Avatar

Przebieg choroby

Od 2000 r. miałam stwierdzone mamograficznie mikrozwapnienia w lewej piersi. Mamografię robiłam regularnie co rok, i ten obszar powiększał się systematycznie.

Po każdej mamografii wizyta w prywatnej klinice (mam abonament) na konsultację u onkologa. Lekarz zawsze mówił, że to nic poważnego i nie należy się niepokoić.

Trwało to prawie cztery lata. Aż po kolejnej mamografii, radiolog w opisie mamografii napisał coś po łacinie i gdy poszłam do onkologa, ten w dalszym ciągu bagatelizował zmianę, jednak zaproponował zgłoszenie się do Centrum Onkologii w Warszawie (gdzie zresztą pracował) w celu wykonania biopsji gruboigłowej.

Już w trakcie wizyty w Centrum Onkologii, gdzie przyjął mnie inny lekarz, widziałam po jego minie, że coś jest nie tak. I okazało się to prawdą. Miałam raka na bazie mikrozwapnień na tak dużym obszarze (12cm2), że trzeba było usunąć całą pierś i trzy węzły do kontroli histopadologicznej. Operację miałam w prywatnym szpitalu z uwagi na moją sytuację osobistą, zależało mi na szybkim powrocie do domu. Zniosłam ją dobrze, ale ściąganie chłonki trwało 3 miesiące, ciagłego jeżdzenia do Centrum Onkologii.

Nie było przerzutów w węzłach chłonnych, rak był b.mało zaawansowany. Dodatkowego leczenia nie zastosowano, bo nie było takiej potrzeby. Pod kontrolą Centrum Onkologii byłam 5 lat. Teraz sama robię mamografię i usg piersi raz w roku naprzemiennie.

Z mojej historii wynika nauczka, nie ufaj tylko jednemu lekarzowi, zasięgaj opinii innych, gdy coś cię niepokoi.:?