Avatar

O mnie

Jestem kobietą żona i matka dwójki wspaniałych synów  Konrad 5 lat i Wiktor 10 miesięcy. Jestem kobietą której się to przytrafiło mianowicie rak piersi.

Wszystko zaczęło się w kwietniu gdy to mąż zlokalizowal mojego goza w lewej piersi był bardzo dobrze wyczuwalny i potem wszystko poszło pokolei ginekolog usg biopsja i najgorsze co mogło być czekanie na wyniki i diagnoza-rak pierwszy stopień. Było przykro strasznie i płacz ale myślałam nie ja jedna i nie ostatnia pociesza mnie stopień że to początkowe i że w dzisiejszych czasach da się wyleczyć i trzeba wierzyć i być nastawionym na plus ja tak jestem do tej pory ponieważ jeszcze jestem podczas leczenia po operacji oszczędnościowej i po 4 kursach czerwonej gdzie znosiłam ja w miarę dobrze czeka mnie teraz 12 pxl co tydzień czyli z moich wyliczeń do świąt Bożego Narodzenia leczenie trochę boję się tych wlewow pxl bo niewiem ci mnie czeka i czy dam radę co tydzień. Czerwona miałam w czepku chłodzącym (więc jak ktoś chciałby się dowiedzieć zapraszam). A potem jeszcze naświetlanie ile niewiem jeszcze i nie dopytuje się po co tak muszą być teraz pxl a potem reszta. I wszystko fajnie ale ciągle mnie nurtuje jedno pytanie czy wyzdrowieje. Miałam jeden przezut do węzła ale na 11 usuniętych tylko ten jeden zajęty i z lekarzem o nim wiedzieliśmy i to już dało mi drugi stopień choroby.

Przepraszam za formę szybkiego pisania itd ale mój maluch czasem nie pozwala.

Jestem nowa osoba tu i cieszę się że jesteście.