Nie taki rak straszny (???).....

Wysłane przez Ikka 

Ikka (offline)

Post #1

29-11-2014 - 15:51:08

Gdańsk 

Jako kobieta rozsądna, zapobiegliwa, przewidująca ….chodzę regularnie na usg , w październiku 2013 mam pierwszą mammografię. Badam się więc czuję się bezpiecznie. Do czasu.smutny
Jakoś tak na przełomie wiosny i lata wyczuwam w prawej piersi dwa nieregularne guzki, zgrubienia (?). Jako, że dotychczasowe badania wykazały, że moje piersi są dysplastyczne i pełno w nich zgrubień – jakoś bardzo się tym nie przejmuję. Mówię o tym „mojemu” onkologowi , który daje mi skierowanie na usg . Po przemyśleniu tematu nie bardzo ufając państwowej służbie zdrowia i sprzętowi jakim dysponuje na początku sierpnia udaję się prywatnie do podobno jednego z najlepszych radiologów w mieście. Lekarka stwierdza, że owszem guzki są ,ale mają cechy zmian łagodnych więc nie mam się czym martwić. Zebym jednak nie miała absolutnie żadnych wątpliwości – mogę zrobić biopsję.
Uzbrojona w wyniki badań usg wracam do onkologa. Po obejrzeniu wydruków i zbadaniu palpacyjnie zmian – nie podejrzewając nic złego za radą radiologa onkolog wypisuje mi skierowanie na BAC. Mając zapewne do czynienia w swojej praktyce lekarskiej z wieloma spanikowanymi , przestraszonymi kobietami ,chcąc mi oszczędzić nerwów na odchodnym mówi ( tu cytuję): Proszę pamiętać to nie rak.!!!!! Skoro tak mówi….bezradny
Absolutnie spokojna ( co w moim wypadku naprawdę nie jest normalne) idę na biopsję. Nie powiem, że nie bolało, ale wszystko dało się przeżyć . DONE. Teraz czekanie na wyniki. Będą za tydzień u lekarza w karcie.
12.09.2014. Znów wizyta u onkologa , formalność jak mi się wydaje- więc znów wielki spokój. Dzień dobry, nazwisko , karta pacjenta , lekarz wyjmuje wyniki i …..robi wielkie oczy, patrzy na kartkę, sprawdza historię wizyt zapisaną w komputerze…………..…cisza …a potem……MA PANI RAKA ……………………!!!!!!!! szok
W tym momencie czuję jakbym stała obok, robi mi się słabo, przychodzi pielegniarka .Czuję niedowierzanie ,rozpacz, zdziwienie, złość, płacz, czarne myśli……To w wielkim skrócie płacze Lekarz , który na dotychczasowych wizytach do rozmownych nie należał wykazał się empatią, zrozumieniem, wyrozumiałością. Rzeczowo wytłumaczył co oznacza dla mnie diagnoza, co mnie czeka …Mówił ale i tak niewiele do mnie docierało….
Umówiliśmy się na kolejną wizytę w poniedziałek, wtedy na spokojnie porozmawiamy. W międzyczasie mam zrobić mammografię , żeby sprawdzić czy nie ma innych mikrozwapnień. Nie było…Ale nie było widać nawet tych zdiagnozowanych już guzów. niezdecydowany
W poniedziałek kolejna „randka” z onkologiem. Zapada decyzja o mastektomii. Mam małe piersi , 2 guzy…więc raczej nie ma wyboru .

30.09.2014 – operacja . To moja pierwsza więc najbardziej bałam się tego, że się nie obudzę. Czarny scenariusz na szczęście się nie sprawdził. I wszystko odbyło się tak jakoś szybko i sprawnie. Przynajmniej tyle ....radocha
Pierwsza bitwa wygrana (???) pozbyłam się raczyska , czekamy na wyniki . Będzie dobrze …A jak nie ? Będzie ..A jak nie????
22.09.2014 – wyniki, a w nich: 4 guzy , rak hormonozależny, ki 67 20% , HER 2 ujemny. Lekarz mówi, że w tej całej sytuacji to dobre wieści . Chyba wie co mówi ….Ale i tak czeka mnie długa wojna .Trzeba się wyposażyć w odpowiedni oręż ...

Idę do poleconego onkologa klinicznego ( ten poprzedni to był onkolog chirurg)….W poczekalni tłum pacjentów, godzina opóźnienia w stosunku do umówionej wizyty…Do tej pory takie sceny znałam tylko z TV . Ale co tam- dam radę. Wreszcie moja kolej….Pani doktor, notabene bardzo miła, czyta wyniki, myśli chwilę i ze względu na ki 67 (trochę ponad wartość graniczną) - chemię 4 cykle AC a potem hormonoterapię…Proszę zadzwonić do mnie jutro to się umówimy konkretnie …Koniec wizytyI co , i już ???? pytaNie wiem co o tym myśleć. Ale wiem, że muszę iść do jeszcze jednego lekarza po dodatkową konsultację.

Udaje mi się umówić do podobno bardzo dobrego specjalisty ( lekarz nr 2) , w dość krótkim terminie. (Teraz myślę, że to był jakiś cud bo primo: drugi raz nie udało mi się dodzwonić do tej przychodni przez caluśki tydzień próbowania a secundo: do tej akurat lekarki z reguły terminy są odległe). Lekarka, znowu bardzo miła , pochyliła się nad moimi wynikami zdecydowanie dłużej. Pomyślała, zmarszczyła brwi i oznajmiła, że ona zalecałaby tylko hormonoterapię. W międzyczasie wykonała jeszcze „telefon do przyjaciela’ celem konsultacji , ale niestety bezskutecznie . I masz babo placek Tego się obawiałam. Dwaj lekarze i dwa inne zalecenia. Ale sama chciałam, zachciało mi się dodatkowych konsultacji. Lekarka jeszcze podumała i stwierdziła, ze coś jej się w tych wynikach nie zgadza. Proponuje więc, żebym pożyczyła materiał ( czyli moje osobiste guzy) od szpitala , a ona zleci ponowne ich przebadanie. Po tym badaniu podejmie wiążące decyzje co do przebiegu leczenia . I co teraz ?????
Pojechałam więc do szpitala, pożyczyłam co trzeba i oddałam do badania. A czas leci…tik- tak, tik-tak, tik-tak……Jest już 8.11.2014…Gdyby okazało się , ze chemia jest jednak konieczna to trzeba jak najszybciej ją wziąć…Może trzeba było zaufać lekarce nr 1 i mieć pewność , że wybiłam wszystkie złe komórki…no tak, ale chemia oprócz złych komórek wpływa negatywnie na zdrowe organy …itp., itd. …tysiące pytań, wątpliwości , rozważań.
W międzyczasie wizyta u lekarki nr 3 . Długa rozmowa, przekonujące argumenty…2: 1 dla hormonoterapii. No ale jak się powiedziało A , to trzeba powiedzieć B …czekamy na wyniki powtórnych badań.
12/11/2014 – telefon od wyraźnie ucieszonej lekarki nr 2 ..są wyniki badań ….ki 67 2 - 6% w zależności od guza…nie trzeba chemii no i rokowania są lepsze….radość ale i wątpliwości…Ktoś się pomylił, ale kto ? Powtórne badania robione były na Akademii Medycznej, na osobistą prośbę lekarki , podpisane przez jakiegoś profesora więc wierzę , że są rzetelne ..Komuś muszę w końcu zaufać.myśli

Koniec końców do walki z przeciwnikiem mam zaordynowany Zoladex + Etruzli …12/11/2014 wzięłam pierwszy zastrzyk. Na skutki uboczne na razie za wcześnie i oby tak zostało . Mąż najbardziej boi się chyba wahań nastroju ...uśmiech

Jak sobie myślę o tych wszystkich zbiegach okoliczności, przypadkach i zwrotach akcji to stwierdzam, że miałam trochę szczęścia w tym całym nieszczęściu …
O chorobie na co dzień nie myślę , a nawet łapię się na tym, właściwie zapominam i robię rzeczy których nie powinnam jak np. dżwiganie z kurierem okropnie ciężkiej sofy zmeczony



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman






Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-11-2014 - 15:52:30 przez Ikka.

anuk (offline)

Post #2

29-11-2014 - 16:21:29

Wrocław 

Witaj Kochana na forumsmiling smiley
Masz szcęście, ze trzymałaś rękę na pulsiesmiling smiley trochę leczenia i będziesz jak nowasmiling smiley
Ściskamsmiling smiley

dana23 (offline)

Post #3

29-11-2014 - 18:16:39

Gdańsk, Saarbruecken 

Witam kolejną gdańszczankę!kwiatek



Ikka (offline)

Post #4

30-11-2014 - 14:13:55

Gdańsk 

Dzisiaj jakiś dół mnie dopadł i czarnowidztwo uprawiam. Buuuuuuu. płacze



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman


Al_la (offline)

Post #5

30-11-2014 - 14:32:06

k/Warszawy 

Doły i czarnowidztwo to nasza specjalność tak
Jutro już będzie lepiej pociesza





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

bozena_stanczyk (offline)

Post #6

30-11-2014 - 20:04:27

Tomaszów Mazowiecki 

Wychodzimy z doła bo na górze jest lepiejpociesza

Ikka (offline)

Post #7

30-11-2014 - 22:28:13

Gdańsk 

Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że czuję się w takim zawieszeniu. Niby (poza oczywistymi brakami fizycznymi) czuje się dobrze, nic mi nie dolega , ale gdzieś z tyłu czai się ...nawrót choroby smutny
Na co dzień nie myślę o chorobie którą mam, miałam ????? w zasadzie nie wiem jak mam o tym myśleć. Teoretycznie rak został wycięty, ale przecież może wrócić .... Pytałam ostatnio lekarkę jakie badania kontrolne i jak często powinnam robić - powiedziała , że mam na siłę nie szukać przerzutów. Usg piersi na zmianę z mammografią - tak, zapytana o inne , jakoś bez optymizmu. 17.12. mam następną wizytę to mam zamiar ją przycisnąć ....wnerwiony
Teraz skupiam się na temacie jedzenia, co może pomóc, czego unikać ....przynajmniej to mogę zrobić .


Dzisiaj mija dokładnie 2 msc od operacji usunięcia mojej marnej piersi - więc może stąd ten dół. Tamten dzień do radosnych nie należał smutny



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman






Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-11-2014 - 22:38:48 przez Ikka.

elapl (offline)

Post #8

30-11-2014 - 23:28:28

 

Nie smutaj Ikkauśmiech tez zdaza mi sie myslec co tam z tylu za mna sie czai..... robie wszystko aby moj dzien nie byl wypelniony zlymi myslami. Z czasem nauczysz sie z tym zyc.serce ja na poczatku drogi nie wierzylam ,ze beda w ciagu dnia DOBRE ,OPTYMISTYCZNE mysli- zycze Ci tego z calego serca. Badania bedziesz miala wg schematu RTG pluc, MM, USG piersi takie mialam przy pierwszej wizycie.Potem macanko USG brzucha i teraz 14.04.2015r. wizyta kontrolna. Ja sobie sama kontroluje krew a w zwiazku z zazywaniem Tamosia kontroluje wapn, ostatnio sprawdzilam ile mam estrogenow wyszlo 14 jakis tam jednostek nie pamietam .Pani doktor powiedziala,ze dobrze. Przed kwietniem polece do laboratorium i zrobie swiezutkie zobaczymy co wyjdzie . Wygon z glowy zle mysli i zrob cos dla siebie kochana pociesza Jesli chodzi o jedzenie to moja onka powiedziala ,ze bez szalenstw- doradzila jedzenie wg diety srodziemnomorkiej. Staram sie tego trzymac. buzki







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-11-2014 - 23:30:54 przez elapl.

anuk (offline)

Post #9

01-12-2014 - 10:21:13

Wrocław 

Ikka, muszę Ci powiedzieć coś co powtarzam sobie i wszystkim dookoła - strach nam nic, kompletnie nic nie daje, a tylko osłabia. Wiem, ze trudno się go pozbyć, mnie też czasami dopada paniczny lęk, że się nie uda, ale na logikę - CO TO DA? kompletnie nic, i proszę nie powtarzaj sobie "no tak, ale nie umiem przestać tak myśleć" nie powtarzaj sobie "to silniejsze ode mnie" bo kiedy tak powtarzasz to tak jest. To bardzo prosta zasada, bo "na początku było słowo" i zawsze jest, na początku każdego strachu i każdej radości, tylko mamy tendencję do utrzymywania stanu strachu i mówienia sobie złych rzeczy. Wiem o tym najlepiej, przez 3 lata chorowałam na nerwicę lękową, która trawiła moje życie do tego stopnia, ze ataki jej prowadziły mnie do szpitala, a mój organizm był rozregulowany kompletnie, aż POSTANOWIŁAM SIĘ WYLECZYĆ. Zrobiłam to tylko głową, bez leków, bez terapii. Przez 1,5 roku nie miałam objawów. Teraz przypałętał się rak, który jeszcze bardziej otworzył mi oczy i wiesz co? paradoksalnie czuję się teraz wolna, przestałam się lękać, zrozumiałam że każdy dzień w strachu jest dniem straconym a ja chcę żeby każdy dzień był dniem wygranym smiling smiley I wiesz co? to jest na prawdę proste, ludzie się mnie pytają "Jak się przestać bać" a ja mówię "trzeba przestać się bać i nie mówić, że to trudne, tylko mówić na głos- dziś przestane się bać" Może to wszystko brzmi banalnie, ludzie w to nie wierzą, ale nigdy nie próbowali. Autosugestia to najlepsze lekarstwosmiling smiley Leczy duszę i leczy ciało. Stań przed lustrem i powiedz sobie prosto w oczy, że już nigdy rak do Ciebie nie wróci, powiedz, że nie potrzebujesz strachu i nie chcesz go i na prawdę to zróbsmiling smiley A jeśli wierzysz w Boga to powiedz mu, że go potrzebujesz, żeby Ci pomógł w pozbyciu się strachu i żeby Cię pilnował. Ja mimo, ze nie jestem praktykująca i nie wierzę w religię zawsze gadałam z Bogiem kiedy byłam w potrzebie i to pomagało. Nadal pomaga kiedy na chwilę coś mnie przyciska do ziemi.
Ciesz się każdym dniem i powtarzaj sobie codziennie rano "jestem zdrowa" ja tak robię, choć czasem budzę się z lękiem, ale mimo to, mówię to, powtarzam po stukroć i strach zaczyna mijaćsmiling smiley) Może to głupie, ale inaczej można zwariowaćsmiling smiley) Trzymam kciuki. Jakbyś chciała pogadać to piszsmiling smiley

bozena_stanczyk (offline)

Post #10

01-12-2014 - 15:17:15

Tomaszów Mazowiecki 

Będzie dobrze , jest dobrze ,postaraj się myśleć na zasadzie "tu i teraz "-przesyłam Ci duuuużo dobrej energiibuzki

Ikka (offline)

Post #11

01-12-2014 - 15:27:51

Gdańsk 

Anuk , dzięki za dobre słowo. Zgadzam się z Tobą w 100%. Te doły w które wpadam to są raczej dołki i w miarę szybko się z nich wygrzebuję. Ale jednak są . Generalnie staram się podchodzić do tego choróbska tak jak piszesz i powtarzam sobie : będzie dobrze. Może to głupie ale nawet sam fakt, że guza znalazłam traktuję pozytywnie. Nie, że on był oczywiście - bo to raczej było ode mnie niezależne , ale, to że pilnowałam badań i w miarę szybko udało mi się go namierzyć. Więc jeśli tu się udało.....Będzie dobrze. Musi być ....Pozdrowienia duży uśmiech



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman


danka58 (offline)

Post #12

01-12-2014 - 16:00:57

k/Gniezna 

Wydaje mi sie, że czujesz sie niedoleczona. Bo tu wszystkie albo chemia albo radioterapia a ty "tylko" hormonoterapia. Powiem Ci, ze tez miałam takie odczucia. Co prawda 9 lat temu nie badano KI 67 ale mialam tylko radioterapie ( operacja oszczedzajaca) i po awanturze hormonoterapię. Mimo dodatnich receptorów pani dr nie chciała mi jej przepisać bo stwierdziła, że nie potrzeba. Caly czas gdzieś w podświadomości miałam to przeczucie, dlaczego nie dostalam chemii ?
Jak przezyjesz 9 lat to i dylematy się skończąduży uśmiech czego Ci z calego serca życzębuziak



W życiu piękne są tylko chwile i dla tych chwil warto żyć.

magenta (offline)

Post #13

01-12-2014 - 16:04:11

Warszawa 

Hej

Troszkę się zaplatałam teraz... ja ma ki67 z BAG 5% (aktualnie czekam na wyniki hist pat po operacji) i mnie 2 onkologów mówiło, że nie ma bata chemii nie uniknę... wszyscy maja jeśli nie ukończyli 50-go roku zycia... Teraz mam zagwostkę...




Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!

Kass (offline)

Post #14

01-12-2014 - 16:12:56

 

Ikka, ja robie tak, jak pisze Anuk - staram sie ciagle sobie tlumaczyc, ze strach absolutnie w niczym mi nie pomaga, wiec nie ma sensu mu sie poddawac.. czasem idzie mi to lepiej, czasem gorzej, ale grunt to nad soba pracowac.. smiling smiley I masz racje - dzieki regularnym badaniom udalo Ci sie gada zlapac wczesnie. I bedzie dobrze! smiling smiley

Mam pytanie - w zwiazku z tym, ze operacja przede mna I rzecz jasna mnostwo pytan - czy Ty mialas jednoczasowke? czy tylko mastektomie?





Ikka (offline)

Post #15

01-12-2014 - 16:21:45

Gdańsk 

Megenta, z tego co się orientuję to czy będzie chemia czy nie zależy od kombinacji tych wszystkich parametrów , które badają, a więc stopień złośliwości ( G 1/2/3) wielkość guza, estrogeny, HER 2, ki 67 ..a pewnie nie bez znaczenia jest też wiek pacjentki...
Mój rak był hormonozalezny oba hormony 95%, HER 2 ujemny, ki 67 6 % ....
W moim przypadku zanim powtórzono badania guzów ki 67 było 20% - wszyscy 3 onkolodzy, o których się konsultowałam mówiąc o chemii odnosili się tylko do wskaźnika ki 67 mówiąc , że wartość 20% to taka graniczna jest, gdyby było mniej to byłoby jednoznacznie , że chemia nie jest konieczna. No i na szczęście nie była - bo ki 67 okazało się mieć tylko 6 %.
A jakie masz inne parametry : hormony i HER 2, bo z biopsji BAC ki 67 masz 5%?



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman


Ikka (offline)

Post #16

01-12-2014 - 16:27:49

Gdańsk 

Kass , ja miałam tylko mastektomię. Szczerze mówiąc w czasie przed operacją to byłam w szoku i zielona zupełnie w temacie mastektomii - nawet nie pytałam onkologa o taką możliwość. Chociaż teraz z perspektywy czasu to wydaje się, ze akurat ten lekarz tego nie robił - bo pytałam o rekonstrukcję ogólnie i nic mi nie wspominał o takiej możliwości. A innego lekarza nie szukałam - bo to pewnie wymagałoby czasu ( długie terminy wizyt) a ja chciałam się gada pozbyć jak najszybciej....wnerwiony



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman


magenta (offline)

Post #17

01-12-2014 - 16:31:23

Warszawa 

Ikka ja z bipsji grubo igłowej mam tak: ER 100%, PGR 5% HER2 ujemy, Ki67 5%, G2 i mam 36l.
Ciekawe czy wyniki pooperacyjne będa znacznie odbiegały o tych z biopsji...
Ja juz na chemie nastawiona psychicznie jestem smiling smiley i w sumie ciesze się, że bedzie, bo dla mnie to wieksza pewność... tylko zdziwiłam się jakie są rozbieżności w leczeniu... hmmm.... jenocześnie boje się bardzo skutków ubocznych...




Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!

dorota79 (offline)

Post #18

01-12-2014 - 17:12:45

Gdańsk 

A ja w chwili rozpoznania 34 lata i bez chemii
Nawet konsultacje w zagranicznych klinikach nie zaproponowali chemii.
U nas w gdansku jest wiele mlodych kobiet nawet mlodszych ode mnie bez chemii i jakos zyjemy.



magenta (offline)

Post #19

01-12-2014 - 17:21:27

Warszawa 

szok!

a ja żyję w przeświadczeniu, że bez chemii ani rusz...




Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!

dorota79 (offline)

Post #20

01-12-2014 - 17:27:02

Gdańsk 

Ja tez tak myslalam.
Chyba ze nasi prof.doktory z uck nigdy nie slyszeli o takim wskazaniu i sie nie znaja



Kass (offline)

Post #21

01-12-2014 - 17:30:03

 

Dziewczyny, a przy decyzji o chemii nie bierze sie tez pod uwage stopnia zaawansowania gadziny? Ja zauwazylam, ze na forum nie zawsze sie o tym mowi, G (grading) mowi o stopniu zlosliwosci, ale G jest uzywane przy kazdym stopniu zaawansowania (np. ja mam stopien 0, ale G3).. przy stopniu 0 nie stosuje sie chemii, bo jest nieskuteczna, przy stopniu 1 - zalezy tez od innych czynnikow (podejrzewam, ze m.in. rowniez od tego, czy wykryto komorki rakowe w wezlach chlonnych)...

u Ciebie, Ikka, wyglada na to, ze jeden z lekarzy chcial zastosowac chemie "na wszelki wypadek", co w/g mnie jest leczeniem "na wyrost" - przy chemii trzeba tez przeciez pamietac, ze ma ona swoje skutki uboczne, wiec zawsze trzeba porzadnie rozwazyc, czy konkretny przypadek tego potrzebuje..





Ikka (offline)

Post #22

01-12-2014 - 17:53:09

Gdańsk 

Megenta , wyniki hispat masz podobne do moich , tylko młodsza jesteś trochę ( mnie za 3 dni stuknie 42 latek) ...
Ja zaufałam lekarce , która jest konsultantem wojewódzkim ds onkologii, wiec chyba wie co robi i jak mnie leczyć... Może zapytaj lekarzy jak będziesz już miała wynik w garści dlaczego takie a nie inne leczenie ...niezdecydowany

Kass, dokładnie tak jak jak piszesz, pierwsza lekarka chciała zastosować chemię jak sama powiedziała "dla spokojności " Dla mnie marny argument biorąc pod uwagę fakt, że chemia może i niszczy komórki rakowe ale przy okazji także zdrowe organy,,niezdecydowany
Dwie pozostałe onkolożki mówiły, że skutki uboczne chemii trzeba porównać w tym wypadku z korzyściami jakie może przynieść...Cytowały przy tym jakieś badania mówiące o tym, że przy moich parametrach raka uleczalność jest bodajże 87 % przy zastosowaniu tylko hormonów a chyba 91 % przy leczeniu chemia + hormony , a jak wydłuży się leczenie hormonami z 5 do 10 lat to procenty sie zrównują ... Sama też kiedyś znalazłam w necie artykuł na ten temat ale mi gdzieś "zaginął" ..Może te kilka % różnicy ma znaczenie, ale jakoś nie mam przekonania do chemii w wersji " na wszelki wypadek"...smutny

Dorota, a jakie Ty miałaś wyniki hispatu, że nie dostałaś chemii? Radioterapia , hormony ?



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman


magenta (offline)

Post #23

01-12-2014 - 19:36:39

Warszawa 

Ikka a jakiej wielkosci były Twoje guzki?

Kass czyli sa dwarodzaje "G" co oznacz twoje "ja mam stopień 0, ale G3)




Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!

Kass (offline)

Post #24

01-12-2014 - 19:54:30

 

Magneta, byc moze tu w Stanach po prostu G inaczej sie uzywa.. sama juz zglupialam.. moje "stopien 0, G3" oznacza, ze gadzina jest nieinwazyjna (stopien 0 jest najnizszym stopniem, sa jeszcze stopnie 1, 2, 3 i 4 - najbardziej zaawansowany), ale za to dosyc zlosliwa (czyli gadzinowe komorki szybko sie dziela)..





magenta (offline)

Post #25

01-12-2014 - 20:10:50

Warszawa 

Kass za cienka jestem w tym temacie... trzeba poczekać jak jakaś doswiadczona expertka to skomentuje...
Choć teraz cos mi sie kołacze o 4 stopnach zaawansowania... Jakby mi którys z lekarzy o tym wspominał..




Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!

ewka36 (offline)

Post #26

01-12-2014 - 20:47:46

Sopot 

G-to stopień złośliwości (G1 najniższy G2 średniaczek G3 najwyższy) Stopień zaawansowania to T1-guz do 2cm T2-od2-5cm T3 powyżej 5cm T4-guz każdej wielkości,rak zapalny,rak naciekający np na żebra.O stopniu 0 nie słyszałamprzewraca_oczy chyba że chodzi o raka przedinwazyjnego tzw in situbuzki



magenta (offline)

Post #27

01-12-2014 - 21:11:53

Warszawa 

I wszystk jasne... To ja mam T2
Dzieki ewka smiling smiley




Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!

Ikka (offline)

Post #28

01-12-2014 - 21:31:25

Gdańsk 

Jest dokładnie tak jak pisze Ewka....ekspertka nasza uśmiech

Megenta ja miałam T1 , największy guzek ( a miałam wszystkich 4 sztuki, ha...tyle sobie wyhodowałam) miał 1 x 0,9x0,8 cm, stopień zlośliwości G2 , inne były mniejsze , stopnie złośliwości G1 i G2.....
Może wskazaniem do chemii są w Twoim przypadku G3 i wielkość guza? Ale to tylko gdybanie....poczekajmy co mądre głowy powiedzą jak już będziesz miała wyniki i info co z węzłami.



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman


anuk (offline)

Post #29

01-12-2014 - 23:46:07

Wrocław 

Dziewczyny gdzie wy macie w wynikach ten stopień złośliwości? ja mam t3Mo, czyli powyżej 5cm bez przerzutów dalszych, ale nigdzie nie mam tego g:/ odebrałam wyniki fisha i niestety nadal nie wiadomo czy jest her + czy -, jest pomiędzy i teraz decyzja należy do lekarzy, ja bym chciała dostać tą herceptynę...

Ikka (offline)

Post #30

01-12-2014 - 23:52:53

Gdańsk 

Oznaczenie G - odnosi się do skali 3- stopniowej, a jeszcze chyba może być stosowana skala 4-stopniowa (I,II,III, IV) może masz w ten sposób oznaczony stopień złośliwości ... Uwaga : nie osiągnęłam jeszcze poziomu level expert (jak mówią moje dzieci) więc mogę się mylić duży uśmiech



Ikka
----------------------------------------------------------------------------
Zamiast zamartwiać się tym co będzie jutro - bądź szczęśliwa już dzisiaj ..... meloman






Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 01-12-2014 - 23:57:14 przez Ikka.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 334
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018