Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 31-10-2019

    W moim przypadku było tak, że chemia przedoperacyjna zniszczyła wszystko... Ale... Odkąd zaczęłam leczenie, moja Pani doktor wpoiła mi, że docelowym leczeniem jest zabieg operacyjny. W histopacie po operacji okazało się, że wystąpiła całkowita remisja. Guz znikł. Ale zabieg operacyjny także miał miejsce.

    cały wątek

  • 22-05-2019

    Czytam Ciebie jakbym czytała swoją drogę do zdrowia Byłam w podobnej sytuacji tylko intruz miał 2cm po chemii zniknął. Ale o mastektomii mówili mi od początku i nawet nie drążyła tematu. Chemia biała była spoko o ile można tak to nazwać. W jej trakcie zaczęły mi odrastać włosy i ogólnie było już całkiem inaczej. Lepiej. Po miałam zabieg i radioterapie, którą przeszłam błyskawicznie i to już był tylko pikuś To, że go nie widać w badaniu, to znakomity znak i zobaczysz, że w badaniu histopatologicznym nie będzie już komórek nowotworowych. Jeżeli masz jakieś pytania., pisz śmiało. Przechodziłam to co Ty a teraz mam się dobrze i inaczej nie zamierzam

    cały wątek

  • 21-03-2019

    Gosia64 ja też jestem G3 i trójujemna i lekarze od początku mówili mi o radykalnej. U mnie chemia zadziałała w 100% i radioterapia na koniec. Ja czuje się dobrze z tym, że cała pierś poszła w niepamięć ale ja to ja.. Zależy od przypadku. Każda z nas jest inna. Wiem, że sama też bym podjęła taką decyzję, ze względu na komfort psychiczny.

    cały wątek

  • 11-03-2019

    Pamietam jak rok temu byłam przerażona jak Ty. Wtedy kobietki z tego forum pisały mi, to co Tobie ale i tak ja sama musiałam tego posmakować, żeby uwierzyć. Dla mnie chemia była bardzo łaskawa tzn ja się do niej dobrze nastawiłam. W głowie miałam tylko żeby wykończyć dziada. Po włosach płakałam ale krótko, później wstałam i poszłam dalej. Po drugiej AC (chemii czerwonej) leżałam na płazy pod parasolem i piłam sok pomarańczowy. Tam było mi najlepiej, bo wszyscy nosili coś na głowie. Po wakacjach pojechałam w góry i aktywnie spędzałam tam czas a byłam po kilku białych chemiach. Tak jak sobie wmówiłam tak się czułam. Polecam każdej takie podejście, choć wiem, że to wydaje się wręcz niemożliwe. Żałuje tylko, że na początku nie ogoliłam włosów ale cóż przeżyłam. Teraz mam włosy około 10cm i fajne rzęsy. Pamietam jak chodziłam i wmawiałam sobie, że tam już go nie ma no i nie było. A teraz napisze Ci co powiedziala mi moja Pani lekarz: „Pani Joanno za rok będzie po wszystkim. Obiecuje. Wspomni Pani moje słowa. Tylko proszę być dobrej myśli”. Ty też uwierz, źe za rok będzie po wszystkim. Trzymam kciuki

    cały wątek

  • 07-03-2019

    Karola cześć też jestem codziennie w ZCO, jestem już na końcu leczenia. Jeżdżę tam tylko na radioterapię. Początki leczenia i konsylia miałam na Unii Lubelskiej w Szczecinie. Moim lekarzem była doktor Szajko. Ordynatorem jest doktor Becht. Jak dla mnie ten zespół, to zespół idealny. Od początku do końca leczenie było dla mnie jasne i przejrzyste. To jest moje zdanie ale może warto do nich zadzwonić i z nimi to skonsultować.

    cały wątek