Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 08-09-2020

    Pięknie ,pięknie ,cudownie

    cały wątek

  • 30-08-2020

    Hej Gosiu! milo, ze odwiedzasz forum!!! jednak do swojego profilu nie zagladasz! Myślisz ,że ktoś chce jeszcze mnie czytać ? Ok.Mam dwa tygodnie urlopu -mogę pisać .Wiesz ,że lubię .Lubię pisać ,nie lubię gadać . Ale pisać mogę do białego rana . Acha ..i od poniedziałku jestem szczęśliwą nieposiadaczką piersi lewej .Profilaktyczna mastektomia ( chociaż przez moment zrobiło się znowu groźnie i bez sensu ). I tym sposobem poczułam się wolnym człowiekiem ..znowu ...Nie mam piersi , ale tym razem nie czuję się kaleką jak do niedzieli .Przepraszam wszystkie koleżanki , które czują się dobrze z jedną piersią ..Ja nie umiałam się z tym pogodzić .Miałam jeden wielki ,cięzki cyc ...bóle kręgosłupa , biodra , stopy lewej ...zaczęłam utykać ..Moja prawa proteza ważyła 80 dkg..ale i tak nie równoważyła ciężaru piersi "zdrowej ".. Pozbyłam się jej w poniedziałek.Bałam sie troszkę jednak ,że ..że może bedziej jeszcze gorzej...ale tylko troszkę się bałam ..ciut..ciut ..A dziś w środę idąc tropem "seksmisji " gdyby mnie ktoś zapytał -samopoczucie ? No samopoczucie 10 !!!! 10 to było "przy Pani 10" a skoro Ty 10 bez Pani to jeszcze lepiej.Gratuluje i pozdrawiam

    cały wątek

  • 30-08-2020

    Kryniu co tam korona, słońce świeci, ptaki śpiewają jest zielono. Uśmiechamy się do życia. "O to to moja Anielciu", tak trzymać

    cały wątek

  • 30-08-2020

    Łałłłł ale się tu fajna dyskusja wywiązała . Ostatnio na ten przykład zaliczyłam Czerwone Wierchy i byłam dumna , że dałam radę . Ktoredy szłaś? Może się wid, ielismy? J od Kir przeszedłem od Toma owej na Kasprowy. Poniewaz na następny dzień miałem w planie Kościelec to zszedłem z Kasprowego przez Myślenicka. Nie lubię tego szlaku ale przeszedłem. Nachodziłem się w 9 dni aż do bólu kolan.... Wyruszyliśmy od miejsca o wdzięcznej nazwie Przysłop Miętusi , zaliczyliśmy Małołączniaka i Kopę Kondracką i wróciliśmy doliną Małej Łąki .A było to w czwartek i pierwszy raz weszłam powyżej 2000 m. Zawsze mąż ze starszymi dzieciakami wyżej a ja z młodszymi po dolinkach i potoczkach .Było super tylko w krzyżu łupie do dzisiaj

    cały wątek

  • 29-08-2020

    Łałłłł ale się tu fajna dyskusja wywiązała Moja szklanka - mimo choroby i innych różnych przeciwności, jakich przecież nikomu w życiu nie brakuje - zawsze jest do połowy pełna. Może nie wymagam wiele od życia, od losu. Ale to co napisałam nie było wcale pochwałą choroby. Zdarza mi się dostawać białej gorączki, gdy widzę osoby z uśmiechem i dumą wręcz opowiadające jak bardzo rak zmienił ich życie na lepsze, jakie odkrył im możliwości. No nic tylko chorować..... Jeśli moja wypowiedź została odebrana podobnie, to bardzo mi przykro, ale cóż, żadna ze mnie pisarka. Chciałam przekazać dokładnie to co napisała Mgiełka - czyli jak wyglądały po zachorowaniu moje kontakty z innymi - zdrowymi - ludźmi i jak je oceniam. Coś chyba osiągnęłam, coś poruszyłam, może niekoniecznie to co chciałam. Ale dla lektury postów powyżej - warto było Z tą "żadna ze mnie pisarka "się absolutnie nie zgadzam bo przyjemnie czyta się Twoje teksty . Czuję podobnie jak Ty . Kontakty z innymi ludźmi zawsze miałam dobre, mam i miałam dużo przyjaciół , choroba potwierdziła tylko tyle , że są to prawdziwi przyjaciele. Zmieniło się jednak moje podejście do niektórych rzeczy mam na myśli ,że nie odkładam na tzw. " później" bo ono może się już nie powtórzyć. Ostatnio na ten przykład zaliczyłam Czerwone Wierchy i byłam dumna , że dałam radę .

    cały wątek