Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 19-05-2021

    Dziękuję Tomaszu za odpowiedź. Nie chcę teraz czegoś zaniedbać, bo moja babcia zmarła z powodu raka. Nie był to rak piersi, a wątroby. Tak przynajmniej mówi mama - było to już 28 lat temu i nie wiem czy ktoś w tamtych czasach analizował temat raka "głębiej" tzn. czy sprawdzane było od czego choroba się zaczęła. Wiem, że babcia zawsze narzekała na bóle brzucha i piła swoje ziołowe herbatki...Zmarła w wieku 54 lat, poszła do szpitala na operację usuniecia woreczka, a jak lekarze otworzyli babcie to spowrotem zaszyli, rak był już wszędzie. Tak opowiada mama. Babcia zmarła 3 m- ce po zabiegu. Zastanawiam się nad badaniami genetycznymi, czy robić? Jeśli tak to kto da skierowanie na takie badania?

    cały wątek

  • 15-05-2021

    Miało być na końcu z przewlekłym naciekiem zapalnym.

    cały wątek

  • 15-05-2021

    Nie wiem czy dobrze, ale dalej pisze w tym samym wątku. Odebrałam wynik biopsji mammotomicznej: Materiał łącznej średnicy 2cm Wykonane badania H1/AN4133 Fragmenty miąższu sutka z torbielami i poszerzonymi przewodami (duktektazje) z przewlekłym naciskiem zapalnym. Tyle napisali, jest źle?

    cały wątek

  • 07-05-2021

    Biopsje mammotomiczną miałam wykonaną w szpitalu w Wałczu, bo tam mnie skierowała Pani onkolog. To nie jest żaden ośrodek zajmujący się typowo leczeniem chorób sutka. Teraz czekam na wynik biopsji, tydzień juz minął. Nawet nie szukałam żadnego ośrodka zajmującego się kompleksowo leczeniem zmian w piersiach, a może powinnam? Jak myślicie? Trochę się martwię, że zawaliłam sprawę, bo tą biopsje tak wykonano jak wykonano... Najbliższy szpital ode mnie to CO Bydgoszcz. Myślicie że powinnam tam się zgłosić z wynikiem biopsji?

    cały wątek

  • 30-04-2021

    Witam Was, jestem po biopsji mammotomicznej. Była wczoraj i było ciężko. Pani doktor, która przeprowadzała nie mogła się odnaleźć pomimo moich małych piersi. Co chwilę pytała się Pani która obsługiwała USG gdzie jest i jak ma tą igłę ustawić. Miałam wrażenie, że Panie powinny zamienić się miejscami. Co gorsza w tracie pobierania jak uruchamiała to urządzenie czułam w piersi straszny żar i ogień., mimo znieczulenia. Jak już nie mogłam wytrzymać po kilku seriach Pani doktor przerwała. Powiedziała, że wszystko usunęła, ale ja jakoś mam wątpliwości. Powiem więcej, że jestem zawiedziona niekompetencją i tym jak mnie potraktowano. Dostałam krwotoku i zastosowano wkład chłodzący, który przy opuszczaniu szpitala został mi odebrany, bo to przecież własność szpitala. Pani pielęgniarka zaleciła robić w domu okład z mrożonej marchewki... To jest jakaś kpina. Zanim dojechaliśmy do domu cały opatrunek, stanik, bluzka, wszystko przesiąknięte krwią. Powiem Wam, że już nie wiem czy tylko ja jestem takim beznadziejnym przypadkiem. I jeszcze to czekanie na wynik 3 tygodnie

    cały wątek