8 rocznica śmierci Naszego Kochanego Papieża

Wysłane przez majka1 

majka1 (offline)

Post #1

02-04-2013 - 09:33:26

Jastrzębie -Zdrój 

Dzis mija 8 rocznica śmierci Naszego Kochanego Jana Pawła II, dla mnie jest to szczególna rocznica , dwa tygodnei po śmierci Papieża straciłam swoje pierwsze dziecko.sad smiley( Miałam też okazje 18 sierpnia 2002 roku być na Krakowskich Błoniach i spiewać Barkę dla Jana Pawła II nigdy tego nie zapomnę.


[www.youtube.com]

słuchając tą piosenke zawsze mamy z mężem łzy w oczach





DUM SPIRO SPERO - dopóki oddycham nie tracę nadziei





Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 02-04-2013 - 20:02:53 przez myszka.

elisabeth (offline)

Post #2

02-04-2013 - 10:01:32

Lubuskie 

Wysłuchałam z przejęciem Barki i wspomnienie Naszego Papieża jest wzruszająceserce



W życiu wszystko ma swój zmierzch. Tylko noc kończy się świtem.

bozena_stanczyk (offline)

Post #3

02-04-2013 - 10:34:43

Tomaszów Mazowiecki 

Cały czas żyje w naszych sercach.

DanaPar (offline)

Post #4

02-04-2013 - 10:35:19

Police 

Majeczko,
dobrze, że przypomniałaś o rocznicy naszego błogosławionego Jana Pawła.
Warto czasem się zatrzymać i wspomnieć go, posłuchać to co do nas mówił, zastanowić się nad tym, jak to robił, że porwał naród; szkoda, że na co dzień o tym nie pamiętamy i pozwalamy, by w miejsce życzliwości panoszyła się zawiść.
Mnie też łza się w oku kręci, gdy słucham tej pieśni.
duży uśmiechserce



paula1978 (offline)

Post #5

02-04-2013 - 11:37:13

Śrem 

....Nikt kto odejdzie z tego świata nie umrze, dopóki jest ktoś, kto nosi go w swoim sercu i wspomnieniach.........serce




*-----------------------*-----------------------*-----------------------------*-------------------------*-------------------------*
serceserce:serceserceserceserceserceserceserceserceserceserceserceserceserceserce


"Poczucie zdrowia zdobywamy tylko przez chorobę."

- Georg Christoph Lichtenberg

Szpaku (offline)

Post #6

02-04-2013 - 15:42:17

Poznań 

Część wymiany zdań została usunięta.
A jak ktoś ma pytania odnośnie wątków itp to zapraszam do odpowiedniego działu.
[amazonki.net]



...szanuj ADMINA swego...zawsze możesz mieć INNEGO...


zapraszamy fotografia dziecięca poznań



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-04-2013 - 15:44:17 przez Szpaku.

mgiełka (offline)

Post #7

02-04-2013 - 16:54:25

Radom 

Jan Paweł II – WIELKI ŚWIĘTY NASZYCH CZASÓW. Bliski sercom tych, którzy go kochają i wciąż żywy – nie tylko we wspomnieniach, poprzez wspomnienia, lecz bardziej. Jest świętym – wielu nie potrzebuje oficjalnego ogłoszenia, by Go takim uważać.

Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam wątek założony po to, by o Nim porozmawiać. Nadać uroczysty charakter tej rocznicy. Okres żałoby dawno się skończył, dział „Nasze pożegnania” nie jest odpowiednim miejscem na tę okoliczność. Nie trzeba opłakiwać i wklejać świeczek.
Dlatego poprosiłam Myszkę, aby przeniosła wątek. Rozmawiałyśmy o dwóch miejscach: „Religia” albo „Uroczystości i rocznice” W wątku „Religia” stałby się tylko wpisami, dlatego – aby zachować odrębność i ważność wątku – w całości został umieszczony w tym dziale.

Pierwszą myślą, gdy zobaczyłam ten wątek w dziale pożegnań, pomyślałam, że powinien znaleźć się w dziale o religii, modlimy się przecież do Niego – może nie tylko ja miałam takie odczucia?

Majko1 – ja byłam na Błoniach Krakowskich w 1987 roku, śpiewałam razem z Nim stojąc pod Oknem Papieskim, potem pojechałam za Nim do Częstochowy…
Kilka lat temu dałam do publikacji wspomnienia tych chwil wmieszane w rozważania na temat świętości - pozwolę sobie je teraz w tym wątku wkleić, zachęcając do wspomnień i rozmowy o naszym ukochanym Janie Pawle II smiling smiley


SPOTKANIE ZE ŚWIĘTYM

Wierzę - to oznacza, że przyjmuję jako prawdę istnienie, którego nie mogę zobaczyć, dotknąć.
W pojęciu dziecka istnienie świętych jest trudne do wyobrażenia sobie. A jeżeli już wyobraźnia taką postać ukazuje, to przedstawia ją jako bliżej nieokreśloną niezwykłość, która jest niezmiernie daleko. Będąc dzieckiem myślałam o świętych właśnie tak: święty to ktoś zupełnie inny od spotykanych wokół ludzi.

Był rok 1987. 10 czerwca stałam na Krakowskich Błoniach wśród tysięcy uśmiechniętych, rozradowanych pielgrzymów wypatrujących Ojca Świętego. Byłam wtedy młodą dziewczyną: drobna, niewysoka. Wspinałam się na palce, by lepiej widzieć. Ktoś zaproponował, bym postała trochę na jego stołeczku, ktoś inny podał swoją lornetkę. Nie znałam tych osób, ale byliśmy wobec siebie naturalnie życzliwi, gotowi na uśmiech, na pomoc. Blisko nas był Jan Paweł II i spokój, ciepło, które przechodziło na nas.
Poczułam bardzo mocno, wyraźnie i przejmująco tą falę ciepła, która roztaczała się wokół Jego osoby, będąc w odległości dwóch, trzech metrów od przejeżdżającego ulicą Papamobile. Wśród radosnego hałasu cisza wchodziła do serca.

Znaczenie i niezwykłość tamtych chwil miałam ponieść dalej w swoje życie. Wtedy, w tym najbliższym dla mnie spotkaniu z Papieżem Janem Pawłem II po raz pierwszy odczułam, a parę lat później uświadomiłam sobie, że nasz Papież jest świętym. Na tej krakowskiej ulicy spotkałam Świętego. A może to On mnie spotkał? I nie pozwolił już o sobie zapomnieć. Pokochałam Tego człowieka jak własnego Ojca. Tamtego dnia - 10 czerwca 1987r. - przypadała piąta rocznica śmierci mojego Taty. Myślałam o nim idąc na Krakowskie Błonia.

Pielgrzymki Papieża - te spotkania przychodziły do człowieka niejako same, do niektórych nawet mimowolnie. Nagłaśniane w mediach, widoczne na ulicach, obecne w rozmowach wśród znajomych, w sklepie, w tramwaju dotykały każdego. Przybywał., przypominał, nauczał. Jak łatwą, wydaje się teraz, była możliwość zetknięcia się z ową świętością, która w czasach dzieciństwa wydawała się nieosiągalna. Trzeba było tylko być tego świadomym.

Miałam taką świadomość. Dostrzegłam świętość Papieża jakoś szczególnie przed Jego ostatnią pielgrzymką do kraju. Zdążyłam przekazać to moim dzieciom - by mogły ostatnie spotkania z Janem Pawłem II przeżyć w poczuciu ważności tych chwil.

Można pomyśleć, że w czasach gdy Chrystus chodził po ziemi, ludziom było łatwej. Syn Boży chodził między nimi - mogli go dotknąć, słuchać bezpośrednio, zadawać pytania, rozmawiać. Mogli więc wszystko lepiej rozumieć, wiedzieć, wierzyć.
Do niedawna chodził między nami Święty - też mogliśmy go słuchać, dotykać, rozmawiać. Ile zdążyliśmy się od Niego nauczyć?

Świętość Jana Pawła II jest uznawana przez wielu już dzisiaj, jeszcze przed jej oficjalnym ogłoszeniem. Idąc tropem dziecięcego rozważania świętości widzimy, że osoba święta jest istotnie inna. Inna, bo ma w sobie tyle miłości, zrozumienia i otwartości - zawsze i dla wszystkich - że odbiera się to jako niezwykłość.
Do mojego wyobrażenia z dzieciństwa o świętych doszło, po spotkaniu ze Świętym naszych czasów, przekonanie, że świętość to po prostu miłość. I że możliwa jest ona w każdych czasach, nie w dalekiej przeszłości, czy przyszłości, ale także tu i teraz. Tyle, że to także trudność, na którą niewielu stać. I, że mimo jej wielkości, nie zawsze jest dostrzegana i doceniana.






Z amazonki.net od 2006 roku.

majka1 (offline)

Post #8

02-04-2013 - 20:17:43

Jastrzębie -Zdrój 

mgiełka pieknie napisałaś :* Ja stojąc 18 sierpnia na Błoniach Krakowskich płakałam jak małe dziecko z radosci ze mogę oddychac tym samym powietrzem co Papież. Byłam wtedy troche na rozstaju dróg prosiłam Papieża o przekierowanie na dobra drogę i pomoc w znalezieniu odpowiednigo dla mnie męża. I parę miesiecy pozniej poznałam mojego męża i zawsze wiedziałam że to własnei Dzieki mojej prosbie wtedy na Błoniach tak sie poukładało moje życie że poznałam mojego Wojtkasmiling smiley Moje marzenie o spotkaniu z Papieżem sie spełniło.Moje marzenie o dorbym mężu też. Trzy lata pozniej gdzy Papież umarł byłam w 3 miesiacu ciaży, niestety dwa tygodnie po jego smierci dowiedziałam sie że mam martwy płód mój aniołek poszedł razem z papieżem do nieba.NIe miałam do nikogo żalu widocznie tak musiało być. Pozniej juz tylko modliłam się i prosiłam o opiekę nad moim aniołkiem tam w niebie. Prosiłam także o kolejne dziecko i udało sie teraz mam dwójke wspaniałych synów. Nawet na czesc Papieża drugi Kamilek ma na drugie imię Karolsmiling smiley Zostało mi tylko jedno marzenie oprócz zdrowia oczywiscie chciałabym odwiedzic grób Papieza i mam nadzieje ze w tym roku mi sie to uda.





DUM SPIRO SPERO - dopóki oddycham nie tracę nadziei

kesy (offline)

Post #9

02-04-2013 - 20:48:26

Starogard-Gdański  




Piękne i niezapomniane chwile, z naszym ukochanym Ojcem Swiętym.Gdy mi źle lubię posłuchać tę pieśnserce




piessercekot Oni też czują ból

anka21 (offline)

Post #10

02-04-2013 - 20:50:04

 

ja z tytułu ,że pochodzę spod Wadowic, moja siostra chodziła do "papieskiego"liceum w 98 roku miałam okazję spotkac się oko w oko z Papieżem w Castel Gandolfo.wcześniej zawsze byłam w Krakowie na Błoniach czy jak był w Wadowicach. Tego dnia do końca życia nie zapomne!! stanęłam przed Nim i w moich oczach pojawiły się same łzy.bylismy grupą około 40 osób a mi wydawało się,że jestem tylko ja i On. nie umiem tego opisac co czułam było to dla mnie jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu.ile razy patrze na zdjęcie z tego spotkania zawsze płaczę.
a "Barka" u nas w Kościele często jest spiewana i wtedy przypominają mi się słowa Jana Pawła 2"3 zwrotki to na pewno nie umiecie"smiling smiley



życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-04-2013 - 20:52:34 przez anka21.

andzia73 (offline)

Post #11

02-04-2013 - 20:56:56

Gdańsk 

Odejscie Ojca Świetego odczułm jak odejscie kogos bliskiego...To był kochany człowiek ,który potrafił kochać bezgranicznie...Nadal żyje w moim sercuserceserce




Parabola (offline)

Post #12

02-04-2013 - 21:11:41

Nowy Sącz 

Cytuj
andzia73
Odejscie Ojca Świetego odczułm jak odejscie kogos bliskiego...To był kochany człowiek ,który potrafił kochać bezgranicznie...Nadal żyje w moim sercuserceserce

...w moim też serce
Pamiętam jak był w Starym Sączu i opowiadał jak chodził po Beskidzie Sądeckim duży uśmiech
...Dzwonkówka, Wielka Radziejowa, Prehyba....itd uśmiech



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 02-04-2013 - 21:26:29 przez Parabola.

nenar (offline)

Post #13

02-04-2013 - 22:15:29

Czaplinek 

W dniu smierci papieza bylam w 4 miesiacu ciazy, ciaza zagrozona. Kazdego dnia modlilam sie abym mogla cieszyc sie z narodzin malenstwa, i urodzil sie synek, na drugie imie ma Karol.



elkka (offline)

Post #14

03-04-2013 - 01:59:25

Braunschweig/Warszawa 

Kochalam Go jak Ojca... ktorego nie mialam.... a jak tylko go widzialam - to plakalam..... to bylo silniejsze ode mnie

Tak sie zlozylo, ze ja walczylam z rakim wlasnie na przelomie marca i kwietnia 2005 (tzn operacja w marcu o potem chemia i naswietlania )
ale w dniu pogrzebu - mialam pierwsza chemie...pamietam jak bylam wsciekla jak osa....ze nie moge uczestniczyc w pogrzebie kogos mi tak bliskiego... i ktos mi wtedy powiedzial - pokora i poswiecenie....tak mialo byc....
do dzis nie moge odzalowac...ze nie uczestniczylam w bezposredniej transmisji pogrzebu.... (owszem pozniej ogladalam na powtorkach)

ale ta pierwsza chemie - zapamietam do konca zycia....a zyje juz dlugo po raku

ewa49 (offline)

Post #15

03-04-2013 - 07:32:45

JUGOW 

A ja od 8 lat dzien w dzien modle sie do Ojca swietego modltwą Boze w Trojczy Przenajświetrzej dziekujemy ci ze to ....... Kocham go nadal i bede go kochac Ja tak wy dziewczyny tez 2 kwietnia 2005 roku walczylam z choroba chemia radioterapia i ogladanie na zywo pogrzeby kochanego Ojca .To wszystko daje mi siele do tej pory Kocham Cie Ojcze Swiety



Pijmy herbatki białą i zieloną samo zdrowie!!!!!!!!!Dziewczyny z dolnego slaska pozdrawiam:

bozena_stanczyk (offline)

Post #16

08-04-2013 - 12:41:14

Tomaszów Mazowiecki 

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Użytkownicy online

Gości: 747
Największa liczba gości online: 14207 dnia 25-04-2022