Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 07-09-2021

    Zmagałam się z bólem kości i stawów przy Etruzilu, utrudniającym codzienne funkcjonowanie. Onkolog zmienił mi na Anastrazol i połączył z Asertinem. No i się skończył ból. Biorę ten zestaw od kilku miesięcy. Niby to samo działanie, a odstawiłam Tramal (bo tylko on i jego warianty umożliwiały mi chodzenie). Onkolog mówi, że Etruzil i Anastazol mają takie samo działanie.

    cały wątek

  • 09-01-2020

    Tak, bez Asertinu trudno byłoby mi w ogóle wytrzymać. Gdy zwlekam z porannym wzięciem leków skutki menopauzy uderzają z siłą. Ginekolog wprowadziła mi go co 12 godzin. Jest lepiej niż raz dziennie.

    cały wątek

  • 09-01-2020

    Gdzieś tutaj były informacje o radzeniu sobie z bólem stawów przy Etruzilu. Nie mogę znaleźć, więc pewnie powtarzam pytanie. Onkolog powiedziała, że mogę wziąć Apap - ale nie chodzi mi o doraźne działanie. Po kilku miesiącach hormonoterapii stawy (wszystkie) są opuchnięte i bardzo bolesne. Staram się chodzić, ćwiczyć - Czy jest jeszcze coś czym się ratujecie? Przy uderzeniach gorąca (mam je silne i częste) i onkolog, i ginekolog zapisały mi Asertin - łagodzi odczuwalnie objawy.

    cały wątek

  • 26-11-2019

    Nadal leczę się w HCP - przeszłam kilka załamań, nawet z zagrożeniem życia. Lekarze bardzo wnikliwie otoczyli mnie badaniami, korzystali z pomocy specjalistów z innych szpitali. Dużo ze mną rozmawiają, przedstawiali ryzyko leczenia i odstąpienia od niego z udzielaniem szczegółowych informacji. Warunki na chemioterapii są paskudne, ale personel bardzo, bardzo profesjonalny, dający poczucie bezpieczeństwa.

    cały wątek

  • 26-11-2019

    Za pierwszym razem trafiłam do WCO - badania były w pokoju, do którego wchodziły różne osoby w trakcie - pani pielęgniarka po sprzęt, dwaj studenci po coś. inny lekarz siedział przy komputerze i pisał coś. Ta sytuacja powtarzała się kilkukrotnie. Dla mnie bardzo krępujące, trudno też w takich warunkach rozmawiać. Na mojej sali była kobieta w bardzo ciężkim stanie - chyba umierała, bardzo cierpiała, nie miała siły na rozmowę z nami - na pięciosobowej sali, wśród przewijających się odwiedzających, biegania i pokrzykiwania personelu. Marzyłam o małym parawanie, który mógłby dać jej schronienie. Gdy po kilku latach znów potrzebowałam leczenia onkologicznego wybrałam HCP - warunki na oddziale chemioterapii podłe. Ale cudowny personel. Lekarze, którzy dbają o intymność badań i rozmów (takie sytuacje, jak w WCO nigdy się nie zdarzyły). Mam tu poczucie zrozumienia - nawet głupawych moich problemów (typu paznokcie schodzą). Pielęgniarki rozpoznają mnie, nawet gdy jestem poza szpitalem, cierpliwe i bardzo uczynne salowe. Znam tu każdego lekarza, każdą pielęgniarkę po imieniu, salowe podobnie. Ja też nie jestem w tłumie. Lekarka pamięta szczegóły z mojej historii choroby -znacznie lepiej niż ja.

    cały wątek