Avatar

Przebieg choroby

  O chorobie dowiedziałam się 25,11,2009 to była środa pojechałam na wizytę do onkologa w Koninie. Na wizytę czekałam trzy tygodnie przez ten czas nie myślałam co to może  być tym bardziej że ginekolog stwierdził że to może stan zapalny lub zmiana hormonalna, a w piersi miałam obrzęk w okół guza jakby jajo.

  Pani doktor zbadała pierś i od razu zrobiła usg, znalazła guz 2,5 cm. W godzinę później już miałam biopsję w szpitalu..Wieczorem skontaktowałam się z lekarką  i poznałam wynik usłyszałam '"Nie mam dla Pani dobrych wiadomości zapraszam jutro na odział onkologi w Koninie".  Pani doktor jest ordynatorem. To był dla mnie szok. Następnego dnia w szpitalu wszystkie badania, a ja nie przytomna i ciągle płacze nie mogę nic powiedzieć. Inny lekarz spytał czemu tak płaczę ,a ja mówię że wczoraj się dowiedziałam że mam raka więc dziś jeszcze popłaczę zanim to zaakceptuje.  Ważne że nie byłam sama duże wsparcie miałam  w mężu był cały czas przy mnie. Następnego dnia znów na odział . Wstałam rano zrobiłam mocny makijaż i decyzja ani jednej łzy więcej trzeba zacząć walczyć. Lekarz powiedział że pełna mastektomia i węzły do usunięcia i decyzja Poznań czy Konin.  Zdecydowałam że Konin bo w Poznaniu dopiero koniec stycznia a ja nie chciałam czekać. Poszłyśmy z lekarką do chirurga i ustaliłyśmy termin operacji na wtorek. Wróciłam do domu i  w poniedziałek byłam już na chirurgii i we wtorek operacja nie mogłam się doczekać nie chciałam już tej piersi.  Po dwóch tygodniach wynik G3 i opis nie znaleziono węzłów chłonnych. Moja onkolog pyta jak nie znaleziono? Jeszcze raz sprawdzają. Nie ma . Okazało się, że to co wycieli to nie są węzły. 15 grudnia dostaje chemie Ac czerwona 4 kursy, w między czasie konsultacja w Poznaniu czy docinamy węzły, Boże znów operacja. W sylwestra zaczęły wychodzić włosy, więc poprosiłam męża aby mi ogolił głowę.  W połowie stycznia trafiłam do Poznania do WCO ordynator Marek Teresiak (wspaniały człowiek) podjął decyzję ,tniemy i zamiast trzeciej chemii druga operacja.  Po dwóch tygodniach wynik , usunięto 8 węzłów 5 zajętych. Przez to że były przerzuty dołożyli mi 2 kursy AC i znów były przede mną  4, a myślałam,że jestem w połowie.  Ciężko było ale dałam rade.  W czerwcu zaczęłam radioterapię w Poznaniu cztery tygodnie ten okres wspominam najlepiej z całego leczenia. Teraz tylko kontrole. 

   Miesiąc przed tym jak się dowiedziałam , że jestem chora oglądałam Dzień Dobry TVN występowały osoby walczące z rakiem i opowiadały o swoich przeżyciach, ja sobie pomyślałam, że gdyby to mnie spotkała ta choroba, to na pewno się nie poddam, będę walczyć.  Po miesiącu tę myśl wdrożyłam w czyn.

  Mówię o swojej chorobie znajomym , ale nie po to, aby mi współczuli, bo ja nie potrzebuję współczucia, mówię po to, aby zaczęli myśleć o sobie i swoich bliskich,aby robili badania kontrolne.