NOWA- Anya

Wysłane przez anya 

anya (offline)

Post #1

05-11-2014 - 11:33:28

 

CZeść wszystkim

jestem nowasmiling smiley....we wrzesniu dowiedziałam się, że niestety raczek zawitał do mojej piersi i węzłów chłonnych.....bywa, powiadają inni.....same wiecie co się wtedy czuje...prawda??"
mam jedno pytanie- jak to jest ze sprawami łożkowymi u was zaraz po chemii....jest ochota na to czy nie.....u mnie nie ma i mój mąż o to pretensje....czy jestem odosobniona w tym czy u was tez tak jest??/

pozdrawiam

andzia73 (offline)

Post #2

05-11-2014 - 17:28:07

Gdańsk 

Hej Anya..Wiesz troszke chyba za intymne pytanie na ogólnym forum..Ale moge tylko Ciebie uspokoić ,że nie jestes sama....Gro osób narzeka na te sprawy...Leczenie swoje robi. A hormony które kieruja tymi sprawami sa u niejednej zatrzymywane przez leczenie "lucrin i zoladeks" to kastracja chemiczna ...Także organizm już nie ma takich potrzebduży uśmiechAle sa sposoby różne na powrót chęci na igraszkiduży uśmiechNa poczatek jakis dobry żel intymny bez hormonów polecamduży uśmiechbuziak




anuk (offline)

Post #3

05-11-2014 - 17:52:13

Wrocław 

Hejsmiling smiley
Ja też jestem nowawinking smiley
Napisz najpierw coś o swojej chorobie i o sobie a może będziemy bardziej skore do intymnych zwierzeńwinking smiley)

lulu (offline)

Post #4

05-11-2014 - 19:16:24

k/Kwidzyna 

No niestety, przy tym leczeniu łóżko jest tylko po to aby wypocząć. Warto by było męża wysłać (lub zabrać xe sobą, na wizytę u onka) na spotkanie z psychoonkologiem.



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je

anya (offline)

Post #5

06-11-2014 - 11:02:12

 

wiem, że pytanie było intymne ale nie miałam sie do kogo zwrócić z tym.....a wiem, że nie jestem sama z takiej sytuacji....
dziękuję za informacje, już wiem, że to nie ze mną jest coś nie tak tylko to leczenie robi swojesmiling smiley

co do prośby anuk......w sierpniu wyczułam u siebie guz w prawej piersi.....nie chciałam do siebie dopuścić myśli, że cos jest nie tak.....nadmienię, że wlipcu zeszłego roku moja mama dowiedziałą się, że ma nowotróe płuc z przerzutami juz niestety.....leczenie nie dawało skutków pozytywnych, nowortór rozprzestrzeniał sie po organiźmie.......pod koniec lipca tego moja mama przegrał walkę z rakiem....już nie dało się zrobic....do konca była w domu.......cały czas opiekowalismy sie nią....codziennie.....pod koniec nie była swiadomoa wielu rzeczy......
kiedy wyczułam guz......własciwie sama nie wiedziałam co czułam.....to takie dziwne......
wizyta u ginekologa potwierdziła zmiany, pierwsze badanie USG potwierdziło guz wielkosci 3 cm....i zmiany w węzłach chłonnych......potem biobsja cienkoigłowa....no i mamy nowotwór......biobsja głuboigłowa potwierdziła rodzaj...inwazyjny guz z przerzutami do węzłow.....guz wielkosci 5 cm.....niestety nie dało sie operowac wiec najpierw chemia.......bałam sie tego bo wiedziałam jak to było z mamą........ale skoro nie było innego wyjścia......teraz jestem po drugiej chemii, 13 lisopada jade na trzecia.....i zostanie jeszcze jedna......no i zobaczymy co dalej......

to tak w skróciesmiling smileysmiling smiley

lulu (offline)

Post #6

06-11-2014 - 16:14:55

k/Kwidzyna 

Będzie dobrze, chemia zmniejszy guza, wytną go , poleczysz sie troszkę i już. ok



Na Forum od 07 lutego 2008
Nigdy nie jedz do syta. Jedna trzecia żołądka dla pokarmu, jedna trzecia dla napoju, jedna trzecia dla ducha.
je



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-11-2014 - 16:15:52 przez lulu.

Ewa46 (offline)

Post #7

08-11-2014 - 09:50:17

Szczecin 

Witaj anya. Muszę Ci powiedzieć, że wiele z nas ma w pakiecie 2 in1... tak, to prawda, że nieszczęścia nie lubią samotności... u mnie na przykład w kwietniu zeszłego roku mąż przeszedł oprację ratującą życie-bypassy, wszystko szło pomyślnie, rekonwalenscencja, rehabilitacja, tak że w lipcu był już na chodzie i mogliśmy odetchnąć, że się udało.... no ale przecież los miał inne plany .... 30 lipca już odbierałam wynik z BAC - komórki nowotworowe.... i machina ruszyła.... Ale to było ponad rok temu, a teraz jest teraz i jest ok. U Ciebie też pomału wszystko się poukłada, za rok będą to tylko mroczne wspomnienia...buziak






Rudzia (offline)

Post #8

08-11-2014 - 13:07:53

Warszawa 

Cytuj
andzia73
Hej Anya..Wiesz troszkę chyba za intymne pytanie na ogólnym forum.
Andziu a czemu ach czemu tak myślisz???
Czy to wstyd??? czy lepiej rozprawiać o tych intymnościach za zamkniętymi drzwiami???
Przecież to Nasze miejsce, nasze problemy... nasza codzienność...
Myślę, że niech się wstydzi ten kto widzi jezor
Pokażmy Światu, że MY nie mamy problemów ani z rozmową o sexie ani o doświadczeniach...

Anya...
Z tego co pamiętam a było to ho ho ho ponad 2 lata temu... to sex mnie nie kręcił (tak szczerze to chyba wcale mnie nie ciągnęło do tych spraw...ale to inna para kaloszy), łóżko było do spania, było moim azylem...tam odpoczywałam, czytałam, dochodziłam do siebie...po chemii.
Nie w głowie mi były igraszki... aczkolwiek zastanawiam się jak by było gdyby to ktoś inny wtedy był przy mnie myśli oczko
Myślę sobie, że jeśli są ze sobą dwie kochające się osoby, i kiedy jedno z nich na oczach drugiej podupada na zdrowiu, to ta druga połówka oddaje całego siebie dla tej ukochanej schorowanej osoby. Tu nie ma miejsca na fochy, na obrażanie się...
tu oboje się choruje, oboje walczy o powrót do zdrowia. Rozmowy są najlepszą terapia...
To tylko takie tam moje przemyślenia... bo mi nie dane było doświadczyć tego uczucia.
"Mój mąż" (bo już nie tongue sticking out smiley) był zły na cały świat, na mnie...że zachorowałam, że jego żona będzie bez cycka etc.
Problem miał on ... nie ja!
Najważniejsze nie poddawać się i mieć dużo siły na przetrwanie całego leczenia...
Nie chować się, nie wstydzić... nie stronić od ludzi...
A ochota na "miłość" to indywidualna sprawa każdej z Nas i każda różnie to odbiera...
Nie ma tak, że z zachorowaniem na raka jesteśmy mało atrakcyjne, mało sexy, mało kobiece...NIE!!
Umiemy kochać, umiemy cieszyć się z intymności, umiemy nawet zaczynać życie na nowo.
Anyu życzę abyście razem z mężem cieszyli się sobą, aby bliskość nie była problemem, życzę Wam dużo Miłości i cierpliwości...
To ciężki czas dla dwojga, ale kiedy się ma Ukochaną osobę przy sobie to łatwiej jest przebrnąć przez niedogodności życia.
Buziakibuzki





"Cha do dhuin doras nach d’fhosgail doras"

danuśka1 (offline)

Post #9

08-11-2014 - 19:01:36

 

Rudziu, pięknie to ujęłaś. Twoje literki to najprawdziwsza prawda.tak


I dobrze, że odstawiłaś dupka.

andzia73 (offline)

Post #10

10-11-2014 - 20:51:16

Gdańsk 

rotflRudasku bo ja tak delikatnie coby koleżankę odczytać ...Bo to był pierwszy post na naszym forumduży uśmiech ..To co ja się bedę wywnętrzać(pamietajmy ze to internet)duży uśmiechniedowiarekPopisa mogemy pogadać, czemu nietakbuzki




chlop (offline)

Post #11

11-11-2014 - 08:32:18

Warszawa 

Cytuj
danuśka1
Rudziu, pięknie to ujęłaś. Twoje literki to najprawdziwsza prawda.tak


I dobrze, że odstawiłaś dupka.

Prawda i jeszcze raz prawda! duży uśmiech

Ania_soWhat (offline)

Post #12

15-11-2014 - 20:26:25

Sosnowiec 

anya chemii często towarzyszy zanik miesiączki a co za tym idzie chemią wywołana menopauza i tu jest winowajca tego że nie w głowie Ci seks...
U mnie jest tak że mimo tego wszystkiego mój partner jest cudowny widzę jak na mnie patrzy z troską i miłością i jaki jest ostrożny ale bez strachu w podejściu do mnie że to wszystko utrwala nas w naszej bliskości także fizycznej... wydaje mi się więc że dużo ma z tym wspólnego także relacja jaką się ma w związku... jeśli nie jest dobrze to i w tych sprawach się zawala..




Josko huomenna olisi jo parempi päivä... oczko

ewka36 (offline)

Post #13

15-11-2014 - 21:19:11

Sopot 

Najpiękniejsza noc w moim życiu to ta po drugiej chemiiserce,Boże jaka ja wtedy czułam się kochana serce anya później czar prysłoczko bo leczenie zrobiło swoje tak Będzie dobrze,wszystko minieuśmiech i jeszcze pierze będzie latało w Waszej sypialniśmiech Buziam Cię buzki



Ewa46 (offline)

Post #14

17-11-2014 - 22:42:34

Szczecin 

Rudziu!!! Jesteś wielka-nasza onkopsychoterapeutkachichotkwiatek






Mibi (offline)

Post #15

17-11-2014 - 23:50:54

Grudziądz 

Rudziu, piękne słowa... buziak aż się wzruszyłam tak



By happy tak

Rudzia (offline)

Post #16

18-11-2014 - 11:13:51

Warszawa 

Cytuj
ewka36
Najpiękniejsza noc w moim życiu to ta po drugiej chemiiserceserce

No i... Ewcia narobiłaś mi smaka na taką noc jezor i co ja mam zrobić myśli zaciągnąć siebie na mały wlew
a potem ... chłopie czyń swą powinność? ha ha ha oczko
Super super Ewuś! Cieszą mnie takie wspomnienia i każdej życzę takich chwil...godzin... dni...nocy rotfl

Ewciu46 i się zawstydziłam no skromniś
Mibi dziękuję buzki





"Cha do dhuin doras nach d’fhosgail doras"

anuk (offline)

Post #17

18-11-2014 - 13:43:21

Wrocław 

anya, to widzę przypadek podobny trochę do mojego - szybko rosnący guzsad smiley ja miałam 6cm ale już się zmniejszył dużo po 2 wlewach, jutro trzeci.
Codo twojego pytania - ja nie mam na nic ochotysmiling smiley mój małż nic nawet nie próbuje, bo wie, że teraz na wszystko trzeba uważać (błona śluzowa jest bardzo delikatna po chemii i wrażliwa, łatwo o obtarcia, a od obtarć do infekcji nie jest daleko:/) Ale nie narzekam, wszystko wróci do normy po chorobiesmiling smiley
Musisz porozmawiać z mężem, wytłumaczyć, jeśli nie zrozumie to nie wiem:/ niefajna sytuacja i sobie takiej nie wyobrażam. Bez wsparcia i zrozumienia najbliższych jest ciężko. Życię Ci, żebyś szybko wyzdrowiała i żeby mąż Cię wspierał na każdym krokusmiling smiley

anya (offline)

Post #18

20-11-2014 - 14:11:10

 

ech dziewczyny.......czemu to wszystko nie jest takie proste????????........teraz miałam 3 chemię........mam wrażenie jest coraz gorzej z moim samopoczuciem......takie uczucie bezradności....nic się nie chcę.......jest moment jakiej poprawy psychicznej...uśmiech...chęć zrobienie wszystkiego....a tu przychodzi nagle chwila, kiedy po odkurzeniu mieszkania czuje sie zmęczenie.............ręce opadają.......

a co do męża.....chyba nie wytrzymuje tego obciążenia......ma pretensje, że się nie uśmiecham, że nie tryskam humorek jak kiedyś.....że nie jestem "żoną" tylko "koleżanką".............tak ciężko zrozumieć mi to....zazdroszczę tym dziewczynom, które mają bardzo wyrozumiałych mężów.......

4 grudnia kolejna chemia i byc moze ostatnia narazie....po tej grudniowej chemii będą badania i mam nadzieję, że operacja....że wytną co trzeba i wrócę do życia...jak kiedyssmiling smileysmiling smiley

pozdrawiam wszystkich

monika14 (offline)

Post #19

20-11-2014 - 15:33:18

 

okres leczenia chemijnego jest chyba najcięższy. Ja pod koniec nie byłam w stanie iść do kuchni na nogach tylko na kolanach załamka ale warto było, bo chemia przedoperacyjna wybiła gnojka tak, że nic z niego nie zostało.
Co do męża to trochę przykra sprawa, bo wsparcie drugiej osoby w tym okresie jest bezcenne. Może warto byłoby z nim szczerze porozmawiać, przedstawić sytuację od środka ( wew.) jak będzie wszystko wiedział, to może zrozumie że nie da się czasem uśmiechać, a wręcz w tym okresie to bardziej się cisnął łzy do oczu, niż banan na twarz. pozdrawiam i trzymam kciuki za leczenie



anya (offline)

Post #20

20-11-2014 - 17:26:15

 

dzieki monika14 smiling smiley

anuk (offline)

Post #21

21-11-2014 - 02:12:20

Wrocław 

Kochana, bardzo ci współczuję i nie będę owijała w bawełnę - skopala bym twojemu mężowi jaja. Jestem bezkompromisowa kiedy chodzi o zdrowie a tu chodzi o ciężką chorobę, której bez wsparcia nie przechodzi się łatwo. U mnie na początku nie mówiło się o raku i mój małż miał uczulenie na to słowo, a ja starałam się oswoić z myślą i używałam do tego ciężkich żartów z serii czarnego humoru. Znajomi byli lekko z szokowani a mój się wkurzał i kiedyś jak powiedzialam mu żeby cos zrobil, bo osobie z rakiem sie nie odmawia (z uśmiechem na ustach) to sie wkurzyl i powiedział ze ma dość epatowania rakiem. Przepotwornie mnie to wkurwiło. Wykrzyczałam mu, ze moze mam glupie żarty, ale to sposób na oswojenie tego ze jestem chora, ucieklam do pokoju i ryczalam godzinę. Nic nie owiedzial bo on wszystko w sobie dusi i ciezko mu sie przyznac do błędu. Ostatecznie to pomogło bo w końcu sam zaczął o tym mówić i teraz oboje żartujemy z tego buraka. Moze twój mąż tez potrzebuje takiego wykrzyczenia mu swojej obawy,bólu i strachu. Albo po prostu trzeba mu przyp... smiling smiley z checia to zrobięsmiling smiley niektórym trzeba dobitniej tlumaczyc niż innym. On byl z tobą kiedyś w szpitalu albo na chemii albo u lekarza? Ma świadomość w ogóle jak to wszystko dziala? Poproś lekarza o broszury dot. Chemii ja takie dostalam i kazalam czytac wszystkim bliskim i tam o seksie tez bylo napisane.
Trzymaj sie i bądź silna. Nie poddawaj sie męskim widzimisię.

minia511 (offline)

Post #22

21-11-2014 - 04:44:03

Będzin 

pociesza

bozena_stanczyk (offline)

Post #23

06-12-2014 - 21:52:15

Tomaszów Mazowiecki 

I co Z Tobą po 4 chemii?
Pozdrowionka mikolajkoweserce

anya (offline)

Post #24

13-01-2015 - 12:57:45

 

hej dziewczyny

miałam nadzieję, że na 4 chemii się skończy i będzie operacja.....niestety nie....była 5 chemia...dzień przed Sylwestrem....sad smiley i bedzie 6 chemia........jestem troszke załamana....bo naprawde mam już dość.....ale zobaczymy co będzie po 20 stycznia...wtedy mam wizytę u chirurga i zobaczymy czy nadam sie do operacji czy nie......jak ja już chciałabym być po operacji po naświetleniach......bo pewnie mnie czekają.....no włssnie ile to wszystko jeszcze trwa po operacji.....aby wyzdrowieć.....jak to było u Was??

mam troszkę trudniejszy dzień dzisiaj......jak wcześniej pisałam mój mąż co chwile narzeka na brak sexu z mojej strony.....ma pretensje, że się nie staram .....a ja cóż.....nie czuję takiej potrzeby sama od siebie....no i mój mąż na portalu poszukał sobie kobitę, którą obsypywał komplementami, że mu sie podoba, że jest dla niego ideałem kobiety i takie tam......w rozmowie ze mną przyznał, że to nie powinno było mieć miejsca ale.....no własnie ale....on nie dostaje tego ode mnie....nie czuje sie mężczyzną i nie chce być tylko opiekunem w mojej chorobie....chce czuc sie facetem.....

dziewczyny czy naprawdę to jest tak, że ja sobie wymyslam bądź usprawiedliwiam chorobą to, ze nie kocham się tak często z mężęm....bo ze dwa razy na miesiąc sie zdarza ale nie częściej.....co jest ze mną nie tak...pomóżcie.....

annzaw (offline)

Post #25

13-01-2015 - 14:00:15

Tarnów 

Anya to jest ciężki temat, ja np. mialam tez obniżone libido po chemii natomiast mój mąż nie narzekal. Po leczeniu chęci wrocily a z jego strony niestrty oslably. tez mialam akcje z jego piękną i owlosiona koleżanką z pracy. nie zdradzil mnie ale smski byly. Fatalnie sie poczulam bo on jeszcze powiedzial 'no bo w domu tylko ta choroba i nic wiecej...'. Teraz wyglądam lepiej, poczucie wlasnej wartosci wrocilo i powoli odbudowujemy zycie sekeualne ale to naprawde mozolny proces, jeszcze do konca mu nie zaufalam po tych akcjach. Generalnie mam takie zdanie ze choroba nie choroba ale faceci niestety jak juz zaklepia samiczke to predzej czy pozniej rozgladaja sie za kolejna i to sw ich swiadome niezalezne od naszego raka wybory. Musicie rozmawiac, ja wiem ze z facetami ciezko ale trzeba zadbac o te sferr bo jak bedziecie blisko w rozmowie to tez seks stanie sie latwiejszy, nawet przy zmniejszonym libido. Tak z mojego doswiadcxenia to wyglada...

anya (offline)

Post #26

13-01-2015 - 16:38:09

 

dzieki annzaw:

Ania_soWhat (offline)

Post #27

13-01-2015 - 17:00:13

Sosnowiec 

anya niestety nie brzmi to dobrze, obawiam się że ja bym się pozbyła takiego kogoś z mojego życia...
Cały ten ambaras z leczeniem dał mi czysty podgląd na to jacy ludzie w moim otoczeniu są... i na kogo szkoda pożytkować mój czas i energię...

Mój mężczyzna, nie jest typem wylewnym... a jednak przez cały czas daje mi odczuć że oprócz tego że jest dla mnie milszy i czulszy to nic się nie zmieniło, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu że wiem że dobrze wybrałam...




Josko huomenna olisi jo parempi päivä... oczko

kesy (offline)

Post #28

13-01-2015 - 17:54:13

Starogard-Gdański  

Anya,Twój mąż to egoista i dupekwnerwiony.Zamiast Ćię wspierać,to jeszcze komplementuje inne babki.Nie czuje się mężczyzną,moim zdaniem wcale nim nie jest.Wybacz że tak ostro,ale nie mogłam się powstrzymać.Życzę Ći zdrowia,i powodzenia w dalszym leczeniu.sercepociesza



piessercekot Oni też czują ból

annzaw (offline)

Post #29

13-01-2015 - 18:09:19

Tarnów 

dziewczyny ale nie wieszajcie psów na ludziach bo zadna z nas dobrze Anji ani jej męża nie zna wiec nie bylabym taka sklonna oceniac. masa ludzi w moim otoczeniu zachowywala sie wobec mnie roznie w trakcie leczenia i tez myslalam ze mi sie przewartosciowuje system znajomych, dopiero potem dostrzeglam ze niektore zachowania byly wynikiem strachu albo niewiedzy-wszakze nikt kto nie byl chory nas nie rozumie w 100%. w trakcie leczenia jesteśmy zestresowane, przewrazliwione na swoim punkcie, skupione na sobie i to jest zrozumiale ale nie mozna tez od faceta wymagac ze bedzie ksieciem z bajki ktory zawsze wie jak wesprzec i co robic. po prostu ich mozgi inaczej działają smiling smiley mysle Anja ze kryzys minie, choroba i leczenie też i nie będę sie za bardzo madrzyc ale w kazdej sytuacji, rowniez tak trudnej trzeba rozmawiac o wszystkim i dbac o relacje. Byc moze Twoj mąż kompletnie nie potrafi sie w tej sytuacji odnaleźć i próbuje na sile żyć normalnie wypierając chorobe i ni zwracając uwagi na Twoje potrzeby. Trzymam kciuki zeby Wam sie poukladalo, gleboki wdech i uśmiech na twarz.

Al_la (offline)

Post #30

13-01-2015 - 18:09:40

k/Warszawy 

Nie będę tu cytowała swojego męża, bo pewnie by sobie tego nie życzył, ale znając Jego opinię na ten temat napiszę tak. Anya, życzę Twojemu mężowi ciągłego zdrowia i żeby nigdy nie doczekał chwili, kiedy z powodu choroby nie będzie miał ochoty na seks, a Ty zaczniesz szukać facetów na innych portalach.

Kto z nas (z ludzi, nie z amazonek) ma patent na zdrowie.... nikt!





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 463
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018