czekanie

Wysłane przez kasia0308 

kasia0308 (offline)

Post #1

12-05-2017 - 23:00:51

siedlce 

wita
mam nadzieje ze w dobrym miejscu zakładam wątek ale raczej tak , bo jestem w trakcie diagnozowania swojego dziadostwa

hmm od czego by tu zacząć ,

29 kwietnia byłam na kontrolnym usg , tam pan doktor znalazł dea guzki obu=ydwa o podobnych wymiarach cos okolo 11mm-8mm-7mm dotsałam skierowanie na biopsje cinkoigłową ale ze ja bardzo neicierpliwa i niedowierzajaca jestem , pojechalam prywtanie na wizyte do onkologa ktory po obejrzeniu wyników plus obejrzeniu piersi kazal sie zgłosic do siebie na ursynów , wiec 10/05 byłam , tam odrazu mammografia usg no i biopsja gruboigłowa
Pani Doktor podczas badnia usg wykryła kolejne 3 guzki czyli w sumie 5 łapapła sie za głowe i nieowijała w bawełne i odrazu z mosty ze to rak , uzyła innego sformułowania ale o to chodził , w trybie pilnym kazała robic rezonans ,
po biposji wrciłam do swojego lekarza ,któryc równiez nie zaprzeczył ze to rak , oczywiscie powiedział ze trezba czekac na wyniki biposji ale zeby sie przygotwała na usuniecie piersi a co dalszego lecznie to po wynikach biposji ustalimy czy chemia czy radioterapia

mija drogi dzien od kiedy wiem , i w sumie nei wiem co sie ze mna dzieje , bo z jednej strony jestem jakas spokojna , przezr te dwa i póldnia miałam tylko 3 ataki histerii czyli chyba nie jset zle

narzie sama chyba w to nei wierze , mam wraznie zenei zdaje sobie sparwy z tego co mnei czeka i jak to sie moze skonczyc

narzie mam tysiac mysli w głwoie , tysiac pomysło co robic

w srode jade na rezonans a za dwa tygidnei 24 maja na wizyte bo maja byc juz wyniki biopsji

z jednej strony jestem przerazona przesraszona alez drugiej jeakies takei nierelane to wszytko dla mnie ,

Lidia37 (offline)

Post #2

12-05-2017 - 23:39:12

Odense 

Witaj Kasia, mialam i mam tak samo, pomimo, ze jestem juz po operacjach (2-ch) w poniedzialek koncze radioterapie (25) i mam leczenie hormonalne, dalej do mnie nie dociera, ze mam raka. Czasami mysle, ze to sen i obudze sie. Ale niestety...to nie sen. Ale glowa do gory, trzeba sobie wszystko poukladac i przec do przodu i byc pozytywnej mysli. Pozdrawiam cieplutko... kwiatekkwiatek



<a href="[amazonki.net] src="[amazonki.net]; alt="Lidia37" /></a>



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 12-05-2017 - 23:42:08 przez Lidia37.

kasia0308 (offline)

Post #3

13-05-2017 - 08:22:43

siedlce 

i kolejny dzien przede mna ,

najbardziej w zyciu bałam sie raka , mysle nawet ze miałam cancerofobie , usg cycków co poł roku, gastroskopia i inne cuda , ciagły strach , sny ze mam raka , ulga jak sie budziłam ze to tylko sen no i wkoncu doczekałam sie ....

jestem na poczatku tej swoje drogi mam nadzije ze szybko ja pokonam wnerwiony

Tomasz. (offline)

Post #4

13-05-2017 - 08:48:55

Pruszków 

Z diagnozą choroby przewlekłej należy się oswoić, podobnie jest np. z porażkami w leczeniu. Ja w 2012/13 byłem poddany chemioterapii interferonem z rybawiryną. 26 tygodni leżenia. Wszystko pokryte mgłą pointerferonową- niepamięć. Terapia przerwana, brak efektów, choroby pochemijne- anemia hemolityczna, Hashimoto, Addisona-Birmera (zniszczenie śluzówki żołądka), zapalenie stawów, utrwalona tachykardia, utrwalone bóle głowy. Rezultat leczenia- żaden. To jest dopiero plucie sobie w brodę- po co to było!. I stres oczekiwania- co jeszcze? Na szczęście na tym koniec... Trudno, b.trudno było mi się oswoić z tą porażką. Umierała w tym czasie moja mama- nic z pogrzebu nie pamiętam, szedłem jak robot.
W 2016 roku zostałem zakwalifikowany do leczenia lekami celowanymi- w lekospisie od lutego 2016. Koszty leczenia- znikomy wzrost zmęczenia i mały wzrost bólów głowy- czyli koszty żadne. 9 czerwca będę miał wiadomość po badaniu Pcr czy jest tzw. trwała remisja. Także jestem do końca życia pokiereszowany- ale tłumaczę sobie, że te moje choroby są leczące się- jest to uciążliwe, kosztuje ale nie zagraża to życiu. No i za 3 tygodnie będę wiedział czy jest trwała remisja. Byłby to dla mnie cud.
Więc póki leczenie jest przewidziane i leczy się z intencją wyleczenia lub trwałej remisji- to działamy!.



____________
Nie jestem lekarzem. Moje sugestie odnośnie leczenia należy zawsze skonsultować z lekarzem prowadzącym.

kasia0308 (offline)

Post #5

13-05-2017 - 12:12:21

siedlce 

podziwaiam Cie Tomasz , ale tak jak piszesz nie ma co sie zalamywac trzeba działac

u mnie 3 dzien , mam wrazenie z jednej strony ze czas sie zatrzymał .......

mk (offline)

Post #6

13-05-2017 - 20:32:39

Kutno 

Kasiu brawo za podejście . Wszystkiego dobrego.



kasia0308 (offline)

Post #7

14-05-2017 - 09:12:11

siedlce 

przede mna kolejny dzen , wczorajszy minął nawet ok, niesety w nocy dopadł mnie strach , histeria złosc i smutek,

probowałam zasnac bez tabletek na sen i to chba dlatego ,
narzie chyba nie ma co "udawac dzielnej" przed snem

marzusia (offline)

Post #8

14-05-2017 - 12:49:03

Cieszyn 

Kasiu, strach, histeria, złość i smutek dopadają mnie codziennie A jestem 1,5 roku po leczeniu. Pewnie trzeba się do tego nowego życia przyzwyczaić, ja 2,5 roku po diagnozie nadal nie potrafię







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 14-05-2017 - 12:50:14 przez marzusia.

kasia0308 (offline)

Post #9

14-05-2017 - 14:28:46

siedlce 

Cytuj
marzusia
Kasiu, strach, histeria, złość i smutek dopadają mnie codziennie A jestem 1,5 roku po leczeniu. Pewnie trzeba się do tego nowego życia przyzwyczaić, ja 2,5 roku po diagnozie nadal nie potrafię

a jak wyglada zycie po leczeniu ? wiem ze to głupie pytanie , niedowiarek zyjesz w ciagłym strachu?
widze ze nie masz suwaczka z operacja , nie miałas operacji ?

ja bym tak bardzo chciała zeby to wszytkos ie juz zaczeło, zeby cos sie działo bo czekanie mnie dopbija ,choc tak naparde ja to ja czekam od srody 10/05 mamy czwarty dzien a dl amnie to wiecznosc ,
do srody 10/05 czas leciał taks zybko , nei miała czasu na nic , tylko poniedziałek a to juz piatek , praca , dom praca dom , zajecia dodatkowe Lenus i tak w kołłko a teraz od srody czas stoi w miejscu bezradny

marzusia (offline)

Post #10

14-05-2017 - 17:14:03

Cieszyn 

Miałam operację ,w lipcu będzie 2lata,wszystko masz opisane w moim profilu. W moim przypadku lekko nie jest ale większość dziewczyny żyje spokojnie i normalnie, choć czasami zastanawiam się czy tak rzeczywiście jest



jagodula (offline)

Post #11

14-05-2017 - 19:40:55

Sławkow 

jablkoTeoretycznie tak jest jak piszesz Marzusiu ale są dni, które każda z nas chciałaby wymazać z kalendarza. Ja jestem buddystką może dlatego mi łatwiej?Buziolki przesyłamserce

mk (offline)

Post #12

14-05-2017 - 22:11:13

Kutno 

Ja jestem rok po diagnozie,operacji itd i w ciągu tego czasu chyba nie było dnia żeby udało mi się zapomnieć o chorobie ale jakoś daję radę, uważam nawet,że całkiem nieźle. W trakcie choroby,prawie cały czas, z małymi przerwami, pracowałam . Myślę,że był to dobry pomysł bo dawało mi to wychodzenie z domu jako takie poczucie normalności.Korzystanie z pomocy psychologa jest dobrą rzeczą ,pomaga znaleźć równowagę i harmonię w życiu. Lekko może nie jest ale daję radę i Ty na pewno też dasz. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki .pociesza







Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 14-05-2017 - 22:12:20 przez mk.

kasia0308 (offline)

Post #13

15-05-2017 - 07:36:47

siedlce 

kolejny dzen przede mna

jakbym miała określic jak sie czuje to nie umiem , mam wrażenei ze dalje nie wierze ...

co do pracy to ja jestem spedytorem czyli praca 2 godziny na dobe 7 dni w tygodniu w ciagłym stresie , do tego "dziwny" szef , wiec odpda ,

musze mies spokoj i zajac sie soba

jade zaraz do lekarki - zielarki w srode rezonans ,

niech cos sie juz dzieje

bozena_stanczyk (offline)

Post #14

21-05-2017 - 08:48:14

Tomaszów Mazowiecki 

ok trzym sie

danka58 (offline)

Post #15

24-05-2017 - 12:22:50

k/Gniezna 

Niestety, strach pozostaje nie zależnie jak długo jesteśmy po leczeniu. Niech nas coś zaboli to już czarne wizje. Długa droga przed Tobą ale dasz rade, bo siły przychodzą nie wiadomo skąd. Łatwo powiedzieć myśl pozytywnie ale naprawdę to działa. Trzymam kcukibuzki



W życiu piękne są tylko chwile i dla tych chwil warto żyć.

KasiaK78 (offline)

Post #16

28-05-2017 - 13:24:12

Gorlice 

Kasia0308 ja jestem tylko o mały krok przed tobą, tzn po operacji (oszczędzającej). I też czekanie było dla mnie koszmarne. Najpierw na wyniki grubej igły (już w trakcie pobierania materiału doktór mi powiedział że wynik raczej nie będzie korzystny ale mimo wszystko miałam nadzieję) - chociaż czekałam tylko kilka dni to myślałam że się nie doczekam. Potem - bach, jest wynik i na papierze stoi że to rak. Na szczęście na drugi dzień byłam już u specjalisty. Dojazd trwał ok 2,5 godz, jechałam jak na ścięcie, totalnie załamana. Po rozmowie z lekarzem z kolei euforia, to się leczy smiling smiley i przede wszystkim ustalony termin zabiegu. Zyskujesz poczucie że odzyskałaś chociaż trochę kontroli nad własnym życiem, że nie stoisz w miejscu tylko podejmujesz walkę i idziesz do przodu. Potem 3 tyg czekania na zabieg, czas na ochłonięcie, chociaż im więcej czasu upływało tym poczucie że jednak nic się nie dzieje wracało. Nauczyłam się że nie ma co stresować się czekaniem i przede wszystkim nie wyobrażać sobie co przeczytam na wyniku DOPÓKI GO NIE MAM W RĘCE, nie żyć wyobrażeniami o tym co będzie bo wyobraźnia podsuwa same czarne wizje. Teraz drugi tydzień czekam na wynik hist-pat po operacji i ustalenie dalszego leczenia ale nie myślę o tym obsesyjnie. A w poniedziałek wracam już do pracy, chociaż nie wiem na jak długo. Cały czas myślę pozytywnie, chociaż jak każdej z nas zdarzają się chwilę załamania, strachu graniczącego z paniką. Nie dopuszczam do siebie myśli że coś pójdzie nie tak.




NST, Er 95%, Pr 90%, HER2+++, Ki67 50%; T1c, G1, Ia
BCT, 6 x TCH + 11 x herceptyna, radioterapia,17 m-cy tamoxifen + reseligo, od 27.03.'19 symex + reseligo

Ocia (offline)

Post #17

18-06-2017 - 22:33:35

kraina podziemnej pomarańczy 

KASIA 0308 j a też czekam na chemię.Jestem po mastektomii lewej piersi.
Rozumiem doskonale co czujesz,czekanie na wynik biopsji to dla mnie był koszmar,chociaż już wiedziałam że to nowotwór.Histeria,strach, złość a i obojętność w myśl zasady :co ma być to będzie.

Teraz znowu czekam ale z innym nastawieniem; skoro wykryli gada,wyciepli go do jakiegoś słoiczka i twierdzą że to się leczy ,no to o co chodzi.To leczymy!!!
Pewnie gdzieś tam z tyłu głowy siedzi strach!Bo siedzi ale staram się nie dopuścić go do głosu.Ciągle sobie powtarzam tyle babeczek przeszło przez to piekło i żyją.Dają radę to ja też!W pracy mam dwie amazonki,fajne kobietki.Trzymają za mnie kciuki i dopytują.Każda z nich powtarza mi :głowa do góry ,to połowa sukcesu!!!Kumpelka jeszcze z czasów kiedy na stancji mieszkałam też to przeszła,dała radę.Kasiu głowa do góry,biust do przodu i taranem w paskudnika!!!

Przecież nie będzie skorupiak wredny nami rządził!
OBCYM MÓWIMY WON!

Trzymaj się a ja będę trzymała się z Tobą i Ciebie buziak Damy radę!



Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 59
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018