Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 02-12-2015

    Dzięki jeszcze raz za wsparcie. Badania genetyczne już robiłam i wiedziałam o obciążeniu, dlatego regularnie się badałam, a w zasadzie - zaczęłam się badać. Nie podejrzewałam tylko, że już pierwsze badanie coś wykaże. Jak widać - warto się badać. 12 mm na 16 mm, byle nie był jakiś szczególnie złośliwy skurczybyk. Na razie nic nie mówię rodzinie, nie chcę, żeby się bardzo martwili. Poczekam na dokładne wyniki. Jeszcze raz - dziękuję, że jesteście i dajecie nadzieję :-)

    cały wątek

  • 02-12-2015

    To wynik biopsji cienkoigłowej, teraz czekam na gruboigłową i TK. Może ona coś więcej wyjaśni. Dzięki za wsparcie, na razie jestem jeszcze trochę w szoku.

    cały wątek

  • 02-12-2015

    Mam 25 lat, a moja mama chorowała na raka piersi (miała liczne przerzuty). Wynik konsultacji jest następujący: Rak inwazyjny (invasive carcinoma of no special type NST - wg WHO 2012). Stopień złośliwości wg NHG nie może być oceniony z powodu zbyt skąpego materiału. Immunofenotyp: SMA, p63 i calponina - brak warstwy komórek myoepitelialnych wokół ognisk raka inwazyjnego. Wykazano ekspresję receptorów estrogenów w ponad 75% jąder komórek nowotworowych. Wykazano ekspresję receptorów progestagenów w ponad 75% jąder komórek nowotworowych. Czy to w ogóle możliwe, żebym w tym wieku miała nowotwór złośliwy? Trochę się boję, a trochę nie dowierzam.

    cały wątek

  • 14-04-2015

    Droga Aneto, u mnie jeszcze nie ma mowy o termoablacjach, moze Sasky bedzie wiedziec cos wiecej (mama dopiero w piatek ma konsultacje z onkologiem w sprawie leczenia, strasznie wolno to idzie, ale czekamy najpierw na decyzje w sprawie dalszego leczenia). Co do calkowitego wyleczenia w przypadku przerzutow do watroby, nie chce Cie straszyc ani martwic, ale przeszukalam caly internet, przegrzebalam go doszczetnie i znalazlam jedynie informacje o leczeniu paliatywnym, czyli tak naprawde przedluzajacym przezycie, a nie leczacym. Bardzo mi przykro to pisac, ale nie panikuj, tylko postaraj sie oswoic z mysla, ze Mama moze chorowac do konca zycia i zaplanuj jak ja bedziesz wspierac. To pomaga, plakanie nie, juz wiem z doswiadczenia. Pomysl, ze koniec koncow wielu ludzi choruje nieuleczalnie, a akurat ta choroba nazywa sie rak. A przed Toba pewnie duzo do zrobienia - trzeba Mame wspierac i byc silnym. Pozdrawiam, Ola

    cały wątek

  • 03-04-2015

    Sasky - to cudownie, ze dobrze reagujesz na chemie Ja czekam na decyzje o leczeniu mojej mamy. Na razie wiadomo tyle, ze zmiany sa i jakiej wielkosci mniej wiecej... Po swietach ruszamy z leczeniem. Mam nadzieje, ze tez chemia podziala. Albo operacja. Cokolwiek, byle sie nie poddawac

    cały wątek