podkład nr 13

Wysłane przez goja66 

goja66 (offline)

Post #1

19-06-2018 - 17:25:35

Ozorków 

Mój jest w domu ..już od dawna , ale jęczy jakby był od wczoraj...Jęczy bo:...plaster ciagnie /mówię :to zdejmę - nie ...bo się zakurzy...bo lekarz nie kazał..bo 2 tygodnie....bo leci...Hit tygodnia : nie -bo mi ropa leci...Zwątpiłam...Przeprowadziłam dyskretny wywiad- : ale jak leci? masz gorący łokieć ?objawy grypowe, stan rozbicia, gorączka po całości ,źle się czujesz (he,he,he-głupie pytanie )...Odpowiedź : NIEEEE- bo na opatrunku jest plamka ..(Widział w lustrze w szafie - bo normalnie trudno sobie łokieć ocenić....).
To nie była ropa- to była plamka na opatrunku w miejscu , w którym miał przez chwilę sączek )...Plamka...wielkości..połowy małego paznokcia...Ale alarm był ? Był...Siły medyczne uruchomione ? i owszem...
Ale...ale....żeby nie wiem co - to mnie uwierzy ostatniej...Ja nie wiem jak ja mu szwy zdejmę za tydzień..Już mi się ręce trzesą...Ale lekarz-ortopeda tak kazał..-to może się uda..Ortopeda (znajomy ortopeda ) z którym 10 lat pracowałam razem w ośrodku zdrowia..Powiedział-a co pan będzie jeździł-:żona zdejmie...Już się boję...Po pierwsze ,ze nie zdążę zostać żoną do poniedziałku...po drugie ,że mi Mój nie zaufa....
Ale ,żeby nie było :wiecie o co chodzi...Jak się pracuje w ośrodku i się człowiek tych opatrunków, ran , szwów naogląda....to....Jak ten mój mówił :zobacz jak się skaleczyłem , jak krwawię..jak umieram...itp...-to ja zawsze mówiłam ;przestań.Ja pracy do domu nie przynoszę...
Swoją drogą -już widziałam oprócz porodów ( bo to wiadomo - i to mnie kręci pozytywnie -ale to był dawno temu )....ścięgien na wierzchu( jezuuu-nie wiedziałam ,że człowiek ma tyle ciekawych rzeczy w środku ),użądleń osy w język( fascynujące na swój sposób)....-to nadal mi się robi niedobrze jak się zatnę w palec tak ...wiecie ...głęboko....No to muszę usiaść -żeby nie zemdleć...Ale gdyby ktoś obcy obok mnie:rodził, coś ważnego stracił, zemdlał -to jestem zwarta i gotowa...i służę pomocą...
I pamiętam jak dziś naszą współpracę z "owym " ortopedą na początku...Pani Małgosiu -zdejmie Pani szwy ?Ja - z czego doktorze ?Z : palca...nogi..biodra...Nie pamiętam już sama ...Mówię :brrr...brzydzę się i boję...Z KROCZA to mogę...Na to doktor ortopeda : brrr....z krocza?to obrzydliweee...
No to wiadomo,że: jeden lubi ogórki ....drugi ...ogrodnika córki....winking smiley




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Pollik (offline)

Post #2

19-06-2018 - 21:13:28

Warszawa 

Hi hi niezłe, ale nie radzę ci szwów zdejmować, bo na pewno będzie się chłopina jakiejś gangreny ciągle spodziewał, zobaczysz. A jak tylko coś zaszczypie, to masz przerąbane.






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen

goja66 (offline)

Post #3

19-06-2018 - 21:54:40

Ozorków 

Cytuj
Pollik
Hi hi niezłe, ale nie radzę ci szwów zdejmować, bo na pewno będzie się chłopina jakiejś gangreny ciągle spodziewał, zobaczysz. A jak tylko coś zaszczypie, to masz przerąbane.
No to!To!!!Już mi się ręce trzęsą - a to dopiero za tydzień...stres




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

renatar (offline)

Post #4

18-07-2018 - 05:38:36

sieradz 

Goja co tam u Ciebie. Pozdrawiam.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

goja66 (offline)

Post #5

02-08-2018 - 15:25:24

Ozorków 

Cytuj
renatar
Goja co tam u Ciebie. Pozdrawiam.
Żyję ...ale brak mi odwagi ,zeby tu jeszcze pisać ...bo to takie moje zwykłe -codzienne głupotki...a loża szyderców duża....
A to moje IQ wątpliwe...a to za dużo kropek....to zniechęca...niestety...
Hmm...czytam czasem po kryjomu...z krzaków...,żeby nie drażnić mistrzów...




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Gosia1982 (offline)

Post #6

02-08-2018 - 15:32:54

Świdnica 

Gosiu, mało się udzielam, ale zawsze Cię czytam i czekałam na każdy post z niecierpliwością i teraz musiałam zareagować na Twoje słowa. Też się zastanawiałam dlaczego zamilkłaś. Pisz proszę. Ja Cię uwielbiam i myślę, że nie tylko ja i tęsknie za tymi Twoimi codziennymi głupotkami.
Czytam wszystko. Kropki są świetne. To Twój styl i nikt takiego nie ma. Piszesz tak lekko, w tak niewymuszony sposób, z takim dystansem i poczuciem humoru i prawdą. Nie przestawaj proszę. serceserceserce

Agaba190 (offline)

Post #7

02-08-2018 - 15:38:59

k/Warszawy 

No coś ty Goja!. Mnie brakuje tych Twoich kropeczek .................. .







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Al_la (offline)

Post #8

02-08-2018 - 16:04:54

k/Warszawy 

Goja, forum nie jest własnością loży szyderców, tylko wspólne i każdy znajdzie tu miejsce. Jeśli ktoś nie lubi kropek, to może omijać Twoje posty - nie ma przymusu czytania.

Przy okazji podpowiem/przypomnę Ci jak się cytuje, bo jam już ślepawa i przyglądam się, gdzie kończy się cytat, a zaczynają Twoje słowa duży uśmiech

Klikasz na "cytuj" i swoją wypowiedź piszesz na samym końcu po słowie [/quote], a nie przed.

Pisz! serce





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

goja66 (offline)

Post #9

02-08-2018 - 16:21:07

Ozorków 

Cytuj
Al_la
Goja, forum nie jest własnością loży szyderców, tylko wspólne i każdy znajdzie tu miejsce. Jeśli ktoś nie lubi kropek, to może omijać Twoje posty - nie ma przymusu czytania.

Przy okazji podpowiem/przypomnę Ci jak się cytuje, bo jam już ślepawa i przyglądam się, gdzie kończy się cytat, a zaczynają Twoje słowa duży uśmiech

Klikasz na "cytuj" i swoją wypowiedź piszesz na samym końcu po słowie , a nie przed.

Pisz! serce

No masz rację ...kiedyś umiałam a teraz mi to jakoś tak razem w jednej ramce....
ooo...oooo...udało się ..yupi




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-08-2018 - 16:21:46 przez goja66.

Al_la (offline)

Post #10

02-08-2018 - 16:38:36

k/Warszawy 

brawo





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

Imari (offline)

Post #11

02-08-2018 - 16:51:10

Łódź 

Ja też lubię kropeczki smiling smiley Sama często używam wielokropków, dla mnie wielokropek oznacza mówienie czegoś cicho i z zadumą smiling smiley



renatar (offline)

Post #12

02-08-2018 - 17:24:04

sieradz 

Goja no w końcu jesteś.






T3NOMO/ER10 PR10procent\12 taksanów,3AC,lampek 25.Tamoksifen.Inwazyjny śluzowy.

goja66 (offline)

Post #13

06-08-2018 - 20:56:56

Ozorków 

Noooo dobraaaa....skoro nalegacie...napiszę coś....od siebie...No oczywiście nie o raku -bo to wszyscy tu mają -nudyyy..Nie o leczeniu bo też to wszyscy mają-jeszcze większe nudy...Napiszę o kocie i kocim niebie..Miałam kiedyś kotkę , którą zabrałam z poprzedniego życia-dla niewtajemniczonych jak uciekałam z dziećmi od mojego ex-męża..bo żyć się nie dało.Kotka -trikolor była z nami długo..Nigdy wcześniej nie miała kociąt.Jak się przeprowadziłam tu gdzie teraz mieszkam -kocięta co chwila.Zapowietrzona okolica myśli.Nie mogłam jej ani sobie na to pozwolić -została wysterylizowana..To był ostatni miot..Urodziło się to to rude...i słodkie..a,że ostatnie-no to został z nami.Jak był już czas ,żeby zaczął chodzić i być w miarę samodzielny -okazało się ,że ciagnie tylne łapki...Jak otworzył oczki -to okazało się ,że ma zeza..Jęzorek na wierzchu ...No sierota -total...kumulacja ...Kociątko słodkie i malutkie i biedniutkie- pojechaliśmy do weterynarza..Ech-diagnoza była trudna i tak ogólnie napiszę -zwichnięcie stawów biodrowych (leczy sie operacyjnie około 12-18 m-ca życia ).Nie wspomnę o kosztach..I coś tak pomiędzy kocim zespołem Downa a porażeniem mózgowym...No , ale ja mam taką karmę - przyciągać wszystkie nieszczęścia i bidy świata.
No uśpić nie uśpię -skoro już nas wybrał na opiekunów.Weterynarz raczej pokiwał głową ,że nic z "tego " nie będzie.Nawet jeśli kiedyś zacznie chodzić -to na drzewo nie wejdzie, przed psem nie ucieknie..Dał nam witaminki wielkie jak pół kotka i życzył powodzenia..Mój ( ten od łokcia i nie tylko ) nienawidzi kotów.Ale musielbyście zobaczyć jak co dzień wciskał mu w pyszczek tran ( to mój pomysł ) i tą kocią jeszcze ...wielka kapsułke..Jak masował pyszczek i gardziołek..żeby tylko przeszło dalej..I co ? I postawiliśmy kota na "nogi ".Co prawda całe życie chodził ( kot ) jak pijany bosman...ale nie jednego psa ustawił do pionu, niejednego ptaka mi pod łóżko przyciągnął ..I już teraz sama nie wiem, co było lepsze-czy jak ptak był żywy czy raczej wprost przeciwnie..Dobrze ,że sąsiadka do nas zagląda jak jesteśmy na wakacjach-bo bym się zdziwiła po powrocie , po tygodniu..No nie wspomnę o pół żywych myszach , które puszczał mi w kuchni na moich oczach z miną :" zobacz -dziś ja ci coś przyniosłem na obiad-bo zawsze ty coś masz dla mnie .."Oooo...o...ile myśmy się mebli nademontowali w poszukiwaniu oprzytomniałej nagle myszy..Rudy -( to nie kolor -potwierdzam to charakter )-miał 9 żyć jak każdy kot-ale on wykorzystywał je szybciej niż inne koty..A to ...zapuścił się do piwnicy-niestety ,drzwi były zamkniete..A to usnął na amen pod miom autem -niestety -nie wiedziałam-cofnęłam..Ale zawsze był -przez 7 lat.Jak szłam spać -to tylko puknęłam nogą w łożko i już miałam towarzysza..A jak był malutki a ja miałam nogę w gipsie -to był pierwszy i leżał mi na nodze...mruczał przy /na/pod gipsem..Jak dowiedziałam się o raku -to pierwszego Rudego zapytałam -gdzie byłeś jak mnie rak zaczął jeść...Bo zwykle na mnie właził -a to na biodro, na brzuch,na plecy...Nigdy na piersi...Jak pierwszy raz "go" zapytałam -to tego wieczoru ( a zima była , minus 20 stopni ) usnął mi koło nogi -nagle dostał drgawek, zsikał się biedny i już się wystraszyłam ,że odszedł...do krainy wiecznych łowów-ale nie...zasnął jak "zabity"...Mojego nie było( bo go nie ma cały tydzień )a kota nie zamrożę z zmarażlniku - wystraszyłam się ,co ja z nim biedakiem zrobie -jak taki mróz..No nie zakopię w ogródku -bo mróz jak cholera...Był dzielny i towarzyszył mi prawie przez całą chemię...Już był słaby i zmęczony życiem..to nigdy nie był zdrowy kot...Tak jak ja...Tego dnia , kiedy odszedł jeszcze leżał na mnie, tym razem na piersi...jeszcze chciał wejść do pokoju konia ( na górę ) i miauczał i prosił...Ale koń myślał ,że mu się piwnica z piętrem pomyliła..A Rudy chciał się pożegnać...
U mnie w domu -kot jest wolnym "człowiekiem"- ma zawsze uchylone drzwi do piwnicy a w piwnicy wycięte okienko ,żeby mógł się "realizować"..
Jak już ledwo chodził -kupiłam mu kuwetę ,żeby nie musiał wychodzić...chociaż od maluszka załatwiał się na dworze...
Korzystał z niej -ale był tak samo skrępowany jak człowiek , któremu zakładają pieluchę...znowu...I odszedł w połowie drogi pomiędzy kuwetą a wyjściem na zewnątrz...Normalnie -to nikt mu nie dawał szansy ( w sensie weterynarz ) -ale był z nami 7 lat...Śmierdział już na koniec i puszczał bąki ...i był chorutki...ale jak wracałam po chemii z CO...szedł jak to pijany bosman -dupka się zpalatała - wskoczyć już nie bardzo mógł na kanapę - ale ,żeby mnie przytulić i mi pomruczeć i uspokoić ...Bez nas -zginąłby w dzieciństwie..Chociaż nasz pies kundelek -go kochał i lizał po brzuszku od malutkiego...i popychał nosem ,żeby szedł...na swoich rozjechanych łapkach...
Jak widać nieszczęścia chodzą parami....A nasza kura w leasingu u sąsiada żyje i ma sie bardzo dobrze...W życiu nie widziałam szczęśliwszej kury...Mam nadzieję ,że Rudy był równie szczęśliwy z nami...Nie wspomnę o tym ,że sama się dziwię ,że nigdy go ze sobą nie zabraliśmy przez przypadek na "wczasy"- bo w każdej walizce logował sie od chwili jej zniesienia na dół do pakowania....I zawsze mnie ugryzł po powrocie ( ale tylko raz -taki foch )bo mnie zabrałaś -a ja tęskniłem...tak bardzo...
To był taki charakterny kot....
I ten mój ( z łokciem , co nienawidzi kotów ) tęskni za nim tak samo....i do dziś wspomina...




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

goja66 (offline)

Post #14

06-08-2018 - 21:19:10

Ozorków 

cd....oczywiście ...powiedziałam -żadnego kota...żadnego żegnania...a poza tym mam raka ...No nie mogę udomowić następnego kota..bo koty normalnie żyją 10-15 lat ...a ja nie wiem ile mam dane.Żeby kot sierotą nie został...Bo mój ( ten z łokciem)- w trasie-kierowca TIR-a , koń na górze ( w dodatku ze słuchawkami wiecznie na uszach przy komputerze ) - no nie mogę nowego kota narazić na stres...I co ? I du....mam małego , młodego kotka , w dodatku rudego też..-Karmelka...A nie chciałam ze względu na pamieć po Rudym..No ten wygląda na normalnego -ale na moje oko ma ADHD...Moja nowa sofa jest w strzępach...A PKP czyli polski kotek polny lata po nas w łóżku o 5 rano jak kózka i budzi bo chce wyjść..A jak dzwoni moj telefon to wczepia się we mnie wszystkim co ma -ząbkami , pazurkami, ogonem...wszystkim -opędzić się nie mogę ...Już mnie onkolog opie....,że taka podrapana jestem ,porysowana,pogryziona....No strzepnąć się gada nie da...Aaaa...i mój (ten co nienawidzi kotów ) wychodzi z Karmelem o 5 rano na spacer...obchodzą działkę , podlewają ,żebym ja mogła pospać do 7 ...Bo jak Karmel wraca -to nadal PKP czyli polski kotek polny lata po mnie i budzi...Skacze ,ubija , ugniata...i trudno sie nie uśmiechnąć ..Chyba czas na wnuki -bo to chyba instynkt babci mi sie odzywa...-co nie "?




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Hunter (offline)

Post #15

06-08-2018 - 21:23:40

 

Pięknie napisałaś. Nasi bracia mniejsi, właśnie mi tu strasznie jedna pomstuje, bo na weekend została sama (tylko siostra jej doglądała) i obraza jest!



G2, T1cNo, Er 100%, Pgr 100%, Ki67 50%, NST, BCT, radioterapia, Symex+Reseligo

goja66 (offline)

Post #16

06-08-2018 - 21:42:29

Ozorków 

Cytuj
Hunter
Pięknie napisałaś. Nasi bracia mniejsi, właśnie mi tu strasznie jedna pomstuje, bo na weekend została sama (tylko siostra jej doglądała) i obraza jest!
duży uśmiech Dziękuję ..
Fajnie ,że ktoś to czuje...tak jak ja...A ktoś inny powie pewnie ,że to był stary , schorowany kot-i tylko kot....
A ja dumna jestem z tego -że mimo tego ,że w moim ex-życiu z moim ex-mężem - nie wolno było mieć zwierząt w domku...Coś zawsze jakoś przemyciliśmy , a to żabę , a to sunię malutkiego kundelka..Ale jestem spokojna o moje dzieci -nigdy nie zrobią krzywdy zwierzęciu .Myślę ,że ludziom też nie..Nie kopną psa ani nie podpalą kota....To niby nic takiego ....a może coś wielkiego ....




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

goja66 (offline)

Post #17

06-08-2018 - 22:14:33

Ozorków 

Aaaa.... i jeszcze nie dodałam , a może gdzieś to juz pisałam a pro po "starego kota"- moja córka krówka-holenderka powiedziała : mamo , on jest już taki stary i chory i śmierdzi i ledwo chodzi i cierpi -że , trzeba go uśpić ....
Ja i ona już wiedziałyśmy ,że ja mam raka ....
Zapytałam tylko -pewna jesteś ????myśli
i dodałam tylko :pewna jesteś ,że tak będzie ok ?I -nie brnij córeczko , nie brnij...., bo mamusia się Ciebie boi...myśli
I ,żeby nie było : jak dzwoni z Holandii to mówię ,że czuję się dobrze , nic mnie nie boli i się kąpie codziennie...A bo to wiadomo...niedowiarek co ona ma na myśli...A to w końcu Holandia....rotfl




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-08-2018 - 22:20:24 przez goja66.

ira (offline)

Post #18

06-08-2018 - 23:12:33

Pabianice 

Cytuj
goja66
i dodałam tylko :pewna jesteś ,że tak będzie ok ?I -nie brnij córeczko , nie brnij...., bo mamusia się Ciebie boi...myśli
I ,żeby nie było : jak dzwoni z Holandii to mówię ,że czuję się dobrze , nic mnie nie boli i się kąpie codziennie...A bo to wiadomo...niedowiarek co ona ma na myśli...A to w końcu Holandia....rotfl

goja, czyścisz mi oplutego ze śmiechu laptopa rotfl
A jeśli chodzi o Twoje koty:
Kocham ludzi, którzy tak traktują swoje zwierzaki- sama mam na ich (zwierzaczków) punkcie hopla z przerzutką grinning smiley



goja66 (offline)

Post #19

07-08-2018 - 00:13:28

Ozorków 

No jak nie pisałam , to teraz nadrobię ...Yupi..Yupi...a to z radości ,że mam wi-fi i prąd mam...i nawet ciepłą wodę mam-od wczoraj -no taki luksus...Normalnie -cywilizacja...Ale ..ale....fajnie wrócić do źródeł -teraz przekaz dla tych co tak jak ja w dzieciństwie - nie miały : wody w domu, łazienki, kibelka ( luksus ).Dla tych co miały frajdę z grzałki ( no grzałki co to gotowała wodę w metalowym kubku )...Bo ja to z tych ,co to ,żeby sobie herbatę zrobić ( bo mama i tata w pracy ) musiałam "kulką " wyciągnąć wodę ze studni...No całego wiadra bym nie wyciągnęła (bo ja mała , wiadro duże )..Bo jeszcze przed erą grzałki elektrycznej to musiałam sobie w kuchni napalić ,żeby mi się woda zagotowała...bezradny..Cudowne...już widzę mojego syna -jak pisze/dzwoni do mnie ,że nie ma gazu....rok temu.....Ale, ale....spoko, spoko- dzielna mama -po diagnozie - pokazałam mu ,gdzie jest butla , gdzie jest klucz do butli-jak wymienić gaz...i co zrobić z pustą butlą...Jasne , jasne -pamiętam ,że syn ma 20 lat-i ,że to nie bloki w Warszawie...A ,że diagnoza wątpliwa była od początku - to nawet mu
pokazałam jak się pralkę włącza..Swoją drogą -chyba zapomniał..A w pralce są tylko trzy malutkie przegródki...na troszkę proszku
(wstepne pranie ), na więcej proszku ( pranko właściwe )i płyn "pachnący i żeby mięciutkie było...No nie uwierzycie jak to mozna popi......Efekt jest taki ,że wszystko ładnie pachnie...i niekoniecznie jest wyprane ...No 3 malutkie przegródki ....No ...cóż....Scisły umysł ??czy ciasny umysł ?
No bo pewne te co mają synów ( jak ja ) to wiedzą ,że prasownie =straż pożarna....albo żelazko z czujnikiem ruchu...No takie se kupiłam -bo syna po 20 -latach nie wymienię....I już tylko tak nieśmiało dodam -że swojemu synowi tłumaczę ,że zmywarka nie ma młynka do odpadków....To się nie zmieli co włożył na talerzu....To się zawiesi i zapcha...No mojemu tłumaczę od 6 lat...Ale postęp jest -od 4 lat nie dzwoni do mnie jak jestem na urlopie-że się zmywarka zepsuła....Bo kiedyś dzwonił-że zmywarka wody nie spuszcza .NO nie ma co się dziwić urządzeniu -nie może jednocześnie myć i podgrzewać spagetti...No nie wiem jak inni /inne ja muszę tu być i żyć , bo beze mnie to się nie uda...Wielkanoc jest zwykle przewidywalna i do przodu...No do stajni Konia nie wchodzę ( chyba ,że jest remont/albo pożar./...Okien nie myje , w szafki nie zgalądam - żeby nie zejść na zawał...Bo kto mało wie i mało widzi -dłużej żyje i szybko wychodzi z więzienia...A tak tylko nawiążę - jak krówka ( jeszcze nie Holenderka ) mieszkała z nami i znalazłam w pokoju nasiona konopi i pytam : a po co ci TO?.Krówka rezolutna jak zwykle odpowiedziała :"dla papugi "...A my w życiu papugi nie mieliśmy.....Niestety -wszystkie macie rację i ja się z tym zgadzam :-Holandia to nie jest najlepszy kraj dla mojej córki ...Wiem, wiem, wiem...no szczęśliwa nie jestem..Ale i córka wyrosła....z hodowli papug...




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

goja66 (offline)

Post #20

07-08-2018 - 00:30:17

Ozorków 

A bo nie dokończyłam tematu-jak koniowi /koniu zwróciłam uwagę ,że okien nie umył ( na święta ) -no to z mi z trzaskaniem pięscią po ławostole -wytłumaczył ,że on nie może wszystkiego na raz i ,że się czepiam ....I ,że przecież on się stara - bo wie ,że mam raka...winking smiley
No to ja grzecznie siedząc jak pensjonarka albo ta z Lady Project - po cichutku zwróciłam uwagę ,że o myciu okien wspominałam w lutym-żeby nie było.Swięta nie są z zaskoczenia jak tornado...No to co usłyszałam : mamoooooo-ale przecież ja pracuję- ( hmm...w burger kingu ...hmmm..od tygodnia )- no to nie mam czasu....HMMM...hmmm...
To ja to nawet się cieszę ,że ja tam nie pracuję - bo bym panną do dziś była i miała brudne okna ...No nie ma tego złego...co by na dobre nie wyszło....drink.gif




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%

Agaba190 (offline)

Post #21

07-08-2018 - 08:27:18

k/Warszawy 

Goja, żeby Ci smutno nie było to napiszę o swoim synku (24 lata - ostatni rok studiów). 10 dni temu wymieniałam piekarnik. Trzeba było rozkręcić połączone 2 szafki + odkręcić od nich blat i wysunąć spod blatu. Zrobił. Pan majster jak zamontował piekarnik wsunął szafki pod blat i pyta : Skręcić szafki ze sobą ?. Ja naiwna mówię nie, dziękuję syn to zrobi. Właśnie mija 10 dni. Szafki nie skręcone, wkręty i śrubokręt leżą na blacie. Codziennie je przekładam i sprawdzam, czy nie zginęły. Czekam, czekam i pewnie sama skręcę. I codziennie słyszę tekst : "Czemu mi wcześniej nie przypomniałaś. Teraz już za późno/za ciemno/ zmęczony jestem/wychodzę - wybierz co chcesz duży uśmiech.". O używaniu pralki i żelazka nie wspomnę. Z żelazkiem to w tym roku było śmiesznie. Przed wyjazdem na wakacje : co widzę? Dziewczyna syna stoi przy desce i prasuje mu koszulki i szorty bezradny. No cóż stare powiedzenie mówi: Jak se pościelesz, tak się wyśpisz. A później pretensje, że mamusia źle wychowała synka, bo nic nie robi w domu. śmiech







Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.
Mark Twain

Załamka (offline)

Post #22

07-08-2018 - 08:57:28

Kraków 

Jeszcze stosunkowo niedawno też bym powiedziała jak sobie pościelesz ... Ale, eh, gdyby to było takie proste :-( Można ścielić i ścielić, a i tak nie wiadomo czy nie wyjdzie ...gniot winking smiley

Oj, to nie tu miało być, wątki mi się pomieszały ...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-08-2018 - 09:02:05 przez Załamka.

Załamka (offline)

Post #23

07-08-2018 - 09:08:57

Kraków 

Goja, Agaba, pocieszyłyście ciut, ciut

mnie

ira (offline)

Post #24

07-08-2018 - 13:09:27

Pabianice 

Cytuj
goja66
Holandia to nie jest najlepszy kraj dla mojej córki ....

No co Ty, goja... Dla mnie to cudowny kraj. Bywałam kiedyś, mam znajomych, chociaż teraz kontakty wygasły.



Al_la (offline)

Post #25

07-08-2018 - 15:03:09

k/Warszawy 

Karmelek uśmiech a ja mam Karmelkę duży uśmiech
Też kocham zwierzątka serce
O koniu nie napisze, bo nie mam. Holenderki też nie chichot





W najgorszych chwilach mego życia zawsze mogłem liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, to poprosić o pomoc. Paulo Coelho




Przewodowy NST, G2, T3N0Mx, TNBC, 6 x FEC (3 przed operacją), yT2N0Mx

marzusia (offline)

Post #26

07-08-2018 - 15:48:40

Cieszyn 

A u mnie kon i Polka, też chyba jest rasa polska i jeszcze Fifelinda oraz nowy nabytek kot pt.Furia oraz osoby towarzyszące i ja to wszystko obrabiam zly



Pollik (offline)

Post #27

07-08-2018 - 16:25:15

Warszawa 

No to u mnie żyrafa(to synuś bo nie wiedzieć czemu tak ma na fejsie) faktycznie długi jak żyrafa i krufka makówka (pisownia oryginalna) taka ksywka domowa z młodych lat to córcia , krągła jak na krówkę przystało.
Towarzystwa nie obrabiam bo wyprowadziliśmy ich z domu dwa lata temu. Słoiki czasem w przypływie maminej troski, zasadniczo radzą sobie. Wiecie syn kucharz... same rozumiecie jakie to fajne






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen

goja66 (offline)

Post #28

22-08-2018 - 21:04:54

Ozorków 

A tak napiszę ,żeby się przypomnieć..że żyję ..Tylko podkładu nie używam latem -bo spływa od temperatury i se odpuściłam..Do "gipsowania" wrócę jesienią -jak "tynk" się będzie "ściany" trzymał-bo się nie trzyma -obsuwa się jakoś..
Oprócz tego ,że miałam zaplanowany najazd gości ( 10 ludzi dodatkowo, w tym 4 dzieci )-bałam się o korki w łazience ( bo mam tylko jedną ) i to czy dam rady towarzyszyć im dzielnie przez 4 dni ( bo przewidziałam i słusznie ,że mój może nie wyrobić tempa -i nie chodzi o zabawę z dziećmi,żeby nie było.To dodatkowo instynkt kury domowej każe mi przetwarzać warzywa i owoce i codziennie coś mieszam w garach, pasteryzuję,gotuję, zagęszczam, odparowuję..No "zamykam lato" w słoiki.
Ale, ale do brzegu, do brzegu....Dziś byłam u ginekologa, bo moja onkolog chce raz na pół roku papier ,że "dół" jest w porządku...Bo ona od góry bardziej pilnuje, no to dołu niech pilnuje ktoś inny..I słusznie - nie można pilnować wszystkiego na raz.No to byłam -na NFZ...No doktor przemiła ,ale ...moje spostrzeżenia - na NFZ nikt nie ma czasu dla nikogo ( przynajmniej mniej niż bym się spodziewała jako pacjentka ).Prywatnie jakoś tak siedzą dłużej na fotelu na przeciwko i słuchają jakby bardziej i mają szerzej otwarte oczy..Na NFZ jest szybko i na temat...i jeszcze dobrze nie weszłam do gabinetu to już sie dowiedziałam ,że doktor się spieszy, bo na pogrzeb idzie ( dyskretnie podpytałam pomiędzy wierszami ,czy na pogrzeb pacjentki i raczej nie na NFZ...bo wiadomo ...winking smiley
No to już wiadomo -czułam się zobowiązana ,żeby d....,że tak powiem nie zawracać...tylko konkrety...No to nawet uprzejmie zapytałam ,czy doktor chce rzucic okiem na wypis ze szpitala.Nie chciała..No ja byłam gotowa opowiadać -ale jak zwykle nikt nie chciał słuchać...To jak przeszłyśmy do rzeczy-czyli cytologia pobrana,badanie ręczne zrobione i...część najlepsza czyli USG dopochwowe..Szuka doktor szuka...jeździ tą głowicą we wszystkich kierunkach...Naciska, uciska .przygniata, prze...zmierzyła jeden jajnik...macicę chce zmierzyć , ale mówi ,że jej ucieka....( hmm..?...)powtarza, wraca...napiera znowu w co raz bardziej przeciwstawanych kierunkach .Hmm...uczucie niezbyt przyjemne ..już zaczyna mnie pytać o zaparcia (hm...nie mam ).Zaczynam się już obawiać ,że za chwilę zapyta , który laryngolog mi migdałki usuwał...i mnie oświeciło...Mówię -jezuuu...doktor , ja mam już tylko jeden jajnik...bo mi resztę wycieli gdzieś po drodze , wcześniej -bo torbiel miałam ..Uwierzcie mi-obydwie odetchnęłyśmy z ulgą...Nawet chyba ja bardziej ze względu na długość głowicy i kabla w sobie..Uff....no doktor też otarła pot z czoła i teraz wiem co znaczy twarz pokerzysty..Owszem , przeprosiła ,że przed badaniem powinna wywiad zebrać...dokładniejszy...No ale cóż...Na pogrzeb też się spóźniła na bank ...ale już na początku wizyty powiedziała,że to nic osobistego (w sensie nie musi być od początku do końca )..
To nawet fajnie rokuje -bo ja to będę miała chyba duży pogrzeb , tyle ,że od połowy uroczystości -zanim te wszystkie doktory co mnie "dotykają " skończą robotę na NFZ a w międzyczasie wpadną do mnie ....przed tymi prywatnymi gabinetami..to trochę "imprezy" im umknie....O ile wpadną....ale chyba jednak na NFZ to niekoniecznie .
Oczywiście nie dotyczy wszystkich doktorów (...mam nadzieję ..winking smiley




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 22-08-2018 - 21:09:42 przez goja66.

Pollik (offline)

Post #29

22-08-2018 - 22:45:31

Warszawa 

No nie mogę .... własny jajnik zgubiłaś radocha dobreeee






Wyląduję, zrobię pierwszy krok i kolejny, i kolejny...
mastektomia prawostronna z węzłami wartowniczymi.
rak przewodowy naciekający hormonozależny G1, pT1c N0(sn). ER i PgR 100%. PS =5, IS=3, CS=8. HER2- . Ki 67 5%
Od 20 stycznia 2017 Tamoxifen

goja66 (offline)

Post #30

22-08-2018 - 23:08:54

Ozorków 

Cytuj
Pollik
No nie mogę .... własny jajnik zgubiłaś radocha dobreeee

Pollik -dla twojej informacji i tylko twojej dodam,że stwierdzenie "wycieli mi gdzieś po drodze"- nie oznacza drogi w sensie odcinka trasy pomiędzy moim domem a gabinetem lekarza...To taka przenośnia ...4 lata temu mi wycieli ...W szpitalu...jezor




NST Gx po chemioterapii ypT3N3
Er- 30% ,Pr-0 , HER2-0 , Ki67-18-20%
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 437
Największa liczba użytkowników online: 77 dnia 11-10-2011
Największa liczba gości online: 5263 dnia 07-04-2018