Ot i moja historia.....

Wysłane przez Violkaa 

nanet (offline)

Post #1

10-09-2014 - 08:00:16

Konstancin/Góra Kalwaria 

Klin kosztuje około 30 - 40 złotych i można go kupić tak jak pisała Dominka w każdym sklepie medycznym. Zobacz może w szpitalu takowy jest a jak nie to poszukaj w intrenecie jakieś sklepy tego rodzaju w okolicy. Klin miałam i używałam jakieś dwa tygodnie i tyle. Co do badań i Twoich wyników - co tutaj ukrywać ja bym tam chciała takie mieć duży uśmiech Oczywiście przy tym schorzeniu.buziak



„Gdy tkwisz głęboko w ciemnym wąwozie bólu, stajesz się głuchy na słowa. Ukojenie i schronienie przynosi wówczas tylko ciepło dotyku i ramiona innych osób”.
John O’Donohue



Justina (offline)

Post #2

10-09-2014 - 10:44:05

Toruń 

Hej Volka, w Toruniu polecam sklep medyczny w przychodni na Uniwersyteckiej ( wejście w środku przychodni), tam znajdziesz kliny, biustonosze, protezy piersi itp. pozdrawiam

danuśka1 (offline)

Post #3

10-09-2014 - 12:00:28

 

Też mam mały klin i jestem zadowolona.Jak zmęczę rękę wspaniale odpoczywa na klinie. Kupiłam po wyjściu ze szpitala. Po szpitalu spałam z klinem i na razie nie mam żadnych kłopotów z ręką. Polecam radochazakupyuśmiech

Al_la (offline)

Post #4

10-09-2014 - 13:08:04

k/Warszawy 

Ja śpię z klinem już 10 lat. Z lewej strony mąż, z prawej klin duży uśmiech





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

wiwibis (offline)

Post #5

10-09-2014 - 14:57:11

knurów 

Ja też mialam klin ale nie spałam z nim bo było mi niewygodnie i cały czas śpię bez klina

Rudzia (offline)

Post #6

10-09-2014 - 14:59:00

Warszawa 

A ja od roku zmieniłam zastosowanie ów klina i śpię na nim ... (tj. ma głowa pełna motyli)
Jak dotąd nic mi się nie działo złego z ręką ... a może to z uwagi na maksymę myśli "Głupi zawsze ma szczęście...?" ha ha ha ha
Pozdrawiam gospodynię ów wątku buzki i wszystkie zdyscyplinowane kobietki i .... w górę łapki!!!
A te mniej grzeczne tulę ha ha ha





"Cha do dhuin doras nach d’fhosgail doras"

chlop (offline)

Post #7

10-09-2014 - 21:26:31

Warszawa 

Rudziu... "ów" mnie kiedyś zabije...

kesy (offline)

Post #8

10-09-2014 - 21:44:43

Starogard-Gdański  

Ja z klinem spałam tylko po operacji..to było bardzo niewygodne spanie..rano mój klin leżał na podłodzeuśmiech



piessercekot Oni też czują ból

caca (offline)

Post #9

10-09-2014 - 22:03:32

SŁUPSK 

Ja z moim klinem śpię do dzisiaj ,czasami gniewam się na niego (ląduje na podłodze) ale pod orędziem mam świeżo wyrwaną z pod mężowskiej głowy podusię duży uśmiech mężusiowi się to nie podoba ale ja jestem HAPPYradocha



Violkaa (offline)

Post #10

11-09-2014 - 07:24:04

Toruń 

Dzięki dziewczynki za podpowiedzi odnośnie klina. A powiedzcie czy rozmiar klina ma znaczenie?niezdecydowany

Jeszcze mam jedno pytanie czy wynik histopatologiczny najczęściej zgadza się z wynikiem biopsji czy raczej różni się? Jak się rózni o na lepsze czy na gorsze?

nikulam (offline)

Post #11

11-09-2014 - 08:00:24

warszawa 

Viola ja z klinem śpię do dziś,tzn.zasypiam z nim a w ciągu nocy różnie to bywa,jak się przebudzam to go podkladam.
Co do wyników to u mnie się różnią,gorsze mam po operacji,ale ja generalnie twierdzę,że u mnie wszystko bardzo uroslo i sie zmieniło między biopsja a operacją.



Rudzia (offline)

Post #12

11-09-2014 - 08:07:09

Warszawa 

Cytuj
chlop
Rudziu... "ów" mnie kiedyś zabije...

Oj tam oj tam... jezor...nie dramatyzuj tylko buziak





"Cha do dhuin doras nach d’fhosgail doras"

panikara (offline)

Post #13

11-09-2014 - 11:20:43

Toruń 

Violkaaa dołączam się do pytania jak to się ma właśnie do wyników z biopsji i wyniku pooperacyjnego. Też mnie bardzo to ciekawi jak to porównywalnie wygląda

Violkaa (offline)

Post #14

11-09-2014 - 11:48:46

Toruń 

Więc czekamy na pewno dziewczynki nam coś mądrego napiszą :-)

Justina (offline)

Post #15

11-09-2014 - 16:11:57

Toruń 

U mnie wielkość guza też się zmieniła, na USG przed biopsją miał ok. 1cm a po operacji ( czekałam 3 tygodnie ) już 2cm. Chirurg wyjaśnił mi że tego typu guzy "nie lubią" drażnienia ( w tym wypadku igłą przy biopsji) i wtedy "puchną" ( ale czy to prawda ?? nie wiem), efekt taki, że na wyniku hist. miałam podany już rozmiar 2cm.

panikara (offline)

Post #16

11-09-2014 - 16:21:59

Toruń 

Justina ale czy oznaczenia typu her2 progesteron, estrogen, stopień złośliwości ki 67, węzły i inne tez się zmieniły? bardziej mi chodzi o tego typu róznice.
i że np moja mama ma T1cN0M0 czy tak zostanie czy to może ulec zmianie



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-09-2014 - 16:22:48 przez panikara.

nikulam (offline)

Post #17

11-09-2014 - 16:49:32

warszawa 

Panikaro u mnie się zmieniły a część doprecyzowała np. ki67 z biopsji: powyżej 14%, po operacji: 70%, stopień złośliwości z biopsji: G1 po operacji G3, estrogen z biopsji : 100% po operacji 20%, her2 dodatnie i z biopsji i z operacji, węzły czyste i wg usg/mammografii i po operacji.



panikara (offline)

Post #18

11-09-2014 - 16:59:55

Toruń 

No to się teraz nieźle wystraszyłam :/ to po co biopsje w takim razie. po co oznaczenia tych rzeczy z biopsji. eye popping smiley

Justina (offline)

Post #19

11-09-2014 - 17:23:45

Toruń 

Ja po biopsji w Toruniu miałam tylko informację że to rak - nic więcej, dopiero po operacji w Bydgoszczy, po otrzymaniu wyniku hist.pat. doszły szczegóły ( her2, ki pr i estro ) i na tej podstawie wdrożono leczenie ( tylko hormonoterapia tzn Zoladex + takoksifen)

panikara (offline)

Post #20

11-09-2014 - 17:27:54

Toruń 

Mama miała biopsję gruboigłową i miała oznaczenia rogesteron estrogen ki-67 cadherin, her2 i nie są złe wyniki ale wystraszyłam się że po operacji mogą być gorsze :/sad smiley

dana23 (offline)

Post #21

11-09-2014 - 20:46:27

Gdańsk, Saarbruecken 

Panikaro,nie martw się na zapas, na ogół oba wyniki są podobne,a nawet jeśli będą się różnić,lekarze wdrożą odpowiednie leczenie. Będzie dobrze! ok Tak myślę,że czasem wyniki mogą być różne w zależności od miejsca pobrania materiału,igła nie zawsze znajdzie się w centralnym miejscu guza.



Violkaa (offline)

Post #22

27-09-2014 - 07:25:19

Toruń 

Nie było mnie tu troszke bo też nie wiem za bardzo co tu pisać, taka przybita jestem, zwłaszcza po ostatniej wizycie w CO.sad smiley POdejrzenie przerzutu do wątroby, bardzo mnie zdołowało i jeszcze ten termin tk, niby na cito a termin za ponad 2 tyg. Na szczęście dzięki znajomościom udało się przyspieszyć i tk będzie we wtorek. We wtorek mam też komisję,więc moze poznam juz sposób leczenia.
Mam ogromną nadzieję,że przy złośliwości G1 i niepodejrzanych węzłach nie doszło do tego przerzutu do wątroby, staram się pocieszać,że to jakiś naczyniak bo na torbiel chyba za duże bo ma prawie 3 cm.sad smiley. Płakać nie mam już siły .

Mam jeszcze taką dziwną sytuację bo pracowałam na czarno,ale gdy szef dowiedział się,że zachorowałam to mnie zarejstrował. Jednak teraz nalega ,żebym poszła juz sobie na L4od 1.10,żeby nie płacił już kolejnej składki skoro i tak lada dzień przestanę pracować bo albo operacja albo chemia... I w związku tym mam pytanie czy lekarz rodzinny wystawi mi L4? Jakby powiedziała,że mam raka, jestem w trakcie diagnozy,ale psychicznie nie daję rady? Czy lepiej zasymulować grypę?

Pozdrawiam wszystkie amazonki <3

Rudzia (offline)

Post #23

27-09-2014 - 10:03:19

Warszawa 

Violu...
Głowa do góry, i łzy zostaw na miłe chwile...
Nie ma co się zadręczać tylko działać.
Ja ponad rok temu na USG brzucha też dowiedziałam się o nowych "lokatorach" i ... najpierw TK a potem MR (aby być na 99% pewną) i ...mam dwa ładne naczyniaki, co to sobie tam żyją swoim życiem, skoro nie wadzą mi to ... i ja jestem dla nich miła.
Jak to kiedyś mi Alunia Nasza Kochana powiedziała, z tym się żyje! Więc... żyję. Ba i to jak! Badam się co pół roku i ... czasem dowiaduję o nowych atrakcjach ha ha. Widzisz...ja już taka jestem, biorę co daje los... dał raka...ok ...pozbyłam się go. Teraz czas na leczenie, czas na Tamosia... Los dał te cuda na wątrobie ... i tam pod czachą... ok, jeśli nie wadzą i nie rozrastają się to nie rozpętuję wojny.Grunt to jako tako zdrowe podejście, i jeszcze sobie powtarzam "przecież są ludzie, którzy mają gorzej ode mnie..."
Tak więc Violuś, nie stresuj się i uwierz w swe szczęście i siły!!!! Masz obok siebie tyle kochających osób! Będzie ok!!!!
Hmm... co do tego G1... ja też jestem G1 ale moje węzły byle zainfekowane więc, poszły sobie....ciach ciach...
I zobacz! Nie mam przerzutów radocha... no chyba, bo z czwartkowych USG wynika, żem zdrowa ha ha, ino czekam na scyntylografię...ale to tylko proforma, starość już doskwiera mym stawom jezor.
Kochana trzymam kciuki za wtorek!!!pociesza

A teraz trochę mej złości przeleję na ów twego szefazlyzly
Nie podoba mi się takie podejście i taki brak wyrozumiałości.
Sami sobie robimy schody...
Wredny typ.
Z własnego doświadczenia powiem, że doświadczam dość często takiej dyskryminacji Nas...
Ludzie jak słyszą jestem pacjentem onkologicznym to najchętniej by krucyfiks wyciągnęli i siooooooooooooooo akyszzzzz
W pracy mam szefową i szefa, facet ok...bo tak trochę liznął tematu "rak" a moja szefowa... no cóż, jak jej na oczy nie pokażesz, że byłaś na badanich, że masz ślady po wkuciach, że jesteś łysa... to za żadne skarby nie uwierzyłaby, że choruję , że chorowałam. A mówią, że społeczeństwo jest tolerancyjne i ... przychylne... Gó.no prawda. Znieczulica i tyle...
Cóż, z tego co wiem na zwolnienie możesz iść i chyba lepiej gdyby było z onkologii bo ono chyba 100% płatne.
I wiesz co... ja osobiście byłam długo na zwolnieniu... po operacji nie wróciłam, ciągnęłam aż do roku i 7 miesięcy.
Jeśli masz się stresować.. to już lepiej w domu niż w pracy, tam jeszcze dołożą nerwów.

O maszzzzzzzzzz znowu popłynęłam z literkamiszok

To tak na zakończenie mych dyrdymał...coś miłego smiling smiley


Słoneczny motylek na cały weekend

Pozdrawiam cieplutkoooooobuzki






"Cha do dhuin doras nach d’fhosgail doras"

Masza70 (offline)

Post #24

27-09-2014 - 10:30:49

 

na L4 możesz iść w każdej chwili, niestety tylko 80% Ci zapłacą. Wypisze Ci je każdy lekarz, rodzinny czy onkolog. Ja bym jednak poprosiła szefa o możliwość pracowania, na pewno więcej pieniążków w kieszeni i psycha tak nie siada, ale to już zależy od Ciebie, zależy jak masz w tej pracy, jak dobrze - warto pracować, jak źle - lepiej zostań w domu. Oczywiście na zwolnienie z ubezpieczenia chorobowego możesz iść dopiero po przepracowaniu 30 dni. Niestety słabo Ci się będzie opłacało siedzenie w domu na zwolnieniu, tym bardziej jeśli szef odprowadza za Ciebie składki od najniższej krajowej... I wsłuchaj się w siebie, "coś" w środku podpowiada, że jest groźnie albo jest OK. I tego się trzymaj. Dziewczyny powyżej Ci dobrze piszą, każda z nas przechodziła przez takie stresy, pewnie jeszcze niejeden raz Cię wystraszą, taka nasza dola smiling smiley



Violkaa (offline)

Post #25

28-09-2014 - 07:12:08

Toruń 

Dziękuję dziewczynki za te słowa.
Co do szefa to lepiej sie nie wypowiadać ,owszem pewnie,że mogłabym dalej pracować,ale musiałabym sobie opłacić zus, więc i tak niewiele by mi zostało.On zarejstrował mnie tylko ,żebym dostała później L4, miałam przepracować 30 dni i iść na L4. Pracę mam lekką i przyjemną (butik z bielizną),ale jest nieogrzewany i już mi zimno, po za tym mam 2 letniego synka i z chęcią posiedzę z nim w domku. smiling smiley

nikulam (offline)

Post #26

28-09-2014 - 08:51:10

warszawa 

Violka idź na zwolnienie i ciesz się złotą polską jesienią razem z Maluszkiem! Ja pierwsze zwolnienie miałam od rodzinnej, powiedziałam że jestem w trakcie ustalania szczegółów leczenia w złej kondycji psychicznej i wpisała bez problemu kwiatek



wiwibis (offline)

Post #27

28-09-2014 - 08:51:50

knurów 

pocieszabuzki

minia511 (offline)

Post #28

28-09-2014 - 08:58:22

Będzin 

pociesza

Krynia58 (offline)

Post #29

28-09-2014 - 10:54:48

Warszawa 

Violkaa, do tego że lepsze dla Ciebie będzie zwolnienie, przekonuje mnie ten nieogrzewany butik i mogący się trafić
przeziębieni klienci.....tego lepiej unikać.
Trzymam kciuki za wtorek ok
buziak







Rak piersi obustronny. Chth neoadiuwantowa 8 x AT. Mastektomia zmodyfikowana obustronna.
HP: Rak zrazikowy naciekający - str. prawa - pT3N1 (1/17), str. lewa - pT1cN0 (0/18). ER 100%, PGR 100%. HER 1+
Napromienianie obszaru kl. piersiowej i ww. chł.nad- i podobojczykowych po str. prawej. HTH - Tamoxifen

Czasem o byle cień człowiek ma żal do człowieka. A życie jak osioł ucieka.
K.I. Gałczyński

Violkaa (offline)

Post #30

29-09-2014 - 10:32:55

Toruń 

Strasznego doła mam dzisiaj. Ostatni dzień w pracy. Jutro rano kierunek Byfgoszcz ,dowiem się co siedzi w mojej wątrobie. Strasznie się boję. Z jednej strony nie mogę się doczekać, z drugiej strony paraliżuje mnie strach i najchętniej nigdzie bym nie jechała. Co będzie dalej jeżeli już na samym początku przygody z rakiem okaże się, że to przerzut? Czy wystarczy mi sił by się z tym zmierzyć? I jeszcze te okropne sny:-(
Echhhhh
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 427
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018