Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 25-05-2022

    Tomasz bardzo dziękuję za odpowiedź. Chemia chyba działa, gdyż mama nie wyczuwa guza, a był ogromny. Czuje czasami kłucie w piersi. W poniedziałek czwarta chemia i 15 czerwca TK.

    cały wątek

  • 24-05-2022

    Dzień dobry Kochani. Jestem tu, gdyż moja mama zachorowała. Toczymy walkę od dnia, w którym wybuchła wojna na Ukrainie, czyli od 24 lutego. U mamy stwierdzono: Nowotwór złośliwy. Pierś lewa CS T4 N1 M1, CS IV, potrójnie ujemny. Ki-67: 85%. (przeżuty w węzłach i niejednoznaczne w wątrobie) Zaproponowano leczenie paliatywne. (Nie znam się, może można coś innego zaproponować...., na teraz wiemy tylko tyle, że są cztery chemie, potem TK.) Jest po trzech chemiach myocet+ endoxan. Filgrastim 4 amp po chemii w domu. Ma 70 lat, czyli ktoś by powiedział, że swoje już przeżyła....a ona cały czas pracowała, bo zdrowa, prężna, badania super, mammografia robiona dwa lata przed zachorowaniem- ok. Później był Covid i mammograf nie przyjeżdżał do małej mieściny, fizycznie super. Na rowerze to kulę ziemską chyba ze trzy razy objechała. Po chemii czuje się przez cztery dni gorzej, a potem dwa tygodnie na rowerze jeździ i uprawia swoją kochaną działeczkę. Jestem z mamą przez cały dzień, kiedy ma podawaną chemię. Nie wiem dlaczego ale mam cały czas wrażenie, że prowadząca pani doktór jest na zasadzie: pacjent wchodzi do gabinetu,wyniki krwi ok czyli wszystko ok. No to chemię podajemy. Żadnej rozmowy jak się Pani czuła przez ten czas między cyklami, żadnego spojrzenia na pierś. Chciałam z mamą wejść do gabinetu, ale usłyszałam, że nie mogę. Dlaczego? W innych gabinetach widziałam, że wchodzą członkowie rodzin. Uważam, że osoba chora nie jest w stanie wszystko zapamiętać lub zapytać. Pytanie od razu jakie mi się nasuwa, jak zmienić lekarza w tej samej placówce? Przepraszam, że się rozpisałam, ale musiałam. Sama mam lepsze i gorsze dni, bo sobie z tym nie radzę.

    cały wątek