Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 14-04-2022

    Hej!! Dziękuję Wam za słowa wsparcia i otuchy, mam narzeczonego, który ma syna, razem mamy psa (mój ukochany psynek), ja dzieci wspólnych mieć nie chcę, zważywszy na całą historię leczenia i moja depresję wynikającą z tego, że pochodzę z patologicznej rodziny. Mam sporo rodzeństwa, jednak wszyscy są daleko i kontakt jest jaki jest. Powiem szczerze że im więcej się dzieje tym bardziej potrzebuję ciszy, izolacji, bycia samej ze sobą. Psycholog z jakim pracujemy na terapii uważa że mam pełne prawo przeżywać wszystko jak ja chcę i ja się z tym kompletnie zgadzam. Nic na siłę. A gdy słyszę super porady, "wszystko będzie dobrze" i że ludzie mają gorsze problemy, to mam ochotę tylko pokazać środkowy palec. Zresztą wszystkie chyba wiecie jak to jest. Staram się mieć neutralne nastawienie, niczego zawczasu nie przesądzać, ale nie ukrywam że przeszłam już tyle "takich" akcji, że dręczą mnie koszmary, wczoraj np śniłam o tym że siłą na żywca wyciągali mi oba guzy. Horror. Gdyby nie antydepresanty, nie wiem jakbym funkcjonowala. Czuję jakbym siedziała na tykającej bombie. Dlatego nie wiem czy nie za wcześnie o tym myśleć, ale chciałabym jeśli zaszłaby taka konieczność, wyciąć wszystko co mogę i cieszyć się życiem bez ciągłego zastanawiania się co się stanie za pół roku czy rok. Tym bardziej że dzieci nie chcę mieć, to była moja świadoma decyzja i nie rozważam innej możliwości. Tak jak napisał Tomasz, będę się starać o te badania w dalszym postępowaniu, tylko jak myślicie i wiecie z własnych doświadczeń - czy istnieje szansa, żeby zebrać to wszystko do kupy (górę i dół) i żeby onkolog to kompleksowo ogarnął w typowym szpitalu onkologicznym?? Czy słyszeliście może o kimś kto ma podobną historię i został potraktowany kompleksowo?? Nie ukrywam, że tego chciałabym najbardziej. Pozdrawiam Was ciepło, jestem na zwolnieniu lekarskim w związku z kryzysem w depresji ( miewam ataki paniki i niedawno, jeszcze przed wykryciem guza, przeżyłam załamanie nerwowe). Staram się naprawdę niczym nie przejmować tylko robić wszystko żeby mój stan zdrowia się polepszył, chcę w maju wracać do pracy. Nie ukrywam, że dlatego postanowiłam w końcu się przedstawić i napisać pierwszy post by poznać Was, podzielić sie podobnymi doświadczeniami, bo naprawdę nikt nie jest w stanie moim zdaniem zrozumieć tego w pełni i wesprzeć aniżeli nasza społeczność. Mam wsparcie partnera, rodziny słabo, i nie ukrywam że nie mówię mu o szczegółach, bo uważam że jemu będzie chociaż lżej i żeby on mógł normalnie funkcjonować. Ja na tyle ile będę potrafiła, chcę się z tym zmierzyć sama i tutaj wśród Was mieć możliwość zasięgnąć porady i pomocy. Paulina

    cały wątek

  • 13-04-2022

    Zapomniałam wspomnieć, skała BIRADS 3.

    cały wątek

  • 13-04-2022

    Cześć dziewczyny! Jestem tu nowa choć od ponad trzech lat czytam wasze posty. Mam 31 lat. Jestem z rodziny o obciążonym wywiadzie rodzinnym - mój ojciec, dziadek, siostra bliźniaczka mojej matki, jej ojciec - wszyscy zmarli na raka. Stąd jestem po konsultacji genetycznej i pod opieką programu wczesnego wykrywania nowotworów . Mutacji żadnej nie stwierdzono. Dzięki badaniom regularnym i profilaktyce wykryto u mnie guz piersi prawej dwa lata temu (nie czułam jej palpacyjnie, miała i ma dalej 1.5 cm, robiono dwie bac i bag, wyszła zmiana gruczolako włókniak, nie została usunięta, do regularnej kontroli. W tamtym tygodniu odkryłam drugiego dziada, już sama go wyczułam bo jest zaraz pod skórą przy granicy piersi z mostkiem. Przysięgam że wyrósł z pod ziemii, nie czułam jej wcześniej. W ten poniedziałek juz miałam USG u ginekologa na NFZ, zmiana w tej samej piersi, w lewym górnym kwadracie, 2.5 x 1.5 cm. USG wskazuje na zmianę o charakterze FA, jest ładnie otoczona i regularna. Skierowanie do onkologa, w rozpoznaniu guz nieokreślony. Poleciałam z tym od razu do tego zakładu patomorfologii gdzie mam ten program profilaktyki, akurat był ten lekarz który robił biopsje dwa lata temu pierwszego guza. Bez dwóch zdań na fotel, zrobił swoje USG, trochę ciężko bo ten guz ucieka pod palcami i najłatwiej go wyczuć gdy siedzę, a gdy leżę, ucieka. Boli mnie, ból promieniuje do pachy i całej ręki, jest taki kujący i nieprzyjemny, boli cały czas. przy biopsji teraz też ból.Tak czy inaczej udało się zrobić bac, po dwóch godzinach zadzwonił że jak na razie nie zauważył komórek złośliwych, tylko tkankę zapalna, gruczolowa i wklonista z płynem o charakterze torbielowatym. (, Wszystko idzie szybko ze względu na obecność w tym programie). Powiedział wstępnie że trzeba zrobić mammografie, zmiana jego zdaniem jest do całkowitego usunięcia ale dopóki nie spotkam się z onkologiem i mammo nie wykluczy że zmiana nie jest złośliwa, czekamy na dalsze decyzje. I w ogóle do tego czasu oni obmyśla co dalej. Onkologa w tym samym miejscu mam 28 kwietnia, staram się cierpliwie czekać. Poza tym wszystkim, miałam kilka lat temu guza jajnika, niezłośliwy, usunięty laparoskopowo. W tamtym roku pojawiły się też kłykciny kończyste w okolicy narządów płciowych i odbytu, usunęłam wszystkie zmiany, kazano mi zrobić cytologię płynna i genotypowanie HPV. cytologia nie wykazała zmian o charakterze złośliwym, badania na HPV wykazały typ 16 - wysokonkogenny. W czerwcu miałam zrobić kolejna cytologię i kolposkopie szyjki macicy żeby zobaczyć czy wirus już zdążył zaatakowac tkanki i w jakim stopniu. Reasumując, mam tego onkologa 28 kwietnia i czekam, nie jestem pewna co będzie, nie jest to jednak szpital onkologiczny i chciałam Was zapytać,czy nie lepiej byłoby ogarnąć to wszystko i zabrać do typowego szpitala onkologicznego? Nie ukrywam, że chciałabym żeby się mną ktoś zajął wzdłuż i wszerz bo dużo tego. W międzyczasie choruje na depresję i zaburzenia osobowości, przyjmuje leki, jakoś się trzymam ale jakoś to za dużo powiedziane. Nie wiem co myśleć, postanowiłam wytrzymać cierpliwie do 28 kwietnia ale nie wiem co dalej i bardzo się boję a ból tej piersi i pachy oraz całej ręki nie pozwala choć na chwilę zapomnieć o tym co się dzieje. Wiem że już nic nie będzie takie jak było wcześniej, że muszę się mimo depresji leczonej od lat zmierzyć z tym wszystkim i pogodzić z nową rzeczywistością, okrzesana strachem i badaniami. Dzięki z góry że przeczytacie i liczę na jakiekolwiek rady z waszej strony i opinie?? Jestem z Wami ! ❤️

    cały wątek