Moje brutalne zderzenie z rakiem

Wysłane przez arkaola 

arkaola (offline)

Post #1

04-11-2013 - 19:29:44

Izbicko 

Witajcie Kochane! Postanowiłam opisać moją historię zderzenia się z rakiem. W 2001roku w wieku 32 lat urodziłam wspaniałą córcię karmiłam ją dzielnie przez dwa lata z moimi piersiami odkąd pamiętam zawsze miałam kłopoty, po zakończeniu karmienia długo nie można było u mnie zatrzymać laktacji mój gin dawał mi leki powstrzymujące laktację i mówił, że to samoistnie przejdzie. Nie przechodziło zwłaszcza z lewej. Pomalutku próbowałam zasuszyć i po 5 latach męki przestał lecieć pokarm hura i tak leciał sobie czas co dwa latka kontrola u gina i wszystko ok. do momentu gdy latem tego roku zauważyłam zgrubienie w górnej ćwiartce lewej piersi, w miedzy czasie zaczęło mi fiksować ciśnienie i tętno skakać. Pod koniec sierpnia tego roku zgłosiłam się do szpitala z powodu tego skaczącego tętna i ciśnienia. Przyjęto mnie na oddział i przeprowadzono diagnostykę kardiologiczną. Wyprosiłam mojego lekarza prowadzącego żeby przebadał mnie lekarz ginekolog, mój lekarz zlecił konsultację i zostałam przebadana. Pni Ginekolog z wielką łaską zleciła mammografię. 29 sierpnia zrobiono mi mammografię tego samego dnia wypisano ze szpitala ale właściwy wypis miał być za dwa tygodnie i był razem z wynikiem mammografii, który był dla mnie okropny piersi radiologicznie geste i że jest też policykliczne wysycenie o wym 26mm x 15mm i że to węzeł chłonny. Zalecono zrobienie USG i zgłoszenie się do poradni chorób sutka. Natychmiast zrobiłam prywatnie USG obu piersi prawa ok, w lewej uwidocznione dwie duże zmiany jedna 28mm x 16mm druga 22mm x 19 mm a opróz tego torbiele proste 12mm. Pani doktor poważnie powiedziała, że jak najszybciej mam się zgłosić do OCO. Co też uczyniłam 19.09.2013r.Zarejestrowałam się cały czas myśląc ,że to może łagodna zmiana wchodzę do gabinetu podaję lekarzowi dokumentację z moimi wynikami, a minę przy tym maił bardzo smutną i poważną, rozbieram się doktor mnie zbadał dokładnie i oznajmił - to rak będzie musiała być pierś amputowana. W tym momencie doznałamszok nogi mi się ugięły z trudem szło mi ubieranie ale nie zapłakałam dopiero jak jechałam autobusem do domu to łzy cisnęły mi się do oczu i z trudem mi było je powstrzymać. Doktor dał mi kerteczkę z terminem biopsji gruboigłowej nie zapomnę tej daty 15.10 2013r. godz 8:25 Jakoś ją zniosłam znieczulenie było kiepskie, bolało jak jasna cho...a. Za trzy tygodnie 22.10.2013 r. pojechałam do OCO po wynik biopsji lekarz oznajmił poważnie rak złośliwy przewodowy stopień III złośliwości i zapisał na termin operacji, zapytałam , całą będziemy amputować ? Powiedział, że nie, będzie operacja oszczędzająca jedyna w tym momencie optymistyczna wiadomość. Jaki mam stopień zaawansowania nie wiem strach się bać. Teraz pozostaje mi czekać na operację, która dokładnie wyjaśni czy przeżyję czy nie. Nikt z lekarzy nie powiedział mi ,że wyjdę z tego wiec tej pewności nie mam. Póki co żyję i cieszę się każdym kolejnym dniem mając nadzieję bo tylko ona jest moim druhem i mnie nie opuszcza. Ot i cała moja historia niespodziewanego zupełnie zderzenia z rakiem. Dziękuje, że jesteście. W następnym wątku opiszę jak radzi sobie z moja chorobą reszta mojej rodzinki.buzki



ira (offline)

Post #2

04-11-2013 - 20:06:59

Pabianice 

arkaola, dzisiaj jest taki dzień, że trudno napisać coś sensownego, sama wiesz.
Żaden lekarz nie powie Ci, co będzie - tego nie wie nikt. Ale musisz myśleć, że będzie dobrze, takie myślenie naprawdę dużo znaczy.
Jestem tego przykładem uśmiech



arkaola (offline)

Post #3

04-11-2013 - 20:33:13

Izbicko 

Niepotrzebnie to napisałam, nikogo to tak naprawdę, nie obchodzi, to tylko mój problem. Każda ma swojego raka i musi się z nim zmierzyć. Nikt naprawdę mnie tak dobrze nie zna, żeby być moim prawdziwym przyjacielem. Jeśli kogokolwiek uraziłam to sorry ale żadna z was nie jest wykluczona społecznie tak jak ja więc mnie nie zrozumie. Tu jest Was tłum pada wiele pięknych słów ale ja nadal jestem sama. To smutne ale prawdziwe. Cóż przytulę się do mojego psapies on mnie pociesza Wy na forum zapraszacie,mam się rozgościć ale ja czuję się tutaj intruzem. Wy macie swoje grupki, w których się spotykacie, dyskutujecie i dobrze się znacie. I niech tak zostanie. Ja przycupnę gdzieś w kątku i poczekam co mi mój nieszczęsny los przyniesie. Tak już jest ja wszystkich z doła wyciągam ale mnie nikt. Mnie tylko w złych i smutnych chwilach pociesza mój pies. płaczepapa



smokooka (offline)

Post #4

04-11-2013 - 20:33:51

Warszawa 

Będzie wyłącznie dobrze! Najważniejsza jest Twoja wiara w wyleczenie buzki

caca (offline)

Post #5

04-11-2013 - 21:06:56

SŁUPSK 

Witaj arkaola.
Przykro mi ,że odniosłaś takie niemiłe wrażenie iż nikogo nie obchodzi Twoj los.To nieprawda ,wszystkie tutaj jesteśmy jak siostry.Dzielimy się swoimi radościami i smutkami.Jak trzeba to "potrząśniemy" albo "poglaszczemy".Jesteśmy tu po to by się wspierać , bo kto jak nie my zrozumie amazonkę.Dzisiaj wszystkie mamy cięzki dzień, odeszła jedna z Nas.Wspaniała młoda kobieta ,która tak jak my miała swoje marzenia ,swoje cele.Niestety stało się inaczej niż zamierzała.Jesteśmy smutne ,rozżalone ,każda z Nas zadaje sobie to samo pytanie DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO.Snujemy swoje refleksje, wspominamy.Jeżeli poczułaś się odrzucona lub mało ważna dla Nas to przepraszam za siebie ,za koleżanki.Jesteś tak samo ważna dla Nas jak każda z Nas.Pisz ,czytaj a na pewno któraś z Nas się odezwie. A teraz wyłaz z tego swojego dołka ,wypnij pierś , nabierz wiatru w żagle i idz do przodu.

PMIĘTAJ ,ZE NIE JESTEŚ SAMA.jEST NAS TU SPORE STADKO WSPANIAŁYCH KOBIET.pocieszabuzki



caca (offline)

Post #6

04-11-2013 - 21:13:39

SŁUPSK 





małgonia (offline)

Post #7

04-11-2013 - 21:26:08

Niepołomice 

pociesza

nutka (offline)

Post #8

04-11-2013 - 21:27:05

 

Arkaola, tak jak napisała Caca, wszystkie dzisiaj zamilkłyśmy przerażone tym co się stało. Nie odbieraj tego jako brak zainteresowania Twoją osobą. Każda musi "przetrawić" w sobie ten trudny moment. Daj Nam jeszcze chwilę...wrócimy pocieszaserce



"W życiu nie chodzi o to, żeby przetrwać burzę, ale o to, żeby tańczyć w deszczu."
Richard Paul Evans
"... Wszystko wydarza się wtedy, gdy jest na to gotowe."
Dennis Genpo Merzel

domina13 (offline)

Post #9

04-11-2013 - 21:32:55

Piotrków Tryb. 

Arkola!Nie masz racji ,po prostu wszystkich załamała wiadomość o śmierci Pati.Będę zaglądac do Twojego wątku!Pozdrawiamserce




4xAC,4xDXL Mastektomia Carcinoma ductale infiltrans mammae.ER-TS 4/8;PR-TS 8/8;HER 2;0 ;Ki67-2%(styczeń2014);
Wznowa:NST G2; ER-80%;PR-99%;HER2-0;Ki67-12,9%(maj 2015)xeloda x4;nawelbina x9;sindaxel x7;cisplatyna x3;zoladex+symex(kwiecień-sierpień),zoladex+egristrozol(wrzesień);14-25.11.16r-kastracja radiologiczna;30.11.16r-Faslodex;14.12.16r-drugi Faslodex;28.12.2016r-trzeci Faslodex;25.01.2017r-czwarty Faslodex;27.02.2017r-pierwszy wlew chemii CMF;20.03.2017-drugi wlew CMF

dana23 (offline)

Post #10

04-11-2013 - 21:42:12

Gdańsk, Saarbruecken 

Arkaola,nie jestes sama,po prostu taki dzien,ciezko pisac cos sensownego,pocieszac,kiedy tak strasznie smutno. Chetnie Ciebie czytamy,fajnie piszesz-pisz dalej,czekamy. Sciskam mocno i przytulam!



Wiola (offline)

Post #11

04-11-2013 - 22:03:46

Warszawa 

Arkaola za łapke potrzymam, do cyca przytulam pocieszakwiatek




Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam....

bozena_stanczyk (offline)

Post #12

04-11-2013 - 22:43:15

Tomaszów Mazowiecki 

Arkaola-przytulam,piszforumowiczpociesza

bozena_stanczyk (offline)

Post #13

04-11-2013 - 22:47:55

Tomaszów Mazowiecki 

Będzie dobrze,na początku jest zawsze najtrudniej ale potem jakoś lecipociesza

dana23 (offline)

Post #14

04-11-2013 - 23:08:30

Gdańsk, Saarbruecken 

Trzymam kciuki za pomyslne leczenie i wsparcie rodziny! buzki



arkaola (offline)

Post #15

05-11-2013 - 00:29:48

Izbicko 

Mam cholernego doła bo co mozolnie odbuduję swoje pozytywne nastawienie do tego żeby przejść operację i całą resztę leczenia to co rusz dowiaduję się, że kolejna dziewczyna poszła do piachu i cały nabrany wiatr w żagle o du.ę rozbić. Ja też miałam swoje plany które teraz legły w gruzach własnie miałam podjąć pracę i zacząć się reintegrować bo jestem na aucie to też w du.ę wzieło. Też świadomość tego, że nie mam ani grosza na leczenie nie nastawia mnie optymistycznie. Mam 12 -sto letnią córkę i mam świadomość co będzie przeżywać gdy też pójde do piachu mało tego ona też jest narażona na to ,że może zachorować. Nie jest łatwo z tej matni wyjść. Co się otrząsnę i pozbieram do kupy to znów któraś odchodzi a mnie jakby pałą w łeb znów wracają myśli o przegranej walce i śmierci. To wszystko to jedna wielka loteria i ruletka.Męża też nie mam przy sobie musi jezdzić do pracy za granicą ,to co zarobi starcza ledwie na opłaty bo utrzymanie domu kosztuje. Wy macie swoich mężów przy sobie przytulą pocieszą a ja? cały dom na głowie idzie zima trzeba palić w piecu bo z ciepłowni nie poleci. Mama moja też ciężko chora i jest coraz gorzej z nią jak się dowiedziała o mojej chorobie jest w gorszym stanie psychicznym niż ja. Ni wiem jak sobie poradzi jak ja pójdę do szpitala. Nie ma zmiłuj po szpitalu palenie w piecu tak, że gimnastyka reki zapewniona. A jak będę brać chemię to do kotłowni chyba na czworakach pójdę smiling smiley Już mi trochę lepiej jak się wygadałam. Dobra nie będę się tu rozczulać nad sobą i mazgaić nic to nie da i nic nie zmieni co ma być to będzie nie mam na to wpływu przyjdzie odejść to odejdę. Dzięki za przytulanki Arkaola znowu nadaje smiling smiley Ten nastrój mnie zdołował na maksa ale jużok



Grażyna1 (offline)

Post #16

05-11-2013 - 04:32:55

Warszawa 

buziakpociesza

Baba Jaga (offline)

Post #17

05-11-2013 - 06:33:58

Jagolandia 

Będę Ci kibicoować Olu ( mogę tak się do Ciebie zwracać ? ) ... teraz nas totalnie zdołowało wszystkie, zamurowało i wyrzuciło z orbity .... musimy ochłonąć, pozbierać się ... wybacz ..... mocno przytulam i nie zakładaj najgorszego, zobacz ile jest zwycięzkich Amazonek pociesza

Magda (offline)

Post #18

05-11-2013 - 07:37:22

Jastrzębie Zdrój 

pocieszakochana walcz...bo życie jest piękne....dbaj o kondycje psychiczną ...fizyczną...ja swoją chorobę przejadłam i przespałam...tylko tyle miałam siły oczko



dana23 (offline)

Post #19

05-11-2013 - 08:16:16

Gdańsk, Saarbruecken 

Trzymam kciuki za dobre samopoczucie,pomyslne leczenie oraz za zdrowie mamy i ...za lagodna zime! Wszystkie mamy jakies doly,to taka choroba,gdzie leczenie jest dlugie i to tez ma wplyw.Mam nadzieje,ze tych dolow bedzie jak najmniej! serce



magda2411 (offline)

Post #20

05-11-2013 - 08:31:47

Olsztyn 

arkaola i ja będę do Ciebie zaglądać....kwiatek

Tak to jest, że jak jedna z nas odchodzi, a jeszcze tak bardzo niespodziewanie, to nas wbija w ziemię. Niestety. Musimy się pozbierać i żyć dalej. Pamiętaj, że większości z nas się udaje pokonać raka - czego jesteśmy tu na forum przykładem.

Pozdrawiam serdecznie buzki




aga66 (offline)

Post #21

05-11-2013 - 08:57:01

Warszawa 

Arkaola dołączam się do dziewczyn. Pisz, a my będziemy czytać, czytać, czytać..... i pocieszać, przytulać, razem śmiać się. Przylecimy z pomocna dłonią by wyciągnąć z doła i z saperką by doła zakopaćbuziak
A Patrycja, no cóż zachwiała wczoraj niejedną wiarę w powodzenie walki z chorobąsmutny



"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". W. Szymborska
Alexis de Tocqueville „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.” Niestety, wielu z nas uważa, że ich wolność nie podlega ograniczeniom, przynajmniej nie takim, które oni sami by akceptowali...





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 05-11-2013 - 09:00:28 przez aga66.

wiwibis (offline)

Post #22

05-11-2013 - 09:08:49

knurów 

Ja też będe czytać trzymać kciuki pocieszać, wiem co przezywasz bo mój Piotr też był zagranicą bo tam lepiej idzie zarobic ale wrócił bo ciężka była rozłąka .Też inaczej bo mamy mieszkanie ale palic też trzeba było, dasz rade wszystkie dajemy. Ale wiemy że jest cięzko a chyba w większości nas się kasą nie przelewa. BĘDZIE DOBRZE pocieszabuzki

anna2008 (offline)

Post #23

05-11-2013 - 09:37:09

Bydgoszcz 





"Przyszłość, zanim wkracza, zawsze przedtem puka." - Francois Mauriac

"To co się dzieje teraz i po 'teraz' ,tak długo nie ma znaczenia,dopóki jutro jutra,jest takie samo,jak wczoraj wczoraj"

Anna57 (offline)

Post #24

05-11-2013 - 09:43:42

Jarosław 

Ja też trzymam kciuki za pomyślny przebieg operacji ,za dobre wyniki, za leczenie i za wszystko thumbs upok
Musi być dobrze i tak będzie ,bo innej opcji nie zakładamy buziak



andzia73 (offline)

Post #25

05-11-2013 - 11:03:32

Gdańsk 

Arkaola sercebuziakpocieszaech sama Ci zaproponowałam założenie watku ,ale wczorajszy dzień był szokiem dla wszystkichzałamkanadal jestpłaczeKażda ma wątpliwosci kiedy kolejne życie gaśniesmutny...kazdy chciałby znaleźć skuteczny sposób na tego gnoja,ale niestety paszkwil bardzo dobrze się miewa...Rozumiem Twoje obawy,ale jakos musisz sobie to poukładać....nie masz rodziny? szwagra, brata, kuzyna,dobrego sąsiada który pomógłby napalić w piecu kiedy bedziesz podczas chemii..Spróbuj zdobyć sie na odwagę,porozmawiaj z bliskimi o twoich obawach pocieszaMy tu wirtualnie jedynie mozemy Ciebie wesprzeć,przytulić, wyjasnić Twoje wątpliwosci....pocieszaTrzymam kciuki ,obiecuje Cię odwiedzaćbuziak

dexterka (offline)

Post #26

05-11-2013 - 11:18:34

 

Arkaola, pewnie nic nowego nie napiszę ale nie jesteś sama, głowa do góry i będzie oksmiling smiley! Poradziłaś sobie z bolącym zębem, poradzisz sobie i z całą resztąduży uśmiech! Ściskam!





Z chwilą gdy decydujesz się stawić czoło problemom, przekonujesz się, że możesz więcej, niż ci się zdawało. - Paulo Coelho

bozena_stanczyk (offline)

Post #27

05-11-2013 - 12:26:21

Tomaszów Mazowiecki 

Widzisz ile masz przyjaciół,przed którymi możesz się wygadać,wypłakać a także podzielić radościami?Będzie OKsmiling smiley

elisabeth (offline)

Post #28

05-11-2013 - 12:47:58

Lubuskie 

Cytuj
arkaola
Mam cholernego doła bo co mozolnie odbuduję swoje pozytywne nastawienie do tego żeby przejść operację i całą resztę leczenia to co rusz dowiaduję się, że kolejna dziewczyna poszła do piachu i cały nabrany wiatr w żagle o du.ę rozbić. ........ Już mi trochę lepiej jak się wygadałam. Dobra nie będę się tu rozczulać nad sobą i mazgaić nic to nie da i nic nie zmieni co ma być to będzie nie mam na to wpływu przyjdzie odejść to odejdę. .....Ten nastrój mnie zdołował na maksa ale jużok
Arkaola i bardzo dobrze że wyrzuciłaś z siebie żal,smutek i wątpliwości .Nie duś w sobie ,wygadaj się a to daje ulgę i więcej siły do życia.Przytulam Cię pocieszai życzę poprawy nastrojuserce



W życiu wszystko ma swój zmierzch. Tylko noc kończy się świtem.

izafi (offline)

Post #29

05-11-2013 - 12:57:41

okolice Warszawy 

W tym miejscu nikt nie jest sam. Wkrótce pomyślisz czytając liczne wątki:" skoro One dają radę,dam i ja".
Popatrz ile nas tu jest.
Poruszone nagłą śmiercią młodej dziewczyny czujemy smutek i żal,ale... jesteśmy tu aby wspierać i dodawać sił.
Pamiętaj o tym.pociesza

arkaola (offline)

Post #30

05-11-2013 - 17:09:06

Izbicko 

Andziu 53 ja jestem zaradną, zorganizowaną i przewidującą kobietą zawsze liczę tylko na siebie i dobrze na tym wychodzę. wszystko w kotłowni mam w zasięgu ręki przyniosłam i poukładałam, tak żeby i mama dała radę jak ja naprawdę nie będę mogła, a zima nie trwa wiecznie uśmiech dam sobie radę. Mam brata ale on jest w Anglii, kuzynów mam daleko od siebie i żyją swoim życiem, i dawno o mnie zapomnieli nie utrzymujemy ze sobą kontaktu. Szwagra też nie mam bo siostry nie mam, a mąż jest kompletnie niezaradnym jedynakiem, mamusi synusiem . A sąsiedzi? lepiej nie mówić. Kochana, mój ojciec mnie nauczył jak zrobić męskie rzeczy tak żeby się nie zmęczyć tylko pralek itp rzeczy sama nie przenoszęśmiech to był wspaniały człowiek, złota rączka, ciężko chorował na postępujący zanik mięśni ,a ja byłam jego nogami i rekami robiłam z nim wszystko, dosłownie wszystko to był mądry człowiek wiedział co robi, wiedział, że jak umrze to musi być ktoś kto przejmie jego obowiązki, wybrał mnie i nie żałuję. Mam nadzieję, że ja zdążę też nauczyć moją córcię żeby i ona umiała dać sobie radę tak jak ja teraz. Jestem po moim tacie drugim filarem naszej rodziny jeśli mnie zabraknie to wszystko się zawali. Muszę żyć, nie mogę umrzeć to nie jest ten czas. To Wasze wirtualne wsparcie jest wielkie i bardzo dużo dla mnie znaczy. Na moje wirtualne wsparcie też możecie Wszystkie liczyć z całego serca życzę wszystkim wyzdrowieniasercesercebuzki



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 486
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018