Avatar

Przebieg choroby

Zaczęło się zupełnie niewinnie. Znajoma z pracy umawiała sobie wizytę kontrolną u onkologa, zarejestrowała też mnie. Termin - czerwiec 2013.
Nie miałam żadnych złych przeczuć. Byłam tak pewna, że nie mówiłam nawet mężowi, że idę do onkologa.
Lekarzowi nie spodobały się zgrubienia w piersi (mam je niemal od zawsze), a że jakiś czas temu stuknęła 40, dał skierowanie na mammografię. Nadal nic nie mówiłam w domu, bo po co wszystkich denerwować.
Termin wyznaczono szybko, bo w lipcu (23.07). Badanie owszem mało przyjemne, ale nadal byłam spokojna.
 No i lawina ruszyła. Zadzwoniła do mnie pani z przychodni, że powinnam w trybie pilnym ustalić wizytę u onkologa. Nie wiem , czy miałam jakieś zaćmienie umysłu, czy jak, ale bardzo spokojnie wypytywałam panią o co chodzi, czy wyniki są złe, i co to znaczy pilnie. Oczywiście dodatkowych informacji nie udzieliła. Niewiele myśląc, wsiadłam po pracy w samochód i pojechałam, żeby zobaczyć wyniki (jakbym wtedy cokolwiek mogła zrozumieć). Wyników mi nie wydano (bo będą do odbioru na wizycie u onkologa), ale na usilne prośby dostałam do przeczytania.
Jedyne co pamiętałam to: mikrozwapnienia i birads.
Dopiero w domu usiadłam przy komputerze i zaczęłam szperać. Pamiętałam, że na opisie z badania było napisane "BIRADS", ale za nic w świecie nie mogłam przypomnieć sobie jaka była tam cyferka.
Następnego dnia ponownie pojechałam do przychodni i zażądałam wyniku "do ręki". Otrzymałam ksero i umówiłam się na wizytę za 3 dni.
To co przeczytałam i zrozumiałam z pomocą internetu całkowicie wytrąciło mnie z równowagi: "(...) skupisko różnokształtnych mikrozwapnień", "BIRADS 4". - nadal nie mówiłam mężowi.
Wizyta u onkologa, oględnie mówiąc, była obcesowa. Pan lekarz poinformował mnie, że muszę zgłosić się do CO, ale skierowania nie dał.
No i wpadłam w zaklęte koło wizyt, badań, wizyt. Już wyjścia nie miałam, mężowi powiedziałam, natomiast syn (mieszka za granicą) do dzisiaj nic nie wie.
Wykonywane miałam różne badania: mammografia celowana - BIRADS 4c, USG - BIRADS 4a, RM - BIRADS 4b. Niestety nie było możliwości pobrania materiału do badań (biopsja), stąd decyzja lekarza o operacji.
04.10.2013 miałam wykonaną operację oszczędzającą (kwadrantektomia), obyło się na szczęście bez usuwania węzłów chłonnych. Po trzech tygodniach miałam wyniki: rak we wczesnym stadium.
Potem była radioterapia, niewiele bo 17 naświetleń. Leczenie zakończyłam parę dni przed Świętami.
Kontrolne badania w styczniu 2014, w tym USG, wyszły super.
09.07.2014 - USG piersi - prywatnie ze względu na ciągły ból (dwie niepokojące zmiany lite)
17.07.2014 - biopsja cienkoigłowa
22.07.2014 - wyniki biopsji - wszystko ok


  

Lekarze:

Piotr Rhone