Avatar

Przebieg choroby

w maju diagnoza; rak przewodowy inwzyjny. Był mały i miał być łatwy do wyleczenia, a tu psikus; przerzut do wartownika. Nie zdeccydowalam sie na wycięcie węzłów, rozpoczełam chemioterapię. właśnie jestem po drugiej chemii /a mam jeszcxze w planie 14/ i czuje się jak "zbity pies" wszystko mnie boli, siły opadły ze mne całkowicie. Patrzę na moja przestraszoną rodzine i sama zaczynam sie bać. Czy dam rade?  Proszę, o wsparcie dziewczyny .

mamy koniec października; jestem juz po pierwszym cyklu EC i zaliczyłam 4 Taksole, a jeszcze 8 w perspektywie. fizyczycznie jakos daje rade, natomiast psychika nie wyrabia; najmniejszy sygnał ze strony wyników, a ja już szaleję ze strachu. Rak u mnie to nie tylko choroba ciała, ale i umysłu. Chyba potrzebuje dobrego psychiatry