieć. Rak to temat tabu - mówi pani Małgorzata. – A ja musiałam chodzić do pracy. Wyjść z domu, do ludzi, choć na chwilę przestać myśleć, zapomnieć.
8 centymetrów - tyle miał guz w piersi pani Małgorzaty. 8 cm bólu i złości. 8 cm strachu. Wyczuła go sama. Poszła do lekarza i ruszyła lawina: badanie jedno za drugim. Wreszcie diagnoza i leczenie. Na początek chemioterapia, potem amputacja piersi i radioterapia, w końcu hormony.
- Miałam żal do losu. Pytałam: dlaczego ja, przecież jest tyle osób, co piją, nie dbają o siebie, a ja mam rodzinę, córkę, którą muszę wychować – opowiada. - Mój tata zmarł na raka krtani, więc mówiłam, że dostałam raka w spadku. Mam rodzeństwo, a padło na mnie. Nie wiem dlaczego... Może jestem najsilniejsza.
Chemioterapię znosiła dobrze. Zastrzyki i do domu, do pracy. Unikała szpitala jak ognia.
- Koleżanka usłyszała od starszej pacjentki na oddziale onkologicznym, że stąd się nie wraca, że to jak droga w jedną stronę. Nie mogłam zostać w miejscu, gdzie tak dołują – opowiada.
Tylko te włosy. Straciła je dwa tygodnie po rozpoczęciu leczenia.
- Oswajałam się z tą myślą. Powtarzałam sobie, że muszą wylecieć dla mojego dobra. Wylecą, ale przecież odrosną, a ja będę zdrowa – wspomina amazonka.
Pierwszą chustkę pani Małgorzata kupiła sobie sama - taką ocieplaną, nie pamięta koloru. Kolejne przynosiła rodzina. Ściągała ją tylko w domu, przed córką i chłopakiem. Nie chciała, by inni widzieli jej łysą głową, aby nieustannie musiała się tłumaczyć, że jest chora, że ma raka. Marzyła o normalnym życiu, ale ludzie i tak patrzyli.
- Najgorsze były te spojrzenia. Czułam, że ludzie się za mną oglądają. To było straszne – mówi.
Pamięta, jak na lotnisku kazali jej ściągnąć chustkę.
- Powiedziałam, że tego nie zrobię. Krępowałam się. Pół godziny mnie sprawdzali - wspomina
Teraz nie czułaby już wstydu.
- Widziałam akcję "Łyse jest piękne". Dziewczyny pozowały bez chustek. Pięknie umalowane. Świetnie wyglądały. Człowiek po chemioterapii jest taki szary i bury, bez rzęs i brwi. Nie ma siły, aby pomalować usta szminką. A one pokazały, że można inaczej.
Knurowianka polubiła krótkie włosy.
- Zawsze chciałam takie mieć, ale chłopak się nie zgadzał. Teraz nie pozwolę im za bardzo odrosnąć.

Amputacja
8 maja 2012 roku pani Małgosi amputowano pierś. Została amazonką. Po operacji długo dochodziła do siebie. Nie mogła nic dźwigać, musiała uważać na ranę.
Chłopak był, choć mógł odejść. Mężczyźni amazonek często odchodzą. Nie potrafią pogodzić się z myślą, że ich kobiety już nie są... No właśnie jakie? Pełne?
- Wstydziłam się swojej rany. Bałam się, jak mój chłopak zareaguje. Czy mnie nie zostawi. Ale on ściągał chłonkę przy ranie, pomagał przy opatrunkach. Wrócił z Anglii, by przy mnie być - opowiada knurowianka. - Zdaliśmy życiowy test.
Pani Małgorzata cały czas chodzi z protezą. Nawet w niej śpi, choć nie wolno. Musiała zrezygnować ze strojów kąpielowych i wielkich dekoltów. Krepują ją. Boi się, że coś będzie widać, że ktoś zauważy.

Życie w cieniu raka
Po operacji knurowianka przeszła radioterapię, do tej pory trwa terapia hormonami. Na razie nowotwór odszedł, ale strach został.
- Każdego dnia się boję. Wystarczy niewielki ból, a już tysiące galopujących myśli, że może rak wrócił i właśnie rozsiada się w mojej głowie.
Knurowianka zapisała się na forum amazonek. Kilkanaście kobiet o podobnej historii: wszystkie po amputacji piersi. Wspierają się, wymieniają informacjami. To pomaga.
Choroba zmieniła panią Małgorzatę: mniej się denerwuje, bardziej docenia życie.
- Cenna jest każda chwila. Cieszę się, że mogę wyjść z córką na spacer, iść do pracy. Inaczej przeżywam życie - mówi z pewnością głosie.
Zdarzają się też gorsze dni, kiedy myśli o chorobie przytłaczają.
- Nie zawsze jest rewelacyjnie. Czasami słyszę, że któraś z moich koleżanek umarła, myślę wtedy, kiedy moja kolej. Noce są ciężkie, ale przychodzi poranek i człowiek się ogarnia. Musi się ogarnąć, bo ma rodzinę.
Pani Małgosia na pytanie, skąd bierze siłę, aby nie poddawać się chorobie, odpowiada bez wahania.
- Patrzę na moją córkę, na mojego narzeczonego, i wiem, że muszę dla nich walczyć, dla nich muszę żyć. Choćby jeszcze tylko rok, choćby dwa, ale muszę żyć.
Rak nie oszczędza nikogo. Atakuje starych i młodych, kobiety i mężczyzn. Wżera się w duszę. Wchodzi do życia, jak nieproszony gość i rozgaszcza się, żądając pełnej uwagi.
- Ciężko jest, ale trzeba się z nim oswoić. Trzeba walczyć o siebie. Bo rak jest wyleczalny – mówi pani Małgorzata. - Nie dałabym rady bez bliskich. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają w tym trudnym czasie: rodzinie, przyjaciołom, znajomym. Dziękuję Wam!
- Może pani na koniec przytoczyć moje ulubione motto? Znalazłam je gdzieś. Brzmi: "Nie poddawaj się, nawet jeśli myślisz, że już nie dasz rady iść dalej". Tak właśnie trzeba: Nigdy nie wolno tracić nadziei.

Justyna Bajko, foto: arch. domowe Małgorzaty Żółkiewicz
radocha

Krynia58 (offline)

Post #7

07-01-2015 - 11:25:23

Warszawa 

Małgosiu serce
Życzę dużo zdrowia Tobie i Rodzince, trzymam kciuki za badania! ok







Rak piersi obustronny. Chth neoadiuwantowa 8 x AT. Mastektomia zmodyfikowana obustronna.
HP: Rak zrazikowy naciekający - str. prawa - pT3N1 (1/17), str. lewa - pT1cN0 (0/18). ER 100%, PGR 100%. HER 1+
Napromienianie obszaru kl. piersiowej i ww. chł.nad- i podobojczykowych po str. prawej. HTH - Tamoxifen

Czasem o byle cień człowiek ma żal do człowieka. A życie jak osioł ucieka.
K.I. Gałczyński

małgonia (offline)

Post #8

07-01-2015 - 17:45:41

Niepołomice 

Małgosiu dzięki,poryczałam się serce

libra1 (offline)

Post #9

07-01-2015 - 18:33:55

 

Pięknie, dziękuję,że mogłam to przeczytać. kwiatek



wiwibis (offline)

Post #10

08-01-2015 - 17:24:01

knurów 

pocieszabuziakbuziak

elka1969 (offline)

Post #11

08-01-2015 - 23:32:28

Piła 

różeDzieki Malgos,tez sie poryczalam.buziak

Magdat (offline)

Post #12

09-01-2015 - 21:36:47

Działoszyn 

Małgosiu bardzo mi pomogłaś bo dalaś mi nadzieję że ja tez mogę pokonać raka .Wiem przedemna jeszcze dluga droga bo dopiero dowiedziałam się miesiąc temu o mojej chorobie.Pozdrawiamserce

libra1 (offline)

Post #13

09-01-2015 - 22:14:52

 

Magdat takiego pikusia G1 malenstwo wytniesz i po krzyku buziak



Magdat (offline)

Post #14

09-01-2015 - 22:21:28

Działoszyn 

libra1serce

wiwibis (offline)

Post #15

23-02-2015 - 20:37:28

knurów 

WITAJCIE BYŁAM WCZORAJ JA FAJNYM SPOTKANIU PIERWSZY RAZ ORGANIZOWANE DLA KOBIET CHORYCH BYŁO SUPER I CZEKAM NA WIECEJ TAKICH IMPREZ.
W piatek ide z moimi wezłam na szyji bo bardzo oststnio bola w jeden dzień az spac nie szło ale sa bardzo odległe terminy do rodzinnego tydzień sie czeka smutny
Ostatnio byłam u ginekologa na kontroli i wszystko ok , Czasami mam takie uczucie jka mnie piers kuła uczucie jak by ktos szpilka pokuwał ale ginekolog posłał mnie do onkologa, ale ide sobie zrobic USG prywatnie bo w onologii terminy sa na koniec kwietnia, wiec nie bede czekac, jak by wynik był zły wtedy pójde.
Ogólnie wzystko jest ok nie ma co narzekac kochaneduży uśmiechduży uśmiechduży uśmiech
Przytulam i pozdrawiampocieszabuziakbuziakserceserce

bozena_stanczyk (offline)

Post #16

24-02-2015 - 18:47:49

Tomaszów Mazowiecki 

takie dobre samopoczucie -to superthumbs up

wiwibis (offline)

Post #17

08-03-2015 - 09:02:20

knurów 

dla was kochane Z okazji dnai Kobiet

wiwibis (offline)

Post #18

14-03-2015 - 09:40:44

knurów 

witajcie wezełki dalej bez zmian dostałam nowy antybiotyk i po 10 dniach do kontroli, lekarz bł w szoku ze tak długo mam czekac na rezonans jak jestem po leczeniu onkologicznymoczko moza jak nic sie nie zmieni to mi przyspieszy.
Wczoraj wybrałam sie z siostra i koleżankami na Kamila Bednarka świetny koncert , dzisiaj wezełki bola jeszcze bardziej ale to dlatego ze tak spiewałam .
Mój Piotr wyjechała do Anglii na fuche miał dzisiaj wrócic ale przedłuzył sie pobyt podobno do środy.Kurcze jak ja tesknie juz pare brazy sie rozstawaliśmy na dłużej ale nigdy az tak nie teskniłam jak teraz ja sie chyba starzeje duży uśmiech.
miłego dnia kochane pocieszaserce

wiwibis (offline)

Post #19

21-03-2015 - 17:18:30

knurów 

od srody mam bardzo ciezkie dni .Dzisiaj bylismy na pogrzebie 18 miesiecznego Tymonka to jest od Mojego Piotra od siostrzenicy synekzałamkazałamkapłaczeJest mi tak ciezko cały czas mam ta mała trumienke przed oczami .Czekamy na wiesci z policji co było naprawde powodem smierci małego , mały był ze swoim tata w domu pod opieka ale kazdy ma inna wersje. teraz nie wiedomo czy to był wypadek czy to było uyslne spowodowanie śmierci.Nie znałam wogóle tego chłopaka osobiscie. Od paru dni o niczym innym nie mysle .
Moja córe grypa łapie lezy bidulka takaskulona z goraczka podaje leki ale jak nie przejdzie to trzeba bedzie na pogotowie jechac .
Aja od paru dni mam takie bóle nóg ze ciezko mi sie chodzi jak sie wali to wszystko na raz, czasami mam wszystkiego dosc dobrze ze chociaż mój Piotr juz wrócił zawsze mam w nim oparcie i pocieszenie .
pozdrawiam mam doła wielkieo doła dzisiajsmutnysmutny

dorota79 (offline)

Post #20

21-03-2015 - 17:42:45

 

Wiwi przytulam Cie mocno pociesza
Strasznie to smutnepłacze co napisałaś o Tymonku.



dana23 (offline)

Post #21

21-03-2015 - 20:53:00

Gdańsk, Saarbruecken 

Małgosiu, smutne to wszystko, ale córeczka wyzdrowieje, Piotr wróci, a ja życzę dużo zdrowia i sił. Przytulam.pociesza



mea (offline)

Post #22

22-03-2015 - 15:47:56

Piaseczno 

Wiwi przytulam pocieszabuzki czasem kłopoty się nawarstwiają i człowiek wpada w doł. Niewątpliwie jest to smutna okoliczność. Pozdrawiam Ciębuzki





With or without you...

elisabeth (offline)

Post #23

22-03-2015 - 19:21:26

Lubuskie 

Smutne i bardzo intrygujące co się stało z Tymonkiem . Niepokój o dzieci jest największy ,każda choroba dziecka martwi pocieszaŻyczę wytrwałości w trudnym czasie .Pozdrawiambuzki



W życiu wszystko ma swój zmierzch. Tylko noc kończy się świtem.

andzia73 (offline)

Post #24

27-03-2015 - 18:41:58

Gdańsk 

pociesza




wiwibis (offline)

Post #25

02-04-2015 - 13:05:45

knurów 

Wielkanoc to czas otuchy i nadziei.
Czas odradzania się wiary w siłę Chrystusa
i drugiego człowieka.
Życzymy, aby Święta Wielkanocne
przyniosły radość oraz wzajemną życzliwość.
By stały się źródłem wzmacniania ducha.
Niech Zmartwychwstanie, które niesie odrodzenie,
napełni Was pokojem i wiarą,
niech da siłę w pokonywaniu trudności
i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość...

wiwibis (offline)

Post #26

02-04-2015 - 13:06:24

knurów 

dzieki dziewczyny za pocieszenie jest już troszke lepiej chociaz dlaej to do mnie nie dochodzi

wiwibis (offline)

Post #27

11-04-2015 - 13:12:30

knurów 

Moja córa dalej chora byliśmy na kontroli juz 2 raz i ciagle zmieniaja syropy teraz dostała tez tabletki ciagle ma kaszel katar troszke przeszło ale nie dużo masakra jakas , ona nigdy tak nie chorował nawet lekarka jak przegladała od poczatku kartoteke to była w szoku ze tak ja teraz wzieło .Do tego wszystkiego oststni jest jej czasami słabo.Dostałysmy skierowanie na EKG sa jakies małe zmiany ale nie ma sie czym martwic jeszcze musimy zrobic badanie krwi i moczu. Potem zobaczymy co dalej.Wponiedziałek do kontroli.
Mnie wezły mniej bola ale kaszel mam duszacy i dalej te paproszki w gardle mam już czasami dosc.
Dzisiaj sie wziełam za robienie gołabków bo córa bardzo chciała mój Piotr na rybach bo pogoda dopisuje i sezon czas zaczac.A my siedzimy w domu i pichcimy duży uśmiech
Kurcze w przyszłym roku mykam z wami na sabat niech sie dzieje co chce az wam zazdroszcze takiego spotkanie.rotflrotflrotfl
Troszke mam małego doła oststnio z powodu odejscia Agusi zawsze mi żal jak ktos odchodzi z nas ale z niektórymi sie troszke zwiazałam wirtualnie ,wiecej na fejsie.Tyle fotek Aga oststnio dodała była szcześliwa spedzała czas z rodzina.załamkapłaczepłaczepłacze
Kurcze jaki ten swiat jest nie sprawiedliwy.
buziaki dla was kochane

wiwibis (offline)

Post #28

17-04-2015 - 15:31:10

knurów 

może któras z was chciała by oszale i przezyc fajna przygode w sesji zdjeciowej

Przypominamy wam o sesjach zdjęciowych dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego,lub po zakończonym leczeniu, które zaplanowane są na cały kwratał. Zaproszeni przez nas fotografowie, z ogromną przyjemnością zgodzili się zrobić wam tak wspaniał prezent. Już 11-stego kwietnia kolejna porcja dobrych zdjęć i wspaniałej atmosfery.Kobiety, które chcą wziąć udział w tym wydarzeniu i wcielić się w rolę modelek zapraszamy , zgłoszenia - oncoloroffrak@onet.pl
Pozdrawiamy , zespół OCOR
zapraszam

wiwibis (offline)

Post #29

07-05-2015 - 12:06:54

knurów 

I
tak byłam wczoraj na kontroli w onkologii jedno co mnie ucieszyło to to ze muj lekarz niemiły chyba juz nie przyjmuje bo była młoda miła pani , hurahura.Ale za to na cito mam USG szyji i wezłów chłonnych nadobojczykowych bo tez sa powiekszone i na cito wiec juz na jutro na 12 30 a kontrola na 26 maja na 8 00.A mam nazieje ze tam nic nie bedzie tak zle bo jutro mija róene trzy lata po masektomii.A ten kaszel co mnie meczy to moga byc te wezły bo RTG klaty nic nie wykazało .Tak ze trzymajta kciuki za Małgoske buziaki.

dziubas (offline)

Post #30

07-05-2015 - 12:19:08

Gdańsk 

Trzymam! okserce





rak przewodowy, G1, wym. 0,8x0,6x0,9 cm, ER 95%, PgR 10%, Her2-neg, Ki67 1%, w wartowniku mikroprzerzut, pT1bN1(sn)Mx, operacja oszczędzająca z biopsja wartownika, radioterapia 25x, brachyterpia, hormonoterapia-tamoxiffen do 10lat
po 8,5 roku rak endometrium, operacja unowoczesniona z resekcja macicy, przydatków, węzłów biodrowych i brzusznych i wyrostka robaczkowego, rak pierwotny, rokowania dobre, stan zaraz po operacji i póżniej - bardzo dobry, oblgatoryjnie naświetlania - wybrałam narazie tylko brachyterapię, na kikut macicy, do tamoxiffenu juz nie wróciłam
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 448
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022